O Kresach i ks Tadeuszu – Krzysztof

Kolega ze Stowarzyszenia podzielił się swoimi przemyśleniami na temat ostatnich wydarzeń związanych ze śmiercią ks Tadeusza.

Oto one:

„Zmarły niedawno Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski znany był między innymi ze swej nieustannej troski (a wręcz walki!) o pomięć Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów OUN-UPA na ludności wschodnich województw II RP. Motywacją do tych działań było przekonanie, że należy im się godny pochówek, że nie należy spocząć, póki ostatnia zamordowana osoba nie będzie odnaleziona.

Do tego są potrzebne decyzje polityczne, nie tylko po stronie ukraińskiej, ale i polskiej. Nie będzie powodzenia w tej sprawie, jeśli nie będzie powszechnej wiedzy o tym, co się stało na Kresach 8 dekad temu (żyją jeszcze ostatni świadkowie!). Wiedzy, która wzmocni nacisk na rząd, na ambasadorów, na opinię publiczną w Polsce i na świecie.

Wielkopolskie Stowarzyszenie Kresowe w którym od lat działam, stara się działać na rzecz pamięci i wiedzy o Ofiarach Ludobójstwa (ale także o Sprawiedliwych – Ukraińcach, którzy odważyli się ostrzegać i ratować swoich sąsiadów – Polaków, ale także Żydów, Rosjan, Czechów – o grożącym im niebezpieczeństwie ze strony OUN-UPA, często za cenę życia). W tym celu występujemy w mediach, uczestniczymy w uroczystościach rocznicowych (Poznań, Czerwonak, Zielona Góra-Łężyca, Warszawa) ale i organizujemy akcje ulotkowe w dniu rocznicy Krwawej Niedzieli – 11 lipca każdego roku – w kluczowych punktach Poznania (Rondo Kaponiera, Stary Rynek, Plac Wolności).

Każdorazowo było przygotowywanych 1000 i więcej ulotek, informowane media. Z uwagi na środek lata i umiejscowienie w Poznaniu część mieszkańców bywała zaskoczona podejmowanym tematem, była więc okazja do rozmów, cierpliwej argumentacji, która często skutkowała refleksją, dalszym zainteresowaniem.

Akcje te, które współorganizowałem w latach 2019-2021 z roku na rok spotykały się z coraz większym zrozumieniem, także wyrazami wsparcia. Przyczyniło się do tego też podejmowanie tematu Wołynia, Kresów, w kulturze masowej. W 2021 r. akcja wyszła poza Poznań i miała miejsce w Ostrowie Wielkopolskim. Tam też nawiązano parę ciekawych kontaktów kresowych.

Można powiedzieć, że temat Ludobójstwa, Kresów stał się na powrót elementem zbiorowej świadomości Polaków, z których znaczna część (mówi się nawet o 9 milionach) ma kresowe korzenie.

Teraz do nas, do naszego pokolenia należy przedłużenie tej pamięci i dążenie do godnego pochówku Ofiar – podjęcie dziedzictwa, które zostawił – przekazał nam – Śp. Ks. Tadeusz.

Ważna informacja:

W niedzielę 17.03.2024 r. w Kościele pw. NMP z La Salette (ul. Ścinawska 49a, Junikowo) o godz. 21:00 będzie odprawiona Msza Święta za duszę Śp. Ks. T. Isakowicza-Zaleskiego z intencji Wielkopolskiego Stowarzyszenia Kresowego. Zapraszamy do uczestnictwa!

Krzysztof Rosenkiewicz”

(Radny Miasta Poznania)

Krzysztof też wysłał mi swoje krótkie bio, dla tych którzy by go przez powyższy tekst pierwszy raz poznali. Ja znam się z nim kilkanaście lat, jesteśmy w ruchu Światło Życie, ale też byliśmy długie lata sąsiadami… Krzysztof ma pochodzenie kresowe. Poniżej kilka słów o Krzysiu napisanych przez niego samego:

Krzysztof Rosenkiewicz

mąż, ojciec, mikroprzedsiębiorca, Radny M. Poznania z Grunwaldu,

członek Wielkopolskiego Stowarzyszenia Kresowego – od 2018 r.

Tematy, którymi zajmuje się Stowarzyszenie, są dla mnie bardzo ważne,

nie tylko przez moje pochodzenie (o czym może świadczyć nazwisko),

ale przez rolę Kresów i Kresowian w historii i teraźniejszości Polski.

Tradycja, kultura, bezpieczeństwo i obronność, relacje międzynarodowe, w tym sąsiedztwo z Ukrainą

– to sprawy, które będą decydować o naszej przyszłości.

Jesteśmy z Żoną członkami Domowego Kościoła, gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie, czyli popularnej Oazy. Warto wspomnieć, że w Oazie zaczynał swoją formację Śp. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

W ramach działalności publicznej w Poznaniu podejmuję też tematy związane z rewolucją kulturową,

oświatą, prawami rodziców, ale także infrastrukturą i transportem.

Czasem trzeba iść mocno pod prąd, ale mam pewien dorobek w tych dziedzinach!

Zapraszam do kontaktu: krzysztof_rosenkiewicz@um.poznan.pl, +697 348 541,

https://www.facebook.com/Radny.in.spe/

Kilka fotek z różnych akcji podczas 11 lipca podejmowanych razem z Krzysiem.

Dzieci niemieckich zbrodniarzy.

Z okresu II Wojny Światowej. Seria pokazuje sylwetki całkiem sporej ich grupy. Chciałbym jednak zaprezentować poniżej film dokumentalny na YT ukazujący syna Hansa Franka. Wstrząsnął mną, szczególnie w zderzeniu z sylwetkami innych… Powodów jest kilka, ale przede wszystkim pewien konkretny kontekst; nierozliczenie za zbrodnie. Mówi to syn zbrodniarza. Niemiec. Który kocha swój kraj. Mówi jednak wprost; jak jest. NIE MA ROZLICZENIA. Tymczasem spotykam w Polsce Polaków, którzy mówią odwrotnie. To daje mi do myślenia.

I jeszcze coś. Sama końcówka dokumentu. To co mówi Pan Niklas. Czy wywołuje to i u was dreszcz obawy na plecach? Do czasu…: „…gdy to bagno wybije […] to morze znów wszystko pochłonie…”

Odnoszę wrażenie, że to znów zaczyna się dziać, tylko niestety nie słuchamy takich ludzi jak Niklas.

Śp Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Myślałem że jakoś pójdzie po powrocie z pogrzebu mojego mentora i Przyjaciela coś napisać, prawdę mówiąc jednak nie jest to łatwe, chciałoby się zbyt wiele wspomnieć a jednocześnie żal że tych setek fotografii ze spotkań nie ma więcej – i nieliczne gdy gościliśmy Tadeusza u nas w domu, wiadomo, aby nie zakłócać prywatności spotkań nie chciałem rejestrować tej wspaniałej obecności. Może trzeba było? Ciągle czuję niedosyt materiałów po przeglądnięciu archiwów domowych. Jest tego i tak sporo i postaram się wybrać chociażby po jednej fotografii z każdego spotkania i zamieścić w takim albumie wspomnieniowym. Tak trochę dla siebie żeby sobie to wszystko na nowo przypomnieć. Miłość do Kresów Wschodnich, z których wywodzi się rodzina od strony matki mojej żony, a moje nazwisko „Szelągowski” pierwszy raz pojawiło się na Wołyniu – jak donosił mi mój imiennik i „nazwistnik” tak to chyba trzeba ująć gdy dotarł do jego Taty inny Szelągowski z Warszawy badający genologię nazwiska. Bolesna walka o Prawdę dotycząca zbrodni Ludobójstwa na narodzie polskim dokonana przez członków narodu ukraińskiego – bratniego dodam, aż do tych złych czasów nacjonalizmu i nazizmu, Doncowa, Bandery, Szuchewycza i innych zwyrodnialców budujących nienawiść w ludzkich umysłach do drugiego człowieka, tylko dlatego że był innej narodowości… Połączyła nas także dbałość o osoby niepełnosprawne intelektualnie. Kwestowałem i do tej pory namawiam na wpłaty na Fundację Brata Alberta. Wiem że warto. Nie raz byłem w Radwanowicach, w Krakowie na Albertianach, poznałem wychowanków, ale przede wszystkim znałem Twórcę idei, współzałożyciela Fundacji: Tadeusza. On żył tym dziełem. Wszystko poświęcił dla Fundacji. Sam nic nie miał. Wszystko było własnością Fundacji – on sam też. Każdą złotówkę zdobytą, wyżebraną i zarobioną przeznaczał na Fundację. Obecnie 38 domów opieki dziennej (WTZ), 4 domy opieki stałej, 1200 podopiecznych i 500 pracowników to Jego dzieło. Chciałbym aby przetrwało do końca świata. TO jest prawdziwe dzieło miłosierdzia nad drugim człowiekiem i miłości do niego.

