Rowerowe braki w Poznaniu, ofiary braku ścieżek rowerowych

Sam jeżdżę od wielu lat rowerem po Poznaniu, jeszcze w okresie 2000-2005 bardzo często używałem roweru, ze względu jednak na wypadek i pogorszenie się stanu zdrowia, ostatnio jeżdżę rzadziej. Jednakże żona i syn nie oszczędzają jednośladów. Praktycznie nie ma dnia aby nie wsiadali na rower. Jak wszyscy wiemy w Poznaniu poruszanie się rowerzysty jest straszliwie utrudnione. Chodniki są dla nas zabronione (wielokrotnie mnie zatrzymywano na nich, starałem się jeździć po chodniku z prostego powodu- bezpieczniej, zdarzało się że samochody ocierały się o mnie i mój rower…, a ostatni przypadek śmierci młodej 27 letniej dziewczyny Kasi bardzo mocno mną wstrząsnął- to mógł być także mój syn…), tras rowerowych jak na lekarstwo.
Uważam że dopóki nie pojawi się ich odpowiednia ilość powinno być wydane zarządzenie, które pozwalałoby poruszać się z zachowaniem środków bezpieczeństwa po chodnikach. Jezdnia szczególnie teraz w rozpoczynającym się okresie jesiennym jest bardzo groźna…
Kuzyn, który swego czasu jeździł w „Peletonie” rozwożąc przesyłki kilka razy opowiadał jak ciężko jest jeździć w tłoku po ulicy…
Poruszając się częściej samochodem szczególne mam na uwadze jadących rowerzystów. Fakt że czasami sami rowerzyści poruszają się dość niefrasobliwie, jednak mimo wszystko nie byłoby tego problemu gdyby nie brak dróg rowerowych.
Dlatego proponuję zmianę prawa- i zarządzenie, tam gdzie nie ma dróg rowerowych jadący tym pojazdem ma prawo jechać z zachowaniem szczególnej ostrożności po chodniku.
Kto za?

Piotrek

Polecam również materiał: Straż Miejska Miejski Kłopot

mail: BezPrzesady

Wolność to Wolna Wola?

