W programie o wykrywce i poszukiwaniach…

Mogłoby być normalnie jak w Anglii, a nie roszczeniowo. Gorzej niż za komuny. Tak jest u nas. I dlatego kwitnie czarna wykrywka. A Policja? Cóż może jak ma niedobory kadrowe. Nie raz pisałem o tym że jakby zrobiono normalne prawo, że wszystko co znajdą poszukiwacze państwo może kupić jako pierwsze i to niech będzie jedyny ogranicznik, byłoby normalnie. Dlatego mój apel: drodzy poszukiwacze musicie wejść w szeregi partii rządzącej bo tam są same „buraki” co się w ogóle na tym nie znają. I jest jak jest…

Ale program ciekawy był, zapraszam do luknięcia:

Czytaj dalej W programie o wykrywce i poszukiwaniach…

Lech Kołakowski i 5-tka dla zwierząt.

W końcu ktoś otwarcie powiedział jakie jest nastawienie ludzi. Od czasu pomysłu piątki nie spotkałem ŻADNEJ osoby w moim gronie która by wyraziła się pozytywnie na temat projektu. Żeby było jasne: wielu z nich ma psy, koty, wiele też mieszka na wsi i hoduje zwierzęta. Przypadki patologiczne to tak naprawdę promil jeżeli chodzi o znęcanie się nad zwierzętami – każdy z nas (mówię o posiadaczach zwierząt) nie dopuszcza myśli o przemocy wobec nich. Zbrodniarze robiący krzywdę zwierzętom to promil jakiś zwyrodniałych i chorych psychicznie (najczęściej) ludzi. Żeby temu zapobiegać wystarczy tylko ciut większe zaostrzenie wobec nich prawa i większa czujność pozostałej części społeczeństwa. Ale bez przesady! Nie dajmy się zwariować.

Mogą też wchodzić inne interesy w ramach przemiału chociażby pozostałości zwierzęcych – może to też podprogowa walka o określony rynek przemysłowy. Warto przeanalizować wszystkie aspekty problemu. Wiadomo że Prezes PiS otoczony jest kordonem doradców. Nikt nie zapewni ze 100% pewnością że nie podlegają oni określonemu wpływowi „różnych czynników”.

Obserwując gremialne „przeciw” dla piątki dla zwierząt z różnych stron – szczególnie od moich znajomych i przyjaciół z regionów wiejskich w ogóle nie dziwię się Panu Posłowi Kołakowskiemu, co więcej; w pełni go popieram. Dokładnie przesłuchałem wywiad z nim z RMF – i pomijając „upierdliwość” dziennikarza prowadzącego i jego namolność – odpowiedzi Pana Posła były jak najbardziej racjonalne i dotarł do mnie szczególnie przekaz mówiący wprost: jestem wierny moim wyborcom, którzy mnie wybrali z racji: nie tylko przynależności partyjnej, ale tego co sobą reprezentuję i jak myślę, a także że będę ich wsparciem i pomocą. Tak zrozumiałem jego wypowiedź. Rozumiem też że decyzja nastąpiła w wyniku spotkań z tymi wyborcami. Przez ostatnie tygodnie słyszałem od wielu moich kolegów, znajomych którzy przecież wiedzą pod jakimi barwami startowałem w wyborach – wiele zarzutów wobec tego projektu ustawy. I tak, jak niektórzy w pełni rozumieli, że przecież w żadnej mierze nie odpowiadam za ten projekt jako pomysłodawca czy nawet osoba w jakikolwiek sposób pracująca przy nim (wiedzą że zajmuję się strzelectwem sportowym i problematyką kresową), to były też takie osoby, które tego nie rozumiały. Co więcej; poprzez przynależność partyjną przerzucały na mnie pełna odpowiedzialność za wszystko co ta partia deklaruje w wypowiedziach, ustawach itp.: wprost zarzucały mi jako członkowi partii odpowiedzialność za projekt. Pomijając zupełnie nieuzasadnione i nie trafione podejrzenia, to kierowanie się pomysłami [nazistowskimi] w stylu odpowiedzialności zbiorowej (gęsia skórka; tak jak nigdy nie obwiniałem WSZYSTKICH wyborców PO, czy nawet osób sympatyzujących z tą partią za decyzje podejmowane przez tą partię, kiedy ona rządziła), przyporządkowuje te osoby niejako właśnie takiej ideologii i filozofii, bardzo niehumanitarnej i nieetycznej. Pokazuje też jak ludzie nie rozróżniają rodzajów odpowiedzialności i też wskazuje że nie rozumieją, że mogę być w jakiejś grupie osób (partia, organizacja, stowarzyszenie) zgadzając się z jakąś częścią poglądów, idei, spojrzenia na rzeczywistość reprezentowaną przez tą grupę, ale też i: nie zgadzając się z innymi poglądami czy ideami przez nią reprezentowanymi. Nie jesteśmy maszynkami, robotami. Tylko bardzo niemoralny i nieetyczny człowiek będzie (jak leci) zgadzał się z wszystkimi aspektami działań jakiejś większej grupy ludzkiej nie włączając rozumu czy analizy z uwagi na własnie etykę, moralność czy też szacunek dla innego zdania innej grupy osób – dodam: zdania nie podważającego w zasadzie właśnie etyki i moralności postępowania czy zachowania ludzkiego.

Dlatego też tzw „dyscyplina partyjna” jest dla mnie wymysłem rodem z jakiegoś totalitaryzmu. Każdy ma sumienie i odpowiada przede wszystkim przed samym sobą. Nie można wywierać na niego nacisków niezgodnych z jego własnym sumieniem. Co innego rozumienie problemu – tutaj można próbować przekonać używając jak najlepszej argumentacji. Niestety, często dostrzegam że: myśl zasady sokratejskiej dyskusji – dialogu, jest większości ludzi nie znana. Trudno dyskutować z nimi na argumenty logiczne, rozumowo i racjonalnie, gdy emocje i własne ego, „ja wiem lepiej” – biorą górę. Z kolei jeżeli taka osoba spotka się z zdecydowaną większością swoich wyborców, którzy wprost mu powiedzą że: „to jest złe proszę tego nie popierać” to można nawet przewartościować swoje własne przemyślenia. PiS spodobał się mi z uwagi na to, że jako jedyna partia miał dość samodyscypliny aby zrealizować większość obietnic wyborczych, a co za tym idzie – dał wyraźnie znak że SŁUCHA ludzi (swoich wyborców). CO się wiec teraz stało????

Dlatego podziwiam decyzję Pana Posła jako w pełni własną i podziwiam jego odpowiedzialność wobec tych wyborców którzy mieli odwagę zwrócić mu uwagę w rzeczonej sprawie.

Życzę mu dalszej konsekwentnej walki o prawdę i o trwałość tego, co sobą przede wszystkim reprezentuje jako osoba publiczna – a więc przedstawicielstwo swoich wyborców i wrażliwość na ich zdanie, ich głos.

Sławne cytaty Marszałka…

 „Agentury, jak jakieś przekleństwo idą dalej bok w bok i krok w krok. Moi panowie, gdym wziął za temat tę prawdę, wybrałem ją rozmyślnie i nie dla czego innego, jak dlatego, aby kropkę nad „i” postawić, aby nie było powiedziane, że my musimy menażować prawdy agentury. Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”.

Link do zbioru:

11.11.2020. – Rzeczpospolita Polska Niepodległa.

Święto Niepodległości w ten tak trudny czas epidemiczny. Ale Polska jest w naszych sercach, w sercach każdego (prawdziwego) Polaka. Tak, trzeba robić i takie rozróżnienie. Trzeba zadać też sobie pytanie: ilu z tych którzy mają obywatelstwo i z tego tytułu nazywani są „Polakami” dba o to miejsce, kocha je, szanuje i szanuje ludzi mówiących z miłością o swojej Ojczyźnie.

Czy są tak bardzo zagubieni że stracili z oczu wartości najwyższe? Czy też wcale nie są zagubieni i robią to co robią – z wyrachowaniem? Jak zostali wychowani, że tak się dzieje?

Musimy stać na straży wartości. Musimy stać na straży prawdy i historii naszego kraju, Ojczyzny, naszego narodu. Musimy chronić naszą tożsamość. Z dumą powinniśmy umieć mówić o przodkach. Patrząc na krótką przecież historię USA widzimy jak umieją tam budować wartości narodowe, pilnując uważnie aby źle nie mówiono o swoim kraju – a jak trzeba i karząc za to.

Przede wszystkim jednak edukacja. Najważniejsza w polskich szkołach powinna być historia. Nie ma nic cenniejszego niż świadomość przynależności do grupy wspaniałych ludzi. Ludzi godnych szacunku i pamięci na wieki. Nic tak nie buduje chęci pracy dla miejsca w którym się żyje jak świadomość tego że to jest TWOJE miejsca na tym świecie. Że nie trzeba z niego uciekać za chlebem.

Ilu próbuje nam dziś wmówić że jest inaczej… że wszędzie jest lepiej niż tutaj?

Ci którzy uczyli się o miłości do tej ziemi przez tak wiele pokoleń nie pozwolą sobie nigdy na takie myślenie. Ci których tego w szkołach nie nauczyliśmy – mogą się nie utożsamiać. Mogą wręcz stać się wrodzy dla ziemi na której żyją.

Dlatego kluczem: raz jeszcze powtarzam – jest EDUKACJA HISTORYCZNA. Zadbajmy o nią żądajmy jej od władz. Budujmy jej siłę. Edukujmy i uczmy nasze dzieci jeżeli nie ma właściwego podejścia do tego w szkołach. Ale też nie zostawiajmy szkół samemu sobie – piszmy do dyrektorów, domagajmy się polskości w polskich szkołach.

Wszystkiego dobrego w dniu NASZEGO ŚWIĘTA drodzy POLACY!

Życie ludzkie – wg narodu Konfucjusza: od poczęcia.

W tradycyjnych wschodnioazjatyckich rachubach dziecko przychodząc na świat ma już jeden roczek […] 10 miesięcy księżycowych po 28 dni zaokrąglone do pełnego roku, ponieważ w tym systemie obliczeń kolejny rok życia dolicza się z początkiem roku kalendarzowego, nie zaś w dzień rocznicy urodzin. Ta tradycja jest obecna w Korei, częściowo kultywowana w Chinach, dawniej obejmowała także Japonię i inne kraje regionu […] to tradycja bardzo stara i szeroko rozpowszechniona w karach Azji Wschodniej” (dr filozofii Piotr Warych).

To pokazuje jak bardzo wschód przedchrześcijański w tradycji dostrzegał prawo naturalne…
Czytaj dalej Życie ludzkie – wg narodu Konfucjusza: od poczęcia.

Strzelectwo sportowe jako obronne.

Bardzo dobra wypowiedź ppłk Krzysztofa Gaja z roku 2015-go. Polecam szczególnie około 9-tej minuty; sentencja tego co mamy: „…gdy wymknęliśmy się spod ich kontroli – przystąpiono do niszczenia tego wszystkiego…” Podkreślam ten wątek. Dlaczego? Wskazuje on na powód główny dla którego w naszym kraju (mimo odrodzenia pomysłu z obroną terytorialną -który jak wiemy cały czas napotyka na liczne problemy) mamy problem z siecią obiektów strzeleckich i szkoleniem strzelców czy to sportowych, czy też bojowych. Siły które znają nasz potencjał jako narodu – przede wszystkim determinację, jaką członkowie naszej społeczności w większości mają (zaszczepioną jeszcze z czasów sarmackich) do swobody, wolności i obrony swojego mienia – wiedzą, że łatwo nie oddamy się we władanie „innych sił”. W związku z powyższym wszelkimi możliwymi sposobami (jakie sobie umożliwiają poprzez zostawione na naszym terenie „grupy wpływu” -delikatnie ujmując pojęcie agentur), uniemożliwiają zbudowanie takiej gotowości bojowej (poprzez powszechną umiejętność obsługi broni strzeleckiej), która zapewniłaby przynajmniej w podstawowym zakresie bezpieczeństwo (potencjalne) społeczeństwu. Są to powolne działania, które trwają już od lat 90-tych, mają w swoim zamierzeniu likwidację lub znaczne przynajmniej zmniejszenie infrastruktury strzeleckiej w naszym kraju. Mimo tego działania, będącego jakby w „tle” innych spraw i wydarzeń w kraju, silna potrzeba w pewnej części społeczeństwa do szkolenia się, uprawiania sportów strzeleckich itp spowalnia mimo wszystko ten proces. Jest wielu miłośników sportów strzeleckich, sympatyków, działaczy społecznych czy też samych zawodników którzy zdają się dostrzegać kwestie związane z potrzebą edukacji w tym zakresie. Szerokiej edukacji społecznej. I robią to poprzez propagacje strzelectwa sportowego – wszystkich jego rodzajów. Politykom pozostaje dostrzec problem i zbudować w końcu taką legislację, która umożliwi łatwe i proste budowanie obiektów sportowo-strzeleckich na terenie całego kraju. Budowa w każdej szkole strzelnicy pneumatycznej (konkurencje olimpijskie), nie nastręcza wielkich problemów technicznych i z zakresu bezpieczeństwa, potrzebna jest tylko chęć dyrekcji szkół – której w większości nie ma. Tylko spowodowanie powstania programu odgórnego szkoleń na takim poziomie może spowodować ich powstawanie. Ta gałąź strzelectwa sportowego jest bowiem pierwszym stopniem do uprawiania szeroko rozumianego strzelectwa sportowego – również i kulowego (bardzo widowiskowe konkurencje olimpijskie trap, skeet). Poza zdobywaniem umiejętności strzeleckich jest jeszcze aspekt budowy społecznego odbioru sportów strzeleckich należących do klasy sportów wspierających obronność kraju. W tym przypadku budujemy obronność głównie przeciw ewentualnej interwencji ze wschodu. Jaki to może być konflikt? Wcale nie wojna atomowa, nikt nie chce zniszczyć potencjału gospodarczego jaki chce zdobyć. Już Minister Szeremietiwew lata temu w oparciu o dane z zachodnich uczelni wojennych udowodnił, że obecnie konflikty zbrojne toczą się w sposób lokalny, w oparciu głównie o: walki w strukturach miejskich za pomocą sił lokalnych, terytorialnych, bez mała partyzanckich. Nie oznacza to, że należy budować same takie siły bez wsparcia innych rodzajów sił zbrojnych. Niemniej na pewno łatwiej jest oprzeć się na osobach wyszkolonych do obsługi broni kulowej w ramach działań szeroko rozumianego sportu strzeleckiego, znających zasady bezpieczeństwa i użytkowania jednostek strzeleckich broni palnej, niż w sytuacji krytycznej mieć do czynienia z grupą wymagającą takiego przeszkolenia – które zajmuje sporo czasu. W bardzo wielu, z takich osób (na bazie mojego doświadczenia szkoleniowego), trzeba przede wszystkim pokonać barierę psychiczną do wzięcia w ogóle broni do ręki, skutecznie zbudowaną przez dziesiątki lat zaniedbań w tym zakresie i celowych działań – co również należy umieć dostrzec. Pisałem o tym nie raz na blogu i proponuję zainteresowanym do odnalezienia wpisów na ten temat.

Podsumowując: brak odpowiedniego przedmiotu w szkołach, liberalno-lewicowe wartości, ideały i społeczne lewicujące nastawienie, a także brak obiektów szkoleniowych – to główne przeciwności które stoją na drodze szkolących instruktorów i trenerów. Również (w ramach obowiązującego prawa) , przeszkody natury formalnej i poza formalnej wynikającej z nastawienia ludzkiego wykształconego poprzez wyżej wspomniane wartości – stwarza problemy już istniejącym sportowym klubom strzeleckim czy też stowarzyszeniom powstającym w przestrzeni publicznej. Żeby nie wspomnieć o indywidualnych problemach strzelców sportowych posiadających licencje klubowe, gdy np zwrócą się o rozszerzenie posiadanej broni do celów sportowych. Przysłowiowe są już „walki” z urzędnikami policji oddziałów WPA (na pisane wnioski, odwołania itp), którzy nie chcą z bliżej nieznanych przyczyn przychylić się do rozszerzeń, nie mając praktycznie żadnych powodów formalnych ku temu, wykorzystując jednak biurokratyczną machinę do przeciągania takich postępowań w nieskończoność i nakładania na obywatela wielu wymogów, niezgodnych tak naprawdę z wymogami ustawowymi, jednakże proces odwoławczy jest jeszcze bardziej uciążliwy, wobec tego wielu że strzelców poddaje się tej specyficznej represyjności, żeby nie powiedzieć upokarzania strzelców przez urzędników policji. Już kiedyś usłyszałem, że należałoby przeprowadzić reformę w kwestii zmiany urzędów wydających pozwolenia i odebrać policji samo prawo do jego wydawania (nie nadzór bezpieczeństwa nad posiadającymi pozwolenia). Osoba z którą rozmawiałem motywowała to specyfiką działań policji, która z automatu niejako (w domyśle) prowadzi te postępowania jako postępowania „przeciwko” – a więc nie jako administracyjne, ale jako śledztwa w oparciu o karne przesłanki. W skrócie każdego lub prawie każdego starającego się o pozwolenie sportowe na posiadanie broni z góry traktuje jako domniemanego (bez mała!) przestępcę. Tymczasem policja nie prowadzi statystyk użycia broni do celów niezgodnych z prawem (przestępstwa) z podziałem na: użycie broni legalnej i nielegalnej.

