Film rozliczenie czy film półprawd?

Pojawiła się informacja o nowej produkcji filmowej Pasikowskiego. Tym razem bierze się „za bary” z historią z okresu II Wojny Światowej. Czy skutecznie i czy nie zajął przypadkiem pozycji jednostronnej a nie bezstronnej jak nakazywałaby swoista etyka reżyserska? Czytaj dalej Film rozliczenie czy film półprawd?

Rozdała cały swój majątek, samarytanka XX wieku.

TO historia kobiety która pokazuje czy w życiu pieniądze są najważniejsze…
„Przełomowy pomysł, stworzenia sieci osób, którym brakuje pieniędzy wymieniających się usługami i dobrami osób pojawił się w 1994 roku. Studenci i emeryci odpowiedzieli tłumnie…”

Materiał z Interii o niezwykłej samarytance z Niemiec:

„Delikatny makijaż, jasnoróżowy sweterek, sznur sztucznych pereł na szyi – elegancka starsza pani o ciepłym uśmiechu niemal nie pamięta, kiedy ostatnio wydała choćby centa.

Od 1996 roku pani Schwermer żyje posługując się unikatowym schematem wymiany, który jak twierdzi dobrze się sprawdza.
Wewnętrzne bogactwo i wolność

Nie jest ani religijną ascetką ani członkinią zwariowanej komuny. To mieszkanka miasta, żyjąca w samym sercu materialistycznego społeczeństwa, która nie ma zamiaru wrócić do świata euro i centów.

Porzucenie pieniędzy dało mi jakość życia, wewnętrzne bogactwo i wolność – mówi.

Odrzucenie konsumpcyjnego stylu życia w kraju będącym jedną z najsilniejszych europejskich gospodarek, ma szczególny wdzięk. Korzeni jej zadziwiającej decyzji można szukać w burzliwej historii jej życia.

Smak nędzy

Schwermer urodziła się w czasie drugiej wojny światowej na terenie Prus Wschodnich, skąd jej rodzina została wypędzona przez wojska rosyjskie. Do Niemiec rodzina trafiła bez grosza.

– Widziałam, jak to jest być uważanym za mniej niż bezwartościowego, jeżeli nie ma się dobytku ani pieniędzy – wyznaje pani Schwermer .

Pod koniec lat 60. spędziła rok w Chile. – Widziałam tam skrajne ubóstwo – mówi.

Po powrocie do Niemiec urodziła dwójkę dzieci, rozwiodła się i w 1982 roku przeprowadziła się do Dortmundu, gdzie otworzyła praktykę psychoterapeutyczną.

– Chciałam wiedzieć, co zachodzi w umysłach ludzi. Ale to było za mało. Chciałam zrobić więcej dla świata. – wyjaśnia.

Przełomowy pomysł, stworzenia sieci osób, którym brakuje pieniędzy wymieniających się usługami i dobrami osób pojawił się w 1994 roku. Studenci i emeryci odpowiedzieli tłumnie.

Schwermer zaczęła opiekować się domem w zamian za przysługi. Szybko zorientowała się, że może zaspokoić niemal wszystkie swoje materialne potrzeby bez wykładania gotówki.

W 1996 roku podjęła serię ważnych decyzji: rzuciła pracę, wyprowadziła się z domu, który wynajmowała, rozdała wszystko, co posiadała, zamknęła konto bankowe, zrezygnowała z ubezpieczenia zdrowotnego i rozpoczęła coś, co w planach miało być rokiem bez pieniędzy.

Jej bliscy byli zdumieni. – Moja córka była śmiertelnie przerażona, moi przyjaciele byli bliscy płaczu. Teraz mnie popierają.

W wolnych chwilach napisała o swoich doświadczeniach książkę, którą przetłumaczono również na inne języki.

– Zarobiłam mnóstwo pieniędzy na tej książce – mówi – wszystkie rozdałam przechodniom w banknotach pięcio-markowych – dodaje.

Pani Schwermer występowała w telewizji, uczestniczyła w seminariach, nakręcono o niej nawet film dokumentalny.

Obecnie kończy pracę nad trzecią książką w domu w Wilhelmshaven, gdzie zatrzymała się na jakiś czas, w zamian za wynoszenie śmieci i przycinanie trawników…
Swoją emeryturę wynoszącą 700 euro miesięcznie oddaje „znajomym, którzy tego potrzebują”. Do lekarzy nie chodzi.

W Dortmundzie znalazła sklep ze zdrową żywnością, gdzie dostawała uszkodzone produkty. Wilhelmshaven przyjaciółka daje jej czasami warzywa ze swojego ogrodu. Zdarza się, że w razie potrzeby Heidemarie korzysta z pomocy jadłodajni dla ubogich.

– Oczywiście martwię się jeżeli nie ma nic w lodówce – mówi – na początku bałam się cały czas, ale to co najbardziej uwielbiam w takim stylu życia to to, że nie wiem, co będzie jutro….”

Całość materiału na stronie Interii pod adresem sieciowym:

Bez Pieniędzy żyje od 15-tu lat

Motto wydaje się proste: dostrzec potrzeby innych ludzi, zrozumieć że to co nam wydaje się błahostką dla wielu może być sprawa życia i śmierci… I to dosłownie…
oddać to co się ma: „…tym którzy tego potrzebują…”
Potrafimy? Chociaż podzielić się częścią?

Piotrek


Antypolska czytanka w Niemczech

Tekst z Interii mówi o wyrwanym z kontekstu negatywnym w swojej wymowie opisie Polki. Cytowany prawnik niemiecki dodaje że gdyby taki fragment dotyczył Żydówki lub Turczynki skandal w Niemczech byłby potężny, z Polską nie ma takich problemów… Jak to rozumieć każdy się może domyślić jak silną pozycję zajmujemy… Czytaj dalej Antypolska czytanka w Niemczech

Jak było w Grecji Naprawdę?

Dwa domy, samolotem na kawkę we Wiedniu co wek; po dwa, trzy najnowsze samochody sportowe, a każdy zwolniony Grek dostawał od państwa zapomogę prawie w wysokości utraconej
pensji, aż do czasu przejścia na emeryturę; tak było przed bankructwem.

W takim państwie żyć nie umierać. Tym bardziej, że mądrzy Grecy nie wyprzedali swojego majątku narodowego, marketów obcych firm nie wpuszczają, są
patriotami z krwi i kości. Nie dają zarabiać innym na sobie. To daje do myślenia.
Nie pozwalają obcym koncernom dyktować sobie warunków.
Może i żyli ponad stan, ale w końcu mamusia Unia sama im na to pozwoliła…
W połączeniu z wcześniejszym ich sprytem związanym z pożyczkami już od początków XX wieku i nie oddawaniem ich…
Cóż chyba nam sporo brakuje do mądrych i zaradnych Greków;
My oddajemy wszystkie pożyczki, sprzedajemy majątek narodowy aż gwiżdże, nigdzie nie latamy na kawkę o samochodach sportowych w ogóle nie mamy co marzyć…
Nasza szara rzeczywistość zgotowana przez naszych „genialnych” mężów stanu….
Tylko oni jakoś dobrze na tym wychodzą…
I tak to jest…

Może jednak warto zamienić się w Grecję?
Tylko jak cofnąć transakcje wyprzedaży majątku?

Piotrek