Pan Marian i Nakrętki … (akcja charytatywna na Os. Kopernika?)

Na Osiedlu Kopernika żyje wielu ciekawych i bezinteresownych ludzi, głęboko w to wierzę, jednym z nich jest Pan Marian.
Poznałem go wychodząc dziś na poranne zakupy. Przechodząc obok pojemnika na plastikowe odpady (butelki)
usłyszałem zapytanie od człowieka który zawzięcie coś wydobywał ze środka pojemnika: „poproszę nakrętki od butelek”.
Okazało się, że Pan Marian ( bo to właśnie on zadał pytanie) zbiera nakrętki powodowany bezinteresownym impulsem pomocy, na potrzeby wózka inwalidzkiego dla dziecka z Jarocina, o którym dowiedział się poprzez swoją krewną. Trzeba zebrać 4 tony nakrętek aby taki wózek otrzymać.
1 kilogram to 350 nakrętek ( od butelek 1,5 l, których jest najwięcej), jak obliczył Pan Marian. DO tej por on sam zebrał 8 kilogramów.
W ogólnym rozliczeniu cóż to jest, 8 kg. Pamiętajmy jednak że dokonała tego jedna osoba. Na Osiedlu Kopernika żyje ponad 20 tys ludzi. niech każdy zbierze 10 nakrętek,
zakładam że kilka tysięcy ludzi nie weźmie udziału w akcji (dzieci, starcy obłożnie chorzy, całkowicie aspołeczni). Przy założeniu że 20 tysięcy ludzi zebrało po 10 nakrętek, daje to dwieście tysięcy zebranych nakrętek od butelek. Dzieląc to przez 350 otrzymujemy: 571, 4 KG! Jest to ponad jedna ósma wymaganej wagi.
Zawsze uważałem, że w „Kupie siła” jak to kiedyś mawiano. Wiele razy spotykam się ze słowami typu: „nie damy rady tego osiągnąć”; „Co Pan, nie uda się Panu” …
Po części jest w tym racja, samemu żaden z nas niewiele może, nawet jeżeli jest tak zdeterminowany jak Pan Marian ( a inni patrzą na jego działania śmiejąc się pod nosem, lub wprost kpiąc. Ja jestem podobny, z tym, że wierzę że potrafię zmobilizować chociaż część ludzi do wspólnej walki o wspólne cele, poprawę życia i polepszenie bytu.
Jeżeli każdy z nas dziennie poświęcałby 10-20 minut na sprawy związane z dobrem ogółu otrzymalibyśmy gigantyczną ilość czasu, która mogłaby pomóc w wielu sprawach.
Nie zdajemy sobie czasami sprawy ( powiedziałbym w większości) jaką siłą dysponuje społeczeństwo, siłą oddolną. Dlatego „podkręcenie” działań obywatelskich może mieć kluczowe znaczenie dla osiagnięcia wymaganego celu, polepszenia i poprawy naszego bytowania. TO my jako społeczeństwo, MIESZKAŃCY, mamy dyktować warunki, a nie SPÓŁDZIELNIA czy kierownictwo naszego zakładu pracy, Szefowie miasta. TO my powinniśmy wywierać na nich tka silny wpływ poprzez naszą siłę leżącą w ilości aby
cele społeczne zostały osiągnięte. Może niebezpiecznie niektórym kojarzy się to z minionym systemem, tam jednak mieliśmy dokładnie to samo tyle tylko że „demokracja” wtedy panująca była sprowadzona do wąskiej grupy ludzi. Którzy „demokratycznie” byli wybierani (bo czerpały ich rodziny i znajomi korzyści z tych wyborów), bo wszystko było zmanipulowane, i nikt na nic nie miał wpływu.
Teraz mamy taki wpływ i nie korzystamy, bezwolnie zdajemy się na wąską grupę świadomych przyjaciół rodziny lewaków, czy innych którzy mają w tym określony interes i idą głosować na swoich, my zaś słowami: „I tak nic nie zmienimy” siedzimy w domach.
To tak samo jak z nakrętkami: taka ilość przecież to bez sensu: po co się w ogóle zabierać… A te cyfry powyżej?
Pomyślcie jest szansa na zmianę… Może to szklane domy, może idealizm, ale jak mu blisko do rzeczywistości?
Zmieniliśmy system, moi rodzice pracowali w zakładach Cegielskiego, czytaliśmy bibułę, roznosiłem i rozrzucałem ulotki w Technikum Kolejowym, paliłem flagi o kolorze czerwieni, flagi okupantów, i stało się, dlaczego? Dlatego że każdy w duchu (nawet polscy komuniści – wielu z nich poza może ścisłym kierownictwem) nienawidzili najeźdźcy. TO była ta jedność, ta siła. A teraz?
Powiem Wam jak jest teraz: mamy tyle na głowie, pracę od rana do wieczora, liczne zajęcia w domu, przychodzimy zmęczeni i władający nami mają spokój wiedzą że pobuntujemy się trochę pogadamy w swoim gronie ale nic to nie zmieni… I tym wygrywają z nami… Aha jeszcze do tego wszechobecne media, które karmią nas papką rozrywki i manipulowanych wiadomości, aby tę odrobinę czasu wolnego gdzie moglibyśmy pomyśleć zająć nam już dokumentnie…
I po problemie.
TO takie dywagacje, przemyślenia jakie powstały po spotkaniu Pana Mariana, dla mnie osobiście człowieka bardzo wartościowego, który idee rodem z „Siłaczki” samotnie wciela w życie, wierzy że ten ułamek coś zmieni…
Pamiętajcie 10 minut dziennie, poświęćcie dla innych dla sąsiadów na realizacje pomysłu który przyniesie korzyść wszystkim (a więc i Wam). Może brzmi to jak Marks czy Engels, ale to nie Lenin, który wypaczył ideały i cała reszta przywódców komunistycznych, tyranów i zbrodniarzy, którym śnił się sen o potędze, a nie dobro wspólne…
Każdego dnia odkładajcie tą jedną nakrętkę. Pan Marian mieszka wśród nas, dopiszę wkrótce gdzie je gromadzić. Zróbmy coś razem. Nie jest to takie trudne jak nam się wydaje, zacznijmy od uśmiechu dla drugiego sąsiada mijanego w sklepie, jadąc windą… TO nie jest takie trudne…
Społeczeństwo obywatelskie? Dlaczego nie…

Piotrek
mail: BezPrzesady

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “Pan Marian i Nakrętki … (akcja charytatywna na Os. Kopernika?)”

Możliwość komentowania jest wyłączona.