Zawsze pomagać ludziom – gdyby każdy z nas miał taki cel…

Rzecz o Pani Małgorzacie Stryjskiej, lekarce z powołania z serca i umysłu, jednocześnie o polityku reprezentującym ludzi – i dla ludzi.

Panią Małgorzatę poznałem 10 lat temu, podczas mojej pierwszej kampanii w której brałem udział (samorządowej). Tamten start uważałem jako ćwiczenie, wyróżnienie ale także jako formę reklamy i PR-u dla działań kresowych. Pani Małgorzata była wtedy szefową PiS poznańskiego. Podczas samej kampanii natknąłem się na osoby bardzo ciepło wypowiadające się o niej jako o lekarce ZNTK.

Pani Małgorzata ma pochodzenie kresowe. Dużo by opowiadać o tym jak bardzo jest empatyczną osobą, która przejmuje się losem innych ludzi. Tak po prostu – można powiedzieć; z miłości do człowieka. Z kolei podczas ostatniej kampanii samorządowej w której razem startowaliśmy do sejmiku – w pewnym momencie Pani Małgosia przerwała start ponieważ gdzieś tam na drugim końcu Polski zabrakło lekarza w strukturach kolejowych – i pojechała wypełniać swój zawodowy obowiązek. Najpierw powinność wobec ludzi – ratowania zdrowia i życia potem powinność społeczna.

Bardzo mnie to ujęło za serce. Który prawdziwy polityk by tak zrobił? Rzuciłby udział w wyścigu wyborczym, zawiesił kampanię i udał się na drugi koniec Polski?

Wielki szacunek! I podczas tej kampanii spotykałem osoby, które zdecydowanie mówiły o głosowaniu na Panią Małgorzatę z uwagi na to że leczyła ich, ratowała zdrowie i życie. Wtedy, w takich momentach; nie ukrywam – wspierałem je w tej decyzji. To pewnego rodzaju dług.

Do tego Pani Małgosia czasami strzela i jest lekarzem z uprawnieniami umożliwiającymi badania do pozwolenia na posiadanie broni kulowej. Rozumie potrzebę budowania świadomości pro obronnej i rozbudowywania zaplecza do realizacji celów sportowych – jeżeli chodzi o strzelectwo sportowe.

Zrealizowaliśmy z koleżanką krótki filmik o Pani Małgorzacie Stryjskiej (zasugerowałem ideę jego powstania). Spytacie dlaczego? Uważam że, gdyby wszystkie osoby były takie jak ona, tak czuły – sercem, tak postępowałyby w stosunku do drugiego człowieka – nie byłoby co najmniej 90% problemów które teraz, dziś mamy.

Warto brać przykład z tej skromnej i nie afiszującej się osoby. Lekarza z powołania.

Pani Małgorzata Stryjska obecnie pełni funkcję społeczną – radnej Sejmiku Województwa Wielkopolskiego.

Strzelectwo sportowe jako obronne.

