ASG w domu…

Wracam do tematu z uwagi na wiele pytań jak w dobie korona-wirusa nie zgnuśnieć w domu i potrenować. A wiadomo strzelać z broni kulowej nie będziemy :-). Pneumatyk też ryzykowny. Chyba ze mamy domek czy działkę.

A więc na mieszkanie, pokój najlepsze ASG. Potrzebne tylko okulary antyodpryskowe dla wszystkich biorących udział w zabawie no i można układać cele. Zgranie przyrządów – jak w broni kulowej, praca mięśniowa o ile replika jest zbliżonej wagi do oryginału tak samo. CO jeszcze? Rejon celowania, korekta z uwagi na ustawienie przyrządów, – wyciskanie spustu (tutaj lżej idzie, ale można mimo wszystko potrenować).

Polecam :-)

Strzelanie z repliki ASG.


Nie raz pisałem, że tego typu szkolenie w domu przynosi pożądany efekt – utrwalenia umiejętności strzeleckich.
Koszt niski, łatwość przeprowadzenia treningu – bardzo duża.
Trenujemy zgrywanie przyrządów celowniczych, utrwalamy pracę mięśni, wyciskanie języka spustu, utrzymanie rejonu celowania.
Ewentualnie: dynamikę, wyciąganie broni z kabury do postawy strzeleckiej (jedno i obu-ręcznej).
Jednak – uwaga!: należy być szczególnie ostrożnym.
Dla pokazania skutków trafienia kulką ASG – o przecież bardzo małej Czytaj dalej Strzelanie z repliki ASG.

ASG – dobra zabawa i coś jeszcze?

Temat ten jest dla mnie od lat bliski. Głównie dlatego, że swego czasu zakupiłem egzemplarz ASG pistoletu maszynowego – zasilanego elektrycznie wierną replikę niemieckiego MP 40 znanego niesłusznie pod nazwą „Szmajser” (Schmeisser – niem.), z uwagi na napis na magazynku -zakłady Schmeissera produkowały tą jedyną część do MP40.
Kupowałem go głównie z uwagi na wierność repliki. Dysponując mundurem polowym Wehrmachtu uznałem, że jest to doskonałe uzupełnienie – posiadając opaskę biało czerwoną, mogę między innymi, odtwarzać Powstańca Warszawskiego przy okazji różnych zabaw rekonstrukcyjnych.

Tak wygląda MP40 w wersji ASG:
MP40
Czytaj dalej ASG – dobra zabawa i coś jeszcze?

Pomysł „pospolitego ruszenia” dla polskiej armii. Po co rekonstrukcje militarne i ASG?

CO nam zagraża, jaki rodzaj wojny? Globalny konflikt, czy bardziej tysiące starć, interwencji, akcji terrorystycznych, zamieszek? Bardziej chyba to drugie. Kilka dni temu napisałem mały materiał na kanwie tłumaczenia opowieści pewnego Bośniaka, opublikowany jako przestroga dla Ukraińców. Administratorzy na Interii360 postanowili umieścić ten tekst.

Zdjęcia z inscenizacji militarnej:
rosjanie2
panoramka2

Oto link do wpisu: Jak przeżyć w oblężonym mieście? Tak może być i na Ukrainie (i?wszędzie?); szykujcie się ? do wojny?

