Na kanwie projektu beatyfikacji abp. Andrzeja Szeptyckiego słów kilka…

A._Szeptycki

Nie tak dawno wróciła powtórnie idea beatyfikacji osoby abp. Andrzeja Szeptyckiego. Ten żyjący w latach 1865-1944 arcybiskup greckokatolicki przez ostatnie 44 lata swego życia był metropolitą lwowskim i halickim, będąc jednocześnie nieformalnym duchowym przywódcą Ukraińców w tym okresie. Choć wywodził się z polskiej rodziny szlacheckiej, skoligaconej z Wiśniowieckimi i Ledóchowskimi, sam z wiekiem coraz mocniej utożsamiał się z ruchem ukraińskim. To jednak było jego prawo i nie podlega ono ocenie czy też dyskusji. Rola jednak jaką odegrał wśród Ukraińców, podjęte przez niego działania bądź bierność w jakichś sprawach, przez wzgląd na godności jakie piastował oraz w kontekście propozycji wyniesienia na ołtarze już takiej ocenie muszą podlegać ? i to bardzo surowej…

Nie ma ludzi idealnych, świat jednak rozróżnia ludzi dobrych i złych. Czasem oczywiście i ci źli mogą zostać świętymi. Warunkiem tego jest jednak szczery żal za swoje grzech oraz ? na skutek przemiany jaka w nich następuje ? działalność zgodna z przykazaniami, dla chwały bożej i dobra ludzkości. Niezłomność wiary, walka o życie drugiego człowieka, czy przeciwstawianie się otaczającemu złu powinna być domeną każdego błogosławionego czy też świętego ? w końcu ma on się stać wzorem do naśladowania przez kolejne pokolenia.

Czy zatem abp Szeptycki zasługuje na wyniesienie go na ołtarze? To trudne pytanie, bo postać arcybiskupa i jego niektóre działania (bądź ich brak) budzą do dziś wiele kontrowersji. Paradoksalnie, powyższe stwierdzenie powinno z miejsca spowodować zapalenie się tzw. żółtej lampki. Skoro bowiem kontrowersyjna jest osoba, a jej życiorys obciążają skazy, to chyba nie powinno się występować z inicjatywami wynoszenia takich ludzi na ołtarze. Żeby nie być jednak gołosłownym, postaram się ułożyć to w pewną logiczną całość.

Najbardziej dyskredytującym osobę abp. Szeptyckiego jako potencjalnego błogosławionego, jest brak stanowczego potępienia mordowania Polaków przez swoich wiernych oraz częściowo (czasem przy bezpośrednim współudziale, czasem przy biernym poparciu) księży. Mówię najbardziej, bowiem kiedy chrześcijanie (czy aby jeszcze na pewno?) mordowali chrześcijan, on długo w ogóle tego nie komentował. Wprawdzie znane mi są zapiski i listy prywatne arcybiskupa, które wskazują na to, iż zdawał sobie sprawę z tego co się dzieje i nie pochwalał takich ?metod? walki o Ukrainę, ale czy to może być wystarczającym usprawiedliwieniem? Między wierszami, z listów tych da się także wyczytać obawy arcybiskupa, czy aby jakiś jego bardziej stanowczy protest i nawoływanie wiernych do opamiętania się nie spowodują, że podległy mu kler i wierni nie odwrócą się od niego? Cóż zatem z dobrych chęci arcybiskupa? Czyż to nie nimi przypadkiem piekło jest wybrukowane?

W kontekście potencjalnego wyniesienia na ołtarze jest to zarzut wydaje mi się koronny. Oto bowiem nie tylko jako chrześcijanin, ale głowa kościoła nie potępił on zła, które czynili jego wierni. Osoba tak wysoko postawiona w hierarchii kościelnej ma nie tylko prawo ale wręcz obowiązek protestowania przeciw złu za wszelką cenę ? choćby i własnego życia. To w takich warunkach stać się można santo subito. Co z tego zatem, że za mordy na Polakach nie jest abp Szeptycki odpowiedzialny osobiście, bo do nich nie nawoływał, a tym bardziej nie brał w nich czynnego udziału, skoro jako bodaj jedyna wówczas uprawniona osoba, nie sprzeciwił się im. Moralnie to właśnie on za te wszystkie zbrodnie jest odpowiedzialny ? zarówno dlatego, że swą wcześniejszą biernością przyczynił się do opanowania niższej hierarchii kościelnej oraz wiernych przez hasła nacjonalizmu, jak również i dlatego, że w końcowym etapie swego życia najbardziej bał się utraty i tak upadającego już autorytetu.

Trzeba bowiem podkreślić, że mimo zajmowanej w hierarchii kościelnej pozycji, autorytet abp. Szeptyckiego był w latach II wojny już mocno nadwątlony. Jego starsza już wiekiem osoba była wykorzystywana przez wszystkie siły polityczne Ukraińców do swoich doraźnych celów. Czynili to głównie nacjonaliści ukraińscy spod znaku OUN-UPA. On sam nie umiał bądź nie chciał (nie ma to już większego znaczenia) się temu przeciwstawić. Warto tylko dodać, że do takiego stanu rzeczy doprowadziły jego grzechy przeszłości? Tolerując przez cały okres II RP nacjonalistyczną działalność podległych sobie duchownych, przyzwalając na ich działalność antypaństwową (antypolską), tolerując akcje i wystąpienia podległych swemu kościołowi wiernych przeciw Polakom i Żydom (napady, pobicia, niszczenie mienia, ekscesy antypolskie i antyżydowskie etc.), doprowadził do sytuacji w której kierowany przez Niego kościół, zaczął żyć zgodnie z hasłami nacjonalistycznymi a nie dogmatami wiary. W ten sposób już w II połowie la 30-tych kościół ten a za jego sprawą wierni zaczęli wymykać mu się spod jakiejkolwiek kontroli. To powoduje, że abp Szeptycki pośrednio odpowiada także za zbrodnie przeciw Polakom.

Otumanieni ideologią nacjonalizmu Ukraińcy (w tym także duchowni) gotowi byli osiągnąć swe chore cele za wszelką cenę. Skoro mordowali swoich sąsiadów bez względu na wiek i płeć, to jakim problemem byłoby dla nich wypowiedzenie posłuszeństwa swemu patriarsze? Być może abp Szeptycki miał tego świadomość, jednak obawa taka nie może być usprawiedliwieniem na brak publicznych i ostrych protestów z jego strony w obliczu tak olbrzymiego zła, jakim było mordowanie Polaków ? tym bardziej, że przybrało to skalę masową, a udział w nim księży greckokatolickich nie był marginalny.

Nie celowym zatem działaniem w kierunku zła, ale brakiem zdecydowanych działań, sprzeciwiającym się obieraniu niewłaściwego kierunku z którego później zrodziło się zło zawinił abp Szeptycki. Grzech zaniechania, bo z takim tu mamy do czynienia i to kilkukrotnie (zarówno w okresie II RP jak i w okresie okupacji), nie ważne już czy niezamierzony, czy też celowy, dyskredytuje wobec powyższej argumentacji osobę abp. Szeptyckiego w całej rozciągłości, czyniąc go niegodnym do wyniesienia na ołtarze.