Bardzo dobra wypowiedź ppłk Krzysztofa Gaja z roku 2015-go. Polecam szczególnie około 9-tej minuty; sentencja tego co mamy: „…gdy wymknęliśmy się spod ich kontroli – przystąpiono do niszczenia tego wszystkiego…” Podkreślam ten wątek. Dlaczego? Wskazuje on na powód główny dla którego w naszym kraju (mimo odrodzenia pomysłu z obroną terytorialną -który jak wiemy cały czas napotyka na liczne problemy) mamy problem z siecią obiektów strzeleckich i szkoleniem strzelców czy to sportowych, czy też bojowych. Siły które znają nasz potencjał jako narodu – przede wszystkim determinację, jaką członkowie naszej społeczności w większości mają (zaszczepioną jeszcze z czasów sarmackich) do swobody, wolności i obrony swojego mienia – wiedzą, że łatwo nie oddamy się we władanie „innych sił”. W związku z powyższym wszelkimi możliwymi sposobami (jakie sobie umożliwiają poprzez zostawione na naszym terenie „grupy wpływu” -delikatnie ujmując pojęcie agentur), uniemożliwiają zbudowanie takiej gotowości bojowej (poprzez powszechną umiejętność obsługi broni strzeleckiej), która zapewniłaby przynajmniej w podstawowym zakresie bezpieczeństwo (potencjalne) społeczeństwu. Są to powolne działania, które trwają już od lat 90-tych, mają w swoim zamierzeniu likwidację lub znaczne przynajmniej zmniejszenie infrastruktury strzeleckiej w naszym kraju. Mimo tego działania, będącego jakby w „tle” innych spraw i wydarzeń w kraju, silna potrzeba w pewnej części społeczeństwa do szkolenia się, uprawiania sportów strzeleckich itp spowalnia mimo wszystko ten proces. Jest wielu miłośników sportów strzeleckich, sympatyków, działaczy społecznych czy też samych zawodników którzy zdają się dostrzegać kwestie związane z potrzebą edukacji w tym zakresie. Szerokiej edukacji społecznej. I robią to poprzez propagacje strzelectwa sportowego – wszystkich jego rodzajów. Politykom pozostaje dostrzec problem i zbudować w końcu taką legislację, która umożliwi łatwe i proste budowanie obiektów sportowo-strzeleckich na terenie całego kraju. Budowa w każdej szkole strzelnicy pneumatycznej (konkurencje olimpijskie), nie nastręcza wielkich problemów technicznych i z zakresu bezpieczeństwa, potrzebna jest tylko chęć dyrekcji szkół – której w większości nie ma. Tylko spowodowanie powstania programu odgórnego szkoleń na takim poziomie może spowodować ich powstawanie. Ta gałąź strzelectwa sportowego jest bowiem pierwszym stopniem do uprawiania szeroko rozumianego strzelectwa sportowego – również i kulowego (bardzo widowiskowe konkurencje olimpijskie trap, skeet). Poza zdobywaniem umiejętności strzeleckich jest jeszcze aspekt budowy społecznego odbioru sportów strzeleckich należących do klasy sportów wspierających obronność kraju. W tym przypadku budujemy obronność głównie przeciw ewentualnej interwencji ze wschodu. Jaki to może być konflikt? Wcale nie wojna atomowa, nikt nie chce zniszczyć potencjału gospodarczego jaki chce zdobyć. Już Minister Szeremietiwew lata temu w oparciu o dane z zachodnich uczelni wojennych udowodnił, że obecnie konflikty zbrojne toczą się w sposób lokalny, w oparciu głównie o: walki w strukturach miejskich za pomocą sił lokalnych, terytorialnych, bez mała partyzanckich. Nie oznacza to, że należy budować same takie siły bez wsparcia innych rodzajów sił zbrojnych. Niemniej na pewno łatwiej jest oprzeć się na osobach wyszkolonych do obsługi broni kulowej w ramach działań szeroko rozumianego sportu strzeleckiego, znających zasady bezpieczeństwa i użytkowania jednostek strzeleckich broni palnej, niż w sytuacji krytycznej mieć do czynienia z grupą wymagającą takiego przeszkolenia – które zajmuje sporo czasu. W bardzo wielu, z takich osób (na bazie mojego doświadczenia szkoleniowego), trzeba przede wszystkim pokonać barierę psychiczną do wzięcia w ogóle broni do ręki, skutecznie zbudowaną przez dziesiątki lat zaniedbań w tym zakresie i celowych działań – co również należy umieć dostrzec. Pisałem o tym nie raz na blogu i proponuję zainteresowanym do odnalezienia wpisów na ten temat.

