Co nam grozi w dzisiejszym świecie – Walka o władzę i pieniądze…

…przybiera na sile. Dochodzi do tego stan światowej gospodarki zadłużenie – 30 tys zł. na głowę każdego Polaka – 180 tys dolarów na głowę każdego obywatela USA… Wykupywane przez Chińczyków obligacje państwowe USA i nie tylko. Czym to pachnie?…
Być może już za jakiś czas, zapewne ogólnoświatowym krachem ekonomicznym destabilizacją i chaosem. Również i być może; rozpadem świata jaki obecnie znamy. Model konsumpcyjny nie wytrzymuje próby czasu. W Afryce i państwach arabskich „sypią się” totalitaryzmy w tym i za sprawą globalizacji- i dostępu min. do internetu. Komunikowanie się powstańców w Egipcie przez Facebooka przyniosło efekty. Ludzie podnoszą głowę i pytają o swoją wolność. Libia chce zrzucić jarzmo tyrana. Można tylko zastanawiać się na ile powstańcy są stymulowani zewnętrznymi środkami dopingującymi w postaci państw mających chętkę na chociażby jakąkolwiek kontrolę złóż naftowych…

Historia walk w organizacjach handlu ropą jest tak długa jak ich istnienie. W OPEC tak naprawdę nigdy nie było zgody. Były też liczne próby wywierania nacisku, używania tak zwanej „broni naftowej”. Chociażby w trakcie wojny 6-dniowej. Efekty akurat wtedy były dość opłakane dla OPEC. Bojkot zakończył się częściowym przejęciem rynków zbytu na ropę przez Iran czy Libię, które to państwa wskoczyły na miejsce krajów zrzeszonych w OPEC.
Może jedynym przykładem działania skutecznego było obniżenie cen ropy przez państwa arabskie tak duże, że zachwiało eksportem z ZSRR na tyle silnie, że kolos padł. TO był oczywiście jeden z czynników. Swoją drogą ciekaw jestem, ile kosztowało administrację Reagana wynegocjowanie tej obniżki u Arabów.

Wróćmy jednak do obecnej sytuacji…
USA trochę ochłonęło; być może przypomnieli sobie umowę z pułkownikiem dotyczącą usunięcia broni chemicznej, a w zamian nieingerowania w wewnętrzne sprawy Libii. Inne państwa arabskie patrzą. Może mogłyby dojść do wniosku, że niedotrzymanie umowy przepowiada im źle na przyszłość, i mogłyby jednak wspierać terrorystów islamskich w jakiejś małej akcji typu „dwie wieże” żeby trochę ostudzić zapał „policjanta świata”. Zwrotu mówiącego o zapędach policyjnych USA używają nawet autorzy w Stanach Zjednoczonych…

Czy obecnie rozpoczynający się wiek przyniesie nam gwałtowne zmiany? I w ilości państw które będą istnieć pod jego koniec, czy też w przebiegu granic…
Może jednak zwycięży zdrowy rozsądek? Czy mamy prawo mieć nadzieję?
Czy to co obecnie dzieje się na Czarnym Lądzie walka o niepodległość ruchy wyzwoleńcze, próby obalenia dyktatorów to efekt zwiększającej się świadomości społecznej i niewydolności systemów totalitarnych w nowych warunkach geopolitycznych i ekonomii globalnej wiążącej coraz mocniej wstępujące do różnych sojuszów, porozumień i umów – państwa świata?
Czy może jest to jednak tylko mydlenie oczu po to aby przejąć jak największą kontrolę nad globalnymi zasobami surowcowymi, ludzkimi i finansowymi przez grupę rządzącą?
Chaos informacyjny jaki nam serwują media wybiórczymi emisjami tych czy innych przefiltrowanych informacji nie pozwala na dobre zorientowanie się w sytuacji nawet ekspertom. Manipulacja która jest wszechobecna i wielopoziomowa doprowadza zwykłych ludzi do zniechęcenia, i porzucenia zainteresowania się sprawami międzynarodowymi.

A wojna trwa. Szereg małych konfliktów zbrojnych jest specyficznym XX-wiecznym rodzajem wojny, który składa swoją ofiarę z krwi niewinnych cywilów na ołtarzu interesów ekonomicznych określonych grup biznesowych. Ta korporacje i trusty wywołują naciski które powodują takie a nie inne działania polityków. Walki o strefy wpływów, zyski, manipulacje ruchami niepodległościowymi…
Jaką mamy gwarancję że owe działania wyzwoleńcze nie są wynikiem takich czy innych „pomocy” finansowych i namów do walki dokonywanych przez zainteresowane zmianą opornej na ekonomiczne zachęty do współpracy władzy – korporacje czy inne źródła potentatów finansowych.
Czy to wszystko nie jest fikcją? A może straszakiem mającym pokazać władzom że wszystko jest zmienne?
Los dyktatorów i szejków również…
A więc: XXI wiek w stosunkach międzynarodowych zaczyna być epoką konfliktów związanych z rozpadem ” państw flagi”, i nie tylko jak sądzę…
..Państw zjednoczonych i kierowanych przez dyktatorów, w imię ich własnych prywatnych interesów, a wartości demokratyczne, patriotyzm, czy kolor flagi to tylko wymówka i narzędzie…
Konflikty przybierają na sile…Dlatego refleksja, jest nam potrzebna. Tylko czy mamy na nią czas i siły?
A gdzie analiza zagrożeń naturalnych? Trzęsienia ziemi- jak w Japonii, czy inne działania losu,m natury…mogą zmienić wszystko sprowadzić nas do parteru…
Ale my wolimy o tym nie myśleć. Zapominamy. Zamiast chociażby rozpocząć na serio podbój kosmosu w imię przyszłych pokoleń wolimy wydawać miliardy na zbrojenia.
inne miliardy na reklamę.
Oceany nadal są dla nas tajemnicą. Niezmierzone bogactwa naturalne tkwiące w głębinach w zasadzie głownie niszczymy.
Pycha ludzka, która pozwoliła na zabawę atomem i to od razu w najgorszej postaci bomb zagłady pod koniec minionej wojny światowej, sprowadziła nas na manowce tej dziedziny fizyki.
Jaka elektrownia atomowa jest zabezpieczona w 100 procentach przed tym co stało się w Czarnobylu, czy też obecnie dzieje się w Japonii? Nie mamy żadnych gwarancji że przeżyjemy do jutra, jednak ambitnie robimy swoje, niszczymy, budujemy, nienawidzimy innych braci w rozumie na błękitnej planecie zwanej Ziemią…
Kiedy oprzytomniejemy. Kiedy pozbędziemy się oddechu na plecach? Kiedy wypadniemy z kieratu jaki nam zgotował postęp cywilizacyjny?
Na razie jedno jest pewne: każdego z nas bez wyjątku czeka śmierć. I właśnie wtedy przestaniemy szaleńczo rzucać się jak ryby w płytkiej wodzie, w walce o „lepsze jutro” którego większość z nas i tak nie doświadczy.
Powiecie: pesymizm.
Ja odpowiem: A gdzie widzicie optymizm? W tym co się dzieje? W jakiejkolwiek dziedzinie życia?
Nie umiemy nawet zaopiekować się należycie młodym pokoleniem. A przecież, w końcu, tak jak ich wychowamy, tak oni nas będą szanować, u schyłku naszego życia. O ile dożyjemy owego schyłku…
Obudźmy się, zwolnijmy, pomyślmy, zauważmy drugiego człowieka. Nie tylko używając pustych słów, pustych gestów.
Zacznijmy żyć…

Piotrek


Na podstawie lektury: artykułów profesora Tadeusza Marczaka, a także książki Anthony Sampsona „Siedem Sióstr” (w skrócie: pozycja o działalności najpotężniejszych koncernów wielonarodowych)

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “Co nam grozi w dzisiejszym świecie – Walka o władzę i pieniądze…”

Możliwość komentowania jest wyłączona.