Kiedy otworzą strzelnice?

Następuje już znaczne poluzowanie rygorów podczas pandemii, ale wiele obiektów jeszcze jest zamkniętych. Rozumiem pływalnie – nie rozumiem: sauny (ponoć ciepło pomaga w walce z wirusem). A strzelnice? Czy huk przeszkadza w walce z wirusem? Palony proch? Przecież teraz kiedy trzeba przebywać i tak w maskach, rękawicach itp to chyba nie problem odblokować takie obiekty? Można umieścić jakiś środek odkażający – obowiązek odkażania rąk przed i po strzelaniu dla każdego, lub też obowiązek posługiwania się jednorazowymi rękawiczkami przy strzelaniach – to powinno załatwić sprawę. Nie mówię tutaj o komercyjnym strzelaniu – chodzi o treningi strzeleckie, klubowe. Ludzi z ulicy na razie bym nie wpuszczał. Jednak kluby (członkowie) powinny móc strzelać – to sport, gdzie brak treningu odbija się znacząco na wynikach.

Mosina – szansa na strzelnicę.

Po zaproszeniu na strzelnicę w Opalenicy załogi Gazety Mosińsko-puszczykowskiej udało się doprowadzić do spotkania z burmistrzem Mosiny, które odbyło się dziś. Też wyszedł świeży numer Gazety z relacją z odwiedzin na strzelnicy. Do tego na stronie Gazety jest audycja radiowa – około godziny i czterdziestu minut na temat strzelectwa, polecam:

Czytaj dalej Mosina – szansa na strzelnicę.

Testowanie nowej (starej) broni – PPSz.

Kto by pomyślał. Pistolet maszynowy sowieckiej produkcji z charakterystycznym okrągłym magazynkiem stał się własnością członka naszego Stowarzyszenia. Toporna, ale celna broń. Jak na tamte lata nawet. Porównując z MP42. Niemniej…ilość nie jakoś robi to, co daje wygraną. Masówka. Masowe zasypanie nieprzyjaciela lawiną kul z tej broni spowodowało po części odmianę szczęścia wojennego. Miałem egzemplarz wojenny w ręku, poczucie dotknięcia historii. Narzędzie skonstruowane do podbojów, niszczenia wrogów czerwonej zarazy. Siły zła.

Strzelałem sprawdzając swoje umiejętności. Prymitywne przyrządy celownicze, waga niewspółmierna do funkcji. Rodzaj wyzwania. I to jest to coś. Sport polegający na – nie tylko opanowaniu swoich odruchów, ale też na umiejętności obsługi nawet dość siermiężnych urządzeń skonstruowanych przez człowieka, dla zabijania innego człowieka. Ale przecież to ciągle narzędzie i tylko narzędzie. Problemem nie jest ten kawałek metalu, ale osoba która go może użyć do unicestwienia innej osoby. W imię idei, chorej idei „kacyków” totalitarnych reżimów. I to się działo podczas IIWS. A ludzie dawali się omotać, brali kawałki śmiercionośnej stali i zabijali innych w imię nie swoich idei. I to miałem w ręku, świadka tamtych zdarzeń (rocznik 1944) . Kogo ten kawałek stali i drewna usunął? Jaką ma historię? Takie myśli pojawiają się teraz. Wcześniej była tylko próba zdobycia umiejętności obsługi tego urządzenia. Nie było łatwo, ale się udało…

Czytaj dalej Testowanie nowej (starej) broni – PPSz.