Wspomnienie o Kresowiaku – Józef Sawicz

Napisałem ten tekst jakiś czas temu, i wróciłem do niego czytając bezsensowną informację o spotkaniu ze Swobodą i jakimiś naszymi rodzimymi nacjonalistami, ludźmi bez wyobraźni, po prostu głupcami… Postanowiłem przybliżyć Wam drodzy Czytelnicy sylwetkę zwykłego normalnego człowieka który przez lata uginał się pod bagażem doświadczeń, i opowiedział o tym w prostych słowach w „Zapomnij o Kresach”.

To był zwyczajny człowiek. Jak mówi Pan Jerzy Hawran: „Złota rączka”. Odszedł 21 marca roku 2010. Prawie do końca był przytomny. Jerzy był przy nim w jego ostatnich chwilach…

Nie był nikim wyróżniającym się, żył, pracował, miał rodzinę, i… pamiętał. Opowiedział to, co pamiętał; o czasie strachu i przerażenia, dosłownie w ostatniej chwili. Gdyby film „Zapomnij o Kresach” miał powstać tej jesieni, jego relacji już by nie było. Ilu świadków zbrodni Ludobójstwa zdążyło w tym czasie odejść?

W drodze z Zielonej Góry ze spotkania z ks Isakowiczem-Zaleskim i uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod łężyckim pomnikiem upamiętniającym pomordowanych przez OUN-UPA, postanowiłem zajrzeć do Lubrzy. Odwiedziłem Pana Jerzego pamiętając o śmierci jednego z jego kolegów występujących razem z nim w dokumencie „Zapomnij o Kresach” i poprosiłem go o wskazanie grobu Pana Józefa na pobliskim cmentarzu. Mimo później pory kochany Pan Jerzy zgodził się. Pojechaliśmy. Cmentarzyk malutki, na skraju pobliskiego lasu, mała kapliczka i groby, odświętnie oczyszczone, schludne, na każdym światełko. Cisza, dzwoniąca w uszach, miejsce tak odległe od zgiełku miast czy dróg. Można czuć życie, świat, przyrodę. Spojrzałem w górę i zachwyciłem się gwiazdami. Mroźne czyste powietrze tylko wyostrzyło ich widok. Miliony płonących kul, odległe światy, poczułem to co zawsze w tej chwili, swoją maleńkość, zażenowanie skalą konfliktów rozgrywających się na tej planecie… – Jesteśmy tylko pyłkiem, nasz czas na tym ułamku skały krążącym i ogrzewanym przez Słońce, to nawet nie mrugnięcie w skali wszechświata…

Powoli skierowaliśmy się do miejsca spoczynku przyjaciela Pana Jerzego – Józefa. Grób skromny, prosty. Piękny krzyż. Jakby podkreślenie życia w jego cieniu. Odmówiliśmy modlitwę w intencji zmarłego. Cicho, nie zakłócając panującej wokół nas ciszy. W chwilę potem Pan Jerzy zaczął opowiadać o zmarłym. Spokojny, opanowany, zwykły człowiek. Pomocny. Opowiadał o tym, jak był przy nim w chwili śmierci, jak zagadywał go o narzędzie jakieś, pytając gdzie je odłożył,…Nie dostał już odpowiedzi. Wspomnieliśmy wypowiedź Pana Józefa z filmu. Kiedy opowiadał o śmierci swojej matki, powieszonej przez banderowców. Pan Jerzy mówił o tej traumie, fakcie nie pogodzenia się z gwałtownym nienaturalnym odejściem matki. Widział, że gdzieś to siedziało w Józefie. Brak zgody na to co się stało.Wtedy ja zobaczyłem w wyobraźni jego wypowiedź, tę z filmu, i znów miałem ją przed oczyma: ten spokój, gest rąk, tak tragicznie prosty, pokazujący jak Ukrainiec, Banderowiec, splótł powróz na szubienicę dla jego matki. Jego słowa; „Splótł to splótł”, proste, doskonale oddające niewiedzę dziecka, co jest czynione, wzruszenie ramion, które było jeszcze jednym, skromnym gestem właściwym dla Pana Józefa, ale jak dobitnie wyrażającym stan ducha. Nie wiedzieliśmy co to znaczy, co oni robią… Nie wiedzieli…. Przekonali się kilka godzin później. Co może czuć dziecko widzące swoją ukochaną matkę wiszącą bez życia na sznurze? Będące w strachu o siebie, już bez swojej najukochańszej opiekunki. Ojciec nie wiadomo gdzie, czy i jemu nie stała się krzywda? Uciekł przed siepaczami słusznie podejrzewając, że jako weterynarz w pierwszej kolejności położy głowę. Człowiek uczony.