Podsumowując: brak odpowiedniego przedmiotu w szkołach, liberalno-lewicowe wartości, ideały i społeczne lewicujące nastawienie, a także brak obiektów szkoleniowych – to główne przeciwności które stoją na drodze szkolących instruktorów i trenerów. Również (w ramach obowiązującego prawa) , przeszkody natury formalnej i poza formalnej wynikającej z nastawienia ludzkiego wykształconego poprzez wyżej wspomniane wartości – stwarza problemy już istniejącym sportowym klubom strzeleckim czy też stowarzyszeniom powstającym w przestrzeni publicznej. Żeby nie wspomnieć o indywidualnych problemach strzelców sportowych posiadających licencje klubowe, gdy np zwrócą się o rozszerzenie posiadanej broni do celów sportowych. Przysłowiowe są już „walki” z urzędnikami policji oddziałów WPA (na pisane wnioski, odwołania itp), którzy nie chcą z bliżej nieznanych przyczyn przychylić się do rozszerzeń, nie mając praktycznie żadnych powodów formalnych ku temu, wykorzystując jednak biurokratyczną machinę do przeciągania takich postępowań w nieskończoność i nakładania na obywatela wielu wymogów, niezgodnych tak naprawdę z wymogami ustawowymi, jednakże proces odwoławczy jest jeszcze bardziej uciążliwy, wobec tego wielu że strzelców poddaje się tej specyficznej represyjności, żeby nie powiedzieć upokarzania strzelców przez urzędników policji. Już kiedyś usłyszałem, że należałoby przeprowadzić reformę w kwestii zmiany urzędów wydających pozwolenia i odebrać policji samo prawo do jego wydawania (nie nadzór bezpieczeństwa nad posiadającymi pozwolenia). Osoba z którą rozmawiałem motywowała to specyfiką działań policji, która z automatu niejako (w domyśle) prowadzi te postępowania jako postępowania „przeciwko” – a więc nie jako administracyjne, ale jako śledztwa w oparciu o karne przesłanki. W skrócie każdego lub prawie każdego starającego się o pozwolenie sportowe na posiadanie broni z góry traktuje jako domniemanego (bez mała!) przestępcę. Tymczasem policja nie prowadzi statystyk użycia broni do celów niezgodnych z prawem (przestępstwa) z podziałem na: użycie broni legalnej i nielegalnej.

Cóż może być tego powodem? Jak powiedział mi ten sam kolega policjant zwracający uwagę na to jak prowadzi się postępowania co opisałem powyżej: nie prowadzi się takich statystyk, gdyż wynikałoby z nich, że użycie broni legalnej praktycznie nie istnieje jeżeli chodzi o przestępstwa określone w kk. Najczęściej broń posiadana legalnie jest użyta w celach samobójczych i dotyczy to głównie służb mundurowych (policja, wojsko). Skala tego jest jednak bardzo nieznaczna. Więcej osób popełnia samobójstwo skacząc co roku z wysokich budynków mieszkalnych…

W Polsce potrzebna jest gruntowna i oparta o solidne podstawy analiza statystyczna wszystkich wypadków z udziałem broni kulowej i uczciwe wskazanie na zagrożenie ze strony przestępców.. Tak aby można było czarno na białym wykazać (bo nie udowodnić – to udowadnia się samo przez się w zasadzie brakiem przykładów takich wypadków w mediach) że osoby, które posiadają broń kulową, nie są zagrożeniem społecznym. Dokładnie odwrotnie. Tymczasem przeciwnicy cały czas straszą nieistniejącymi statystykami, lub wskazują na użycie broni w USA, co też jest manipulowane – chociażby dlatego że nie podaje się ilości zgłoszonych wydarzeń, gdzie nie użyto broni, a jedynie pokazano że się ją posiada i napastnik odstąpił od czynu karalnego. Wg badań w USA takich sytuacji jest o wiele więcej niż tych z użyciem broni. A więc w tym konkretnie przypadku broń spełnia swoje zadanie, ochrania jej właściciela-właścicielkę przed czynem zabronionym, który mógłby być na nich dokonany – w skrócie: chroni ich życie i zdrowie.