Wolność; słowo, które obrazuje w naszych umysłach stan od razu budzący euforyczne pragnienie jego przezywania. Jednocześnie ciągle wydaje się pojęcie owo nieosiągalnym, niedoścignionym stanem. Ciągle dążymy do jakiś rodzajów wolności, pokonując bariery stawiane nam na drodze, polityczne, ekonomiczne, gospodarcze- w pojęciu globalnym, w pojęciu jednostkowym, bariery myślowe, stanów psychicznych, uzależnień materialnych i niematerialnych, potrzeby indywidualizacji swoich zachowań swojego trwania, która wydaje się nam konieczna, niezbędna niedościgniona- jest paradygmatem wolności jednostkowej. Czy prawdziwa? Czy w końcu osiągając status niezależności od kogokolwiek (z reguły kojarzący się nam z alienacją, odizolowaniem się od jednostek, bliższych dalszych ? fizycznie, duchowo, rozumowo może i mentalnie) a więc lądując na pustyni oddzielającej nas od społeczeństwa, jego systemów, uwarunkowań, naszych zależności- słowem przecinając nić, do której jesteśmy przywiązani?, stajemy się wolni tak naprawdę? Czy to może się udać? Czy zależności i warunki tkwiące rozumowo, ale i podświadomie w naszych głowach nie będą niewidzialną nicią nadal sterującą naszym myśleniem, zachowaniem, rozumowaniem? Będzie się nam wydawało, że odcięliśmy się już od wszystkiego, co nas wiąże, i myślimy niezależnie, a jednak może to być nieprawdą. I w części interpretacji tego, na czym zbudowana jest nasza wola nasz rozum będzie to prawda. W pewnym stopniu będziemy uwarunkowani, poprzez determinizm pozyskanej wiedzy kształtującej nasze poglądy. Sposób pozyskania, każde słowo, każda przeprowadzona w przeszłości dyskusja, każda myśl, która pojawiła się, kiedy staliśmy na przystanku i patrzeliśmy w dal, ale akurat ktoś obok powiedział coś co nakierowało tok naszego myślenia w odrobinę inną stronę?
To jest nasze ?ja? niepowtarzalne, indywidualne, to jest nasza {wolna wola} ? nawias oznacza silnie podkreśloną INDYWIDUALNOŚĆ tej woli. Z tego wynika poczucie wolności, lub jej braku doświadczane przez nas. Wolna wola wybiera rodzaje tego zniewolenia lub wolności. Umysł na podstawie analizy dostępnych informacji, zgromadzonych, doświadczonych, zaobserwowanych, usłyszanych, przeczytanych, przeanalizowanych ? częściowo, nie do końca, rzadko całkowicie ? i wielu innych czynników wyobrażalnych i nie, zauważalnych i nie ? odnotowanych i nie ? dokonuje osądu.
Wyjątkowego, bo nie do powtórzenia przez żadną jednostkę żyjącą na tym świecie. Żadna jednostka ludzka nie ma tak zebranych doświadczeń jak, w taki a nie inny specyficzny sposób sformułowanych. A więc teraz, aby znaleźć konsensus należy uściślić warunki komunikacji, uczynić je na tyle perfekcyjne (niemożliwość) aby móc o ile chce się, porównać, ujednolicić swoje spostrzeżenia z spostrzeżeniami innych. Po co? Aby uczynić łatwiejszym zrozumienie jakiegoś rodzaju wspólnego pojęcia, które chcemy przybliżyć tej drugiej osobie. Nie uzyskamy idealnych stu procentowych efektów. Dzięki próbom jednak możemy w miarę poprawnie komunikować się z drugą osobą. Osiągać stan zbliżony do porozumienia na określony temat. Wspólnie zgadzamy się, aby psa nazywać ?pies? np., chociaż zlepek liter tworzący ten wyraz w niczym zwierzęcia, jakie widzimy za pomocą oczu nie przypomina. I w taki sposób wspinamy się na wyższe rejestry umysłowej wizualizacji uniwersalnej.
Może osiągniemy porozumienie z drugą osobą dzięki mowie, językowi, wpływają na nas również (odbiorze drugiej osoby) podświadome obserwacje odruchów, które umysł interpretuje jako pozytywne lub negatywne w stosunku do nas.
Dalej: dzięki tym wszystkim aspektom umownym określamy porozumienie. A więc: WOLNA WOLA. Pojęcie dla wszystkich mniej więcej podobnie zrozumiałe?
Co rozumiem pod tym pojęciem? Mogę podjąć decyzję między Dobrem a Złem. Niewiele więcej. Moja wolna wola nie wpłynie na zmianę decyzji postępowania jakiegokolwiek człowieka. Dopiero czyny, słowa, które objawią się poprzez manifestację wolnej woli (w takim lub innym ujęciu) mogą zmienić cokolwiek. Czy to jest wolność?
?Lud sprawujący władzę to nie zawsze ten sam lud, nad którym ta władza jest sprawowana?.
…ta maksyma może być odbierana bardzo negatywnie. Może być zapowiedzią czegoś, co nie powinno się stać. A może i nie powinno być takie jak byśmy chcieli w tym stawaniu się. Wykształcenie elity „równiejszej” niż inni. Dlaczego przyszło mi właśnie to zdanie na myśl? ?Tyrania większości? a więc coś, co dzieje się dookoła, większość sami wybieramy, zgadzamy się, aby potem nas (jednostki razem) tyranizowała swoimi decyzjami, swoją wizją problemów, swoją wizją komunikacji medialnej z nami (owa większość). Gdzie tutaj miejsce na wolność rozumianą, może jako absolutna swoboda w opiniach i osądach we WSZYSTKIM.
Zgadzamy się z takim rozumowaniem?
c.d.n.

[Utylitaryzm O wolności ? J. ST. Mill ]

Municypalni; blokady, porządek, bezpieczeństwo i odchody psów

Wybaczcie mi, że znów czepiam się naszych porządkowych miejskich. I znów piszę o psich odchodach. Może to jest tak, że drobne rzeczy działają (wpływają niekorzystnymi fluidami) nam na nasze systemy nerwowe. Znów ilość zaliczonych przeze mnie kup w różnych miejscach naszego miasta przekroczyła pewną dopuszczalną normę. Czytaj dalej Municypalni; blokady, porządek, bezpieczeństwo i odchody psów

Komunikacja między kulturami porozumienie społeczności ludzkich

Komunikacja międzyludzka kojarzy nam się przede wszystkim z dialogiem językowym.
A komunikacja międzykulturowa? Cóż to takiego jest?
W uproszczeniu: zbiór umiejętności, praw, postępowań, które mogą ułatwić porozumiewanie
(wzajemne zrozumienie) się w środowisku wielokulturowym. Czytaj dalej Komunikacja między kulturami porozumienie społeczności ludzkich

I znów komunikacja, nasze MPK „wypadające” Autobusy

Krótko i dosadnie: ciągle i nagminnie wypadają autobusy nr 91 godz. 07.31, stojąc na przystanku słyszy się:
„to już po raz trzeci z rzędu”…
Trasa 64 też nie należy do najszczęśliwszych. Albo jadą jeden za drugim, albo wypadają jeden za drugim.
Do tego znajomi i przyjaciele donoszą, nic się nie zmieniło w kulturze, niestety ciągle widać odjeżdżające autobusy nie czekające na pędzących, zdyszanych pasażerów (potencjalnych). A co tam, zamknięcie przxed nosem takiego to nie lada kozactwo…
To jak to jest: Pasażerowie są dla MPK, czy MPK jest dla pasażerów?
Coś tu nie gra…

Piszcie o takich momentach, spisujcie nr boczny autobusu, linię i godzinę.

Piotrek