Spotkania w Towarzystwie Miłośników Lwowa w Poznaniu

Co środę w CK Zamek odbywają się spotkania kresowiaków. Służą one wspomnieniom, wymianie myśli, ale również i układaniem planów, których ideą jest informowanie młodzieży o pięknej historii przedwojennej tych terenów przed II wojną należących do Rzeczpospolitej. O wieluset letniej historii…

Oczywiście cel sam w sobie jest li tylko informacyjny i pozwalający na pamięć o naszej przeszłości. Młodzież zdecydowanie zbyt mało wie o tym co działo się na tamtych terenach przed wojną i w czasie jej trwania. Ilu wielkich i światłych ludzi nauki, Polaków, wyrosło na tamtych ziemiach. Jak wiele możemy im zawdzięczać.
Na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, tak brutalnie obecnie niszczonym przez zarząd cmentarza szlifujący polskie napisy i zamieniający je na ukraińskie leży wielu sławnych i wybitnych Polaków. Ale nie tylko ich. Leżą Ormianie, Rosjanie, Rusini obecnie nazywani Ukraincami. Warto dodać, że przecież nazwa „Ukraina” w wielu staro słowiańskich językach nie znaczy nic innego jak : „skrajna ziemia”; czy „ziemia graniczna”, a więc jest to swoistego rodzaju synonim końca zasięgu pewnych wpływów cywilizacyjnych, miejsca do którego docierała wyższa kultura za pomocą szlachty i magnaterii polskiej. Przykładem tego jest Jeremi Wiśniowiecki rusiński szlachcic, którego ojciec już nawrócił się na katolicyzm, słusznie upatrując właśnie ze strony zachodniej Europy nadciągającej dominacji tej właśnie kultury i kaganka cywilizacji i oświaty. Nie oznacza to oczywiście deprecjonowania kultury bizantyjskiej. W tamtych jednak regionach ze względu na ryzyko ciągłych utarczek wojennych z Tatarami, Turcją Osmańską, czy w końcu z grupami hajdamackich band, wpływ poszczególnych religii był stosunkowo wyrównany. Nie mniej katolicy byli ostoją ładu i pokoju w tamtych czasach. To możni panowie polscy i litewscy magnaci, budowali zamki i twierdze obronne, które strzegły przed najazdami ze wschodu. To na Wołyniu wielkie połacie lasów należały do księcia litewskiego Radziwiłła. Zgodnie z unią Lubelską to właśnie Radziwiłłowie zarządzali w koronie tymi terenami.
Taka oto historia rysuje się za nami. Wspomnienia nie mają kresu, na spotkaniach wspomina się historię tą dalszą, ale i tą bliższą. Przedwojenną. Wspomina się piosenki lwowskie, anegdoty, spotykający się przypominają sobie, gdzie jaki budynek przed wojną stał, opowiadają kto skąd pochodzi. I oczywiście wspominają swoją młodość, dzieciństwo…
Planują też wyjazdy na Kresy. Aby pooddychać tym zupełnie innym nie skażonym powietrzem. Nie da się ukryć, że Ukraińcy raczej dokładają wszelkich starań, aby przemysł w tamtych rejonach się nie pojawiał. Po prostu nie stać ich na to. Pola kiedy jedzie się drogą pełną dziur do Krzemieńca nieobsiane, lub z rzadka coś na nich rośnie, łąki pastwiska i nieużytki. Więcej za to widać stad krów i innego bydła. Wspaniałe czarnoziemy tak pięknie rozkwitające za czasów Rzeczpospolitej stoją odłogiem. Został jednak wspaniały krajobraz. Ostało się też wiele polskich zabytków mimo prób ze strony nacjonalistycznych elementów zdeprecjonowania setek lat pobytu Polaków na tamtych ziemiach. Próby zrobienia z Sobieskiego Ukraińca wydają się tak nieporadne jak i nieskuteczne. Zamiast szukać wspólnej historii i dążyć do zgody, antagonizuje się. Ziemie te już nie wrócą do Polski, jednakże niemożliwym będzie wyrzucenie ich z serc przynajmniej połowy narodu polskiego. I naszej historii. Na to się godzimy. Niech i tak będzie. Żyjemy w Europie gdzie wiele wyzwań stoi jeszcze przed naszym narodem. Być może to my wprowadzimy naszych młodszych braci Ukraińców do niej. Jednak na pewno bez nacjonalistów. Gdyż jest to zbyt wielkie zagrożenie dla tej właśnie Europy.
Członkowie Towarzystwa poznańskiego corocznie organizują pomoc dla mieszkających na Kresach Polaków. Materialną. Zbiórka zawsze zaczyna się przed świętami Bożego Narodzenia. Ponadto organizowane są we wrześniu dni Lwowa na Starym Rynku. Często zapraszane są zespoły Polonii kresowej.
Tak właśnie starają się poznaniacy z korzeniami kresowymi o owych korzeniach pamiętać i pokazywać tutaj w Poznaniu historię swoją, indywidualną i w szerszym wymiarze…

Piotrek

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

4 myśli w temacie “Spotkania w Towarzystwie Miłośników Lwowa w Poznaniu”

  1. Są, są…:-) i to całkiem sporo… Organizują corocznie też dni Lwowa we wrześniu… Niestety ten rok stoi pod znakiem zapytania miasto przeznaczyło mało pieniędzy nie wystarczy na organizację najprawdopodobniej… Z reguły zapraszano 2 zespoły z kresów. To pochłaniało większą część budżetu. Teraz niestety pieniądze na ten cel przekazane przez miasto są niewystarczające. A prywatnych sponsorów jest zaledwie kilku i to z reguły kresowian…

  2. Mamy podobne spotkania w Częstochowie. Pozdrowienia dla Miłośników Kresów w Poznaniu :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.