Archiwum mailowe z Ukrainy o Timoszenko

W związku z ostatnimi wręcz alarmistycznymi apelami ze wszech stron o uwolnienie Tymoszenko dobiegającymi ze całej chyba już Europy, krótka informacja z mojej skrzynki mailowej sprzed miesięcy. Od przyjaciół z Ukrainy:

„Cały czas zapominam podzielić się z Panem w sprawie Julii Tymoszenko.
Jestem pewna, że Pan Jerzy Buzek nie jest poinformowany wypowiedziami tej pani. Julia Tymoszenko, wtedy kiedy była przyjmowana wspólna (z parlamentem Ukrainy i Sejmem RP) Deklaracja
dot. morderstw na Wołyniu i Kresach II RP ta pani, będąc wtedy
deputowaną do Rady najwyższej Ukrainy, weszła na mównicę Parlamentu Ukraińskiego i ogłosiła na całą Ukrainę i świat dosłownie: Żadnych przeprosin nie może być. My byliśmy u siebie, my mieliśmy prawo postępować tak, jak uważaliśmy za potrzebne. My nie byliśmy okupantami, a Polacy. Przepraszać nikogo nie będziemy, to była racja stanu Ukrainy.

A przecież wtedy to było państwo polskie – II RP, Polacy byli u siebie i
na swoim od kilkuset lat. Nikogo nie mordowali, byli dobrymi
gospodarzamy, a ich wymordowano w bestialski sposób. Nie szczędząc
nikogo: starców, dzieci, kobiet…
Jerzy Buzek cały czas zaprasza Julię Tymoszenko do Brukseli i ona tu (na Ukrainie, przyp. aut) krzyczy na cały głos, że ją nie puszczają i nie może pojechać na zaproszenie przewodniczącego Europarlamentu. Jej partia cały czas nagłaśnia, że ona jest bardzo chcianą osobą w UE.
Tak sobie myślę, jakby to donieść do Pana Buska, aby nie „gloryfikował” jej osoby.
Jej pomaga polski eurodeputowany (…), który jest
Ukraińcem, działa właściwie przeciwko interesom Polski i gloryfikuje
OUN UPA i cały czas można go spotkać w towarzystwie Tymoszenko, jak na Ukrainie, tak i nawet na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego, jak również na łamach gazety ukraińskiej w Polsce…”

Proste, szczere słowa Polki mieszkającej na Ukrainie. I jak znaleźć teraz Prawdę? W naszych mediach nawołują z lewa i prawa, że łamane są prawa człowieka, emitowane są programy o „bohaterskiej” bojowniczce. Dlaczego w takim razie kiedyś nie emitowano tych jej wypowiedzi z ław parlamentu kraju sąsiedniego, kiedy to była jeszcze deputowaną i tak szczerze mówiła na temat naszej wspólnej historii?

Dlaczego?

To mnie tylko martwi, wybiórczość medialna….

Czy kogoś jeszcze?

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.