To przestępca ma nieskończone bez mała prerogatywy do wejścia w posiadanie broni nierejestrowanej – którą użyje na pewno do celów przestępczych, z pewnością graniczącą ze stu procentami. A więc; mówienie o tym, że broń legalna może być zagrożeniem, jest demagogią. Odnoszę wrażenie, że komuś ewidentnie zależy na tworzeniu takiej wizji.

Dlatego tym ważniejsze są działania państwa rozbudowy grup OT, ale też i szerokiego upowszechnienia – na bazie sportów strzeleckich (w których mamy dużą tradycję już przedwojenną) – szkoleń strzeleckich już na poziomie szkół podstawowych (klasy: 6-8 chociażby). Idzie za tym ODBUDOWA infrastruktury strzeleckiej która istniała, ale została zniszczona w wyniku działania samego państwa – a raczej jego nie działania. Tego typu obiekty mają zawsze wartość STRATEGICZNĄ – nie poprzez ich lokalizacje, ale poprzez (oczywistą!) rolę jaką spełniają w procesie szkoleniowym ważnym dla obronności państwa. Chociażby poprzez udostępnianie ich do celów sportowych dla młodszych pokoleń, a także poprzez wykorzystanie ich do szkoleń służb mundurowych. Proszę spojrzeć jakie reprezentacje jakich krajów regularnie zdobywają medale na olimpiadach w konkurencjach strzeleckich…Są to (między innymi) Chiny, Rosja, USA, Ukraina itp

Powinno być to dla nas poważną wskazówką….

Zapraszam do wysłuchania wypowiedzi ppłk Krzysztofa Gaja:

Przydatne linki:

Protesty i walki: obrona kościołów.

Co dzieje się w Poznaniu? „Dzięki” liberalnej polityce miasta zaczynają się czuć zagrożeni już zwykli obywatele, ojcowie rodzin chociażby, przedwczoraj zaatakowany mój kolega ze Stowarzyszenie Kresowego, biznesmen, ojciec czwórki dzieci pod kościołem: jak relacjonował najpierw obezwładniony gazem policyjnym przez zamaskowanych osobników (antifa), a następnie kilkakrotnie uderzony trzonkiem od siekiery, potrzebna była interwencja lekarza. Antifa kładzie już jawnie znak równości między tymi których teoretycznie zwalczała – czyli „faszystami”. To ta sama strona medalu tylko inny kolor, tam brunatny; tu czerwony. Atak na bezbronne niczego nie spodziewające się osoby pod kościołem na ul Fredry w Poznaniu pokazuje do czego prowadzi liberalna polityka włodarzy miasta. I tylko oni ponoszą odpowiedzialność za to co dzieje się na ulicach. Eskalację przemocy, a także oficjalne namawianie do udziału w protestach.

Czytaj dalej Protesty i walki: obrona kościołów.

Atak w poznańskiej Katedrze.

Środowiska pro-aborcyjne atakują wiernych biorących udział w nabożeństwie w Katedrze w Poznaniu. Na ile jeszcze sobie będą pozwalać? Wroga siła przeciwna życiu walczy z wiernymi w sposób niedopuszczalny w demokratycznym państwie. Kiedy będą konkretne działania ze strony Państwa – chociażby delegalizacja wszystkich organizacji lewicowych popierających ruchy tego typu? Kiedy nasza władza pokaże w końcu zdecydowanie? Pozwalanie na zbyt wiele, „popuszczanie smyczy” kończy się zawsze zmasowanym atakiem wrogich sił. Co by się działo gdyby atak dotyczył muzułmanów? Wszyscy wiemy jak to wyglądało we Francji, po umieszczeniu karykatur Mahometa. Chrześcijanie posługują się jednak inną siłą – siłą Miłości.

Dlaczego zamknięto baseny?

Mój wpis – na FB:

https://www.facebook.com/bezprzesadycom/posts/2798117380424291 Nie wiem jak Wy ale ja nie widzę powodu zamykania Term,…

Opublikowany przez Piotra Szelągowskiego Poniedziałek, 19 października 2020

Nie wiem jak Wy ale ja nie widzę powodu zamykania Term, basenów, saun, siłowni, salonów masażu rehabilitacyjnego (przy basenach np w Swarzędzu jest taki salon). Te miejsca są potrzebne dla utrzymywania kondycji Polaków, wielu z nich jest odpornych na przeziębienia i inne schorzenia grypowe właśnie dzięki obecności na takich obiektach. Kiedyś chodziłem przez cała zimę na basen – nawet kataru się nie dorobiłem przez ten czas. -Szanse zachorowania są minimalne na basenie. Chlor skutecznie zabija większość wirusów, bakterii. Nie ma żadnych wiarygodnych badań o tym że ktokolwiek zaraził się COVID na takich obiektach. A ich zamknięcie powoduje obniżenie odporności u wielu osób które z nich korzystały, co więcej korzysta z nich sporo osób z problemami postawy – wadami kręgosłupa, dzięki temu funkcjonują. Jak można przy już rozpoznanej pandemii, blokować tym osobom dostęp tak naprawdę do miejsc leczniczych dla nich. Znam takie osoby, które bez tego będą się gorzej czuły, fizycznie przede wszystkim, a potem psychicznie – spadnie im odporność i… zachorują być może właśnie przez to na COVID. Gdzie eksperci którzy są w stanie to dostrzec?

Rozmowa o 5-tce Kaczyńskiego w siedzibie Kolibra.

Wczoraj gościem poznańskiego Kolibra był poseł Bartłomiej Wróblewski. Tematem kuluarowego spotkania był projekt ustawy o ochronie zwierząt. Padło kilka odpowiedzi dlaczego poznański poseł nie poparł projektu.

Na pewno ekonomiczne uzasadnienie przemawia do wielu, strata w podatkach, a także w zarobkach dla sektora hodowców odgrywa bardzo ważną rolę. Są to kwoty:

1 mld – hodowla norek; 1,5 mld zł – ubój rytualny; 7 mld – hodowla drobiu.

Ale za tymi cyframi idą też inne. Tysiące osób bez pracy – jeżeli nie dziesiątki tysięcy. Polaków. Wyborców. Rolników. Hodowców. Straty dla sektorów działalności powiązanych z produkcją zwierzęcą – firmy odbierające odpady i utylizujące je chociażby. Transport, magazynowanie, uprawa pasz dla hodowanych zwierząt, itp…

Stary wizerunkowe – rozwijający się sektor uboju rytualnego otwiera rynki nie tylko dotyczące tej gałęzi sprzedaży. Poprzez zaistnienie na rynkach w krajach muzułmańskich, być może będzie można rozmawiać na innych płaszczyznach handlowo-produkcyjnych z potencjalnymi kontrahentami. Czy będziemy umieć wykorzystać te możliwości to inna sprawa. Także aspekt samego uboju został wyjaśniony. Jeden z gości spotkania, wyjaśnił że sposoby uboju rytualnego w Polsce są jednymi z najbardziej łagodnych. Samo podcięcie aorty szyjnej powoduje szybką utratę przytomności zwierzęcia (w ciągu kilkudziesięciu sekund) i w porównaniu z chociażby rażeniem prądem w ubojniach, jest bardziej humanitarne. Przyznam się że nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Sam projekt ustawy ma wady prawne, podważa prawa konstytucyjne; chociażby związane z prawem do wysłuchania strony przeciwnej. Tempo wprowadzenia planowanych ograniczeń w zasadzie uniemożliwia jakiekolwiek działania rolników i hodowców.

Ewidentne naruszenie miru domowego poprzez wprowadzenie eko-terrorystycznych inspekcji mających w zasadzie większe uprawnienia niż policja patrząc też pod kontem ważkości spraw, w których mieliby interweniować. To faktyczne łamania prawa i bez mała; totalitarne rozwiązanie. Te zarzuty padły ze strony gości spotkania. Ciężko było się z nimi zmierzyć i je obalić.