49 myśli do „Na kanwie projektu beatyfikacji abp. Andrzeja Szeptyckiego słów kilka…”

  1. Mam kilka uwag:
    1. Trzeba pamiętać, że Szeptycki był kolaborantem III Rzeszy. Ponadto – podżegał swym działaniem, a właściwie jego brakiem, do popełnienia zbrodni ludobójstwa popełnionej na ludności polskiej w najbardziej sadystyczny sposób. Czasem słyszy się argument, że próbował zapobiegać mordom – dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane jak wspomniał autor. Gdyby naprawdę chciał – rzeczywiście by zapobiegł.
    2. Szeptycki był obywatelem II RP – w związku z tym winien był jej lojalność. Skoro jej nie dochował – został zdrajcą. Wywodził się z polskiej szlachty, więc tym bardziej okazał się zdrajcą – noblesse oblige…
    3. Szeptycki może i nie pochwalał udziału kleru grecko-katolickiego w ludobójstwie. Jednak pamiętajmy, że Kościół jest instytucją silnie hierarchiczną, gdyby biskup coś kategorycznie nakazał – księża by wykonali, czy im się podoba czy nie. Bunty księży, to od zawsze były tylko pojedyncze przypadki w skali całego kraju. Statystycznie, w latach 1930-45, na tamtym terenie można oczekiwać, że byłyby tylko 2…3 takie przypadki. A tak nie było – kler grecko-katolicki masowo opowiedział się po stronie UPA i w olbrzymiej ilości przypadków poprowadził czerń do zbrodni. Tak postępują duchowni?
    4. W II RP Ukraińcy mieli zagwarantowane wszelkie prawa i z nich realnie korzystali. Wielu Ukraińców dosłużyło się stopni oficerskich w WP. Chociaż w tym miejscu trzeba zaznaczyć, że prawie wszyscy oni zdradzili, łamiąc złożoną II RP przysięgę. Ludność ukraińska w II RP posiadała finansowane przez Państwo Polskie szkoły, domy kultury etc. Miała własne stowarzyszenia kulturalne, polityczne itp.… niestety, w sposób wiarołomny wykorzystała to do spiskowania przeciwko Polsce. Zresztą, dzisiaj Związek Ukraińców w Polsce (ZUwP) wcale lepszy nie jest – kultywuje wszystko co najgorsze z ukraińskiej przeszłości.

  2. Oczywiście – osobę abp. Szeptyckiego można rozpatrywać pod kątem jeszcze innych jego działań. Na podanych przykładach widać cały szereg innych aspektów, które dodatkowo świadczą przeciw procesowi beatyfikacyjnemu… Prawda jednak zamyka się w jednym moim stwierdzeniu – skoro pojawiają się już na początku wątpliwości co do życiorysu, to znaczy, iż nie mamy do czynienia z osobą bez skazy, a skoro skazy miała (i to duże), to proces kanonizacyjny powinno się zakończyć na tym etapie. Kontynuując go, kościół jako instytucja nie przysparza sobie zwolenników…

  3. Jest to problem moralny i etyczny – umieszczenie tego duchownego w panteonie błogosławionych – czy świętych. Problem wielki bo stawiający pod znakiem zapytania sposób weryfikacji…

    1. przecież to banderowski ludobójca, jakie tu problemy etyczne czy moralne? sadystyczne mordy dokonane na setkach tysięcy Polaków to … problem etyczny?
      Szeptycki gdyby przeżył wojnę powinien zostać powieszony za zdradę, bratał się i z Niemcami i z Sowietami, i przede wszystkim za kierowanie ludobójstwem, bo wina jego jako sprawcy ludobójstwa, do spółki z Banderą i Szuchewyczem jest oczywista
      tylko ktoś wyjątkowo tępy może negować winę Szeptyckiego
      zdrada i ludobójstwo to nie żaden problem etyczny czy moralny, to zbrodnia karana śmiercią
      święcenia narzędzi zbrodni i kierowania przez podwładnych Szeptyckiego zdziczałym tłumem morderców nikt nie zakwestionuje, bez jego zgody by nie doszło do masowych mordów na Polakach
      a żaden z unickich duchownych-morderców nigdy nie został nawet potępiony przez Szeptyckiego, nie mówiąc o jakichkolwiek konsekwencjach, nie było żadnego przypadku usunięcia ze stanowiska czy ze stanu duchownego
      Szeptycki bez wątpienia jest ludobójcą, a wszyscy, którzy chcą uznania go świętym bandą zwyrodnialców

      czy przyznanie przez funkcjonariuszy PiS-u banderowskim mordercom statusu osób represjonowanych to „problem moralny i etyczny”?
      czy fanatyczny kult ludobójców z UPA wśród członków PiS-u to „problem moralny i etyczny”?
      czy negowanie polskości Kresów przez członków PiS-u to „problem moralny i etyczny”?
      to samo występuje wśród postkomunistów z PO
      podejrzewam, że za procesem beatyfikacyjnym tego zbrodniarza stoją nie tylko władze banderowskiej Ukrainy i unicki kler, także otrzymali oni silne wsparcie z Polski ze strony środowisk skrajnie Polsce, a Polsce kresowej w szczególności, wrogich, przede wszystkim ze strony postubeckiego PiS-u
      ta partia „resortowych bachorów” od zawsze uważa nasze Kresy za „odwiecznie radziecką Ukrainę”, a ludobójców z UPA popiera od początku swojego istnienia, jeszcze jako postubeckie Porozumienie Centrum

  4. Generalnie świat powinien zastanowić się nad tym, czy wspieranie kogokolwiek, w tym przypadku Ukrainy, ma polegać na dawaniu wszystkiego i bez zastanowienia, na przymykaniu oczu na wszelkie wypaczenia a nawet jawne zło? Przecież choćby Amerykanie też kiedyś Husajna czy Kaddafiego też wspierali i nie patrzyli na zło, jakie ci ludzie jednocześnie wyrządzali… Refleksja przyszła po latach, zdecydowanie za późno i raczej nie ze względów moralnych, a raczej pod publiczkę… Ile razy jeszcze ludzkość stać będzie na popełnianie oczywistych błędów – czasem nawet z premedytacją?

  5. Wcale się nie ździwię jak zostanie świętym. W dzisiejszych czasach świat stacza się na dno! Kto obecnie przestrzega kodeks moralny i wie co to honor? Postępowanie człowieka od wieków jest określane przez liczne zasady, wzorce, wytyczne. Kształtują one osobowość człowieka, budują jego moralność, wskazują, co jest dobre a co złe. Każdy potrzebuje takich „wytycznych”, by ciągle rozwijać się ku lepszemu. A obecnie co się dzieje? Stawia się za wzór młodemu pokoleniu zbirów i oprawców. Jeżeli abp. Szeptycki zostanie wyświęcony na ołtarze to będzie patronem bandziorów i ludobujców. Widocznie taki ktoś jest potrzebny KK. Pozostaje pytanie czy KK nie zboczył z wybranej drogi, jeżeli tak to trzeba szybko działać.

    1. a u nas nie mamy kultu stalinowskich zdrajców i kolaborantów?
      Walentynowicz, Romaszewski, Kuroń, Mazowiecki, z tych którzy już smażą się w piekle
      nie ma kultu Lecha Rajmundowicza, który podpisując Traktat Lizboński niczym się nie różni od zdrajców z Targowicy?

  6. Sprawa ewentualnej beatyfikacji Szeptyckiego, to konsekwencja zakłamania historycznego i szeroko zamknięte oczy i uszy na wydarzenie dawne i i współczesne na Ukrainie. Barbarzyństwo tego narodu jest skrywane, nie nazwane i zamiatane pod dywan …
    Przychodzi mi do głowy też konotacja historyczna… Mikołaj Rej miał wnuka Andrzeja, który zakładał zbory kalwińskie w Rzeczypospolitej… Aleksander Fredro miał wnuka Romana …, który przyjął imię Andrzej i był… Polakiem a stał się grekokatolickim biskupem i przywódcą duchowym Ukraińców, który nie chciał, nie umiał odnieść się do okrucieństwa gwałtów na ludności polskiej na Podolu i Wołyniu.
    Cóż jednak czasem jabłko pada daleko od jabłoni.

  7. Niestety obawiam się, że świat oszalał i w tym szaleńczym amoku gotów jest za wzór stawiać ludzkości tych, których życiorysy nie tylko są wątpliwymi, ale wręcz złymi. Takie życiorysy powinny być antyprzykładami – tego jak nie wolno postępować!!!

  8. Życie Andrzeja Szeptyckiego stanowi dobitny przykład tragizmu ukraińskich aspiracji politycznych i narodowych. W najgłębszym sensie postępowanie arcybiskupa uwarunkowane było jego pojmowaniem misji Kościoła katolickiego na Kresach. Wizja Szeptyckiego zawierała bowiem nade wszystko pozyskanie kijowskiego prawosławia i przekazanie go pod jurysdykcję papieża. To dlatego Szeptycki wstąpił do unickiego klasztoru. Świadomie wybrał etnos ukraiński, osłabiając w sobie ducha polskości. Jednak miało to swoje korzenie w jego religijności – oddaniu dla żywotnych interesów Rzymu na Wschodzie i trosce o wspólnotę grekokatolicką, znajdującą się pod coraz silniejszym wpływem Rosji.

  9. Trudności w ocenie Szeptyckiego rozpoczynają się w momencie, w którym zostawszy ukraińskim duszpasterzem – utożsamił się z politycznymi dążeniami swojego narodu. Wsparcie Ukraińców podczas walk o Lwów w roku 1918 i próba umiędzynarodowienia kwestii autonomii Galicji w zupełności wystarczyły, aby posłowie endeccy w 1923 roku sprzeciwili się wjazdowi arcybiskupa do Polski. Polacy słusznie oczekiwali od Szeptyckiego lojalności wobec II RP, którą ten zachował tylko do września 1939 roku. Prawdą jednak jest, że niewątpliwa kolaboracja Szeptyckiego z III Rzeszą miała odmienny charakter od współpracy zachodnio-ukraińskich nacjonalistów z Niemcami. Była bowiem pozbawiona antysemickiego bagażu i narodowo-socjalistycznej ideologii.

    1. „Prawdą jednak jest, że niewątpliwa kolaboracja Szeptyckiego z III Rzeszą miała odmienny charakter od współpracy zachodnio-ukraińskich nacjonalistów z Niemcami. Była bowiem pozbawiona antysemickiego bagażu i narodowo-socjalistycznej ideologii.”

      tylko te kilkaset tysięcy Polaków zarąbanych siekierami jakoś nie pasuje do obrazu niewinnego Szeptyckiego, oczywiście siekierami poświęconymi wcześniej przez unicki kler, i przez ten sam kler prowadzonymi do masowych mordów
      czym się różni postawa Szeptyckiego od rezunów z UPA?
      Bandera też osobiście nie rąbał siekierą, nie nabijał dzieci na sztachety, nie przecinał piłą na pół kobiet, on tym masowym ludobójstwem kierował, podobnie jak Szeptycki, wskazywał swoim unickim „owieczkom” cel masowych mordów – ludność polską
      wcześniej też nie potępił wymordowania przez głównie unicką Ukraińską Policję Pomocniczą kilkuset tysięcy Żydów, coś mu to umknęło, nie zauważył tego, też jest oczywiście „niewinny”
      może święceniem rezunów z UPP chciał zasłużyć na miano świętego, w końcu dla niego to byli niewierni, ale Polacy, niemal wyłącznie katolicy i grekokatolicy, to wyznawcy tego samego Kościoła, na swe polskie „owieczki”, na swych współwyznawców także wydał masowy wyrok śmierci
      a dziś Watykan chce uczynić świętym sprawcę mordu na własnych wyznawcach, i to nie na kilku a kilkuset tysiącach

  10. Fakty związane z wojennymi losami Szeptyckiego stanowią jednak najpoważniejszy argument przeciwko jego beatyfikacji. Wszystkie polityczne wybory metropolity przyniosły bowiem odmienne efekty od zamierzonych. Nie potrafił powstrzymać rozprzestrzeniającego się ludobójstwa, bowiem żywił złudzenia wobec ukraińskich nacjonalistów, unickiego kleru i Niemców mających kontrolować działania Dywizji SS-Galizien. Tego właśnie my – kresowianie i potomkowie kresowian – nigdy mu nie zapomnimy.

    1. brzmi wręcz jak obrona tego ludobójcy
      to argument nie przeciwko jego beatyfikacji, a za spaleniem ścierwa ludobójcy i rozsypaniem prochów aby żaden ślad po nim nie został, jak to zrobiono z powieszonymi niemieckimi zbrodniarzami, Szeptycki swoją śmiercią niestety umknął sprawiedliwości
      a na pokazowy proces i publiczną egzekucję z pewnością zasłużył

  11. W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją, w której głos kresowian w ogóle nie jest brany pod uwagę. Kresowianie w III RP traktowani są niczym trędowaci, radykałowie, a nawet oszołomy. Nikt się nie liczy z ich bólem i argumentami. Sam uczestniczyłem kiedyś w spotkaniu z Adamem Michnikiem, na którym oskarżano Prymasa Wyszyńskiego o nacjonalizm w związku z zablokowaniem procesu beatyfikacyjnego Szeptyckiego. A w pewnym dokumencie TVP zawarta była nawet skandaliczna sugestia, że Kardynał Wyszyński działał wówczas jako agent ZSRR!

    1. gdybyś wspomniał o zbrodniach stalinowskiego ludobójcy Stefana Michnika to by cię oskarżono o antysemityzm

  12. Niepisany rozkaz „Zapomnij o Kresach!” wydany został polskiemu społeczeństwu przez włodarzy naszej Ojczyzny – po II wojnie światowej przez komunistów w imię przyjaźni ze Związkiem Radzieckim, a po 1989 roku w imię tzw. doktryny Giedroycia przez ludzi z obozu Solidarności. Polsce potrzeba siły politycznej, która zorientowana na środowiska kresowa – stanie w obronie polskiej racji stanu. My już wiemy, które partie na pewno tego nie zrobią. Pozostaje tylko przychylnie zerkać na ruchy polityczne, które mogą to w przyszłości uczynić.

    1. nie zwalaj tego na doktrynę Giedroycia, „Solidarność” to kontynuacja rządów stalinowskich, ich polityka wobec Kresów wywodzi się z instrukcji samego Stalina i jego aparatu bezpieczeństwa
      określanie ich działań doktryną Giedroycia to odwracanie uwagi społeczeństwa od prawdziwych korzeni KOR-u i „Solidarności”, brzmi to bardziej „zachodnio”, a w rzeczywistości są to instrukcje otrzymywane od centrali na Łubiance

  13. Watykan gotów wynieść na ołtarze nawet Banderę i Hitlera jeśli w zamian grekokatolicyzm zostanie uznany za religię państwową na Ukrainie.

  14. Panie Tomaszu, Szeptycki absolutnie nie był niewinny – jednak jego odpowiedzialność miała całkowicie odmienny charakter. Pyta Pan, czym różniła się postawa Szeptyckiego od rezunów z UPA? Przede wszystkim nie była szowinistyczna, rasistowska i antysemicka, co wynikało z jego głębokiego przeżywania wiary chrześcijańskiej i podejrzliwego stosunku do narodowego socjalizmu (co nie wyklucza taktycznej kolaboracji z III Rzeszą). Sugeruje Pan, że Szeptycki bezpośrednio wpłynął na przebieg ludobójstwa wskazując przyszłym mordercom ich cel – polską ludność. Byłby Pan w stanie udowodnić to twierdzenie? Wskazać na konkretne wypowiedzi arcybiskupa, relacje świadków lub potwierdzające to zdarzenia? Znam publicystykę ks. Isakowicza-Zaleskiego i prace prof. Andrzeja Zięby, którzy przyznają przecież, że Szeptycki próbował przeciwstawić się tej zbrodni. Zabraniał wiernym udziału w Holocauście i rzeziach – napisał list pasterski o tytule „Nie zabijaj” i groził ekskomuniką. Inna rzecz, iż jego największą winą było to, czego nie zrobił, gdyż przewidziana chrystianizacja ukraińskich nacjonalistów zakończyła się sromotną klęską (do czego nie potrafił się przyznać). Sumienie Szeptyckiego obciąża wiele haniebnych decyzji (kolaboracja z Niemcami, modły dziękczynne w intencji hitlerowskiej armii czy poparcie dla Dywizji SS-Galizien), jednak jego odpowiedzialność ma charakter wyłącznie moralny i polityczny – nie sprawczy. Całe zło, które stało się jego udziałem, wynikało z ryzykownych i błędnych decyzji politycznych oraz naiwności w stosunku do samych Ukraińców, a nie aprobaty dla czystek etnicznych. Dlatego też nazywanie Szeptyckiego ludobójcą, to jakaś aberracja.

    1. „gdyż przewidziana chrystianizacja ukraińskich nacjonalistów zakończyła się sromotną klęską”
      ale to nie sowieccy Ukraińcy zgotowali taki los naszym rodakom, to prawosławni Ukraińcy z Wołynia i uniccy Ukraińcy z Małopolski Wschodniej
      chrystianizacja tych Ukraińców odbyła się 1000 lat wcześniej!!!
      klęską to się mogła zakończył próba pozyskania przez Kościół Grekokatolicki ludności z tzw. Wielkiej Ukrainy (sowieckiej), gdyż była to ludność ideologicznie skomunizowana, chociaż nie do końca, a wcześniej głównie prawosławna
      i właśnie ci sowieccy Ukraińcy udzielali pomocy uciekającym z terenów objętych ludobójstwem Polaków, zachowywali się w sposób cywilizowany, na terenach tzw. Wielkiej Ukrainy UPA w zasadzie nie funkcjonowała a rzezie „czużyńców” nie miały miejsca
      niby ten sam naród, a jacy inni ludzie
      całe szczęście, że tacy jak ludobójca Szeptycki ich nie przerobili na swoją modłę, jako żądnych polskiej krwi rezunów

      poza bandami UPA, a może przede wszystkim rzezi dokonywała ukraińska ludność cywilna, uzbrojona w noże, widły i siekiery, to były „owieczki” Szeptyckiego, ciemne i niewykształcone, a dla takich ekskomunika rzucona przez swego pasterza, czy to Szeptyckiego czy lokalny kler by była największą karą, wprost niewyobrażalną klęską, rezuny by na kolanach przeszły do Lwowa, aby tylko wybłagać wybaczenie Szeptyckiego
      a on nawet ich nie potępił, nie zrobił nic, aby te zwierzęta powstrzymać
      nie zrobił nic, aby powstrzymać swoich kapłanów przed święceniem narzędzi zbrodni, przed osobistym udziałem w mordowaniu
      a o ich wyczynach wiedzieć musiał
      dla sowieckich Ukraińców słowa Szeptyckiego nie miały żadnego znaczenia, dla unitów była absolutnym władcą ich dusz, jedno jego słowo by się spotkało z absolutnym posłuszeństwem
      tego jednego słowa zabrakło
      było za to pod dostatkiem innych, wzywających do mordów
      zrobić świętego ze zbrodniarza, który smaży się w piekle to skandal niewyobrażalny

  15. Cytat: „Jesteście ich ojcami… ostrzeżcie waszych synów przed zbrodnią. Wezwał starszych do podjęcia kroków dla ocalenia zagrożonych śmiercią (mając na myśli polskich mieszkańców wsi). Szeptycki zwrócił się osobiście wprost do nacjonalistycznej młodzieży:
    Nie dajcie się sprowokować do popełnienia żadnych niegodziwych aktów. To leży wyłącznie, przede wszystkim, w interesie naszych wrogów, aby nakłaniać nasz naród do nierozważnych kroków, które w przyszłości mogą przynieść, nawet muszą przynieść, wielkie szkody dla naszego narodu. Nie dajcie się oszukiwać ludziom, którzy przedstawiają wam akty przeciwko Bożemu prawu jako konieczność. Pamiętajcie, że nie osiągnięcie niczego dobrego przez działanie przeciwko Bożemu prawu.”
    [John Paul Himka, Chrześcijaństwo i radykalny nacjonalizm.]

  16. Należy sobie zadać pytanie: dlaczego wierni nie usłyszeli słów swego metropolity? Chcąc lepiej zrozumieć czym jest ukraiński nacjonalizm i jakie jest jego miejsce w ukraińskiej duszy, powinniśmy przystąpić do uprawnionej próby objaśnienia Wschodu poprzez odwołanie się do koncepcji wielości cywilizacji Feliksa Konecznego. Zaproponowana przez polskiego historiozofa charakterystyka cywilizacji turańskiej oraz zaliczenie do niej Rosjan i Kozaków, pozwala nam na wyjaśnienie okrutnych zbrodni dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich – integralną część religijnego narodu ukraińskiego – na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Świat Wschodni to świat siły i nieustępliwości, która rodzi szacunek. Świat Wschodni to świat niegodziwości i zbrodni, które się wybacza. Charakterystyczna dla cywilizacji turańskiej nieprzekładalność religii i moralności na to, co ogólne i państwowe – na płaszczyznę działań politycznych i sferę stosunków społecznych – umożliwiła temu chrześcijańskiemu narodowi dokonanie zbrodni ludobójstwa, nierzadko przy błogosławieństwie i współudziale grekokatolickich duchownych.

    1. bądźmy poważni, jaka znowu „cywilizacja turańska” w odniesieniu do tych, którzy byli obywatelami Rzeczypospolitej przez setki lat!!!
      „oraz zaliczenie do niej Rosjan i Kozaków”
      tu chodzi o ZACHODNICH UKRAIŃCÓW!!! nie o Rosjan, nie o rosyjską kozaczyznę, o zachodnich Ukraińców, obywateli II RP
      nie mieszajmy do ludobójstwa banderowskiego Rosjan i Kozaków zaporoskich, dońskich czy amurskich
      czy Kościół Katolicki, którego częścią są unici, zalicza pan do „świata niegodziwości i zbrodni”??? do cywilizacji turańskiej?
      czy trzeba przypomnieć, że to nie patriarcha moskiewski chce z Szeptyckiego zrobić świętego?
      my tu mówimy o zbrodniach zachodnich Ukraińców, a nie Rosjan

  17. Panie Tomaszu, napisał Pan o „spaleniu ścierwa ludobójcy i rozsypaniu prochów”. Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że takimi wypowiedziami kompromituje Pan cały wysiłek kresowian w naszej drodze po prawdę? Takie słowa noszą w sobie zalążek szowinizmu i zoologicznej nienawiści do wszystkiego co związane z Ukrainą. Daje Pan w ten sposób oręż do ręki naszym przeciwnikom, którzy bezkrytycznie hołubią Szeptyckiego. Dziś potrzebujemy obiektywizmu i szczegółowej analizy tamtych wydarzeń, a nie podsycania negatywnych emocji.

    1. Bezwzględnie się zgadzam z Tobą Piotrze. Takie szowinistyczne słowa są zupełnie niepotrzebne. Tym bardziej, że jak na razie to nadal mimo ogromnych wysiłków nacjonalistów ukraińskich i ich szowinistów, a nawet neo-nazistów ogromna większość społeczeństwa ukraińskiego darzy wielkim szacunkiem i sympatią nasz naród. Jak bardzo muszą się starać aby namówić swoich braci do nienawiści czy to w stosunku do nas czy Rosjan czy też innych narodów… Ukraińcy chcą po prostu żyć jak normalni ludzie w spokoju pracować, otrzymywać godne wynagrodzenie i wychowywać dzieci. Nie chcą żadnej wojny. Nie chcą nienawiści. TO szaleńcy wpychają ich w wir szaleństwa przemocy i etnicznej realizacji Nacjonalizmu – wg Doncowa.

    2. Szeptycki to zbrodniarz i jak ze zbrodniarzem powinno się z nim postępować
      niemieccy ludobójcy skazani w Norymberdze zostali w taki sposób potraktowani, niestety zabrakło tam Szeptyckiego, Szuchewycza i Bandery
      w pełni zasłużyli na taki sam los, niestety żaden z nich nie stanął przed sądem

      „zalążek szowinizmu i zoologicznej nienawiści” w przypadku kiedy zbrodnię nazywa się zbrodnią?
      nazwanie mordercy mordercą to … szowinizm? zoologiczna nienawiść? pan sobie chyba kpi

      „którzy bezkrytycznie hołubią Szeptyckiego” no też niespodzianka, na zachodzie niemieccy neonaziści otaczają kultem Hitlera i jego współpracowników, na temat zbrodni nazizmu też mamy milczeć? co tam 6 milionów zamordowanych polskich obywateli, ważne żeby nie urazić uczuć niemieckich neonazistów
      ci sami, „którzy bezkrytycznie hołubią Szeptyckiego”, otaczają też kultem Szuchewycza i Banderę, o nich też mamy nie mówić?

  18. W sprawie brata Pana Michnika pełna zgoda, ale już teza a propos „Solidarności” – choć intrygująca – bardzo karkołomna. Mógłby ją Pan rozwinąć?

  19. To fakt – Watykan i nie tylko Watykan zrobią dziś niestety wszystko, aby przypodobać się Ukrainie. Obecna sytuacja Ukrainy przypomina mi nieco sytuację Baraka Obamy i początków jego prezydentury – nikt nie wie do dziś za co tak naprawdę, ale dali mu Pokojową Nagrodę Nobla… Ukraina też – dostaje dziś wszystko, ale nikt nie umie sensownie wytłumaczyć tego, z czego to wynika… Z Ukrainą trochę jest dziś jak ze zmarłym – nie wypada mówić inaczej, niż dobrze, a przecież Ukraina jeszcze żyje – wprawdzie ostatkiem sił, ale żyje, więc zarówno o niej jak i jej „bohaterach” nie tylko można, ale wręcz trzeba mówić prawdę!

  20. Odnośnie z kolei ciekawej dyskusji pp. Piotra i Tomasza… Zgadzam się, że zarówno Bandera, Hitler czy inna swołocz w prywatnych relacjach byli zapewne normalnymi ludźmi, co przecież nie zmienia faktu, że byli zbrodniarzami i nikt z nich świętych robić nie zamierza, jednak rozpatrywanie osoby abp. Szeptyckiego w tych samych kategoriach, to trochę nadużycie. Wymienieni powyżej, tworzyli i kierowali zbrodniczymi ideologiami i krwi na ich rękach nie zmyje nic. Abp Szeptycki – tak jak napisałem – dopuścił się przede wszystkim najpierw przymykania oczu na rodzącą się patologie nacjonalizmu wśród kleru unickiego w czasach II RP, a potem grzechu zaniechania, kiedy ten sam kler stanął na czele ruszającej po swe „trofea” dziczy ukraińskiej, mordując Polaków bez względu na wiek i płeć… Tu trudno mówić o sprawstwie identycznym do pierwszorzędnych zbrodniarzy, co oczywiście nie zwalnia Szeptyckiego od odpowiedzialności moralnej. I to właśnie to powoduje, że beatyfikacja w tym przypadku to jakaś jedna wielka pomyłka. Teraz naszą rolą jest tej pomyłce się przeciwstawiać, aby nie zarzucono nam za kilkanaście lat grzechu zaniechania…

    1. „a potem grzechu zaniechania” doprowadzenie do śmierci setek tysięcy ludzi to grzech zaniechania? gratuluję poczucia humoru
      Szeptycki mógł to bez problemu powstrzymać, przynajmniej na terenach zamieszkanych przez unickich Ukraińców, nie zrobił nic, a zbrodnie tolerował, już nie mówiąc o wyczynach unickiego kleru, jego jedno słowo, i osoba święcąca noże i siekiery stała by się nikim, dla sąsiadów, krewnych, dla niedawnych „owieczek” przestała by istnieć, niestety żadnego nawet nie potępił
      jaka była tam siłą słowa duchownego widzieliśmy po działaniach unickiego kleru, ze spokojnych sąsiadów, często krewnych, zamieniali się w żądne krwi bestie
      można to było bez problemu powstrzymać, można było usunąć takich duchownych ze stanowisk, a na unickich Ukraińcach wymusić posłuszeństwo, zakazać im udziału w zbrodniach, odsunąć od banderowskiej ideologii, z pewnością by posłuchali

      w dodatku zbrodnie dokonywane na współwyznawcach, tyle że innego obrządku, Szeptycki zezwalając na zbrodnie na Polakach, też jak unici katolikach, sam szkodził Kościołowi
      jeśli uda się przeforsować beatyfikację Szeptyckiego, będzie to pierwszy święty, który ma na rękach krew setek tysięcy katolików

      1. Byłbym wysoce ostrożny z twierdzeniami, iż „Szeptycki mógł to bez problemu powstrzymać”… Proszę pamiętać, iż w 1943 roku miał on niemal 80 lat i był już starcem, z którym średnio się liczono, a co najwyżej wykorzystywano jego osobę do własnych rozgrywek. To była jego „nagroda” za wcześniejszą pobłażliwość a nawet wspieranie ruchów nacjonalistycznych, które najpierw wsiąkły w struktury kościoła greckokatolickiego, a potem w rzeczywistości przejęły nad nim kontrolę.
        Jeszcze bardziej wątpliwym wydaje mi się, aby „można było usunąć takich duchownych ze stanowisk, a na unickich Ukraińcach wymusić posłuszeństwo, zakazać im udziału w zbrodniach, odsunąć od banderowskiej ideologii, z pewnością by posłuchali”… Zgadzam się, że w kościele tym panowała hierarchizacja, choć nie było to nigdy przełożenie wprost systemu z kościoła rzymskiego, ale jak sobie to Pan wyobraża – że parochowie wystąpią przeciw swoim synom, którzy nierzadko właśnie dowodzili lokalnymi strukturami OUN-UPA?! Przecież wielu funkcyjnych w OUN i UPA, było – tak jak Bandera – synami księży greckokatolickich. Ze względu na to, że posiadali jako-takie wykształcenie, będąc m.in. piśmiennymi, łatwo zyskiwali posłuch. Proszę nie patrzeć na tamten okres wprost przez pryzmat współczesności… Dziś owszem – powszechność mediów oraz globalizacja sprawiają, że każda informacja rozchodzi się lotem ptaka, więc można bardziej skutecznie zwalczać zło, ale wówczas – przy braku internetu, telewizji, radia, przy jedynie gadzinowej prasie, ogólnym analfabetyzmie Ukraińców i dodatkowo traktowaniu przez nich parochów niczym lokalnych autorytetów w bezwzględnie każdym względzie?! To jest to co pisałem w artykule – Szeptycki i jego ludzie obawiali się, że ich reakcja może spowodować odwrócenie się od nich kleru i wiernych… Sądzi Pan, że obłąkani morderczym szałem posłuchali by jednego człowieka, w dodatku będącego daleko od nich? Przecież taki list pasterski musi im ktoś przeczytać, a kto zrobi to poza parochem, który wystarczy, że ominie jedno zdanie, a zmieni tym całe znaczenie… W tamtych warunkach skuteczne przeciwdziałanie abp. Szeptyckiego przeciw mordowaniu Polaków wydaje mi się raczej ograniczone, co nie oznacza, iż nie powinien tego robić od pierwszego dnia, kiedy z rąk Ukraińców zginęli pierwsi Polacy… Powiem jeszcze inaczej, żeby to lepiej Panu uzmysłowić – proszę zauważyć, jak trudno jest nam nawet dziś walczyć w mediach o prawdę o zbrodni ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, i to mimo tak olbrzymiej powszechności i dostępności do tych mediów, a co dopiero w tamtych warunkach… Żeby była jasność – nie usprawiedliwiam abp. Szeptyckiego, a jedynie realnie rozpatruje jego pole manewru. Stąd moje twierdzenie o jego głównie moralnej winie…

        1. „w 1943 roku miał on niemal 80 lat i był już starcem, z którym średnio się liczono, a co najwyżej wykorzystywano jego osobę do własnych rozgrywek.”
          ale w 1944 roku był na tyle sprawny umysłowo, żeby przebiegle witać „wyzwolicieli” z Armii Czerwonej
          „i dodatkowo traktowaniu przez nich parochów niczym lokalnych autorytetów w bezwzględnie każdym względzie”
          i właśnie o to chodzi, wszechwładnych parafialnych władców dusz można było strącić w nicość jednym słowem arcybiskupa
          a właśnie te „lokalne autorytety w bezwzględnie każdym względzie” spowodowały, że sąsiedzi, a nierzadko i krewni (na Wołyniu 30% małżeństw mieszanych) zamieniali się w krwiożercze bestie
          przecież ci ludzie żyli ze sobą (nie obok siebie, jak Żydzi i Słowianie) przez setki lat, a tu nagle po poświęceniu narzędzi zbrodni sąsiad rąbie siekierą sąsiada, często własnego krewnego, mąż zabija żonę i córki itd., przecież to jest wprost niewyobrażalne dla dzisiejszego człowieka
          wyobraża sobie pan sam siebie, że ksiądz każe panu zabić żonę i dzieci, a pan to posłusznie wykonuje? a na Wołyniu i Podolu była to niemal norma, zbiorowy obłęd
          oni wykazali się w stosunku do kleru ślepym posłuszeństwem
          były oczywiście wyjątki, kiedy unicki duchowny musiał uciekać przed „owieczkami”, ale i owe „owieczki” były fanatykami OUN i UPA, a nie szarymi parafialnymi duszyczkami, które pokornie przynoszą siekierę do poświęcenia i idą rąbać sąsiadów
          co do naszego „drogiego” arcybiskupa, znam osoby znacznie starsze, nadal w pełni sprawne umysłowo, nie słyszałem, żeby Szeptycki pod koniec życia sprawiał rolę rośliny, nieświadomej otaczającej go rzeczywistości, cały czas był sprawnym politykiem
          zresztą to nie sam Szeptycki, to cała hierarchia kościelna zachowywała się jak banda obłąkanych morderców, zachowanie tych niżej, ale niewinnych, można tłumaczyć zasadą bezwzględnego posłuszeństwa, ale sama góra, jak i duchowne rezuny biorące udział w mordach niewinne nie są
          Szeptycki też miał zwierzchników, może ta próba beatyfikacji to też usiłowanie udowodnienia, że nic się nie stało, że hierarchia unicka jest czysta jak łza (czy może słowami Doncowa jak szklanka wody?), że to Polacy sami się zabili, albo jak twierdzą Nałęcz czy Legutko, w ogóle ich tam nigdy nie było, że istnienie Polaków na Kresach to wymysł „faszystowskiej” szlachty i „reakcyjnego” rządu w Londynie
          bo poza szemraną rolą unickiego kleru wybiela się cały czas też głównych sprawców z OUN i UPA, a wybitną rolę ukraińskiej czerni często się w ogóle pomija
          setki tysięcy ofiar, a winnych brak
          winni są wg PiS i „Gazety Polskiej” Kresowiacy, bo samo przypominanie o ludobójstwie czyni z nich … „agentów Putina”

          1. Z każdym kolejnym Pana komentarzem odnoszę wrażenie, że chyba nie dość dokładnie czytał Pan mój artykuł… Cóż z tego, że jeden ma 90 lat i nadal kontroluje wszystko wokół siebie, podczas gdy inny już w wieku 70 lat może mieć z tym problem… Pisałem, iż dotarłem do prywatnych zapisków i listów Szeptyckiego z których wynika, iż wiedział doskonale co się dzieje, a brak jakiejkolwiek reakcji z jego strony podyktowany był prywatą – obawą o własną pozycję… To że witał gorąco Hitlera a potem równie otwarcie Stalina jest właśnie dowodem na to, że nie miał już zbyt wielkiego realnego wpływu na to, co się działo i szukał oparcia wśród tych, którzy mogli mu je doraźnie zapewnić – wszystko w myśl zasady „tonący brzytwy się chwyta”. Wszystko to oczywiście jeszcze bardziej go obciążą.
            Poza tym odnoszę wrażenie, że odbiegamy od problemu głównego, bowiem zamiast ewentualnie dywagować o tym, czy ta beatyfikacja może jakimś cudem mu się jednak należy, licytujemy się o to, w jakim stopniu mu się nie należy… A że mu się nie należy, to wiemy przecież doskonale obydwaj i dowodów na to jest tak dużo, że przytoczenie wszystkich przerosłoby rozmiar solidnego i poważnego artykułu naukowego… Sama już tylko propozycja, aby Szeptyckiego beatyfikować jest nie na miejscu, że nie wspomnę, iż jest to potwarz dla Polaków i tego się trzymajmy.
            Skoro uważa Pan, iż tych lokalnych parochów-rzezimieszków (trudno ich inaczej określić), można było jednym słowem/pismem arcybiskupa strącić ze swych stanowisk, to proszę mi wytłumaczyć, jak Pan sobie to wyobraża? Brak jakichkolwiek mediów poza prasą gadzinową, która zajmowała się jedynie ukazywaniem wiktorii niemieckich (bez względu na realną sytuację na froncie), powszechny analfabetyzm właśnie wśród Ukraińców, no i teraz najlepsze – to właśnie paroch był jedyną osobą, która była w tym czasie takim oknem na świat dla Ukraińców… Wszytko co paroch powiedział, traktowali jak święte, bo tylko on zazwyczaj czytał, pisał i miał kontakt ze światem zewnętrznym… Nie sądzi Pan chyba w związku z tym, że samo pismo arcybiskupa przesuwające kilku parochów z parafii do parafii, względnie zakazanie im czynienia złego naprawdę sprawę by załatwiło – szczególnie w sytuacji, w której cały ten kler był zarażony do szpiku kości gangreną nacjonalizmu i trudno już nawet nazywać go klerem, bowiem rolą kleru jest nawoływać do życia zgodnego z przykazaniami, a nie być pierwszym, który te przykazania łamał i przyzwalał na ich łamanie innym…
            Problem z Pana niezrozumieniem mnie wynika – wydaje mi się z tego – że na czasy przeszłe patrzy Pan przez pryzmat współczesności… Dzisiejszy przepływ informacji, obecne pojmowanie moralności, poszanowanie dla życia drugiego człowieka i wiele innych sprawiają, że nie wyobrażam sobie nawet zastrzelenia kogokolwiek, a co dopiero mówić o poćwiartowaniu dzieci czy spaleniu żywcem starców… Ale niestety – chcąc cokolwiek zrozumieć z tamtych czasów należy najpierw zacząć na to patrzeć oczyma tamtych czasów, w których poszanowanie dla ludzkiego życia – szczególnie wśród prostego ludu – malało w oczach z każdym kolejnym rokiem wojny…

          2. Na koniec dodam jeszcze, iż niepokoi mnie trochę Pańska retoryka Panie Tomaszu… Mowa o „paleniu ścierwa ludobójcy” czy inne tego typu epitety przypominają mi trochę hasła rodem z poprzedniej epoki, gdzie też w podobnym tonie mówiło się o „zdrajcach spod znaku Maczka i Andersa”, „zaplutych karłach reakcji”, obszarnikach i kapitalistach etc. Jest zrozumiałym, że trudno oczekiwać od nas Polaków jakiegokolwiek, choćby minimalnego szacunku względem osób odpowiedzialnych nawet i pośrednio za zbrodnie ludobójstwa dokonanego na Polakach, jednak miejmy choć odrobinę szacunku dla siebie i nie zniżajmy się do ich poziomu…

  21. Kolejny Ukrainiec powiązany z UPA i lansowany na „bohatera narodowego”. To policzek dla Polski.

  22. Bardzo mnie cieszy, że wywiązała się tak żywiołowa dyskusja. Potwierdza to tylko moje wątpliwości, związane z beatyfikacją człowieka, który niczym dla nas się nie zasłużył in positive, a raczej mocno in negative.
    Jest to postać negatywna i tylko niewiedza środowisk watykańskich, a jednocześnie propagacja środowisk neobanderowskich z Kanady spowodowały, iż cały ten problem powstał…

    1. ciekawe, jaka by była reakcja Ukraińców, gdybyśmy my Polacy zaczęli starania o beatyfikację księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, a to przecież postać pozytywna, nasz bohater narodowy, w dodatku obrońca świętej wiary katolickiej

  23. widzę, że limit odpowiedzi w serwisie się wyczerpał
    do Adamos1939:
    „Pisałem, iż dotarłem do prywatnych zapisków i listów Szeptyckiego z których wynika, iż wiedział doskonale co się dzieje, a brak jakiejkolwiek reakcji z jego strony podyktowany był prywatą – obawą o własną pozycję… ”

    czy dla utrzymania własnej pozycji można poświęcić kilkaset tysięcy ludzi? rzućmy ich na żer banderowcom, a mnie nikt nie usunie ze stanowiska
    to koszmarnie świadczy o osobie
    ale my tu o kwestii beatyfikacji takiej osoby …

    trzeba wziąć pod uwagę, że o ile w podobnej sytuacji wojennej administracja państwa może przestać sprawnie funkcjonować, to administracja kościelna funkcjonuje najczęściej wyjątkowo sprawnie
    nawet gdyby Szeptycki nie miał informacji ze strony swych podwładnych, w co nie wierzę, to dobijali się do niego przedstawiciele polscy, licząc że te zbrodnie powstrzyma
    polskie podziemie regularnie ewidencjonowało wyczyny rezunów z UPA, Londyn otrzymywał tygodniowe meldunki o sytuacji, a więc i Szeptycki ze strony Polaków musiał mieć dokładne informacje o działalności unickiego kleru, wiernych, o stratach ludności polskiej, łącznie z sadystyczną formą zadawanej śmierci
    tyle, że wiedząc wszystko nie zrobił nic, albo i wręcz przeciwnie, ściśle współdziałał w ludobójstwie
    bo nie jest możliwe, że o nim nie wiedział

    „Mowa o „paleniu ścierwa ludobójcy”” – przykład losów niemieckich zbrodniarzy powieszonych w Norymberdze, ich prochy rozsypano, aby żaden ślad po zbrodniarzach nie został, Szeptycki daleko od nich nie odbiega, za wyczyny swoich unickich „owieczek” jest w pełni odpowiedzialny, zasłużył na taki sam los, niestety nigdy nie stanął przed sądem, a szkoda
    powieszonego w Norymberdze zbrodniarza nikt by dziś nie usiłował zrobić świętym
    a i z miejscem kultu by był spokój, bo prochy patrona wszystkich unickich rezunów by zostały rozsypane nad jakąś bliżej nie określoną rzeką w Niemczech

    do Piotrek:
    „Zgadzam się zdecydowanie. TO retoryka osoby, która ma problemy z emocjami.”
    ty z Kresów chyba nawet w ogóle nie pochodzisz, a my rozmawiamy o sprawach, które nas osobiście dotyczą
    większość moich krewnych została zamordowana przez bandę unickich rezunów pod wodzą unickiego klechy, podwładnego Szeptyckiego, którego najwyraźniej bronisz, i co najgorsze nie rozumiem dlaczego
    bo to arcybiskup i dlatego ma być poza wszelką krytyką?
    same stanowisko czyni go obiektem kultu?
    że jest winnym to sprawa oczywista, nie rozumiem działań Watykanu, do tolerowania zbrodniarza w swoich szeregach się oczywiście nie przyznają, ale ktoś poszedł o krok dalej, zamiast o tej piekielnej postaci zapomnieć, to usiłują go beatyfikować, nie dość że zatrzeć ślad wszystkich jego zbrodni, to jeszcze uczynić wzorem do naśladowania dla kolejnych pokoleń
    beatyfikacja Szeptyckiego to uwiarygodnienie wszystkiego, za czym ta mroczna postać stała, oficjalny kult kierowanego przez unicki kler osobiście, przynajmniej na szczeblu lokalnym, ludobójstwa
    o zbrodniach UPA zaczyna się coraz częściej mówić, o wyczynach ukraińskiej czerni już rzadziej, chociaż ci niebędący formalnie członkami OUN i UPA mordercy mieli w to wkład olbrzymi, postawa kleru, i unickiego i prawosławnego jest często w ogóle przemilczana
    wyobraź sobie obrońco Szeptyckiego, że jeżeli dziś rezuny z „Prawego Sektora” ruszą, z imieniem nowego świętego Andrija na ustach, i jego hasłami o „usunięciu chwastów ze zboża” do wyrzynania pozostałych na Ukrainie Polaków to Wojsko Polskie nie zdąży ich spod neobanderowskich siekier uratować, o skuteczności jakichkolwiek działań dyplomatycznych w ogóle zapomnij
    a ty pewnie w ramach sprzeciwu przeciw kolejnej fali mordów co najwyżej „bohatersko” dołączysz do protestu na facebook-u

    każdy, kto miał tam krewnych wie, do czego zdolny był zachodnioukraiński kler, i unicki i prawosławny
    bo Ukraińcy zza Zbrucza okazali się zupełnie innymi ludźmi
    może dlatego, że nie mieli takich pasterzy jak Szeptycki?

    Sutanna umaczana we krwi
    http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/page43.php

    1. Panie Tomaszu. Obydwaj wiemy, że to, co uczynił abp Szeptycki jest nie tylko godne potępienia, ale wręcz złe. Zdradził Polskę jako jej obywatel i zdradził chrześcijaństwo, którego był ponoć wyznawcą i wysokim przedstawicielem – to wystarczy, aby był zdyskwalifikowany jako potencjalny beatyfikowany czy święty. Nie ma zatem wytłumaczenia dla zachowania Szeptyckiego, a już z pewnością nie usprawiedliwia go chęć zatrzymania stanowiska. On powinien protestować mimo wszystko i nawet przy zerowym odzewie – wówczas faktycznie zasługiwałby na uznanie. Zaczynam mieć wrażenie, że może nieco źle zinterpretował Pan moje słowa w artykule i uznał, że wprawdzie jestem przeciw beatyfikacji, ale próbuję usprawiedliwiać Szeptyckiego… Dla jasności zatem dodam – jestem nie tylko przeciw beatyfikacji Szeptyckiego, ale także za tym, aby na światło dzienne wydobyć wszystkie jego przewinienia. Całość jego postępowania, względnie jego brak, doprowadziły do wyhodowania nacjonalizmu, który zawładnął umysłami niemal wszystkich Ukraińców mieszkających w II RP. To w konsekwencji doprowadziło do rzezi dokonanych na Polakach. W ten sposób Szeptycki staje się współwinny temu czego dopuścili się Ukraińcy na swych sąsiadach Polakach….

      1. czyli zupełnie się zgadzamy, od początku nie miałem co do tego wątpliwości
        dziwi mnie tylko pokrętna postawa niektórych osób, strach przed krytyką osoby duchownej, choćby nawet był zbrodniarzem

  24. Książę Jeremi chyba był prawosławny, p. Tomaszu…
    Natomiast co do reakcji Ukraińców… No cóż, oni nerwowo reagują na wszystko co polskie. Nie ma więc różnicy kogo byśmy chcieli np. beatyfikować.
    Jest jednak różnica między postaciami uznawanymi przez nas za bohaterów, a tymi których oni okrzyknęli herojami. I byłbym tu bardzo ostrożny z porównaniami…

    1. „Książę Jeremi chyba był prawosławny”
      oj chyba jednak nie, chociaż częściowo ma pan rację
      „Pierwotnie wyznawca prawosławia, przeszedł na katolicyzm.” to za wikipedią
      przykład księcia Jeremiego podałem, jako że do dziś samo jego imię w Ukraińcach budzi przerażenie
      co ciekawe Żydzi czczą go jako swego obrońcę, do czasu Holokaustu największe pogromy sprawiła im kozaczyzna wsparta ukraińską czernią, skalę tych mordów ze strony ukraińskiej pobiła chyba Ukraińska Policja Pomocnicza
      ale to trochę nie na temat
      chociaż … ofiary UPP (oczywiście w służbie niemieckiej) są szacowane przez Żydów na nawet 450 tysięcy osób, UPP, to zdaje się głównie galicyjscy Ukraińcy, oczywiście unici, oczywiście „owieczki” naszego drogiego Andrija, i oczywiście ani jednego słowa potępienia z jego strony
      ponoć w pałacu biskupim przechował kilka osób żydowskiego pochodzenia, ale przy okazji milczenie w sprawie śmierci blisko pół miliona innych jest co najmniej trudne do wytłumaczenia
      ciekawe jak reagują w Izraelu albo w USA (chyba największe skupisko Żydów na świecie) na plany beatyfikacji Andrija Szeptyckiego

  25. mylący tytuł:
    „Kardynał: moralny błąd kierownictwa Kościoła”
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kardynal-george-pell-kosciol-musi-uporzadkowac-swoje-finanse/zjgb7h
    dalej o … finansach Kościoła

    naiwnie myślałem, że ktoś w końcu przejrzał na oczy, że chodziło o kandydaturę do beatyfikacji, o wysłannika szatana Andrija Szeptyckiego, duchowego przywódcy OUN i UPA
    a tu finanse, taka przyziemna sprawa
    może ktoś z wyższej hierarchii kościelnej usłyszy krzyki polskich katolików mordowanych przez rezunów z UPA i się opamięta, powstrzyma haniebny proces beatyfikacji przywódcy rezunów
    a jeśli nie usłyszy, niech go to prześladuje przez sen do końca życia, albo i dłużej

    sam opis jednej tylko rzezi dokonanej przez unickich rezunów potrafi wytrącić z równowagi psychicznej przeciętnego, wydawałoby się odpornego psychicznie człowieka
    opis tego, co w Małopolsce Wschodniej, na terenie podległym Szeptyckiemu, wyczyniały jego unickie „owieczki”, często pod wodzą ich unickich pasterzy, jest nie do zniesienia
    taki opis zwierzęcego okrucieństwa przekracza granice wytrzymałości przeciętnego człowieka

    dziś ci, którzy ponieśli męczeńską śmierć, także za wiarę, jako katolicy, zamordowano także ponad setkę kapłanów, wszyscy są skazani na zapomnienie, wymazani z historii
    politycy PiS określają tych męczenników obraźliwie jako … mniejszość sowiecką, wieczna hańba za to PiS-owi, niech i wnuki dzisiejszych członków PiS-u będą za to przeklęte
    a patron ich katów czeka na beatyfikację

Możliwość komentowania jest wyłączona.