Szury w mieście…

Swego czasu trafiłem na taki widok na ulicy Rybaki w Poznaniu.
Nie zdajemy sobie sprawy ile gryzoni mieszka w infrastrukturze miasta.
Nie myślimy też o takich zwierzętach jak koty pozytywnie.
Odbieramy je głównie przez pryzmat nieprzyjemnych zapachów gdy zbyt długo są zamknięte w naszych piwnicach.
A przecież to własnie między tym drapieżnikom gryzonie takie jak szczury czy myszy mają się na baczności…
Musimy się zastanowić: czy wolimy koty czy panowanie gryzoni.

Ja wybrałem dawno temu koty.

Nie chcę aby takie zwierzęta je zastąpiły…:

Koty różne…fotki dachowców i nie tylko…

Zbiorek fotek moich ulubieńców – zwierząt, które nie dają sobie w kasze dmuchać, jak ja to mówię.
Przez to często cierpią. Niektórzy ludzie uważają je z tej przyczyny za zło – skoro nie chcą się podporządkować.
Do kotów trzeba mieć specjalne podejście.
Trzeba nauczyć się szanować ich indywidualność.
Nie raz o tym pisałem.
„…Zachęcam przy okazji wszystkich miłośników kotów do fotografowania swoich zwierzaków. Daje nam to możliwość wyostrzenia zmysłu spostrzegawczości, otarcia się też o reakcje zwierząt w różnych sytuacjach, może też ułatwić rozumienie zachowań kotów.
Jak wiecie, są to zwierzęta o bardzo specyficznym zachowaniu, powierzchowności i uroku osobistym. Tajemnicze i niezależne, dla innych z tego powodu nie do przyjęcia. Fascynują, można śmiało tak określić to co przyciąga nas do nich…
Obecne w sztuce, w poezji i nie tylko…”

Zapraszam do obejrzenia fotek: Czytaj dalej Koty różne…fotki dachowców i nie tylko…

Tak powinno być i u nas. Kopnął kota i wyleciał ze służby.


A nie „święte krowy”…
Kopnął kota

Kotka uratowana :-).


Po raz kolejny nasza wspaniała ruda kita, która od lat już pełniąc bardzo ważną rolę w społeczności osiedlowej – niejako będąc „kotem wszystkich” – wychowuje społeczność w miłości i szacunku do zwierząt (szczególnie dzieci ze szkoły nr 7), samą swoją obecnością, znów została zapędzona na dach pobliskiego przedszkola.
Reakcja społeczna była natychmiastowa za co wszystkim dziękuję.
Gorzej już z instytucjami.
Straż Municypalna dotarła jako jedyna – okazali się niestety bezradni. Pojechali…
Szczęśliwie wspólnymi siłami (miłośników zwierząt) daliśmy radę.

Dotarł Pan woźny z przedszkola i ja przy pomocy koleżanki sąsiadki zdjąłem wystraszoną ale całą i zdrową kitkę z dachu mimo ręki w ortezie.

Kita prawdopodobnie została wystraszona przez krążącego w okolicy samca, który atakuje wszystkie koty, walcząc w ten sposób terytorium.
Przepłoszył ich już sporo. Co sygnalizują mi opiekunki kocie, z którymi jestem w stałym kontakcie.

Jeszcze wcześniej sam osobiście widziałem kilkakrotnie na własne oczy pościgi „Hitlera” (tak go nazywamy z uwagi na czarną plamkę pod nosem).
I za naszym rudzielcem – jak i za innymi kotami.

Efekt jednego z tych pościgów zarejestrowałem aparatem:

Kot na drzewie?i inne koty.