Kotka uratowana :-).


Po raz kolejny nasza wspaniała ruda kita, która od lat już pełniąc bardzo ważną rolę w społeczności osiedlowej – niejako będąc „kotem wszystkich” – wychowuje społeczność w miłości i szacunku do zwierząt (szczególnie dzieci ze szkoły nr 7), samą swoją obecnością, znów została zapędzona na dach pobliskiego przedszkola.
Reakcja społeczna była natychmiastowa za co wszystkim dziękuję.
Gorzej już z instytucjami.
Straż Municypalna dotarła jako jedyna – okazali się niestety bezradni. Pojechali…
Szczęśliwie wspólnymi siłami (miłośników zwierząt) daliśmy radę.

Dotarł Pan woźny z przedszkola i ja przy pomocy koleżanki sąsiadki zdjąłem wystraszoną ale całą i zdrową kitkę z dachu mimo ręki w ortezie.

Kita prawdopodobnie została wystraszona przez krążącego w okolicy samca, który atakuje wszystkie koty, walcząc w ten sposób terytorium.
Przepłoszył ich już sporo. Co sygnalizują mi opiekunki kocie, z którymi jestem w stałym kontakcie.

Jeszcze wcześniej sam osobiście widziałem kilkakrotnie na własne oczy pościgi „Hitlera” (tak go nazywamy z uwagi na czarną plamkę pod nosem).
I za naszym rudzielcem – jak i za innymi kotami.

Efekt jednego z tych pościgów zarejestrowałem aparatem:

Kot na drzewie…i inne koty.

Koto-głaskacz – tulenie kotów i głaskanie za kaskę…


To jest temat na „bez przesady”.
Nowy zawód: „koto-głaskacz”.

Do takich absurdów dochodzi na zachodzie. Nie mówię, żebym nie lubił kotów. Uwielbiam. Ale to tylko zwierzęta.
Którym należy się szacunek i brak przemocy.
To ich prawo. Niemniej głaskanie? Dbanie aż do …przesady o zdrowie psychiczne?
No…- bez przesady.
Tymczasem za 20-25 tys funtów rocznie można głaskać koty.

Ciekawe kto będzie „głaskał” ludzi, pomagał; potrzebującym, bezdomnym, bezrobotnym…
O takiej pracy wielu może tylko pomarzyć. Tulenie kociaków za pieniądze

just cats Veterinary clinic