Co czuło to dziecko? Jak się na nim to odbiło? Jakby wyglądało jego życie gdyby nie ta jedna scena, to jedno wydarzenie? Pan Jerzy potwierdzał, nad grobem swojego przyjaciela, że to wydarzenie odbiło się niezatartym piętnem. Cicho mówił, odpowiadał na nie zadane pytania z mojej strony. Chciałem wiedzieć, zrozumieć, pojąć to czego nie doświadczyłem, to co jest niepojęte dla kogoś, kto nie przeżył tego co on…. Same opowiadania, jednak; widok twarzy, wzrok opowiadającego, przybliża do zrozumienia. Nie, nie jest w stanie doprowadzić do tego, że poczuję, to co oni. Ból, smutek, przerażenie, zwierzęcy strach… zmuszający do szukania ukrycia za wszelką cenę. Po co mi to – ktoś spyta. Odpowiem: Po to aby innym pokazać, za pomocą słów, obrazów, jak straszny to był czas, i jak powinniśmy robić wszystko, co waszej mocy, aby nie wrócił ten czas. Tak jak powiedział to ks. Isakowicz w kazaniu w Gorzowie 25-go, to jeszcze jedna intencja, jakże ważna, o to aby nigdy, nie stało się już nic podobnego. I abyśmy pamiętali. Człowiek jest dziwny. Zapomina i potem zaskoczony jest, że Zło znów podnosi łeb. A przecież sam daje mu na to czas i sposobność. Nie dajmy mu więcej szans na powrót.

Staliśmy chwilę nad grobem Pana Józefa. Myślałem o losach tych ludzi, którzy przeżyli. Prostota grobu porażała. Palące się dwa znicze tej nocy robiły niesamowite wrażenie. Zapach parafiny, bezwietrzna noc. Nie było jednak zupełnie strachu. Była zaduma i smutek. Jak powiedział na odchodnym Jerzy Hawran do mnie: „Józek nas przyjął”. Pan Jerzy wspomniał jeszcze o tym, że jego przyjaciel nie lubił przepychu, dlatego grób skromny. Bez ozdób. Poza tym Krzyżem, prostym, ale jakże wymownym. Symbolem naszego życia. W cieniu krzyża. Wszystko co robię, robię dla pamięci tych ludzi, których krzyż kresowy był niewyobrażalny dla nas teraz żyjących. Jest to mój hołd dla tego, co dane im było przeżyć. Czego nie mogli uniknąć. Wszystkie ich cierpienia nie mogą zostać zatarte i zapomniane. Nie możemy do tego dopuścić, to nasz obowiązek. Nas wszystkich; Polaków, Ukraińców, Niemców i innych.

Raz jeszcze powtórzę: Musimy o tym mówić, znać Prawdę,w imię tego aby nigdy nic podobnego nie miało już miejsca na tej ziemi…, i żadnej innej…

W imię tej prawdy nie możemy dopuszczać do takich „pojednawczych” spotkań jak to w Warszawie miedzy jednymi nacjonalistami, a drugimi (http://bezprzesady.com/aktualnosci/kto-z-polakow-dogaduje-sie-ze-swoboda)

Piotrek


Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.