„Liczby Charona” nowa książka Krajewskiego

Lwów 1929 rok. Popielski wylatuje za niesubordynację z Policji Państwowej. Ma czas teraz aby zająć się zagadkami matematycznymi…, Tymczasem miastem wstrząsają tajemnicze zbrodnie, poprzedzone tajemniczym listem od mordercy. „Liczby Charona”

…to nowa powieś Marka Krajewskiego znanego z słynnego debiutu „Śmierć w Breslau”. Urodzony w 1966 roku, z wykształcenia filolog klasyczny oddał się obecnie całkowicie pisaniu. Eberhard Mock i Edward Popielski to bohaterowie jego powieści.
Laureat Nagrody Wielkiego Kalibru, Nagrody prezydenta Wrocławia, czy paszportu „Polityki”.
Najnowsza jego powieść rozgrywa się na Kresach, w Lwowie i nie tylko. Sensacyjno-fantastyczny wątek jest niezwykle ciekawym pomysłem. Tłem są Kresy.
Chciałbym przez chwilę skoncentrować się właśnie na tym tle. Klimat, język atmosfera są doskonale oddane przez Krajewskiego. Określenia „Rusinka” pojawiają się na kartach książki, za co (w końcu historyczna nazwa), cenię sobie szczególnie wyczucie Autora. Ostatnimi czasy w najrozmaitszych pozycjach zbyt często fałszywie nazywa się Rusinów Ukraińcami, nazwa ta zaczęła funkcjonować na dobre w zasadzie dopiero w 1991 roku, przedtem pojawiając się w mowie potocznej. W latach dwudziestych i trzydziestych zeszłego wieku, na mapach czy w artykułach, książkach itp funkcjonowała zgodnie z historyczną prawdą nazwa „Rusini”.
Historycy nawet w dobrych szkołach omawiając historię XVI wieku używają pojęcia Ukraina co jest zupełnie nieadekwatne do tamtejszej rzeczywistości. Są to błędy rzeczowe. Dlatego tym cenniejsze jest używanie określeń w literaturze nie historycznej i tym bardziej daje to Autorowi możność prawdziwego uwiarygodnienia czasu w jakiej toczy się akcja utworu.
W samej książce pojawia się wiele takich uwiarygodnień. Język bohaterów szczególnie nawiązuje do tamtejszej rzeczywistości.
Piękne nawiązania do obrony Lwowa: (Marczyński)”…to ten sam którego poznałem w Persenkówce w czasie obrony Lwowa?”
Kilka niezwykłych fragmentów języka::
„O to haman jeden!…[…] O to burmyło jakiś zatylipany! Najpirw chce a potym ni moży!”
Czy wierszyk:
„U Bombacha fajna wiara
Wcina precli, ćmi cygara
A kto z nami trzyma sztamy
Temu lepi jak u mamy”
Piękne nawiązania do specyficznego języka kresowego, tworzą niepowtarzalny klimat pozycji. Dzięki temu młody czytelnik dowiaduje się nie tylko samej akcji niezwykle ciekawie i z wielkim polotem zaprogramowanej przez Autora, poznaje też kresowe korzenie istniejące w duszy jego i wbudowane w książkę.
Fabuła z kolei zapewnia nam dużą dozę dreszczyków emocji.
Pierwszym z nich jest tajemniczy
„Syn jutrzenki” a więc po prosu starotestamentowy Lucyfer.
Pojawia się ta parafraza w tajemniczym liście mordercy, którego wyczyny wstrząsają Lwowem…
„Krew, ostrze, ruina, wróg, koniec, śmierć – dla diabła nie są piętnem nie są złem”
W jakiś sposób łączy się to wymowne ostrzeżenie z tym co za lat kilkanaście wydarzy się podczas II wojny…
Czy taki był zamysł Autora nie wiem. Te skojarzenia rodzą się same.

Pozycja, którą oceniam bardzo wysoko ze względu i na walory sensacyjne jak i na staranność oddania tamtej nieistniejącej już rzeczywistości.
Godna polecenia.

„Tam dokąd nie umiemy wejść sami dostajemy się matematyką
Sporządzamy w niej wózki do poruszania się
W nieludzkich obszarach Świata”

Stanisław Lem „Fiasko”

(jako motto książki)

Piotrek


Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.