오피사이트 오피 오피가이드 오피스타

Dmowski a traktat Ryski; ile błędów?

Od pewnego czasu dostrzegam ścierające się ponownie grupy zwolenników i przeciwników dwóch polityków: Piłsudskiego i Dmowskiego. Znów wybucha stara jak świat dyskusja, upraszczając mocno: czy jajko czy kura? Dlaczego takie podejście z mojej strony? Ponieważ dyskutujący widzą jakby tylko fragmenty które najlepiej im odpowiadają, tylko o nich rozprawiają i nie chcą dostrzegać zupełnie innej argumentacji. Tym samym spłaszczają i ograniczają siłę swojej argumentacji zapętlając się w niej.

Ostatnio słyszałem taką tezę od jednego z dyskutujących że Dmowski był „super” i „mistrzem” ponieważ doskonale rozeznał cechy narodowości ukraińskiej (dodam: negatywne). Z Drugiej strony rozmówca nie chciał przyjąć do wiadomości, że w myśl idei Dmowskiego, inkorporacja narodowa zakładała zachłyśnięcie się polskością właśnie tych (między innymi) nacjonalistów ukraińskich. Efekt był widoczny w ciągu trwania dwudziestolecia: powstały grupy i organizacje terrorystyczne z OUN na czele, które ciągle próbowały zaakcentować własną niezależność narodową. W 1930 bez mała doprowadziła ta organizacja to zbrojnego powstanie przeciw IIRP, co było samo w sobie całkowitym nonsensem – ponieważ tylko w granicach IIRP mogli rozwijać swoją odrębność narodową (na pewno nie w Rosji Sowieckiej), budować ewentualnie jakieś elity i dojrzałość państwową zakładając, że przyszły konflikt przyniesie rozwiązanie i budowę na wschodzie niepodległego państwa ukraińskiego. Niestety, sama ideologia OUN oparta na od podstaw złych założeniach – silnie nacjonalistycznych czerpiących z faszystowskich wzorców i nazistowskiej idei tworzącej się w Niemczech, opartej przede wszystkim na rasistowskich elementach, które prowadził do oczyszczenia nacji – z gruntu stawiała tą organizację w silnej opozycji do założeń Dmowskiego.

Tak, jak w przypadku idei federacyjnej dobrze pokierowanej (zakładam że przy innym podpisaniu pokoju Ryskiego, można było utworzyć najpierw jakiś rodzaj województwa na wschód od Zbrucza, które stopniowo by oddawano w kontrolę i do dyspozycji Ukraińców w miarę wzrastania ich dojrzałości narodowej i administracyjnej do utworzenia niezależnego tworu państwowego, a następnie przekazania im władzy i utworzenia zalążka państwa), nie kłóciły się coraz silniejsze narodowe dążenia i tęsknoty grup narodowości wschodnich. Oczywiście byłoby to bardzo skomplikowaną inżynierią – jak by się dziś to nazwało – społeczną. Czy by się udała – nie wiemy. Jednak z punktu widzenia historii, która zaistniała, mogłoby to być o wiele bardziej uniwersalnym rozwiązaniem, godzącym chociaż częściowo dążenia do niepodległości narodowej Ukraińców, a w skutek też działań wspomagających te dążenia, czynionych przez państwo polskie jako swoistego rodzaju wzorzec, mogłoby też spowodować złagodzenie skrajnych idei nacjonalistycznych.

Pójście jednak w stronę inkorporacji, narodowej dla rodzącego się ducha narodowego Ukraińców, mocno niestety podbarwionego złymi ideologiami nazistowsko-faszystowskimi powodowało stan naturalnego zwarcia. Ze strony nacjonalistów widziano tylko opresyjność – której wcale nie było, państwa polskiego – bo przecież we własnych nacjonalistycznych założeniach ukraińscy ideolodzy zakładali bez mała całkowity totalitaryzm i kontrolę tylko jednej nacji (ukraińskiej) nad innymi. A więc można by rzec; krytykowali mechanizm podobny do swoich założeń o wiele bardziej restrykcyjnych. I walczyli z nim zamiast zrozumieć że IIRP jest tak naprawdę jedynym gwarantem przetrwania i budowy elit ukraińskich, że tylko współpraca może uczynić z nich forpocztę do utworzenia państwa ukraińskiego. Istnienie idei Dmowskiego preferowanej przez grupę obozu narodowego utrudniało tylko porozumienie. Oczywiście, młode państwo polskie które z takim trudem w końcu odzyskało niepodległość musiała stawiać na silny akcent patriotyczny w narodzie. Aby on mógł budować swoją tożsamość i przetrwać. Tym samym w myśl idei autorstwa Dmowskiego stawiano na teoretyczne rozwiązanie, które już wtedy było nierealne: budowę narodu polskiego na przekonaniu innych że nie ma szansy na ich rozwój i budowanie narodowości, i że to jedyna opcja współistnienia.

Wyobraźmy sobie jakby nam coś takiego próbowało przekazać, np Niemcy, że lepiej dla nas stać się Niemcami bo polska za słaba i i tak nie powstanie. TO pokazuje jak bardzo chyba był oderwany od rzeczywistości Dmowski. A szkoda, bo przecież to był inteligentny mądry człowiek, Polak patriota, który był niekwestionowanym jednym z ojców powstania IIRP. A tutaj wpuścił sam siebie w ślepą uliczkę mrzonek o wielkości, potędze i atrakcyjności ledwo co powstałej po tylu latach niebytu Rzeczpospolitej. To mogłoby się sprawdzić gdyby naprawdę posiadano argumenty i atuty siły i potęgi narodowej, gdyby Rzeczpospolita była potężna i poprzez to budziła szacunek, wśród innych narodów. Ale nie można było tego powiedzieć o dopiero tworzącym się Państwie budowanym na zgliszczach i gruzach terenów po trzech zaborcach (inna infrastruktura gospodarcza, odmienne kody kulturowe zaszczepione w ludności, problemy komunikacyjne z tym związane chociażby), po wojnie światowej gdzie linie frontów przebiegały przez tereny tworzonego państwa, po dodatkowej wojnie z wschodnim wrogiem, co prawda wygranej, ale jak wielkim wysiłkiem.

Nie mogę się nadziwić, że tak inteligentny człowiek tego wszystkiego nie dostrzegał. I tutaj jego można by rzec – rywal, o wiele mniej zintelektualizowany mona by rzec, bardziej nieokrzesany, ale dysponujący wiedzą praktyczną i doświadczeniem (między innymi żywiołu wschodniego tak doskonale opisanego przez Konecznego później jako cywilizacji turańskiej – opartej na prymitywnej gloryfikacji siły), Piłsudski, niejako instynktownie dostrzegał jedyną szansę, drogę dla budowy potęgi polskiej, być może na początku tej drogi trzeba by było trochę ugiąć kolana, zbudować nić porozumienia, wyedukować narody na wschodzie dopiero tworzące się, budzące swoją tożsamość narodową, że są faktycznie tym odrębnymi narodami i że to my Polacy pomożemy im nimi być; ot była nikła szansa na budowę potęgi Rzeczpospolitej w oparciu o federacyjność.

Czy by się udała? Nie wiadomo. Nie dowiemy się. Idea federacyjna została zaprzepaszczona przez pokój ryski. Nie podjęto tej próby. Piłsudski był za słaby (nie miał wystarczającej grupy swoich ludzi), aby przeforsować budowę państw buforowych, co musiało zadziać się najpierw pozyskaniem większych terenów na wschód, rozepchnięciem się. Które, w przyszłości można by było oddawać stopniowo, najpierw jako autonomie, później jako niezależne państwa. Budować siłę państwa jako protektora słabszych. To na pewno by się nie podobało sowieckiej Rosji. Jednak wtedy była na tyle słaba że nie mogłaby się przeciwstawić, a my moglibyśmy wykorzystać krzewienie idei międzymorza, która miałaby jakieś podstawy materiałowe w postaci większej części ziem na wschodzie. I miałoby to jakiś sens. Na pewno nie byłoby łatwe, ale byłoby dobrym punktem wyjścia. I widział to Piłsudzki, ten „nieokrzesany prostak” jak to niektórzy chcą go widzieć, nie umiejąc czytać między wierszami. Tak, jego pisma teksty były o wiele prostsze niż intelektualnie stojącego wyżej Dmowskiego. Ale cóż z tego? Dmowski nie umiał dostrzegać tego co Piłsudski, który był z cała tą swołoczą w jednym organizmie i jak sam potem powiedział (proszę wybaczyć przytaczam z pamięci): „Z pociągu socjalizm wysiadłem na przystanku niepodległość”. To była jego wielkość i tutaj każdy powinien się z tym zgodzić jego miłośnik wiadomo ale i jego oponent. Krótkowzroczność Dmowskiego w kontekście planów federacji i międzymorza jest aż nadto widoczna. Przepraszam koledzy, miłośnicy Dmowskiego. Takie są realia.

Do tego dochodzi jeszcze jeden ważny aspekt: ratunku naszych rodaków. I tutaj już Dmowskiemu nie można darować. W myśl założeń państw buforowych i pozyskania jak największej ilości ziemi (też taktycznie to jest uzasadnione- czysto wojskowo, zawsze wrób ma więcej do zdobycia, a nie mniej), powstania ich na terenach pozyskanych na wschodzie, można byłoby wtedy przesiedlić do Rzeczpospolitej z tamtych terenów setki tysięcy Polaków, którzy w większości zginęli podczas tzw „operacji polskiej NKWD 1937-1938”. Wtedy, kiedy Sowieci (komuniści rosyjscy) poczuli się na tyle silni aby dokonać ich eksterminacji. I to jest wielki zarzut bezduszności Dmowskiego w swoich kalkulacjach. Zresztą podnoszony raz po raz przez wielu historyków. CO to jest mało? CO to jest wiele? Dziś oglądamy państwo USA, które potrafi ratować pojedynczych swoich obywateli. Dmowski zostawił setki tysięcy bez ratunku swoją decyzją zwartości państwa narodowego i nierealną ideą inkorporacji narodowej (duchowej), na pastwę Sowietów.

…koncept Rzeczypospolitej narodowej, którą Dmowski uważał za ideał, w okresie dwudziestolecia międzywojennego okazał się nieracjonalny. Pomysł, aby ludność polska spolonizowała wschodnie mniejszości narodowe, spalił na panewce, bowiem w dwudziestoleciu mieliśmy do czynienia z bardzo przyspieszonym dojrzewaniem narodowościowym tych grup. Okazuje się, że atrakcyjność polskości i hasło polonizacji nie było chwytliwe…” – ten cytat z artykułu: „Prof. P. Waingertner: hasłem polskiej delegacji w Rydze w marcu 1921 r. stała się budowa państwa jednolitego narodowo”, pokazuje dobitnie, że Dmowski popełnił kardynalne błędy w swoich założeniach ideowych i już na początku nimi się kierując doprowadził tak naprawdę do skazania na śmierć i Sybir setki tysięcy Polaków. W swojej pysze. BO jak inaczej można nazwać jego założenie, że sama polskość będzie na tyle atrakcyjna, że spolonizuje mniejszości narodowe w IIRP? A więc odrzuci ich korzenie, spowoduje wypranie umysłów i radosne stanie się Polakami wbrew ich woli? To jest bolesna prawda społeczna, socjologiczna, kulturowa (dodatkowo udowodniona przez Konecznego), że tak stać się by nigdy nie mogło. Bo przecie naród który dostrzega swoją tożsamość, odrębność – dobrowolnie nigdy z niej nie zrezygnuje. Cenię Dmowskiego za wszystko co zrobił do 1918 dla niepodległości Polski, nawet do 1920, jednakże dostrzegam ile złego zrobiły jego idee, dla Polski. Jeszcze jeden cytat z już cytowanego artykułu wywiadu z Profesorem Przemysławem Waingertnerem: „koncept Rzeczypospolitej narodowej, którą Dmowski uważał za ideał, w okresie dwudziestolecia międzywojennego okazał się nieracjonalny„, stawia kropkę nad „i” jeżeli chodzi o ocenę działań idei Dmowskiego. Dr Kulińska w swojej książce pt. „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939” – pokazuje dobitnie czym skończył się pomysł na inkorporację tożsamości narodowej i zaniedbanie [nadrzędne] podczas podpisywania traktatu ryskiego, dobra naszych rodaków, naszej grupy narodowej, zostawionej na pastwę Sowietów.

Dziś tak wielu odwołuje się do idei międzymorza, której zalążkiem było budowanie państw buforowych, założeń tak obrzucanego błotem ostatnio przez wielu Marszałka Piłsudskiego. Dziś (nagle) co drugi patriota i radykał (!) z którym rozmawiam marzy o takiej federacji. I rozumie, że tylko w taki sposób na bazie wzajemnej współpracy wielu narodów tej części Europy, można budować siłę i potęgę, która przeciwstawić się może obcym wpływom, czy też obcej agresji. Oczywiście nie tylko: trzeba też dbać o własny poziom świadomości, umiejętności obronnych i wyszkolenia – a z tym u nas bardzo słabo. Tego też wielu „obudzonych” takich pseudo „narodowców” nie dostrzega. Dużo mówią, mało robią. Bo nie są tak do końca patriotami. Pisałem na początku; wybierają atrakcyjne słowa zdania i ego się trzymają bez wiedzy głębszej. Krytykować zawsze łatwiej, niż wymyślić coś mądrego i próbować to wprowadzić w czyn.

Co do państw buforowych, idei międzymorza, ja bym dodał do strefy zainteresowań Finlandię. Ciągle wzrastają wydatki na obronność w tym kraju( 6,8 miliarda dolarów w 2025 r. do 11,5 miliarda dolarów w 2032 r). Doskonale rozwija się wsparcie dla obywateli, jeżeli chodzi o ideę obrony totalnej. Budowane są nowe strzelnice. Naród który liczy 5,5 mln potrafi w 72 h wystawić 700 tysięczną armię obywatelską do obrony kraju. Ale, to nie bierze się z niczego. Warto brać wzór? Warto wzbogacić ideę międzymorza o tak sprawny obronnie kraj?

W tym też rozumieniu i kontekście (dbałości o bezpieczeństwo szeroko rozumiane i umiejętność odnalezienia sojuszów obronnych) ostatni już cytat, który wspiera mój tok myślenia związany z powyższą analizą błędu kardynalnego idei Dmowskiego i też niestety konsekwencji jej wprowadzania – czyli Pokoju Ryskiego:

Można jednak powiedzieć, że daty 1 i 17 września 1939 r. pokazały dobitnie, że Piłsudski miał jednak rację. Polska mała, narodowa, wbita między Rosję a Niemcy po prostu nie była w stanie oprzeć się żadnemu z tych dwóch państw, nie mówiąc już o sojuszu dwóch tradycyjnych przeciwników Warszawy„.

Źródło cytatów:

https://niepodlegla.dzieje.pl/artykul/prof-p-waingertner-haslem-polskiej-delegacji-w-rydze-w-marcu-1921-r-stala-sie-budowa

Również polecane:

https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/41365?t=Traktat-ryski-czyli-pokoj-ze-skaza

Książka dr Lucyny Kulińskiej „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939„: https://ruj.uj.edu.pl/server/api/core/bitstreams/e94348b3-e319-4ba3-b7ba-a03f97355fe5/content

Dane dotyczące wydatków na obronność Finlandii zaczerpnięte z: https://defence24.pl/polityka-obronna/finlandia-3-pkb-na-obronnosc-i-wycofanie-z-konwencji-ottawskiej

FOTO: artykuł z tygodnika „Niedziela” nr z dnia 22.03.2026.

Dziś 11 lipca – 83 rocznica zbrodniczego ataku UPA.

Ludobójcze działania nacjonalistów ukraińskich trwały już od początku 1939 roku. Był dokonane zbrodnie na żołnierzach września pojedynczych mieszkańcach i rodzinach polskich, które nacjonaliści w chaosie wojny wrześniowej dokonali. Następnie w myśl zbrodniczej ideologii Dmytro Doncowa głównego ideologa nacjonalizmu ukraińskiego rozpoczęto w różnym czasie i stopniu eksterminację.

Była to ludobójcza czystka nie tylko Polaków, jednak to naszych rodaków najwięcej zginęło, bo byliśmy największą grupą narodową. Należy wymienić jako niektóre z narodowości: Czechów, Ormian, Cyganów, Rumunów, Węgrów, też i Niemców. Ginęli sami Ukraińcy i to jeszcze długo po wojnie mordowani przez nacjonalistów chociażby za brak zgody na ich ideologię. Mordowano też komunistów i ich rodziny. Rosjan.

Celem była i nienawiść etniczna chęć wybicia wszystkich „innych” (inaczej myślących, innych narodowości) na danych terenach, ale też był to efekt chorej ideologii nienawiści zawartej w tezach integralnego nacjonalizmu ukraińskiego.

Ważne jest pamiętać że nie było zgody w większości narodu ukraińskiego na te działania. Nie tylko dotyczyło to Sprawiedliwych, którzy ratowali Polaków. Dla całej wschodniej Ukrainy i wtedy i obecnie była to chora pro-nazistowska ideologia oparta na nienawiści do ludzi. Antyludzka.

W tym roku Wielkopolskie Stowarzyszenie Kresowe wyprodukowało prezent dla wszystkich którzy chcą upamiętniać ten czas i kultywować pamięć o ofiarach. Taki jest cel koszulki rocznicowej. Żaden inny pamięć o zbrodni i ofiarach. I przestroga.

Karabin szturmowy III Rzeszy; STG 44.

Pierwszy na świecie karabin szturmowy był w użyciu podczas IIWS. Niemcy faktycznie, wcześniej nawet opracowali nabój pośredni, nim powstał projekt broni. Doskonale to wszystko wyjaśnia Irytujący Historyk w krótkim programie o tej broni i historii jej powstania, a także konstrukcji. Program poniżej, w nim też jest odniesienie do czasów współczesnych ponieważ ta broń jest… używana do dziś.

Wcześniej na blogu pisałem o innej niemieckiej broni, pistolecie maszynowym MP40, którego kształt jest znany chyba nie tylko interesującym się historią bitew IIWS, ale i szerzej. Linkuję ten wpis również dla zainteresowanych.

Foto zdobiące ten wpis jest z tego linku, niestety, nie posiadałem repliki STG 44, ale za to mam mundur polowy Wehrmachtu, który odpowiednio się prezentuje do wpisu.

I jeszcze jedna „polecajka”, też warto się zapoznać – dla znawców tematu:

https://www.sztab.com/bron-reczna,System-Schmeisser,1842,1.html

Dobro i zło – w kontekście postępowania ludzkiego.

Ostatnio, miałem taką rozmowę, gdzie pewna osoba próbowała wyjaśnić, usprawiedliwić, dostrzec? – dobro, w pewnej postaci historycznej, czyniącej zło (mordującej i przyzwalającej na mord). Motywowała to tym, że owa postać czyniła też i dobrze w innych sytuacjach walcząc z miłości do swojego narodu, budując jego drogę do niepodległości.

Mordowała jednak inne osoby, z innych narodowości – nawet całkowicie niewinne, nie wnoszące żadnego sprzeciwu co do istnienia narodu, z jakiego pochodził ów morderca. Zdarzało się też mordować jemu osoby, ze swojej narodowości, które inaczej widziały drogę do niepodległości tegoż narodu, czy też wprost nie zgadzały się z drogą, owego mordercy, uznając ideologię, która stawia ów naród ponad inne – za złą.

Czy w związku z takimi działaniami, złe czyny owej osoby dają się zredukować przez czyny dobre na rzecz swojego narodu? Jeszcze inaczej: czy można taką osobę mającą na sumieniu śmierć niewinnych, mordowanych w imię istnienia swojego narodu – nazwać: nie do końca złą, a może nawet i w jakiś sposób próbować tłumaczyć ją ze złych uczynków?

Takie pytanie stawiam, jak widzicie ten problem etyczno-moralny?

Przy okazji zaznaczam, że nigdy nie twierdziłem, że: ktokolwiek jest całkowicie zły czy dobry. Przy okazji (krótkiej) rozmowy z interlokutorem, nie miałem okazji o tym wspomnieć, gdyż od razu założył, na nie potwierdzonych przesłankach, że „chcielibyście widzieć w nich tylko złych”, nie wysłuchując jakichkolwiek argumentów w dyskusji. Czy to w ogóle była dyskusja? To inna kwestia. Pewne osoby, nie umieją dostrzec możliwości wymiany poglądów w jakimkolwiek formacie. To oczywiście zupełnie osobny problem komunikacyjny. Założenia „z góry” takich, a nie innych wniosków strony przeciwnej, czy też sposobów ich myślenia, zakładają brak komunikacji, która mogłaby prowadzić do jakiegokolwiek konsensusu. To dość prymitywna forma obrony swoich racji; narzucanie sposobów myślenia drugiej stronie i odmawianie jej uczestnictwa w dyskusji. Osobnym problemem jest to z czego wynikają takie zachowania: z braku kultury, logicznego myślenia, czy też może obawy o to, że bronione tezy, argumentacje posiadają wady logiczne, moralne i etyczne.

Wracając do głównej tezy, zależy mi na próbie odpowiedzi na pytanie czy faktycznie złe czyny (morderstwa) mogą być usprawiedliwiane ideą wyższą?

Pytanie o to czy ktoś jest z gruntu zły czy dobry uważam za niezasadne. Ponieważ, wydaje się że nie ma całkowicie złych ludzi i całkowicie dobrych. Tego stwierdzenia jednak interlokutor nie usłyszał, ponieważ nie chciał dopuścić mnie do głosu, gdyż takie stwierdzenie z mojej strony, zbiłoby go z jego z góry upatrzonych pozycji, których celem było stwierdzenie, że ja zakładam; że taka osoba musi być bezwzględnie (moralnie) zła.

A więc: można usprawiedliwiać zbrodnie osoby [popełniającej złe czyny – morderstwa, świadomie i z pogardą dla statutu ludzkiego istnienia], czy nie można; – jakimiś dobrymi czynami, w dalszej przyszłości popełnianymi dla dobra swojego narodu, a kosztem innego?

Takie dwa filmiki z YT dla porównania dobra i zła.

Niesamowite spotkanie z wnukiem Mistrza Trapu!

Józef Kiszkurno. Kresowiak. Mistrz (wielokrotny) strzelania do rzutek – konkurencja trap. Niesamowity refleks i szybkość. Przed wojną niepokonany. Legenda polskiego strzelectwa sportowego.

Kilka lat temu pisałem o nim na blogu będąc pod wrażeniem jego historii życia. I cóż mi się trafiło w zeszłym tygodniu? W zaprzyjaźnionym sklepie myśliwskim na ulicy Węglowej w Poznaniu zasiadłem do kawy i słodkiego (stawianego przez firmę klientom sklepu), z… wnukiem Józefa Kiszkurno. Usłyszałem kilka wspaniałych opowieści o Mistrzu.

Jedna z nich, to opowieść o tym jak, pod wpływem starczej ślepoty (najprawdopodobniej, powód zaniewidzenia nie był dokładnie w opowieści wyjaśniony) mistrz strzelecki w wielu około 80-ciu lat stracił wzrok w prawym oku. Nie przeszkodziło mu to jednak strzelać dalej, po prostu; przerzucił się na lewe oko i lewą rękę! W wielu 80-ciu lat… Życzyłbym sobie takiej kondycji psychofizycznej w tym wieku… Tak się zastanawiam dlaczego o takich wybitnych ludziach nie dowiadujemy się z programów szkolnych. Wybitnych strzelcach sportowych, patriotach i prawdziwych Polakach. Ponieważ Józef Kiszkurno był w AK podczas wojny. AK było zbrojną odnogą jedynego takiego tworu w Europie i na świecie podczas wojny: Polskiego Państwa Podziemnego. Tylko my potrafiliśmy w warunkach okupacji, terroru niemieckiego zbudować państwo działające za kulisami okupacyjnej rzeczywistości. To oczywiście szerszy temat, mający wiele aspektów, wskazujący nasze narodowe umiejętności, jednak tutaj akurat bardziej interesuje mnie dlaczego w programach szkolnych nie opieramy się na budowie odpowiedzialności, etyki, moralności, obowiązkowości – poprzez zapoznawanie młodych ludzi, z postaciami historycznymi z naszej przeszłości narodowej; o tak wielu walorach, które obecnie są szczególnie potrzebne do propagacji i kultywowania w naszym społeczeństwie. Pan Józef był osobą, którą można stawiać za wzór zawsze i wszystkim. Szczególnie naszym młodym Polakom.

Znalazłem taki krótki filmik na YT:

Podaję także link do mojego wpisu o Józefie Kiszkurno z 2017 roku:

Obyśmy umieli odnajdywać chociażby indywidualnie jako rodzice i stawiać za wzór naszych Bohaterów z przeszłości. I umieli być z nich dumni.

(na foto ja w sklepie Silvapolu z wnuczkiem Pana Józefa, Antonim Kiszkurno, również doskonałym strzelcem.

Ponadto; właśnie dziś mija 86 rocznica powstania Polskiego Państwa Podziemnego.

Finlandia Wygrała! Sowieci pobici. Brak okupacji. 1944 rok.

Tak można to określić. Dobry programik na YT wyjaśniający co się stało że Finowie, mimo jakby bycia w zakresie działań komunistów z sowieckiej Rosji…

Wygrali. Tak, wygrali niepodległość i nie mieli u siebie wojsk okupacyjnych Sowietów.

Fakt, że mieli solidne fortyfikacje i armię, nie tylko był bardzo istotny, pomimo uzgodnień w Teheranie. Wprost: pokazał, że są Finowie zdeterminowani do obrony swojej niepodległości, swojego kraju.

Linki do stron mówiących o wojnie fińsko-sowieckiej.

https://www.filmweb.pl/film/Tali+Ihantala+1944-2007-179463

https://www.imdb.com/title/tt0378848

Reklama filmu wojennego o fińsko-sowieckich walkach w 1944.

https://www.ceneo.pl/84204677?srsltid=AfmBOoqixBGY76Sw3PmhakSYDptyecEZl5qR_U5XmvykzBwluMVa_3xZ

Film zakotwiczony w realnej rzeczywistości wojny lapońskiej, jednak bez związku faktograficznego:

https://www.filmweb.pl/film/Sisu-2022-10020122

Na koniec; już znacznie wcześniejsze doniesienie, mówiące o ciągłym dozbrajaniu się Finów i budowaniu gotowości do – też – obrony cywilnej przed ewentualną inwazją: rząd buduje 300 strzelnic dla obywateli:

https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/300-nowych-strzelnic-w-finlandii-przezywaja-oblezenie-mieszkancy-chca-sie-bronic/kcdvlhj

Co planowało UPA, a się nie udało?

W programie znanego pasjonata historii, pada kilka znamiennych zdań:

Przy okazji opowieści o obozie NKWD (Błótko), który był przeznaczony dla żołnierzy AK, mordowanych tam, w tym obozie, narrator programu opowiada o planach UPA. O bitwach, które toczyły się, gdy bandyci z UPA chcieli zrobić drugi Wołyń, tu na centralnej polskiej ziemi. Nie udało się, to mołojcom, ponieważ na tych terenach było już pełno oddziałów AK. I tutaj doszło do wielu bitew, obrony polskich wsi. Tam na Wołyniu ich nie było – bo nie wiedzieli jeszcze wtedy, co się szykuje. Tutaj stawiła Polska opór. Pamiętajmy o tym.

Pamiętajmy też o tych dzielnych AK-owcach, których śmierć była głównym tematem tego dokumentu. Zbrodniarze z NKWD i zdrajcy z komunistycznych struktur PKWN, które narzuciły nam okupację sowiecką, skrwawiły Polskę powojenną. Zginęli najlepsi synowie naszej Ojczyzny. Cześć ich pamięci i na zatracenie ich katów. Dlatego chociażby nie można mówić dobrze o okresie okupacji za PRL-u. Bo to była okupacja, zatwierdzona przez zdrajców czerwonych pochodzenia polskiego. TO ich wnukowie, narzucali i narzucają nam do tej pory swoje wizje przyszłości, gdzie Polska nie jest Polską, tylko jakąś przystawką Niemców, Rosjan kogokolwiek. Zdrajcy. Po prostu Zdrajcy.

Dziękujemy Pnie Adamie Sikorski (Kanał Historyczny Adama Sikorskiego).

Polecam też inny bardzo patriotyczny film:

Jan Kot – pływak i patriota.

Historia patrona pływalni w Bochni.

Poznana dzięki wspólnym rekolekcjom w Cieżkowicach. Opowiedzieli mi ją mieszkańcy Bochni obecni na rekolekcjach. Jak wiele polskich historii i ta potwierdza hart ducha, wytrzymałość, godność, zaangażowanie, miłość do Ojczyzny, niesamowitą odporność na ból, tortury zadawane przez komunistów już po wojnie naszemu bohaterowi – Janowi Kotowi. Ten nieludzki, opresyjny, totalitarny system, jaki narzucili nam Sowieci za pomocą polskich zdrajców jest całkowicie i w 100 % godny potępienia. To tylko niewiedza ludzka może stanowić inaczej.

Studiował filozofię i historię na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. 

Został co najmniej 10 razy mistrzem Polski w pływaniu, pobił 20 rekordów Polski (indywidualnie i sztafeta).

Podstrona basenu poświęcona Patronowi: https://basenbochnia.pl/patron

Inne strony:

https://bibliografia.malopolska.pl/index.php?typ=record&001=KSBR15137416&lang=en_GB

https://twitter.com/FortArt/status/1763610401827090810

https://www.wikipasy.pl/Jan_Kot

Na moim blogu znajdziecie trochę informacji o wybitnych Polakach, o których nie pamięta się obecnie – a którzy powinni mieć specjalne miejsce w szkolnych programach edukacyjnych.

Dlaczego tak się nie dzieje? Oto pytanie. Jestem ciekaw drodzy Czytelnicy czy zgodzicie się z moją opinią, że w polskich władzach nie ma zbyt wielu światłych Polaków rozumiejących potrzebę budowania; za pomocą przykładów z naszej historii – autorytetów moralnych. Ludzi, którzy wsławili się pracą i poświęceniem dla Polski, czy też wybitnych naukowców znanych na całym święcie poza Polską. Nasze podręczniki powinny się koncentrować właśnie na naszych wybitnych przedstawicielach nauk, czy też podróżnikach, odkrywcach, patriotach. Po co nam obce przykłady, kiedy mamy swoje?

Przykładowo poniżej w linku wspominani: Ferdynand Ossendowski chyba najbardziej znany na świecie polski pisarz, który wsławił się słynną książką o rewolucji czerwonych sowietów: „Lenin” (polecam), profesor Feliks Koneczny twórca teorii cywilizacji do tej pory uważanej za wybitną i uczonej (np w Niemczech). W Polsce praktycznie nie znani.

Inny znany na świecie, genialny Polak: