Odpowiedzialne media

Wyobrażają sobie Państwo media, które nie kłamią i obiektywnie przedstawiają otaczającą nas rzeczywistość? Niestety polskim mediom mainstreamowym daleko od tego.

W państwach demokratycznych media (media masowe, środki masowej komunikacji, środki przekazu społecznego) nazywamy czwartą władzą. Stawia się je w szeregu obok władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, gdyż siła prasy jest tak wielka, że może kształtować opinię publiczną i politykę. Poza tym media powinny sprawować funkcję kontrolną poprzednich trzech władz, aby nie dochodziło do nadużyć i korupcji. Tego właśnie brakuje polskim mass mediom. Przykładem są tu afery wyciszane by nie zaszkodzić ekipie rządzącej, odwracanie ?kota ogonem? (w aferze ?podsłuchowej? media skupiają się na mało istotnej sprawie – kto nagrał, kto opublikował; natomiast odpowiedzialność polityków za słowa wypowiedziane przez nich samych jest pomijana) czy też faworyzowanie ?swoich? i atakowanie lub lekceważenie przeciwników politycznych.

Wynika to z braku odpowiedzialności dziennikarzy oraz redakcji dla których pracują, za prezentowane treści. Jak również z niejasnych układów polityczno-biznesowych pomiędzy mediami a pewnymi środowiskami ?trzymającymi władzę?.

Właśnie ta Czwarta Władza w Polsce w 80% należy do zagranicznych (najczęściej niemieckich) właścicieli ? twierdzi Paweł Kukiz, który walczy o odpolitycznienie mediów.

 

Niedawno Paweł Kukiz przedstawił punkt swojego programu naprawy Państwa, który dotyczy mediów:

– Zakaz koncentracji więcej niż 20% mediów lokalnych (dziś prawie 90% mediów regionalnych ma jedna grupa: Verlagsgruppe Pasau).

– Zakaz koncentracji powyżej 20% rynku mediów centralnych.

– Kary za rozpowszechniania nieprawdy zwiększone w przypadku nieprawdziwych informacji uderzających w polską rację stanu (kłamstwo oświęcimskie typu ?Polskie Obozy?).

– Zakaz reklamy firm państwowych oraz organów władzy publicznej wydawanych w Polsce mediach o kapitale zagranicznym (za wyjątkiem mediów branżowych, reklam w mediach wydawanych za granicą do tamtejszego klienta).

– Zakaz zatrudniania w mediach publicznych dziennikarzy pracujących jednocześnie dla mediów zagranicznych (przykładowo Tomasz Lis ? z jednej strony ?dziennikarz? TVP, z drugiej płacą mu Niemcy wydający Newsweeka).

– Zakaz reklamy firm państwowych w mediach ukaranych sądowo za publikację nieprawdziwych materiałów sprzecznych z polską racją stanu.

 

Tylko takie zmiany spowodują, iż mediom nie będzie opłacało się wprowadzać opinii publicznej w błąd. Dopiero wtedy, możemy zacząć mówić o naprawdę wolnych i niezależnych mediach.

Przeciwnicy Pawła Kukiza już zaczęli krzyczeć o bolszewickich metodach, czy o ograniczeniu wolności gospodarczej. Jednak zanim rzuci się takie oskarżenia, należałoby na spokojnie przeanalizować realia w których żyjemy. Mając upolitycznione media, nie mamy wolnych mediów! Nie mogą przecież swobodnie poruszać tematów niewygodnych dla ?grupy trzymającej władzę?.

Natomiast odnosząc się do oskarżeń dotyczących swobody działalności gospodarczej, warto przypomnieć, iż wielkie międzynarodowe korporacje wprowadziły ?zakaz konkurencji?. Dlaczego zatem dziennikarze nie mieliby być nim objęci i związani z tylko jedną redakcją?

Ostatnia kampania wyborcza i same wybory prezydenckie pokazały jak dużo brakuje do wolnych i niezależnych mediów polskim mediom z tzw. głównego nurtu.

Czas by przy okazji wyborów, odpolitycznić media, by Pan Kraśko i Pani Tadla nie byli tubami propagandowymi Platformy Obywatelskiej, by media należące do Panów Michnika czy Rydzyka nie przedstawiały Polski po swojemu, ale zgodnie z prawdą, nawet tą niewygodną dla ich ?przyjaciół?.

Nie jest to łatwe zadanie, ale możliwe do zrealizowania, chociaż w znacznym stopniu. Jednak pierwszym krokiem do zmian musi być wybór władz, które zachcą coś zmieniać.

 Michał Sobkowiak