Sam aspekt etyczno-moralny wskazujący na zmiany w światopoglądzie. W końcu kto jest podmiotem życia na świecie? Może już nie człowiek…? Nie oznacza to, że nie należy skoncentrować się na maksymalnym złagodzeniu bytu zwierząt. Tutaj jest pełna zgoda że należy zrobić wszystko, zwierzęta nie cierpiały ponad miarę. Więcej: wprowadzić takie standardy, które wykluczyłyby jakiekolwiek ich cierpienia. TO oczywiście kwestia czasu i odpowiednich ustaleń- w których powinni wziąć udział hodowcy na równych prawach. Trzeba umieć być ze społeczeństwem, a nie stwarzać wrażenia dyktatury, która w żadne sposób nie zastanawia się nad tym, co życzy sobie naród. Ponieważ wtedy władza staje się faktycznie dyktaturą. A takie rozwiązania prawne nie uwzględniające drugiej strony w kwestiach ekonomicznych to pierwszy krok ku ścieżce prowadzącej do tego, od czego nie tak dawno się uwolniliśmy.

Potrzebny jest umiar i zrozumienie – [różnych] „drugich” stron. Nie chodzi tutaj tylko o problem hodowców. Jest wiele innych nie rozwiązanych aspektów prawno-etycznych i ekonomicznych w naszym kraju. Takie działania jak próba wprowadzenia ustawy w tak radykalnej i nie liczącej się z „drugą stroną” formie, nie daje asumptu do nawiązywania porozumień też i w innych dziedzinach, gdzie toczą się dyskusje na temat ewentualnych rozwiązań.

Taka z grubsza była konkluzja spotkania, w dojściu do której w zasadzie wzięli udział wszyscy obecni.

Poza tym pod koniec spotkania krótko; była poruszana obecna sytuacja dotycząca pandemii i też rozmawialiśmy o obronie życia poczętego.

(za foto ze spotkania dziękuję Kolibrowi)

Czy rowerzyści powinni płacić obowiązkowe OC?

Odpowiedź jest prosta: TAK. Zapytacie dlaczego? Wyobraźcie sobie że jedziecie samochodem w który uderza z jego winy rowerzysta, uszkodzenia są na kilka tys. Co się dzieje? Prawnie jest cały korowód – mimo wezwania policji i orzeczenia o winie pieniądze (o ile nie ma auto-kasko), musicie od rowerzysty ściągać w trybie powództwa cywilnego. Tak, niestety to wygląda.

Jeżeli rowerzysta potrąci pieszego jest podobnie. Pieszy musi walczyć na własną rękę o odszkodowanie z rowerzystą. I oby nie były to poważne obrażenia. Ostatnio bardzo dużo osób porusza ten temat w Poznaniu. Dlaczego? Ponieważ rowery staja się dominujące i co tu dużo mówić – też rowerzyści są coraz bardziej roszczeniowi. Dzieje się tak za przyczyną chyba – władz miasta, skoro widać gołym okiem w Poznaniu że promuje się ruch jednośladowy. Bez żadnego zastanowienia, bez żadnej refleksji, że ruch dwuśladów musi istnieć równolegle – dostawy, służby techniczne, porządkowe, dowożenie dzieci do szkół, przedszkoli, żłobków, dojazdy do pracy. Tym bardziej że mimo obietnic – komunikacja miejska jest bardzo droga i w zasadzie nie opłaca się kierowcom przesiadać na nią.

Wprowadzenie kontra-ruchu też jest sporym zagrożeniem dla bezpieczeństwa z prostego powodu- rowerzyści często wymuszają pierwszeństwo przejazdu na wąskich ulicach gdzie tego ruchu jednak nie powinno być.

Społecznie jest to ruch konieczny – OC obowiązkowe dla rowerzystów to następstwo zwiększenia tego ruchu i zagrożeń z tym związanych.