Historia z Kresów – Korzec

Odezwała się do mnie pani rocznik 1924, córka piłsudczyka osadnika wschodniego, kawalera orderu Virtuti Militari za wojnę polsko-bolszewicką, zwykłego kaprala… Przekazała mi wiele książek o kresach a także urzekła mnie urokiem swoich opowieści o stronach rodzinnych…
We wszystkich praktycznie opowieściach, relacjach, wspomnieniach przewija się tęsknota, za rodzinnymi stronami utraconymi wskutek kaprysu wielkich tego świata, zdradliwych naszych „sprzymierzeńców” z okresu II wojny światowej. To i przecież Churchill powiedział sam o polskiej armii w 1944, że już mu niepotrzebna, a Roosevelt wprost nas zdradził sprzedając całe tereny Polski wschodniej bez mrugnięcia okiem sowieckiemu imperium w zamian za pomoc w wojnie z Japonią i nie tylko. Szkoda, że tak mało się o tym mówi, szkoda że nie uczy się młodzieży na lekcjach historii, o tym i wielu innych sprawach.
Czy to się zmieni? Pamiętajmy patrioci polscy byli i są po wszystkich stronach barykad, we wszystkich partiach i ugrupowaniach. Np poznana przeze mnie pani wcale nie pała jakąś wielką miłością do naszej rozdzieranej wewnętrznymi konfliktami prawicy, niemniej miłość jej do ojczyzny wyczuwalna jest w brzmieniu głosu i postawie. Właśnie wczoraj też natrafiłem na książkę pułkownika Józefa Pawłusiewicza, którą przeczytałem jednym tchem (osobno do niej wrócę). Pisana w czasie rządów komuny, owszem zawiera pienia pochwalne dla naszych wschodnich sąsiadów, ale czy wtedy można było pisać inaczej? Chyba tylko wydając prasę podziemną. TO jest właśnie nasza tragedia. Ustawiono nasz naród naprzeciw siebie. I kazano nawzajem zwalczać się i opluwać, nienawidzić i niszczyć. I tak uważam, że wyszliśmy z tego jakże smutnego doświadczenia obronna ręką… Niemniej elity straciliśmy, a okres zniewolenia powojennego bardzo zaciążył w świadomości społecznej, pokłosie tego zbieramy i zbierać będziemy jeszcze długo.
W każdym razie ci, którzy z różnych przecież pobudek przeszli do obozu popierającego komunistów, nie mogą by oceniani w kategorii czarne-białe. Wielu czyniło to pod wpływem zawodu rządów sanacyjnych, który przecież popełniał rozmaite błędy, włącznie z kampanią wrześniową (dowodzenie było na różnym poziomie; sam słyszałem o ekscesach dowódcy Armii „Pomorze”, niekoniecznie zachowującego właściwie – od świadków).
Wielu też przechodziło na stronę sowietów dla uratowania swoich rodzin i bliskich niejako słusznie rozumiejąc, że siła idzie ze wschodu i w swej prostocie przewidując że to niestety będzie nasz „przyjaciel” na długie lata.
Tworzone samoobrony również w Bieszczadach o których Józef Pawłusiewicz tak pięknie pisze w swojej książce, mogły liczyć tylko na zbrojną pomoc sowietów i osłonę przed nacjonalistami ukraińskimi. A przecież autor walczył w 1919 z armią Petlury w obronie naszej niepodległości wraz z ojcem i braćmi, wiedział z kim ma do czynienia. I szukał ratunku wszędzie gdzie się dało. Wrócę jeszcze do jego wspomnień…
Wracając do wspomnień Pani Eugenii … Opisując mi miasteczko Korzec jakże szczegółowo z przepływającą przez nie rzeczką Korczyk, miejsce wyrobu radziwiłłowskiej porcelany, śmierć swojego ojca kaprala 9 płk. ułanów Stanisława Łęgosza w 1937 roku, tak silnie to przeżywała, plastycznie opisywała, że widziałem niejako obrazy siłą wyobraźni… Często zastanawiam się skąd te osoby biorą siłę na takie wspomnienia a także jak doskonałą pamięć posiadają.
Wspominała również Horyń Gród nad rzeką Horyń, miejsce pochówku ojca, które przez nacjonalistów ukraińskich zostało zamienione w targowisko, a zwłoki umarłych wrzucone do rzeki. Kościół w miasteczku zamieniono w cerkiew.
Znajomy przywiózł jej garsteczkę ziemi z tego miejsca gdzie leżał pochowany jej ojciec, wrzuciła ją do mogiły matki, w ten sposób symbolicznie leżą razem na cmentarzu poznańskim…
Takie to są losy naszych braci ze wschodu, naszych rodaków…
Nie zapominajmy o nich.

Piotrek

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl do “Historia z Kresów – Korzec”

Możliwość komentowania jest wyłączona.