Puchar jesieni…na strzelnicy.

Dziś relaksując się po bardzo męczącej kampanii – wziąłem razem z żoną udział w zawodach.
Efekt:
karabin pneumatyczny – 131 pkt (wg mojej oceny, fotografie tarcz)
pistolet pneumatyczny – 153 pkt (wg mojej oceny, fotografie tarcz)
pistolet sportowy – 151 pkt (ocena sędziowska)
pistolet cz. zapłon – 163 pkt (ocena sędziowska)

Nie zdążyłem ustawić przyrządów Margolina, wydawało się że są ok, jednak był ustawiony na celowanie w punkt nie pod punkt. Za późno się zorientowałem.
Z centralnego w miarę dobrze poza 3 i 4 serią, zauważam że ma wpływ wysiłek (Cz Shadow, jest dość ciężka) poza tym miało wpływ zgranie strzałów z sąsiednią zawodniczką, i w dwóch przypadkach spowodowało to lekkie drgnięcie ręki co od razu odbiło się na wyniku (5,5).
W pistolecie pneumatycznym też chyba zmęczenie, zmniejszenie koncentracji po dwóch dość udanych seriach początkowych (84 pkt), 3-cia i 4-ta seria: 69 pkt. Szkoda. mogło być dość dobrze.
Karabin za to na odwrót, pierwsza seria dość kiepska (w czarnym ale na obrzeżu), druga lepiej, trzecia najlepiej – i początek czwartej: 1-ka…co wybiło mnie trochę z rytmu, już było trudno się skoncentrować, niemniej jakoś wyciągnąłem, chociaż skupienie czterech pozostałych strzałów było dobre:

Kilka fotek z zawodów:


Dyplomy dla zawodników WKS Grunwald wiszące w klubie jako trofea:


Czy nie warto propagować takiego sportu, gdzie odnosimy sukcesy?
Jakie moglibyśmy odnosić, gdyby było gdzie trenować w Poznaniu i Wielkopolsce?

Do wszystkich Strzelców. Walczymy o Strzelnicę miejską i wojewódzką.

Cześć Wszystkim Strzelcom. Strzelam od szkoły średniej (wtedy na PO z KBKS) dla mnie to jakoś normalne było. Dla wielu z Was takie doświadczenia nie istniały. TO nie była normalność przez ostatnie lata. Chcę tą normalność przywrócić. Polak powinien umieć obsługiwać każdą broń, dla swojego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa swojej rodziny.
Dlatego też od 2012 zaangażowałem się w sporty strzeleckie. Jestem sędzią III Klasy i prowadzącym strzelanie, szkolę początkowo w inkubatorze ewentualnych przyszłych strzelców sportowych.
Co spędza mi sen z powiek?
BRAK OBIEKTÓW na których można by było szkolić ludzi. Moim celem jest doprowadzenie chociażby do szansy budowy dużego centrum szkoleń strzeleckich w Poznaniu dla całej Wielkopolski, ale też i ruszenia programu strzelnica dla każdej gminy. Aktywnie moderuję polityków jedynej partii, która w ogóle jest nam w jakikolwiek sposób przychylna – co możecie śledzić i tutaj i na moim blogu [bezprzesady.com] Zapraszam Was do pomocy w osiągnięciu celu. Startuję teraz w Samorządowych do Sejmiku z pozycji 2 z listy 10. Na mojej ulotce jest sporo poświęcone strzelectwu. Jestem też Prezesem Wielkopolskiego Stowarzyszenia Kresowego w którym działa oczywiście sekcja strzelecka gdzie uczymy strzelać.
Paru z Was w tym uczestniczy :-).
Proszę przede wszystkim o Wasze głosy z Poznania, ale też o pomoc i zaangażowanie. Czytaj dalej Do wszystkich Strzelców. Walczymy o Strzelnicę miejską i wojewódzką.

Zabawa w Domu Tramwajarza.

Wczoraj byłem zaproszony na zabawę seniorów w Domu Tramwajarza. Budynek został ocalony przed sprzedażą przez Pana Stanisława Gorzelańczyka kilka lat temu. Miejsce, które służy społeczności Jeżyc może funkcjonować nadal, zapobiegnięto jego sprywatyzowaniu, sprzedaży. Ponadto na parterze jest utworzona niedawno miła gruzińska kafejka „Pan Gar”, gdzie odbywają się również koncerty jazzowe.
Duży potencjał tego miejsca jest widoczny na pierwszy rzut oka. Rozmawialiśmy nie tylko o możliwości takich spotkań dla seniorów jak wczorajsza impreza, ale też o klubie brydżowym, klubie gier dla młodzieży, miejscu spotkań dla kibiców Lecha – swoistej kulturalnej Strefie Kibica i kultury miejskiej.

Kilka fotek z wczorajszej imprezy.
Czytaj dalej Zabawa w Domu Tramwajarza.

Jeszcze jedna relacja z Kresów Wschodnich.

Stasiu Gorzelańczyk, który kandyduje do Rady Miasta z terenu Jeżyc, Łazarza i Wildy też ma pochodzenie kresowe.
Spisał relację z opowieści swojej babci Marii Mech (ur 4.05.1903 r Jaryczów koło Lwowa zmarła 20.05.1969 r w Mostkach).

Fragmenty: „Po wielu latach już jako osoba ponad 60-letnia zdecydowałem się napisać o relacjach zasłyszanych od dziadków ze strony Matki. […] Dziadek był dobrym człowiekiem i dobrym sąsiadem dla Ukraińców. Ludzie go szanowali i o planowanym zamiarze napadu na dom, informowali kilkakrotnie dziadka sami Ukraińcy. […] Ludność ukraińska żyjąca w przyjaźni z Polakami w okresie terroru potajemni informowała swoich sąsiadów.[…]Rabunki i zabójstwa powtarzały się, więc w obawie przed dopadnięciem przez bandy UPA dziadek zaczął myśleć o ucieczce z Jaryczowa.[…] Po wojnie dziadek wielokrotnie chciał wracać na ojcowiznę do swojego domu.[…]Był to okres bardzo tragiczny dla Polaków. Dlatego przekaz jest bardzo skąpy…”

Na dole screeny części relacji.
Foto: Ja ze Stanisławem w jego mieszkaniu.

Screeny:


Ulotka wyborcza Stasia:


Ilustracja: Wołanie z Wołynia, na okładce: Męczennicy z Wołynia…

Paranoja wyborcza?

Dlaczego? Skąd ten tytuł?
Chodzi o temat związany z głosowaniem poza swoim miejscem zamieszkania. Wcześniej było to dość proste. Występowało się o zaświadczenie do urzędu o dopisanie do listy. Może było aż nadto proste. Ok.
Teraz jednak jest jakieś szaleństwo.
Dużym problemem jest brak potrzeby miejsca zamieszkania. Co prawda i tak różne organy żądają potwierdzenia owego miejsca.
Sytuacja, gdy pewna znana mi osoba próbuje w końcu zalegalizować miejsce swojego pobytu, nie w formie zameldowania (ponieważ nie ma takiego obowiązku) ale w formie umożliwiającej udział w głosowaniu. Czytaj dalej Paranoja wyborcza?

Napowietrzanie jeziora Kierskiego konieczne…

Gdyby nie napowietrzanie tego jeziora będącego w granicy miasta Poznania, złogi siarkowodoru z dna całkowicie zabiłyby życie w jeziorze.
Skąd się biorą? Z okolicznych pól i dopływu jeziora.
Jezioro rynnowe, w najgłębszych miejscach około 40 m, warstwa oczyszczona o którą toczy się bój to 15 m można powiedzieć, napowietrzanie to utrzymywania „pacjenta przy życiu”, jako tako…
Czy uda się pogłębić tą 15 metrową warstwę wolną od siarkowodoru?
Czy można wyeliminowania zanieczyszczenia (głównie z pól) powstające po nawożeniu ich pestycydami?

Trochę informacji: Przyczyny zwiększania się trofii górnych warstw wody w zbiorniku mogą mieć dwa podstawowe źródła:
* dopływ substancji pokarmowych z zewnątrz (allotrofizacja),
* uwalnianie istniejących zasobów pokarmowych i ich dopływ z innych partii jeziora (autotrofizacja).

Likwidacja dopływu biogenów ze źródeł zewnętrznych wymaga uporządkowania gospodarki wolno-ściekowej w całej zlewni zbiornika i utrzymywania jej w odpowiednim reżimie, stabilizacji procesów erozyjnych, zmian w sposobie prowadzenia gospodarki rolnej w zlewni i innych zabiegów. Likwidacja źródeł wewnętrznego zasilania zbiornika w biogeny może przybierać różnorodne formy oddziaływania. W ogólnych zarysach można je usystematyzować jako:
* fizyczne unieczynnienie biogenów w miejscach, skąd nie mogłyby być powtórnie uwolnione do wody (np. w osadach dennych odciętych od wody warstwą nieprzepuszczalną dla uwalnianych substancji odżywczych)
* przeprowadzenie przyswajalnych form pokarmowych występujących w wodzie w ich postacie fizjologicznie niedostępne dla organizmów (np. chelatowanie)

Zastosowanie napowietrzania naddenych wód akwenu ma na celu powstrzymanie przenikania uwolnionych związków pokarmowych z zasobów już istniejących w zbiorniku do strefy w której mogą one być wykorzystane do syntezowania materii organicznej. Ze względu na fakt, że wizualna ocena jakości wody wiąże się z tzw. „przeźroczystością”, należy zapobiegać możliwości nadmiernego rozwoju organizmów planktonowych w jeziorze. Aby prawidłowo ocenić możliwości „sterowania przeźroczystością”, należy zdefiniować rolę poszczególnych czynników umożliwiających bujny rozwój fitoplanktonu w pelagialu zbiornika.

Dzięki napowietrzaniu w ogóle można przebywać nad jeziorem, czy chociażby nurkować: w Kiekrzu nurkujemy przeważnie zimą. Powód jest banalny, zimą jest najfajniejsza widoczność – 3,4,5,6 m. Latem wizura bywa na wyciągnięcie ręki.

Wejście do wody jest łagodne, od razu widzimy rury idące w głąb jeziora. Owe rury bardzo pomagają w nawigacji i pozwalają w prosty sposób znaleźć „głębsze” części zbiornika. Najlepiej płynąć „prosto i lekko w prawo” – natrafimy na platformę od której idzie poręczówka do Fiata 126p (nie był on zatopiony celowo, po prostu lód się zarwał i wpadł, dlatego leży z silnikiem, tapicerką itp.) .Od „malucha” już prosta droga po rurach do głębokości około 35m. Płynąc warto świecić latarką na boki i wypatrywać sumów, karpi, sandaczy i raków. Dodatkowo pod wodą można znaleźć jeszcze kajak, łódkę, kilka większych rur i betonowych kloców oraz dosyć sporą ilość śmieci (wyciągnijcie zawsze jakąś puchę albo butlę po Tyskim jak wychodzicie z nura!).

Screen pochodzi ze strony nautica.poznan.pl

I znów rozmowy…na ulicach Poznania.

…na ulicach miasta.
1. Dosyć dziwnych ścieżek rowerowych Jaśkowiaka. Rowery ok, ale te słupki na uliczkach jednokierunkowych, gdzie nie ma jak wykręcać samochodem, do tego kontra-ruch i szarżujący rowerzyści wymuszający pierwszeństwo na takich samych wąskich uliczkach – fatalne konotacje, też i łamanie rozzuchwalonych rowerzystów przepisów drogowych: jeżdżenie wieczorem bez oświetlenia (dziś taki jechał za mną na Jeżycach, kompletnie niewidoczny), potrącenia pieszych (skarżyła się starsza pani, że jeżdżą jak szaleni ze słuchawkami na uszach i monitorkami komórek między kierownicą, w ogóle nie patrząc na ludzi), jazda po chodnikach, jazda po pasach dla pieszych…(prawnie zabronione).
2. Wszyscy byle nie Jaśkowiak, Czytaj dalej I znów rozmowy…na ulicach Poznania.

I znów skargi na Straż Miejską…

Przedwczoraj rozmawiając z mieszkańcami Poznania spotkałem się z takim problemem. Mianowicie dozorczyni domu próbowała zgłosić na Straż Miejską zatarasowany wjazd do kamienicy przez samochód nieprawidłowo zaparkowany.
Otrzymała informację że… nie może tego zgłosić gdyż… Czytaj dalej I znów skargi na Straż Miejską…

Psy na smyczy, nad Wartą?

W sobotę rozmawiałem z miłą właścicielką labradora. Skarżyła się że w centrum nie ma gdzie wyprowadzać pieska. Nie ma miejsc dla psów, jedyne takie na Placu Wielkopolskim jest za małe.
Kiedy idzie nad Wartę i spuszcza ze smyczy swojego pupila zachowując ostrożność (nikogo w pobliżu nie ma), drży czy nie dostanie mandatu.
Policja upomina, że nie wolno spuszczać psa ze smyczy gdyż może stanowić zagrożenie.
Jeżeli nikogo w pobliżu nie ma poza właścicielem?
To jedna informacja. Inna: są policjanci którzy instruują: można spuszczać psa gdy nie ma nikogo w pobliżu i właściciel jest przekonany o bezpieczeństwie osób trzecich na podstawie obserwacji.
Ja oczywiście jestem za tym, aby dbać o bezpieczeństwo mieszkańców, jednak dlaczego dotyczy to tak naprawdę pań z niegroźnymi psami?
Stosunkowo niegroźnymi – wiemy że labradory, nie należą raczej do agresywnych ras.
Kiedyś widziałem policjantów omijających szerokim łukiem dobrze zbudowanego mężczyznę idącego z dobermanem bez smyczy.
I to zrozumiałe – nie chcieli być pogryzieni. Stwierdzili pewnie że nie opłaca się takiego instruować za cenę urazu mechanicznego ciała od zębów owego pieska.
Lepiej pouczać lub wystawiać mandaty właścicielom z „bezpiecznymi” psami…
Tymczasem miejsca dla wyprowadzania psów nadal nie ma…