Dziś tyle poza linkiem do audycji radiowej – wspomnienia, nagranej dwa dni po śmierci Tadeusza w której bierze też udział moja córka Emilia. Też daje piękne świadectwo tego jak zapamiętała księdza. Żałuję że tak rzadko ją zabierałem do Radwanowic i do Krakowa na Albertiany. Może jeszcze ze 2-3 fotki…

https://radiopoznan.fm/audycja/arsenal-kultury/arsenal-kultury-11-01-2024

Dodam jeszcze link do krótkiego wywiadu w dzień śmierci Tadeusza gdzie wspominałem go przed mikrofonem Radia Poznań w obecności Łukasza Kaźmierczaka:

https://radiopoznan.fm/informacje/wielkopolskie-popoludnie/ksiadz-isakowicz-poswiecil-zycie-przede-wszystkim-niepelnosprawnym

Na blogu znajdziecie inne wpisy ze spotkań z Tadeuszem:

https://bezprzesady.com/?s=isakowicz

Zachęcam też do wspierania Fundacji Brata Alberta przez 1,5 % datek z PIT, wszelkie dobrowolne wpłaty, a także poprzez zakup książek Jego Autorstwa na stronie fundacji, wszystkie prawa autorskie są własnością Fundacji i dochód jest przeznaczony na cele Fundacji Brata Alberta.

Albertiana 2015

Radwanowice wręczenie nagrody Stanisława Hr Pruszyńskiego – grudzień 2013.

Spotkanie w Łężycy w 2021 roku Ks Tadeusz z moją żoną, tak półprywatnie… zapewne po opowiedzeniu jakiegoś dowcipu przez Tadeusza.

Do Łężycy przyjeżdżam od 2010 roku, dowiedziałem się o tym miejscu w Warszawie na konferencji kresowej, ksiądz mi opowiedział o zapoczątkowanych tam obchodach i poznał z Profesorem Leszkiem Jazownikiem przedstawiając go wtedy jako bardzo zaangażowanego w sprawy kresowe człowieka i serdecznie mi go polecając.

Taka znacząca fotka 70-ta rocznica; – marsz w 2013 roku (razem z księdzem byliśmy w Ogólnopolskim Komitecie Organizacyjnym Obchodów) i koszulka mojego pomysłu upamiętniająca datę. Od tego czasu co roku produkowałem jakąś ilość koszulek w zależności od środków dla upamiętnienia rocznicy. Właśnie wręczyłem księdzu Tadeuszowi na Placu Zamkowym jedną z nich.

Warto dodać że z racji pochodzenia Tadeusza i wspólnych działań poświęconych pamięci pomordowanych zaangażowałem się też w propagowanie prawdy o Ludobójstwie na Ormianach dokonanym przez Turków podczas I Wojny Światowej. To pochodzenie Tadeusza też mnie bardzo zainteresowało i wiele przez te lata dowiedziałem się o tym pięknym narodzie a także poznałem wielu Ormian.

Zapraszam do odsłuchania gawędy księdza Tadeusza o jego korzeniach ormiańskich:

I jeszcze krótki program TVP Kraków o księdzu i Ormianach:

Tadeusz w swoim gabinecie – miejscu pracy i powstawania Jego książek.

Razem w Radwanowicach…

Survival AD 2023.

Polecam niezły programik zrealizowany na luzie – a bardzo przydatny. Podesłany przez innego kolegę żołnierza (na emeryturze).

Jak Przygotować Się Do Kryzysu i Wojny? Jak Robić Zapasy? Co Będzie Ci Potrzebne w Razie Wojny?

(porucznik Piotr Powałka)

Link do materiału z przed lat, gdy zaczęła się wojna na Ukrainie:

Wojsko – po co jest?

Dla obrony. Tak się wydaje. Nie wiem, nie pamiętam czy już wrzucałem to info od kolegi wojskowego. Nawet generał Skrzypczak na marszu miliona serc przyznał rację że to co PiS robi dobrego to odbudowa armii.

Dlaczego odbudowa?

Dlatego:

Likwidacja (zwijanie armii) za PO:
15 brygada kawalerii pancernej – 2007 rok – rozformowana
1 dywizja zmechanizowana – Legionowo; w 2011 – rozformowanie
1 brygada artylerii: Przekształcenie w pułk.
14 pułk artylerii pancernej – przekształcenie w dywizjon
69 pułk przeciwlotniczy – przekształcenie w dywizjon i częściowo wcielony do 4 pułku (pplot) 2011
3 brygada zmechanizowana – w Lublinie. Rozformowana w 2011 roku
79 pułk samodzielny obrony przeciwlotniczej – rozformowany
___________________wydatki na obronność: Polska-40$; Czechy 270$ (1991)
DO 2003 roku było 7 brygad OT. W 2003 roku Szmajdziński likwiduje 23 śląską brygadę.
Następnie przekształcenia na bataliony, w końcu (Klich – 2007 rok) – przeformowania i wcielenie do WP pozostałości. Ostatnie w 2008 roku.

Około 100-120 garnizonów, jednostek wojskowych.

DO obrony RP: Minimum Minimorum: 7-8 dywizji. po 2015 pozostało …4.

TO częściowo dane, które cytuję za kolegami wojskowymi.

Tutaj link do wypowiedzi generała Skrzypczaka: https://www.fakt.pl/polityka/general-waldemar-skrzypczak-na-marszu-tuska-wymienil-sukces-pis/14p334m

Co to jest demokracja bezpośrednia?

Zdarzyło się mi ostatnio dość często rozmawiać o tym terminie. W większości był on niezrozumiany przez moich interlokutorów.

Przypomnijmy definicję:

„Demokracja bezpośrednia (z greckiego demos = lud oraz kratos = władza, czyli bezpośrednie rządy ludu) – system polityczny, w którym decyzje podejmuje się przez głosowanie ludowe (plebiscyt, referendum), w którym wziąć udział mogą wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania.”

Sposób sprawowania władzy, w którym decyzje podejmowane są bezpośrednio przez ogół wyborców bez pośrednictwa jakichkolwiek organów państwowych.

Dla bardziej zainteresowanych link: https://prawo.uni.wroc.pl/sites/default/files/students-resources/PK%20%20Prezentacja%20Demokracja%20bezpośrednia.pdf

Krótki cytat jak można wywołać referendum:

Może zostać zarządzone przez:

  1. Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej
    połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za
    zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w
    obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. (forma
    uchwały, z własnej inicjatywy lub na wniosek senatu, rady ministrów
    lub grupy co najmniej 500 tys. obywateli).
  2. Prezydenta Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną
    bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy
    ustawowej liczby senatorów.(w formie postanowienia)
  3. Referendum zarządzone przez Sejm z inicjatywy obywateli, nie
    może dotyczyć problematyki wydatków i dochodów, obronności
    państwa amnestii

Od lat chciałbym, aby to właśnie naród wyrażał swoje zdanie i opinię na temat tego co ma się dziać w państwie. Wcześniej szanse był na to znikome. Zbieranie nawet pół miliona czy miliona podpisów pod petycją z przed lat w pewnej bardzo drażliwej sprawie dotyczącej pójścia dzieci o rok wcześniej do szkół – odbiło się absolutnie bez echa u [wtedy] rządzących. Nie podjęli wyzwania narodu i nie zarządzili referendum. („…w listopadzie ub. roku Sejm odrzucił obywatelski wniosek stowarzyszenia o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego. Pod tym wnioskiem podpisało się prawie milion osób. Debata nad nim pokazała, że spośród pięciu pytań, jakie autorzy wniosku chcieli zadać obywatelom, najważniejsze dotyczyło właśnie zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków….” link: https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/842477,podpisy-ws-szesciolatkow-zlozone-w-sejmie.html)

Z kolei zarządzone referendum w sprawie okręgów jednomandatowych zostało przez praktycznie wszystkie siły polityczne w kraju zmarginalizowane poprzez skuteczne ataki polityczne. Udział wzięło 8% uprawnionych.

Wczoraj znów mieliśmy szansę jako naród wyrazić swój pogląd, swoją wolę – bez jakichkolwiek analiz przynależności partyjnych (spróbujmy abstrahować od tych podziałów). Partia rządząca zgodziła się na referendum. Pytania zostały sformułowane w oparciu o podnoszone społecznie problemy – także przez opozycję. Okazało się, że pytania nie odpowiadają oczekiwaniom, pytanie kogo: – społeczeństwa? A może opozycji?

Osobiście uważam że pytania jakie by nie były ułożone przez partię rządzącą – byłyby odrzucone przez opozycję właśnie z tego względu że układała je ich przeciwniczka polityczna. Dlatego proponowałem wielu moim dyskutantom nie koncentrować się na samej treści pytań, czy też ich wartości logicznej – mówiłem o niepowtarzalnej możliwości doprowadzenia do tego, że referendum w końcu w tym kraju stałoby się faktem. I jakakolwiek partia rządząca musiałaby się liczyć z wolą narodu. Niestety, emocje i manipulacje, które nie koncentrowały się na logice – bardziej na jej braku (w pytaniach – ja czegoś takiego nie dostrzegłem, był to pytania poruszające problemy poruszane w przestrzeni publicznej od lat) – jak próbowała udowodnić opozycja, doprowadziły do tego że społeczeństwo w ogromnej większości nie zrozumiało swojej szansy. Bezpośredniego wpływu na wybranych przez nich samych – rządzących. Oznajmienia swojej woli. Gdyby w końcu referendum przekroczyłoby 50% w tym kraju, można by było powiedzieć że: naród wyraził swoją wolę.

Niestety naród wolał ulec propagandzie, która uderzyła w podstawę demokracji bezpośredniej – samostanowienie narodu. Pod pretekstem stronniczości pytań, prostoty, „głupoty” nawet (jak niektórzy mówili – co mnie osobiście zaskakiwało, odniosę się do tego poniżej), emocje doprowadziły do upadku referendum, czyli możliwości wskazania że jednak ten naród w taki czy inny sposób chce decydować o sobie. Wygrały za i przeciw – tej czy innej opcji politycznej, a naród zapomniał że przecież sam wybrał te opcje. Mimo moich sugestii, że kwestie wyboru politycznego są daleko poniżej tego problemu, większość wiązała ściśle swoje wybory polityczne z udziałem w wydarzeniu demokratycznym – gdzie stawaliby się podmiotem wydawania określonych decyzji politycznych dla rządu. Faktycznym decydentem.

Jednak nie dorośliśmy do poziomu decydowania o sobie. Ręce zacierają tylko ci, którym zależało, aby naród w kwestiach: trafnie czy mniej trafnie – wyrażonych w pytaniach referendalnych nie wypowiedział się wiążąco.

A teraz zastanówmy się chociażby nad jednym z pytań. Pytanie dotyczące alokacji uchodźców. Dlaczego akurat to? Ponieważ 4 lata temu znakomita większość osób z którymi rozmawiałem głosowała na partię rządzącą właśnie dlatego aby nie dopuścić do alokacji, której wielkim „miłośnikiem” była opozycja – ulegając naciskom rządu unijnego i stojącym za tym rządem innych sił. Cóż się stało że osoby te przestały chcieć nie wpuszczać uchodźców z alokacji do Polski?

Otrzymywałem np takie odpowiedzi: Afera wizowa. TO miałoby być wyjaśnienie dla nie zagłosowania w referendum. Ponieważ partia rządząca jakoś wpuszczała uchodźców fałszując wizy. Przepraszam: partia rządząca? Czy urzędnicy? A jeżeli urzędnicy robili to bez porozumienia z górą (co jest chyba oczywiste) to trzeba by ustalić, czy byli członkami partii rządzącej czy może wręcz przeciwnie? A może byli w ogóle bezpartyjni i robili to z tzw. niskich pobudek? Ile takich afer miało miejsce wcześniej – za poprzednich władz? Czy fakt naruszania prawa przez osoby które chciały osiągnąć korzyści materialne – ma jakiklwiek związek z ogólnym założeniem, że ktoś jednak nie zgadza się na alokowanie bliżej nie znanych „uchodźców” do Polski, którzy jak przecież wiemy stanowią poważny problem dla krajów zachodnich. Czy to jest argument? Afera wizowa? Ile z tych osób, które tym sposobem zdobyły wizy do Polski było przestępcami? Ile z tych osób nie posiadało środków do życia? I w końcu ile ich tak naprawdę było? Nie zauważyłem aby ktokolwiek z osób z którymi rozmawiałem zadał sobie takie pytania – nie mówiąc już o szukaniem odpowiedzi. Wg tego co ja odnalazłem – w Aferze wizowej wpuszczono około 400 nielegalnych imigrantów, którzy zapłacili za przyspieszenie otrzymania wiz do Polski (w dużej ich części). My tymczasem mówimy o tysiącach czy dziesiątkach tysięcy niezweryfikowanych imigrantów przebywających w ośrodkach dla uchodźców (nie integrujących się i oczekujących tylko zapomogi) na terenie całej Europy. Jakich imigrantów? Nie wiemy nic o nich – kim są, jakie mają prawdziwe cele…

Dodam, że podnoszono też w dyskusjach, że w ogóle ilość imigrantów zwiększyła się w Polsce. Imigranci przybywający do nas z Azji dostają wizę o pracę obwarowaną szeregiem obostrzeń i jest to wiza dość krótko terminowa. Rozmawiając z restauratorem, który na takie wizy zatrudnia kucharzy dowiedziałem się, że taki kucharz z Kazachstanu (np) – może pracować tylko w tym konkretnie określonym miejscu pracy, i po około pół roku musi wrócić do siebie, aby ponownie starać się o nową krótkoterminową wizę do pracy. Jeżeli naruszy warunki takiej wizy zostanie deportowany i szansa otrzymania jej ponownie jest w zasadzie zerowa.

Oczywiście zostaje jeszcze kwestia imigrantów z Ukrainy. Jest ich sporo. Są to faktyczni uchodźcy wojenni. Czy też bierzemy ich pod uwagę? Ile osób dostrzega obciążenia wynikające dla państwa udzielaniem dla nich pomocy? I w końcu: co z tym zrobić – brać pod uwagę w zastanawianiu się przy odpowiedzi na pytanie?

Oczywiście można by było zaproponować inne pytania. Ale czy ktokolwiek je zaproponował? Bardziej trafne, dotyczące np: Czy chcemy ponosić koszty pomocy imigrantom/uchodźcom z dowolnego kraju świata? Czy chcemy ich przyjmować?

Jakoś nie natrafiłem na jakiekolwiek propozycje innych pytań. Była tylko krytyka tych zaproponowanych. Powtarzam: będąc na miejscu opozycji krytykowałbym WSZYSTKIE jakiekolwiek pytania partii rządzącej. Z uwagi na strategię. Jeżeli takiej krytyki by nie było, oznaczałoby to że opozycja zgadza się w jakimś stopniu z pytaniami, a tym samym w sferze podświadomej z partią rządzącą.

Przyznam się szczerze, że jakiekolwiek by były pytania, sądzę że byłoby sporo ekspertów – specjalistów językowych, którzy w zależności od zadania problemu logicznie umotywowaliby „za” lub „przeciw” każdemu z takich pytań. Zawsze znajdzie się ktoś, który jest „za” czy też „przeciw” danemu problemowi czy zagadnieniu. Nie ma nigdy stuprocentowej zgodności nawet w kwestiach ostatecznych takich jak życie ludzkie i prawo do tego życia (aborcja, kara śmierci) Reszta zależy od tego ilu osobom zależy aby podważyć tą czy inną deklarację (negatyw/pozytyw) dotyczącą dyskutowanego zagadnienia. Tym bardziej będzie to dotyczyło innych spraw. Dlatego rozstrzygającą formą może być przejaw demokracji bezpośredniej – referendum. Gdzie decyduje większość. Jeżeli odbieramy sobie sami do tego prawo, oznacza to że zgadzamy się aby inni za nas decydowali. I raz jeszcze apeluję do bezemocjonalnej analizy (już przecież po fakcie) i bezstronnego rozważenia, abstrahując od treści logicznej pytań: czy powinniśmy jako naród doprowadzić w końcu do przeforsowania poprzez udział ponad 50% w referendum, aby mieć legitymację na przyszłość że jednak potrafimy się wypowiedzieć jako naród w sprawach wspólnych.

Ciekawostką jest że przed ustanowieniem pytań referendalnych, wiele osób z którymi rozmawiałem było przeciw jakimkolwiek uchodźcom, zżymało się na nadmierną pomoc finansową uchodźcom ukraińskim, „ozusowanie” ich (ustawa PO z 2014 roku – prawo do polskiej emerytury), wręczenie peseli itp, słyszałem też głosy niepokoju osób obserwujących wydarzenia z uchodźcami we Francji czy Niemczech – zabójstwa na obywatelach tych państw popełniane przez imigrantów. Czyżby emocje potrafiły tak skutecznie zaślepić racjonalną analizę dotyczącą problemu? Może warto by było rozpisać nowe referendum na temat – chociażby udziału uchodźców stacjonujących na terenie Polski (wszystkich narodowości) w przestępczości. Ciężko trafić na takie dane. Mogłyby być jednak bardzo ciekawe gdyby porównałoby się je z rodzimą przestępczością. Następnie można by było porównać przestępczość z innych krajów pod kątem udziału imigrantów. Kiedyś miałem takie informacje z pracy naukowej pewnej osoby analizującej ilość przestępców muzułmańskich odbywających kary więzienia w Anglii. Pytanie tylko jaka siła polityczna w ogóle będzie miała chęć przeprowadzić takie badanie. Ponadto referendum samo w sobie jeżeli chodzi o oddolną organizacje nie jest łatwym zadaniem. Musi być wielu wolontariuszy zajmujących się zbiórką podpisów, z reguł zawsze stoi za tym jakaś siła polityczna. A więc zawsze będzie grupa która z przyczyn czysto politycznych będzie na „nie”. Jak wiemy istnieje coś takiego w sejmie jak przymus głosowania partyjnego. I tutaj też podobnie – z tym że na luźniejszej zasadzie.

Mieliśmy szansę doprowadzić do ważności referendum – jako woli narodu. I następny rząd musiałby się odnieść do tej woli. W ostatnich latach kilka prób utworzenia referendów spaliło na panewce o czym wspominałem wyżej.

Obawiam się, że tym samym ponowne storpedowanie takiej możliwości wypowiedzenia się narodu w Referendum, co się właśnie stało – nie wyjdzie nam jako narodowi i społeczeństwu na dobre. Tracimy możliwość wyboru w sposób bezpośredni oddając decyzyjność politykom, którzy – jak czasami nam się wydaje mówią tak jak [chyba] myślimy.

Ale czy: na pewno? Kto podda się takiej refleksji brawa dla niego.

Pomocne linki:

W Szwajcarii nie ma wymogu kworum. Wystarczy, że większość głosujących będzie „za” lub „przeciw”, by referendum przyniosło rozstrzygnięcie. Kto nie głosuje, nie decyduje. :

https://www.money.pl/gospodarka/republika-referendalna-szwajcarzy-glosowali-juz-208-razy-i-traktuja-to-bardziej-niz-serio-6931495150594976a.html