Jakie wnioski możemy my Polacy z tego wyciągnąć? Chodzą słuchy o ponownym poborze powszechnym. Tylko do czego? Do tej nie do końca dobrze zorganizowanej i zarządzanej imprezy o nazwie: „armia”? Może warto w takim razie zastanowić się, czy nie lepiej przeszkolić całe społeczeństwo w posługiwaniu się bronią? Na bazie kilkutygodniowych szkoleń dotyczących walk miejskich, obowiązkowych zajęć na strzelnicach, szkoleń taktycznych i dowodzenia na szczeblu chociażby i drużyny?
niemcy_i_my
I utworzeniu brygad terytorialnych, które mając szkieletową obsadę zawodową, po sygnale zagrożenia byłyby w gotowości w kilka godzin jako luźne formacje wojskowo-para militarne – niejako partyzanckie? I w zależności od sytuacji dostosowałyby odpowiednie warianty działań?
Na spotkaniu z Panem Romualdem (Spotkanie z Szeremietiewem) usłyszałem od niego, że analiza dokonana przez ekspertów Armii USA wykazała, że do zwalczenia 1 partyzanta statystycznie potrzeba 35 żołnierzy sił zawodowych. Po jego stronie stoi znajomość terenu, możliwość korzystania z wielu ukryć, nierozpoznawalność.
Żadna armia świata, nie ma szans dać sobie rady z całym narodem partyzantów. Musiałaby go po prostu eksterminować w całości. Pomijając wszystko inne (kwestie techniczne; chyba tylko broń atomowa, przy globalnym użyciu może zapewnić eksterminację powyżej 90%), obecne normy i powiązania społeczne w Europie nie pozwoliłyby raczej na takie działanie.
Sam fakt wprowadzenia takich szkoleń byłby już odpowiednim straszakiem.
Ponadto najważniejsze: KOSZT.
Tego typu szkolenia minimalizują koszty. Nie ma skoszarowania, szkolenia są kilkugodzinne w ramach chociażby godzin pracy.
Udostępnienie DARMOWE – strzelnic, przynajmniej raz w miesiącu dla chętnych w celu ćwiczenia, podnosi sprawność i kwalifikacje strzeleckie.
Gry wojenne typu ASG, powinny być powszechne, jest to doskonałe szkolenie taktyczne połączone z zabawą i dreszczykiem emocji.
Tak postępowali Japończycy po II wojnie światowej, kiedy mieli zakaz formowania jednostek wojskowych.
Tak postępowali Niemcy przed II wojną światową – kiedy to kierowali tekturowymi dywizjami pancernymi na sowieckich poligonach.
Jest to najlepszy i najsprawniejszy, a jednocześnie najmniej kosztowny sposób na zbudowanie mocno odstraszającej potęgi para-militarnej. Naród, który w całości ma za sobą przeszkolenie strzeleckie, a określeni żołnierze potrafią posługiwać się sprzętem łącznościowym, komputerami na polu walki, potrafią obsługiwać mikro-drony, ręczne wyrzutnie rakiet np. stingery, z kolei w każdym mieście jest punkt, który po zgłoszeniu się i sformowaniu drużyn wyposaża je w ciągu minut w odpowiedni sprzęt, każdy zna swoje miejsce, a następnie rozprasza się te grupy w terenie w oczekiwaniu na atak wroga…- Taki naród jest względnie bezpieczny od zakusów interwencji czy to ze wschodu czy też z zachodu. Czy chociażby sąsiedzkich działań służb policyjnych…
To jest zagrożenie, które zniechęca każdą armię do działań ofensywnych na terenie takiego państwa.

Dodajmy do tego mobilne, doskonale wyszkolone grupy szybkiego reagowania (niewielkie), pododdziały komandosów, mające wysoką swobodę działań i zdolność poruszania się.
I rdzeń: kilkaset najnowszego typu wozów bojowych, czołgów i samolotów. Dosłownie: kilkaset.
I drony bojowe. Tysiące. W zależności od specyfiki działań. Tanie i bezpieczne. Mamy tylu chętnych do gier komputerowych. Mogą się spełniać inaczej…szkoląc się w obsłudze drona.
Niech pieniądze pójdą w jakość, nie w ilość. Niech zostanie przede wszystkim rozbudowana obrona przeciwpancerna, przenośne wyrzutnie pocisków kumulacyjnych. Uzbrojenie przeciwlotnicze, stingery – jeżeli nie z USA to podobne systemy skądkolwiek. Może zaprojektujemy i wyprodukujemy własne?
Szkolenia z obsługi wyrzutni typu Stinger niech ma co najmniej jedna osoba w każdej drużynie tego tak zwanego pospolitego ruszenia. Takie szkolenia mogą być przeprowadzane w specjalnych trenażerach. Nie trzeba używać wyrzutni załadowanych bardzo przecież drogą rakietą.
Szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie.
Należy oprzeć się na grupach paramilitarnych, czy rekonstrukcyjnych. Są to osoby, które naturalnie czerpią radość i zadowolenie z działania w takich grupach nazwijmy to „mundurowych”. A więc naturalnie najlepiej się nadają do szkoleń bardziej zaawansowanych. Będą po prostu robiły to z przyjemnością.
Tym bardziej, że jest spore zainteresowanie społeczne takimi imprezami.
rekonstrukcja
przy_pak-u2

I mamy problem z głowy.
Nikt zdrowo myślący, z agresorów, powtarzam: nikt, nie porwie się na takie państwo.
Zbrojna neutralność. Po prostu.

Piotr Szelągowski

Polecane: Przygotowanie do realu – ASG


Materiał ilustrowany z inscenizacji w Boryszynie z roku 2007.
panoramka