Star Wars Western wśród gwiazd …

Do tego tematu ciężko nie wracać…, jest to w końcu jeden z pierwszych tak efektownych filmów SF. Okazuje się, że wzorowany na… westernach w dużej mierze. Z kolei bitwy wśród gwiazd myśliwców to nic innego jak kopia bitew powietrznych z filmów mówiących o walkach nad Anglią w ostatniej wojnie w słynnym epizodzie, w którym znaczący udział mieli nasi myśliwcy, bez których nie poradziłaby sobie Wielka Brytania…(jak wiadomo powszechnie kiedy siły niemieckie „odpuściły” ataki sprawnych było zaledwie kilkanaście maszyn angielskich… i w zasadzie głównie nasi piloci…

Wracając jednak do „Gwiezdnych Wojen”. Ciekawy materiał pojawił się na Interii mówiący o tym filmie od strony powstania. Mówi scenograf Roger Christian:
„…- W tym czasie filmy science-fiction nie przedstawiały dla wytwórni filmowych żadnych wartości, jeśli chodzi o wpływy w zestawieniu box office. Wytwórnia Fox oszacowała więc, że „Gwiezdne wojny” mogą zarobić około 12 milionów dolarów. Na realizację filmu dali nam jedną trzecią, czyli 4 miliony dolarów…”

Inny fragment z materiału zdradza, że miecz świetlny wymyślony zresztą przez cytowanego powyżej scenarzystę kosztował… 8 dolarów…
„…- Spece od efektów specjalnych robili co, czego George Lucas chciał uniknąć. Ciągle podsuwali mu jakieś plastikowe dziadostwo, a on nieustannie odrzucał kolejne propozycje. Pewnego dnia byłem na planie, próbując znaleźć jakieś soczewki, ponieważ chciałem zrobić postaci Luke’a okulary. Wtedy natknąłem się na zakurzone pudło, gdzie znalazłem dziewięć mieczy. I wtedy wyobraziłem sobie film, ujęcie w zwolnionym tempie i ten miecz, jak Ekskalibur wynurzający się z głębi jeziora. Pomyślałem: „Mój, Boże, to jest to”! Zabrałem je więc do mojego biura, podkleiłem części z kalkulatora, dodałem pierścień, żeby Luke mógł nosić miecz przypięty do pasa. To było to! …”
W zeszłym roku jeden z dwóch mieczy użytych w filmie został sprzedany na licytacji za 260 tys dolarów – niezła przebitka nawet jak na 30 lat czekania z 8 dolarów…

Scenograf zdradził, że reżyser George Lucas od początku widział „Gwiezdne wojny” jako rodzaj… westernu.

Co do westernowych korzeni:
„…- George Lucas podczas pierwszego wspólnego spotkania, kiedy zaczął opowiadać mi o pomyśle na film, zdradził, że zamierza zrobić to bardziej w stylu westernu. Powiedziałem, że to świetnie, ponieważ naprawdę nienawidziłem tych wszystkich tanich tricków w ówczesnych produkcjach science-fiction. To wszystko wyglądało wtedy tak tandetnie plastikowo, a szare kombinezony przywodziły na myśl estetykę komunizmu – powiedział Christian, dodając że Lucas cały czas powtarzał, że „Han Solo jest kowbojem”.

Pamiętam, że George próbował pokazywać członkom ekipy „Dawno temu na Dzikim Zachodzie” Sergio Leone, żeby uzmysłowić im, co chce osiągnąć w „Gwiezdnych wojnach”. Ale oni nic z tego nie rozumieli – dodał Christian….”

Oczywiście, cudem było samo powstanie filmu w tak skromnym budżecie…:
„…Zastanawiałem się więc, jak zrobić scenografię z niczego. Miałem trochę złomu z roztrzaskanego samolotu, zasugerowałem więc, że mogę sklecić z tego scenografię …[…]

Lucas dopiero co zrobił „THX 1138″, był niezależnym filmowcem, wiedział co to znaczy mieć problemy z producentami… Doskonale rozumiał więc, że rzeczy, które sugerujemy, mogą być zbawienne dla filmu. Nie przestawał wierzyć, że to co robimy, ma naprawdę jakiś sens. Że tworzymy autonomiczny wszechświat….”

Co do gadgetów w filmie:
„…- Kiedy zaczęliśmy produkcję filmu, kiedy zmontowaliśmy całą broń, którą zamierzaliśmy użyć, jeden z członków ekipy wziął ją do ręki i powiedział: „To jest dziadostwo. Nie możemy tego pokazać w amerykańskim filmie”. Chciał, żeby mnie od razu wylano. Podobne przypadki spotykały mnie jednak przez cały czas powstawania filmu. Pozostała część ekipy była święcie przekonana, że to będzie jakaś bajeczka dla dzieci, która nigdzie nie zostanie wyświetlona. Wyśmiewali całe przedsięwzięcie, nie wierzyli w to po prostu…”

Roger Christian przypomniał też sobie pierwszy pokaz „Gwiezdnych Wojen”.

– Pierwszy seans odbył się w popołudniowych godzinach na Leicester Square w Londynie. Na sali znajdowali się ci wszyscy niedowiarkowie z ekipy. Kiedy na ekranie pojawił się pierwszy statek kosmiczny, wszyscy wstali. I wszyscy zdali sobie sprawę z faktu, że jeszcze czegoś takiego w kinie nie widzieli. Pod koniec projekcji sala była jak naładowana elektrycznością…”

Scenograf „Gwiezdnych wojen” zdradził również, że przy pracy nad filmem Lucasa inspirował się dwoma tytułami: „Solaris” Andrieja Tarkowskiego oraz „Alphaville” Jean-Luka Godarda.

Więcej przeczytacie na stronie artykułu na Interii: Gwiezdne Wojny jako Western

Prezentuję również wypowiedź jednego z rodzimych fanów -kolekcjonerów jakich znam, zbierającego specyficzne figurki imitujące postacie z filmu „Star Wars”. Ich specyfika polega na pochodzeniu, niekoniecznie licencjonowanym…:

„Zbierałem figurki z Gwiezdnych Wojen jako dziecko, w latach osiemdziesiątych. Miałem około 27 polskich podróbek i trzy oryginały amerykańskie, zdobyte handlem wymiennym od kolegów z podwórka. Z tamtej kolekcji zostały mi trzy polskie ludziki. Od 2007 roku zbieram je ponownie, po czterech latach doczekałem się kompletu figurek amerykańskich i kompletu polskich. Na mojej stronie eksponowane są polskie figurki – jedyna w swoim rodzaju pamiątka po czasach żelaznej kurtyny.”

Poniżej zobaczycie kilka zdjęć z jego kolekcji i jedno z mojej.

Niewątpliwie jest to film, który dokonał wielkich zmian również w kulturze i odbiorze kultury masowej na całym świecie.
Jak wiadomo powstała nawet religia kultywująca fikcyjne tradycje jedi.
To wydaje się jednak sporą przesadą, ale i dowodem na wpływy środków masowego przekazu na człowieka. Wdzierające się również do sfery psychicznej i duchowej…
Nowa Religia Jedi

Piotrek

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.