Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Dobro i zło – w kontekście postępowania ludzkiego.

Ostatnio, miałem taką rozmowę, gdzie pewna osoba próbowała wyjaśnić, usprawiedliwić, dostrzec? – dobro, w pewnej postaci historycznej, czyniącej zło (mordującej i przyzwalającej na mord). Motywowała to tym, że owa postać czyniła też i dobrze w innych sytuacjach walcząc z miłości do swojego narodu, budując jego drogę do niepodległości.

Mordowała jednak inne osoby, z innych narodowości – nawet całkowicie niewinne, nie wnoszące żadnego sprzeciwu co do istnienia narodu, z jakiego pochodził ów morderca. Zdarzało się też mordować jemu osoby, ze swojej narodowości, które inaczej widziały drogę do niepodległości tegoż narodu, czy też wprost nie zgadzały się z drogą, owego mordercy, uznając ideologię, która stawia ów naród ponad inne – za złą.

Czy w związku z takimi działaniami, złe czyny owej osoby dają się zredukować przez czyny dobre na rzecz swojego narodu? Jeszcze inaczej: czy można taką osobę mającą na sumieniu śmierć niewinnych, mordowanych w imię istnienia swojego narodu – nazwać: nie do końca złą, a może nawet i w jakiś sposób próbować tłumaczyć ją ze złych uczynków?

Takie pytanie stawiam, jak widzicie ten problem etyczno-moralny?

Przy okazji zaznaczam, że nigdy nie twierdziłem, że: ktokolwiek jest całkowicie zły czy dobry. Przy okazji (krótkiej) rozmowy z interlokutorem, nie miałem okazji o tym wspomnieć, gdyż od razu założył, na nie potwierdzonych przesłankach, że „chcielibyście widzieć w nich tylko złych”, nie wysłuchując jakichkolwiek argumentów w dyskusji. Czy to w ogóle była dyskusja? To inna kwestia. Pewne osoby, nie umieją dostrzec możliwości wymiany poglądów w jakimkolwiek formacie. To oczywiście zupełnie osobny problem komunikacyjny. Założenia „z góry” takich, a nie innych wniosków strony przeciwnej, czy też sposobów ich myślenia, zakładają brak komunikacji, która mogłaby prowadzić do jakiegokolwiek konsensusu. To dość prymitywna forma obrony swoich racji; narzucanie sposobów myślenia drugiej stronie i odmawianie jej uczestnictwa w dyskusji. Osobnym problemem jest to z czego wynikają takie zachowania: z braku kultury, logicznego myślenia, czy też może obawy o to, że bronione tezy, argumentacje posiadają wady logiczne, moralne i etyczne.

Wracając do głównej tezy, zależy mi na próbie odpowiedzi na pytanie czy faktycznie złe czyny (morderstwa) mogą być usprawiedliwiane ideą wyższą?

Pytanie o to czy ktoś jest z gruntu zły czy dobry uważam za niezasadne. Ponieważ, wydaje się że nie ma całkowicie złych ludzi i całkowicie dobrych. Tego stwierdzenia jednak interlokutor nie usłyszał, ponieważ nie chciał dopuścić mnie do głosu, gdyż takie stwierdzenie z mojej strony, zbiłoby go z jego z góry upatrzonych pozycji, których celem było stwierdzenie, że ja zakładam; że taka osoba musi być bezwzględnie (moralnie) zła.

A więc: można usprawiedliwiać zbrodnie osoby [popełniającej złe czyny – morderstwa, świadomie i z pogardą dla statutu ludzkiego istnienia], czy nie można; – jakimiś dobrymi czynami, w dalszej przyszłości popełnianymi dla dobra swojego narodu, a kosztem innego?

Takie dwa filmiki z YT dla porównania dobra i zła.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jeden komentarz do “Dobro i zło – w kontekście postępowania ludzkiego.”

  1. Atakowanie chochoła, czyli polemika z argumentem, którego rozmówca nie sformułował. Taktyka ta ma na celu uzyskanie pozornej przewagi w dyskusji dzięki obaleniu tezy łatwej do sfalsyfikowania, tak jakby to była teza rozmówcy, podczas gdy rzeczywista teza rozmówcy jest trudna lub niemożliwa do odrzucenia. Najczęściej fałszywa teza wkładana w usta rozmówcy stawia go w niekorzystnym świetle. Uważam, że współcześnie wielu ludzi powtarza tę taktykę za autorami kanonicznych tekstów obowiązujących jako jedynie słuszne w obrębie tzw. baniek informacyjnych.
    „Nie sądźcie, abyście sami nie byli sądzeni”. Sądzić nie powinniśmy, ale oceniać musimy. Czy ktoś nadaje się na przyjaciela, wspólnika, żonę, męża, bohatera, czy mogę danej osobie zaufać, czy wypada stawiać jej pomniki? Moim zdaniem zbrodniarze nie powinni być traktowani jak herosi. Czym innym są wady lub zaniedbania, które są udziałem wszystkich ludzi nawet świętych, czym innym zaś metodycznie i z premedytacją popełniane zbrodnie. Tacy ludzie nie powinni być dla nikogo wzorem. Trzeba się za nich modlić i liczyć na Boże Miłosierdzie, bo tylko ono, a nie nasze ludzkie uczynki, nawet bohaterskie czyny, tylko Ofiarna Miłość Jezusa Chrystusa jest w stanie nas usprawiedliwić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *