Start w wyborach – zakończony. Samorząd 2018.

Start w wyborach samorządowych 2018 – zakończony.
Są w końcu oficjalne wyniki.
Serdecznie dziękuję WSZYSTKIM którzy oddali głosy na mnie. Szczególnie Strzelcom, kolegom z klubu WKS Grunwald i wszystkim innym znanym mi osobiście, którzy deklarowali oddanie głosu na mnie i tym których nie poznałem. W dniu wyborów otrzymałem wiele miłych sms-ów z potwierdzeniem oddania głosu. Co najbardziej ważne dla mnie i sympatyczne mimo poglądów odmiennych od partii z której list startowałem – mówią jasno: głosujemy na człowieka, na swojego – przede wszystkim.

Otrzymałem 4853 głosy. Dziękuję! Nie prowadziłem intensywnej kampanii oparłem się na poleceniach Przyjaciół, Znajomych i Rodziny, a przede wszystkim: Strzelców i wszystkich osób związanych ze strzelectwem sportowym.
Oczywiście też środowiska kresowe mnie wsparły, szczególnie członkowie mojego Stowarzyszenia.
Bardzo mocno wspierał mnie w działaniach Krzysztof Rosenkiewicz – członek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Kresowego. Został Radnym miasta Poznania.

Ponadto do Sejmiku dostała się Pani Małgorzata Stryjska, od niedawna również członkini naszego Stowarzyszenia.
W Radzie Powiatu znów mamy Małgosię Halber, szczególnie dla nas zasłużoną działaczkę społeczną i oczywiście członkinię naszego Stowarzyszenia.

Stowarzyszenie osiągnęło sukces. Synergia naszych wspólnych działań dała rezultat.
Ponadto mój wynik jest drugim wynikiem na liście. Obroniłem miejsce mi powierzone; tym samym w tej niezwykle trudnej sytuacji politycznej w Poznaniu pokazując – że można mi zaufać, nawet jeżeli oprę się w większości tylko na swoich osobistych i prywatnych kontaktach.
Jest to dla mnie powód do osobistej satysfakcji.
Przekłada się to na moją działalność społeczną i charytatywną.

Raz jeszcze wszystkim Wam serdecznie dziękuję.

Piotr Szelągowski

facebook

VAT mógł być już za PO uszczelniony. Ale, ktoś nie chciał…?

To jest afera. Ćwierć biliona zł strat za rządów PO. Z VAT-u.
Ujawniamy: Rząd Tuska lekceważył ostrzeżenia o wyłudzeniach VAT
Polski budżet stracił miliardy złotych na wyłudzeniach VAT. Zdobyliśmy dokumenty pokazujące, jak w 2013 roku jedna z organizacji producentów w kilku pismach ostrzegała rząd Donalda Tuska i Jana Vincenta Rostowskiego o vatowskiej dziurze w przepisach, na której coraz lepiej zarabia mafia.[…] Co ciekawe, firmom opłacało się wyłudzać podatek VAT, ponieważ kary nakładane przez organy ścigania były dużo niższe niż zysk,i jakie płynęły z wyłudzenia tego podatku.

Izba Gospodarcza Metali Nieżelaznych i Recyclingu z Katowic skupia obecnie 68 podmiotów gospodarczych i naukowych takich jak: KGHM Polska Miedź, Bipromet, Hutmen, ZGH Bolesław, Akademia Górniczo-Hutnicza, czy Instytut Metali Nieżelaznych.

Jak pisaliśmy wcześniej dzięki uszczelnieniu ściągania podatku VAT przez rząd Mateusza Morawieckiego w tym roku według premiera do budżetu wpłyną dodatkowe miliardy.

Gdyby natomiast rząd Donalda Tuska szybciej zajął się walką z mafią vatowską, Polskę stać byłoby na 5000 kilometrów nowych autostrad. Dziurę związaną z podatkiem VAT wyliczono na 250 mld złotych łącznie.

Screen – z wp.pl.

Paranoja wyborcza?

Dlaczego? Skąd ten tytuł?
Chodzi o temat związany z głosowaniem poza swoim miejscem zamieszkania. Wcześniej było to dość proste. Występowało się o zaświadczenie do urzędu o dopisanie do listy. Może było aż nadto proste. Ok.
Teraz jednak jest jakieś szaleństwo.
Dużym problemem jest brak potrzeby miejsca zamieszkania. Co prawda i tak różne organy żądają potwierdzenia owego miejsca.
Sytuacja, gdy pewna znana mi osoba próbuje w końcu zalegalizować miejsce swojego pobytu, nie w formie zameldowania (ponieważ nie ma takiego obowiązku) ale w formie umożliwiającej udział w głosowaniu. Czytaj dalej Paranoja wyborcza?

O mnie na portalu: „Ten Poznań”.

Jest mężem, ojcem, tytanem pracy i… sprzedawcą win. To prywatnie. A poza tym interesuje się historią. I to właśnie jemu w dużym stopniu zawdzięczamy upowszechnienie historii dzieci zamordowanych na Wołyniu.
Sam Piotr Szelągowski skromnie twierdzi, że tak naprawdę to był przypadek.
– Zająłem się tematem Kresów w 2005 roku – opowiada. – Przez pierwsze trzy lata robiłem to jako anonimowy bloger. Zaczęło się to po poronieniu mojej żony. Przy kolejnej ciąży, kiedy istniało ryzyko, że sytuacja może się powtórzyć, zacząłem szukać w internecie informacji o dzieciach, które się nie pojawiły na tym świecie. I tak trafiłem na zdjęcia dzieci pomordowanych na Wołyniu… To mną strasznie wstrząsnęło i w jakiś taki sposób nastąpiło we mnie „spięcie” zwrotne tych dwóch historii: mojej prywatnej i tej z Kresów, sprzed wielu lat. Zacząłem się tym tematem bardzo mocno interesować i wtedy dostrzegłem całkowity brak oficjalnych informacji na ten temat. To mnie bardzo zdziwiło, zacząłem temat drążyć, no i stwierdziłem, że chcę być jedną z osób, które to nagłośnią, przekażą opinii publicznej.

Tak się to zaczęło i choć zaplanowane przez Piotra działania nie wyglądają na zbyt skomplikowane, gdy się o nich czyta, to jednak łatwo nie było. Głównie dlatego, że o rzezi na Wołyniu nikt pamiętać nie chciał..[…]

Dlaczego? […]
Piotr Szelągowski przekonał się o tym na własnym przykładzie.
– Im bardziej w to wszystko wchodziłem, poznawałem więcej szczegółów, tym więcej napotykałem barier i przeszkód oraz osób, które tematu starały się unikać – przyznaje Piotr. – I to różnych stronach barykady. Ale tym bardziej byłem przekonany, że jest to niezbędne. Bo przecież w naszym społeczeństwie żyją ludzie, którzy pamiętają tamte wydarzenia. Skala masakry była tak ogromna, że praktycznie wszystkie osoby zamieszkujące tamte tereny, w wyniku działań ukraińskich nacjonalistów, utraciły kogoś bliskiego. […]

Po trzech latach anonimowego blogowania Piotr Szelągowski postanowił nawiązać kontakt z innymi osobami, które zajmowały się tematyką Kresów. Nie był zadowolony z dotychczasowych osiągnięć i uznał, że potrzebuje wsparcia. Zwrócił się więc do Ewy Siemaszko i księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. […]
Efektem tego był film „Zapomnij o Kresach”, dokument przedstawiający relację z makabrycznych wydarzeń. Film został zaprezentowany publiczności w 2010 roku. […]

Temat filmu był tak nośny, że część dziennikarzy podjęła się próby zmierzenia z tematem…

Całość po kliknięciu na link.

Pokazy siły politycznej: Polska-Niemcy-UE.

Moje zdanie jest niezmienne, Polska jest dużym unijnym krajem i powinna tym grać – politycznie: np od czasu do czasu pogrozić że wyjść nie chce ale jak tak nas będziecie traktować to nie wiadomo (a jak z dziećmi postępujemy, jak namawiamy je do posłuszeństwa? Czasami szantażem…tak…).
UE nie pozwoli sobie na stratę jeszcze jednego kraju. Swoją drogą gdybyśmy dogadali się z Węgrami, Słowacją i Czechami i wspólnie pobawili się w taką politykę…np w sprawie dyrektywy 477?
Albo nam ją oddalicie albo będziemy drapać się po głowie czy warto w ogóle w takim „represyjnym” systemie działać…
Polityka polega na szantażach, wystarczy popatrzeć co robili wielcy politycy w przeszłości…

Nie istnieje konflikt między Polską a Republiką Federalną Niemiec, ale istnieje krytyczny dialog między Unią Europejską a Polską. Nie ma chyba drugiego tak proeuropejsko nastawionego społeczeństwa w UE jak Polska. Niemcy mogą z tej postawy brać przykład.

(podkreślenie moje – można zauważyć, że politycy niemieccy dostrzegają naszą siłę i niechętnie, mimo woli się do tego przyznają).

Pieniądz… cóż to takiego i do czego służy? Pożytki rozdawania pieniądza…

Do napisania tego postu „natchnął” mnie materiał z pewnej strony internetowej.
Osobiście lubię rozdawać pieniądze w pewnym zakresie i na ściśle określone i akceptowalne przeze mnie cele.
Należy do nich pomoc ubogim, potrzebującym i zaangażowanie w działalność społeczną – Polakom na Kresach.
Fakt że się komuś pomaga jest budujący. I dla tych, którym się pomaga i dla pomagającego; mobilizuje się, działa, kontaktuje z innymi, co więcej – daje też innym przykład swojego działania, uwalnia swoistą reakcję łańcuchową.

Warto to robić.
A teraz materiał: O pożytkach płynących z rozdawania pieniędzy – […] To dosyć zabawne, że taki truizm, od jakiego zaczyna się ten tekst, może mieć rewolucyjne znaczenie. Tęgie głowy od lat trudziły się, by wymyślić wzór na biedę – lenistwo razy brak odpowiedzialności plus wyuczona bezradność, i tak dalej. Tymczasem wzór na biedę od zawsze był prosty i oczywisty – bieda równa się brakowi pieniędzy. Chcecie zlikwidować biedę, przekażcie biednym pieniądze. Ale biednym bezpośrednio – nie organizacjom pomocowym, nie instytucjom polityki społecznej, nie skorumpowanym elitom krajów rozwijających się, nie przedsiębiorcom, którzy będą aktywizować ubogich po swojemu. Dajmy je tym, którzy ich bardzo potrzebują. I nie jakąś śmieszną jałmużnę, o którą muszą się prosić – solidną kwotę, która pozwoli stanąć na nogi. Oczywiście, że biedni popełniają masę błędów – często robią rzeczy bzdurne z punktu widzenia sytego. Jednak nie wynika to z ich wrodzonej bezradności i ograniczenia – wynika to z kontekstu, w jakim się znajdują.

Brak pieniędzy zawęża horyzonty, sprawia, że trzeba myśleć w krótkim terminie. Trudno myśleć o dalekiej przyszłości, skoro niepewnych jest najbliższych kilka dni. Brak pieniędzy ogranicza potencjalne aktywności – uniemożliwia jakąkolwiek inwestycję w siebie lub swoje aktywa, która po pewnym czasie dałaby możliwość osiągania większego dochodu. Więcej, brak pieniędzy zniechęca do aktywności – człowiek całe życie zmagający się z niedostatkiem zaczyna tracić nadzieję, że jego działania coś zmienią. Brak gotówki sprawia także, że chętniej spędzamy wolny czas w bardzo zły sposób. Alkohol nie jest popularny wśród biednych dlatego, że ma ona szczególne skłonności do uzależnień – alkohol jest po prostu bardzo tanim sposobem ucieczki od szarej codzienności….

Potrzebna zdecydowana zmiana polityki wobec Ukrainy?

Zadam tylko jedno pytanie:
Jak zareagowałoby USA na takie zarzuty przeciw sobie?

Na Ukrainie: „Proponujemy także wprowadzenia do prawodawstwa odpowiedzialności karnej za publiczne negowanie zbrodni polskich okupantów na terenie Ukrainy. Tylko twarda, zasadnicza postawa władz ukraińskich gwarantuje ochronę ukraińskich interesów i zaprzestania dalszej eskalacji ukrainofobicznych nastrojów w Polsce”

Link do strony wprawo.pl: Deputowani jednej z Komisji Wołyńskiej Rady Obwodowej (organ ukraińskiego samorządu terytorialnego) domagają się zarekomendowali projekt uchwały negującej ukraińskie ludobójstwo przeprowadzone na Polakach podczas rzezi wołyńskiej, a Polaków stawiającej w roli katów i kolonizatorów terenów obecnej Ukrainy. W uchwale znajdują się zapisy o „wieloletniej okupacji przez Polskę znacznego terytorium Ukrainy” oraz propozycja karania za „negację zbrodni polskich okupantów na terytorium Ukrainy”. Deputowani zwracają się także z prośbą do USA i krajów Unii Europejskiej o udostępnienie dokumentów służb specjalnych z czasów rzezi wołyńskiej. Apel poparła już Rówieńska Rada Obwodowa.

Co powinniśmy zrobić na takie dictum ?
Odpowiedzieć zdecydowanie na drodze dyplomatycznej – postawić warunki. Jeżeli te słowa nie zostaną wycofane, wstrzymać ruch między Polską a Ukrainą. Zablokować linie autobusowe.
Nic więcej nie musimy. Ukraińcy sami nie mogąc docierać swobodnie do kraju rozprawia się z nacjonalistami. Tyle że trzeba im to dokładnie wyjaśnić. Żeby wiedzieli kto jest winien – kto ponosi winę za blokadę, kto wywołał reakcję…- nacjonaliści.

Piotr Szelągowski

Armie „trolli”…

Tak, działają, sam się z takim działaniem zetknąłem… niedawno na jednej z grup na FB znalazłem coś o ukraińskich emigrantach i ze fakt iż jest ich tylu to wina PiS. Po części może, ale nie w samym meritum niejako czyli tworzeniu firm które ich ściągają.
Proceder ten istnieje od 2007 roku, wtedy PiS raczej nie rządził.
Na dowód tego wrzuciłem link do programu w którym o tym była mowa (film z programu poniżej):

Najpierw podaję link o bezpieczeństwie i nauce strzelectwa: Czytaj dalej Armie „trolli”…