Wariactwo sądowe i nie tylko…

Jak to zmienić?
Przykład:

Firma „A” zapłaciła fakturę VAT firmie „B”. Firma „B” nie odprowadziła VAT-u od owej faktury (około 20 tys), oczywiście nie informując firmy „A”. Firma „A” odliczyła sobie ów VAT od podstawy opodatkowania. Kontrola firmy „B” spowodowała wykrycie nieodprowadzonych podatków należnych. I w ogóle zamknięcie jej z powodu licznych innych nadużyć.
Co się dzieje?
Kontroluje się firmę „A” i w zasadzie zmusza do zapłacenia podatku VAT za firmę „B” gdyż (po konsultacji prawniczej), firma „A” dowiaduje się że występowanie przed sądem kosztuje tyle (tak to działa) prze przekracza kwotę niezapłaconego VAT-u. Dwu-lub prawie trzykrotnie.
Czy trzeba zmienić procedury sądowe?
Jak to powinno wyglądać?
I z jakiej racji firma „A” ma płacić za firmę „B”?

Wyobraźmy sobie, że musimy kontrolować wszystkich naszych kontrahentów czy aby odprowadzili podatek, bo jak nie to nam to grozi – zapłacenie za nich.
A więc zamiast zajmować się właściwą działalnością bawimy się w szpiegów przemysłowych, lub w najlepszym razie zatrudniamy agencje detektywistyczne czy jakieś inne do sprawdzania czy aby każdy nasz partner jest uczciwy, bo jak nie to nam może to zaszkodzić.

Paranoja…

(przykład powyżej autentyczny)


Przy okazji; małe przypomnienie: Zniewolenie pieniądzem elektronicznym

Rozmowa z profesorem…

Ostatnio rozmawiałem ze znajomym w stopniu profesora – wychodził z założenia że jak jest profesorem to edukować się już nie musi.
W myśl przysłowia (lub też powiedzenia): „wiem, że wszystko wiem”. Propozycja podciągnięcia edukacji w temacie historycznym z podaniem tytułów nie przyniosła efektu – odpowiedź była spodziewana – bardzo arogancka i ironiczna, że zapewne zacna literatura, ale przecież czasu nie ma Pan Prof.
No bo jak się jest profesorem z reguły z jednego kierunku i wąskiej specjalizacji to wie się już wszystko o wszystkim…
I po co się uczyć do końca życia?
Przecież jest się arogancko „wszechwiedzącym”…bo jest przydomek: „prof”.

Stara maksyma (celowo przeze mnie w tym wydaniu powyżej przekręcona): „Wiem, że nic nie wiem”… poszła w odstawkę.
A szkoda bo rozmawiałem z profesorem…filozofii…

A to Polska przecież…

Nie żyje następny znany Lwowiak – Pszoniak…

„…Antoni Pszoniak urodził się 1 lutego 1931 roku we Lwowie…”

Oglądałem przyznam się – „Gorączkę”… czy pamiętam aktora? Ogólnie film pamiętam, że oglądałem…gdzieś tam w mrokach jaźni go kojarzę: Gorączka

Jak wielu pochodzi z Kresów Wschodnich. Ilu z Was ma takie pochodzenie…

Doniesienie ze strony: interia.pl

Bardziej znany z realizacji filmowych jego brat: Wojciech Pszoniak. Oczywiście też urodzony we Lwowie ( Pszoniak, którym nie jestem )

Kaczyński rozwala system…?


(korona się należy)

Pensje posłów w dół, koniec z wszelkimi dodatkami, a wypłacone nagrody na Caritas.
Można czepiać się że wpłata na Caritas a nie zwrot – ale pamiętajmy – to dobra wola tych, którzy zwrócą owe premie.
Przecież prawo tego nie nakazuje.
Co więcej te premie były „na prawie”. Poprzednie rządy brały garściami – i jakoś ciężko było je przekonać że mają owe premie komukolwiek oddawać…

Nie pomijam jednego aspektu całej sprawy, jakiego nikt nie porusza: nie widzę najmniejszych szans (prawdę mówiąc) na propozycję podobnego postępowania ze strony przeciwników politycznych PiSu.
Wyobraźcie sobie, jak za rządów PO pojawiłby Czytaj dalej Kaczyński rozwala system…?

Ryzykowna gra Prezydenta…

Ciekawy materiał na stronie Interii:

Ryzykowna gra Andrzeja Dudy
Po tym jak Andrzej Duda zawetował tzw. ustawę degradacyjną pojawiły się pytania, czy Prawo i Sprawiedliwość poprze obecnego prezydenta w walce o drugą kadencję….[…]…Oznacza to, że musi to być polityk bardziej popularny niż wspierająca go partia. Przynajmniej tak było do tej pory i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to teraz zmienić. Był wprawdzie krótki okres kilku miesięcy 2017 roku, kiedy to dynamika poparcia w sondażach wskazywała, że PiS może zdobyć większość konstytucyjną, ale swoimi własnymi błędami rządzący skutecznie to uniemożliwili…

Zagrożenie coraz bardziej widoczne – Ukraina, nacjonalizm.

Tekst ma na celu ostrzeżenie przed nadmierną naiwnością w odbiorze sygnałów docierających do nas ze wschodu.

Kiedy zaczynamy się „stawiać” opada zasłona. Prawdziwa natura ukraińskich nacjonalistów staje się coraz bardziej oczywista.
Onet donosi: W oświadczeniu zamieszczonym na stronie resortu dyplomacji podkreślono, że w nocie przekazanej zastępcy ukraińskiego ambasadora polskie MSZ wyraziło oburzenie „z powodu ostentacyjnego zachowania demonstrujących oraz braku odpowiedniej reakcji ze strony ukraińskich funkcjonariuszy ochrony”. Jak zaznaczono, szczególne zaniepokojenie polskiego resortu dyplomacji „budzi fakt, że był to kolejny incydent o antypolskim wydźwięku na terytorium Ukrainy na przestrzeni ostatnich tygodni”.

Co z tym zrobi nasza władza? Wierzę, że pójdzie zdecydowanie dalej niż jej poprzednicy – w tej materii międzynarodowej, którzy udawali że problemu nie ma (chociażby: jajko na ramieniu prezydenta RP, czy też: zaraz po wystąpieniu prezydenta RP wchodzi na mównicę w parlamencie w Kijowie wnuk banderowskiego dowódcy UPA z Wołynia i zgłasza projekt ustawy, który jest policzkiem dla polskiego prezydenta i kraju), albo że to wewnętrzna sprawa Ukrainy, jakich sobie bohaterów wybiera (zbrodniarzy nazistowskich…- można ??).


Jeszcze doniesienie na stronie Wprost: W poniedziałek 2 kwietnia w trakcie manifestacji przed ambasadą RP w Kijowie, spalona została polska flaga…

…i dodatkowo z tego samego portalu: Jak informuje „Rzeczpospolita” 70 proc. Ukraińców, którzy deklarowali pracę w naszym kraju, znika po przekroczeniu granicy. Pracę podejmuje niespełna jedna trzecia osób, którym wystawiono takie zaświadczenia.

Potwierdzam to. Ostatnio w rozmowie z pewnym właścicielem firmy budowlanej usłyszałem skargę, że przybywający pracują jeden dzień i znikają, koszty jakie ponosi firma, aby zorganizować pracownika ze wschodu obciążają ją. Jeżeli w ciągu roku przewija się prawie 300 pracowników, z których nie ma pożytku…kto wypracowuje dochód w takiej firmie?