Cóż może być tego powodem? Jak powiedział mi ten sam kolega policjant zwracający uwagę na to jak prowadzi się postępowania co opisałem powyżej: nie prowadzi się takich statystyk, gdyż wynikałoby z nich, że użycie broni legalnej praktycznie nie istnieje jeżeli chodzi o przestępstwa określone w kk. Najczęściej broń posiadana legalnie jest użyta w celach samobójczych i dotyczy to głównie służb mundurowych (policja, wojsko). Skala tego jest jednak bardzo nieznaczna. Więcej osób popełnia samobójstwo skacząc co roku z wysokich budynków mieszkalnych…

W Polsce potrzebna jest gruntowna i oparta o solidne podstawy analiza statystyczna wszystkich wypadków z udziałem broni kulowej i uczciwe wskazanie na zagrożenie ze strony przestępców.. Tak aby można było czarno na białym wykazać (bo nie udowodnić – to udowadnia się samo przez się w zasadzie brakiem przykładów takich wypadków w mediach) że osoby, które posiadają broń kulową, nie są zagrożeniem społecznym. Dokładnie odwrotnie. Tymczasem przeciwnicy cały czas straszą nieistniejącymi statystykami, lub wskazują na użycie broni w USA, co też jest manipulowane – chociażby dlatego że nie podaje się ilości zgłoszonych wydarzeń, gdzie nie użyto broni, a jedynie pokazano że się ją posiada i napastnik odstąpił od czynu karalnego. Wg badań w USA takich sytuacji jest o wiele więcej niż tych z użyciem broni. A więc w tym konkretnie przypadku broń spełnia swoje zadanie, ochrania jej właściciela-właścicielkę przed czynem zabronionym, który mógłby być na nich dokonany – w skrócie: chroni ich życie i zdrowie.

To przestępca ma nieskończone bez mała prerogatywy do wejścia w posiadanie broni nierejestrowanej – którą użyje na pewno do celów przestępczych, z pewnością graniczącą ze stu procentami. A więc; mówienie o tym, że broń legalna może być zagrożeniem, jest demagogią. Odnoszę wrażenie, że komuś ewidentnie zależy na tworzeniu takiej wizji.

Dlatego tym ważniejsze są działania państwa rozbudowy grup OT, ale też i szerokiego upowszechnienia – na bazie sportów strzeleckich (w których mamy dużą tradycję już przedwojenną) – szkoleń strzeleckich już na poziomie szkół podstawowych (klasy: 6-8 chociażby). Idzie za tym ODBUDOWA infrastruktury strzeleckiej która istniała, ale została zniszczona w wyniku działania samego państwa – a raczej jego nie działania. Tego typu obiekty mają zawsze wartość STRATEGICZNĄ – nie poprzez ich lokalizacje, ale poprzez (oczywistą!) rolę jaką spełniają w procesie szkoleniowym ważnym dla obronności państwa. Chociażby poprzez udostępnianie ich do celów sportowych dla młodszych pokoleń, a także poprzez wykorzystanie ich do szkoleń służb mundurowych. Proszę spojrzeć jakie reprezentacje jakich krajów regularnie zdobywają medale na olimpiadach w konkurencjach strzeleckich…Są to (między innymi) Chiny, Rosja, USA, Ukraina itp

Powinno być to dla nas poważną wskazówką….

Zapraszam do wysłuchania wypowiedzi ppłk Krzysztofa Gaja:

Przydatne linki:

Zawody Braterstwa – Pokrzywnica.

Bardzo dobrze zorganizowane zawody grupy powszechnej, sprawna obsługa i bezpieczeństwo. Bardzo interesuje mnie osobiście strzelanie w różnych warunkach obiektowych, tego typu doświadczenia są nauką. Start w zawodach na jednym obiekcie nie daje możliwości sprawdzenia się w zróżnicowanych warunkach.

Tarcze z trzech konkurencji, w których brałem udział. Pierwsza pistolet centralnego zapłonu:

Czytaj dalej Zawody Braterstwa – Pokrzywnica.