Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.
Straty ludzkie po obu stronach tak naprawdę nie są dokładnie znane. Jest wiele stron internetowych informujących o nich. Są też strony takie jak poniższa informujące o zaginionych:
Ostatnio, miałem taką rozmowę, gdzie pewna osoba próbowała wyjaśnić, usprawiedliwić, dostrzec? – dobro, w pewnej postaci historycznej, czyniącej zło (mordującej i przyzwalającej na mord). Motywowała to tym, że owa postać czyniła też i dobrze w innych sytuacjach walcząc z miłości do swojego narodu, budując jego drogę do niepodległości.
Mordowała jednak inne osoby, z innych narodowości – nawet całkowicie niewinne, nie wnoszące żadnego sprzeciwu co do istnienia narodu, z jakiego pochodził ów morderca. Zdarzało się też mordować jemu osoby, ze swojej narodowości, które inaczej widziały drogę do niepodległości tegoż narodu, czy też wprost nie zgadzały się z drogą, owego mordercy, uznając ideologię, która stawia ów naród ponad inne – za złą.
Czy w związku z takimi działaniami, złe czyny owej osoby dają się zredukować przez czyny dobre na rzecz swojego narodu? Jeszcze inaczej: czy można taką osobę mającą na sumieniu śmierć niewinnych, mordowanych w imię istnienia swojego narodu – nazwać: nie do końca złą, a może nawet i w jakiś sposób próbować tłumaczyć ją ze złych uczynków?
Takie pytanie stawiam, jak widzicie ten problem etyczno-moralny?
Przy okazji zaznaczam, że nigdy nie twierdziłem, że: ktokolwiek jest całkowicie zły czy dobry. Przy okazji (krótkiej) rozmowy z interlokutorem, nie miałem okazji o tym wspomnieć, gdyż od razu założył, na nie potwierdzonych przesłankach, że „chcielibyście widzieć w nich tylko złych”, nie wysłuchując jakichkolwiek argumentów w dyskusji. Czy to w ogóle była dyskusja? To inna kwestia. Pewne osoby, nie umieją dostrzec możliwości wymiany poglądów w jakimkolwiek formacie. To oczywiście zupełnie osobny problem komunikacyjny. Założenia „z góry” takich, a nie innych wniosków strony przeciwnej, czy też sposobów ich myślenia, zakładają brak komunikacji, która mogłaby prowadzić do jakiegokolwiek konsensusu. To dość prymitywna forma obrony swoich racji; narzucanie sposobów myślenia drugiej stronie i odmawianie jej uczestnictwa w dyskusji. Osobnym problemem jest to z czego wynikają takie zachowania: z braku kultury, logicznego myślenia, czy też może obawy o to, że bronione tezy, argumentacje posiadają wady logiczne, moralne i etyczne.
Wracając do głównej tezy, zależy mi na próbie odpowiedzi na pytanie czy faktycznie złe czyny (morderstwa) mogą być usprawiedliwiane ideą wyższą?
Pytanie o to czy ktoś jest z gruntu zły czy dobry uważam za niezasadne. Ponieważ, wydaje się że nie ma całkowicie złych ludzi i całkowicie dobrych. Tego stwierdzenia jednak interlokutor nie usłyszał, ponieważ nie chciał dopuścić mnie do głosu, gdyż takie stwierdzenie z mojej strony, zbiłoby go z jego z góry upatrzonych pozycji, których celem było stwierdzenie, że ja zakładam; że taka osoba musi być bezwzględnie (moralnie) zła.
A więc: można usprawiedliwiać zbrodnie osoby [popełniającej złe czyny – morderstwa, świadomie i z pogardą dla statutu ludzkiego istnienia], czy nie można; – jakimiś dobrymi czynami, w dalszej przyszłości popełnianymi dla dobra swojego narodu, a kosztem innego?
Takie dwa filmiki z YT dla porównania dobra i zła.
Wpadła mi w ręce ostatnio książka-wywiad z Ojcem Jackiem Salijem. Wcześniej już czytałem jego „Szukającym Drogi”. Cóż, Polecam serdecznie obie.
Ojciec Jasek urodził się na Wołyniu w chutorze, w okolicy wsi Budy. Bardziej znane miejscowości, w tym miejscu to: Dubno, Krzemieniec, Beresteczko. Urodził się w 1942 roku, po niesamowitej traumie, jaką przeżyli jego rodzice, gdzie cudem jego matka zdołała uniknąć rozstrzelania przez Niemców. Dopiero w sierpniu 1991 roku po 49 latach dowiedział się prawdy o tym wydarzeniu. Między innymi poprzez to i inne wydarzenie, gdzie jego matka była świadkiem prowadzenia na rozstrzelanie żydówki z małym dzieckiem na ręku, jest jedną z przyczyn, dla których odczuwa cało osobowy sprzeciw wobec aborcji i eutanazji.
Obszerny rozdział w książce pod tytułem „Radość Życia” mówi o obronie życia poczętego, nienarodzonego w czasach komuny, gdzie mordowano setki tysięcy dzieci od czasu wprowadzenia ustawy aborcyjnej (kwiecień 1956). Dokładnie od 1960 roku systemowo zaczęto łamać sumienia lekarzy (minister zdrowia Sztachelski wydał przepisy wykonawcze do ustawy). Dramatyczny, wstrząsający rozdział.
Wracając do początku opowieści o jego rodzinie, jego rodzice na początku 1943 roku zostali wywiezieni do Niemiec na roboty, co zapewne uratowało im wszystkim życie. Od tego roku zaczęły się systematyczne, ludobójcze działania nacjonalistów ukraińskich. Jego ciotka została zatłuczona kijami przez banderowców. Pochowana przez męża w piwnicy domu, z braku innych możliwości pochówku. Całe życie pragnął powrotu aby, móc żonę pochować na cmentarzu. Nie udało się mu to.
Rodzina Ojca Salija na początku 1945 roku została popędzona przez Niemców jako niewolnicy w kierunku Czech. Po wojnie z wielkimi trudnościami wrócili do Polski osiedlając się pod Dzierżoniowem w Piławie Dolnej. Tam przez wiele lat zdarzało się rodzinie wspominać przeżycia z czasów ludobójstwa banderowskiego. Były też wspomnienia o dwóch sprawiedliwych (Ukraince i Ukraińcu) – Pana Chmary, który uratował rodzinę Małków ryzykując życie i znanej rodzicom Ojca Jacka Ukraince, która ostrzegła ich przed mordami. Dzięki temu zdążyli uciec. Trudno po takich wspomnieniach podchodzić pozytywnie do narodu ukraińskiego, jednak Ojciec Jacek przemógł te obciążenia, nawet do tego stopnia, że miał dwie magistrantki z Ukrainy, które prowadził (Hanusia i Luba). Pamiętać trzeba i należy, że tylko mały procent narodu ukraińskiego był zmanipulowany przez ideologię nacjonalistyczną.
Jednak najważniejszy rozdział dla mnie to ten o ratowaniu życia. Poniżej kilka stron:
Książka bardzo ciekawa, pełna duchowych moralnych i etycznych wątków. Także historycznych. Polecam serdecznie.
Ta druga pozycja, która jest wspomniana w książce na stronie:
To:
Również ją serdecznie polecam.
Co do pytania Ojca Jacka o upamiętnienie sprawiedliwych Ukraińców, staram się tym zajmować od około 2009 roku:
Józef Kiszkurno. Kresowiak. Mistrz (wielokrotny) strzelania do rzutek – konkurencja trap. Niesamowity refleks i szybkość. Przed wojną niepokonany. Legenda polskiego strzelectwa sportowego.
Kilka lat temu pisałem o nim na blogu będąc pod wrażeniem jego historii życia. I cóż mi się trafiło w zeszłym tygodniu? W zaprzyjaźnionym sklepie myśliwskim na ulicy Węglowej w Poznaniu zasiadłem do kawy i słodkiego (stawianego przez firmę klientom sklepu), z… wnukiem Józefa Kiszkurno. Usłyszałem kilka wspaniałych opowieści o Mistrzu.
Jedna z nich, to opowieść o tym jak, pod wpływem starczej ślepoty (najprawdopodobniej, powód zaniewidzenia nie był dokładnie w opowieści wyjaśniony) mistrz strzelecki w wielu około 80-ciu lat stracił wzrok w prawym oku. Nie przeszkodziło mu to jednak strzelać dalej, po prostu; przerzucił się na lewe oko i lewą rękę! W wielu 80-ciu lat… Życzyłbym sobie takiej kondycji psychofizycznej w tym wieku… Tak się zastanawiam dlaczego o takich wybitnych ludziach nie dowiadujemy się z programów szkolnych. Wybitnych strzelcach sportowych, patriotach i prawdziwych Polakach. Ponieważ Józef Kiszkurno był w AK podczas wojny. AK było zbrojną odnogą jedynego takiego tworu w Europie i na świecie podczas wojny: Polskiego Państwa Podziemnego. Tylko my potrafiliśmy w warunkach okupacji, terroru niemieckiego zbudować państwo działające za kulisami okupacyjnej rzeczywistości. To oczywiście szerszy temat, mający wiele aspektów, wskazujący nasze narodowe umiejętności, jednak tutaj akurat bardziej interesuje mnie dlaczego w programach szkolnych nie opieramy się na budowie odpowiedzialności, etyki, moralności, obowiązkowości – poprzez zapoznawanie młodych ludzi, z postaciami historycznymi z naszej przeszłości narodowej; o tak wielu walorach, które obecnie są szczególnie potrzebne do propagacji i kultywowania w naszym społeczeństwie. Pan Józef był osobą, którą można stawiać za wzór zawsze i wszystkim. Szczególnie naszym młodym Polakom.
Znalazłem taki krótki filmik na YT:
Podaję także link do mojego wpisu o Józefie Kiszkurno z 2017 roku:
W tle atak dronów (nie wiadomo czyj???), a my rozbrojeni nadal. Co więcej mamy swoje systemy anty-dronowe sprawdzające się na Ukrainie, ale rząd chce wydać kasę poza Polska i zakupić jakieś „dziadostwo” z UE.
Polski obywatel nie obroni się ani przed bandytą rodzimym, ani nie -rodzimym (uchodźca też może być wyjętym spod prawa, w ogóle nie rozumiem jak mogą istnieć osoby które tego nie dostrzegają).
Czy będzie walczył ze specnazem? Oczywiście że nie – poruszałem już to zagadnienie wielokrotnie (kilka linków dam pod wpisem).
Dlatego też tym bardziej dziwię się doniesieniach o ograniczaniu strzelnic i wprost atakowaniu tych co istnieją.
Tymczasem Finlandia buduje 300 strzelnic, o czym swego czasu pisałem w szerszym materiale o sprawności wojskowej i obronnej Finlandii:
Informacja o osobach, które będą podlegały obowiązkowi:
-mężczyźni urodzeni w 2007 r. (19-latkowie, to tzw. rocznik podstawowy); -mężczyźni 20-24-letni (urodzeni w latach 2002–2006), którzy nie spełnili jeszcze obowiązku stawiennictwa do kwalifikacji wojskowej i posiadają określonej kategorii zdolności do czynnej służby wojskowej; -osoby, które w latach 2024 i 2025 zostały uznane: za czasowo niezdolne do służby wojskowej (kat. zdolności od „B6 do B24”), jeżeli okres niezdolności upływa przed zakończeniem kwalifikacji wojskowej w 2025 r. Ponowne wezwanie tej kategorii osób do kwalifikacji wojskowej i poddanie ich badaniom lekarskim pozwoli na wydanie ostatecznego orzeczenia o zaliczeniu ich do kategorii zdolności „A”, „D” lub „E”, z wynikającymi z tego konsekwencjami; osoby, które zostały uznane za czasowo niezdolne do służby wojskowej (kat. zdolności od „B6 lub B24”), jeżeli okres tej niezdolności upływa po zakończeniu kwalifikacji wojskowej w 2025 r., pod warunkiem, że osoby te przed zakończeniem kwalifikacji będą wnioskować o jej zmianę w trybie przewidzianym w art. 64 ust. 4 i 6 ustawy;
Braki, czy jakieś pozakulisowe uzgodnienia w związku z ostatnim wystąpieniem prezydenta Nawrockiego, który wprost powiedział że nie wyśle naszych żołnierzy na Ukrainę. Czy to ma związek?
Niestety, ale to prawda. Ofiarami padają osoby cywilne; kobiety, dzieci. Przez 20 lat potępiam zbrodnie ukraińskie na polskich, żydowskich, ormiańskich, czeskich, cygańskich ukraińskich (też! około 80 tys zamordowanych Ukraińców przez swoich rodaków) i innych cywilach, jakie popełniali nacjonaliści ukraińscy w okresie II Wojny Światowej i po niej. Dlatego nie mogę milczeć. Nie można obwiniać niewinnych za zbrodnie kogoś innego. Nie można obwiniać i karać dzieci za zbrodnie dorosłych.
Do tego jednak sprowadzają się działania państwa izraelskiego krytykowane zresztą przez samych Izraelitów. Każda krytyka tego państwa wiąże się z odium oskarżenia o żydożerwstwo, antysemityzm. Jakże to??? Mówienie prawdy staje się zbrodnią?
Doświadczył tego nawet Cezary Pazura. Posłuchajcie:
Tego nie trzeba komentować. Ale też nie powinniśmy przechodzić mimo takich słów i stawać jasno po stronie prawdy. Jeżeli nie możemy mówić prawdy, to co dalej? Jeżeli nie możemy wyrażać naszej jasnej opinii – moralnie i etycznie uzasadnionej – to jak będzie wyglądał świat zakneblowany? Gdzie nie będzie można bronić słabszego? Niewinnego? Dziecka???