Straty ludzkie po obu stronach tak naprawdę nie są dokładnie znane. Jest wiele stron internetowych informujących o nich. Są też strony takie jak poniższa informujące o zaginionych:
Nawet w Anglii wiedzą czym były oddziały nacjonalistyczne na Ukrainie i wszelkie z tym związane ruchy. Czy wobec tego wypowiedzi takie jak ta Wiatrowycza nie oznaczają, że jakaś część narodu ukraińskiego odwołuje się do zbrodniarzy? I co gorsza narzuca takie postawy pozostałej reszcie?
Często nawet jest tak, ze owa reszta nie chce mieć nic wspólnego z taka przeszłością Ukrainy? Kolegi szwagier, Ukrainiec walczący na froncie z Rosjanami wprost powiedział mu: „Dlaczego nasz durny rząd nie chce przeprowadzić ekshumacji? Tyle nam pomagacie, chociażby za to i dlatego powinni się zgodzić”
Tak więc pamiętajcie: Nie obrażajcie całej Ukrainy, wszystkich Ukraińców. Mamy tam bardzo wielu sojuszników w walce o Prawdę. Często ich spotykam.
Ten angielski program poniżej jest również i przez nich oglądany i zdecydowanie odrzucają nacjonalizm. Pod programem omówienie tego co w tytule: obrazy dokonanej przez obywatela (już) Polski, Ukraińca z pochodzenia niejakiego Mazurenki.
Poniżej program na YT zrealizowany w Anglii:
To co powyżej to dla tych, którzy nic nie wiedzieli o tej stronie medalu historii ukraińskich działań podczas IIWS. O tyle cenny, że przecież nie nagrany przez nas, Polaków.
Co do Mazurenki. To biedny człowiek, przepełniony jakąś chorobliwą nienawiścią do nas. Nie rozumiejący moralności, etyki i odpowiedzialności jaką ponoszą pokolenia spadkobierców po zbrodniarzach. Do tego posługujący się językiem (slangiem) bandyckim – tak jak użył go w stosunku do naszego prezydenta. Nawet politycy obozu przeciwnego nie zgadzają się z takimi zachowaniami i brakiem kultury wypowiedzi: Posłanka Dorota Łoboda powiedziała wprost, że jest to obraza Głowy Naszego Państwa (a więc wszystkich Polaków).
Link do programu informacyjnego, gdzie jest wypowiedź Pani Doroty (6 minuta 50 sekunda):
Ten wątek w informacjach rozpoczyna się od minuty 5tej i 40tej sekundy. Jest dobrze przedstawiony.
Podkreślam, nie zwracajmy się przeciwko wszystkim Ukraińcom, tutaj są winni konkretni ludzie, propagacja zbrodniczej ideologii w Polsce powinna być całkowicie zakazana. Powinniśmy też edukować Ukraińców do nas przyjeżdżających o prawdzie historycznej. NA Ukrainie manipuluje się tymi informacjami i dlatego wiedza sporej części ich obywateli jest niepełna.
Dlatego te polecam fragmenty po ukraińsku z mojego bloga, o ile Czytelnicy mają kontakt z Ukraińcami. Są to informacje o Sprawiedliwych Ukraińcach (fragment i link poniżej):
„До Уповноваженого з Прав Людини у РП Януша Кохановського та Уповноваженого з Прав Людини у Верховній Раді України Ніни Карпачової
Ми, громадяни Республіки Польща, занепокоєні та стурбовані тим, що не вшановано пам’ять жертв геноциду польських громадян різних національностей, в тім: єврейської, української, вірменської, словацької, голландської, російської, німецької та багатьох інших ВИМАГАЄМО:…”
Próbujmy budować wzajemne zrozumienie i wspólnotę, eliminować tych, którzy są przesiąknięci złem i nienawiścią. Edukować tych którzy nie mają wiedzy.
Mazurenko zreflektował się, jednak należy zadać sobie pytanie co było powodem. Czy nie zagrożenie karą? W wyżej linkowanym programie jest informacja o potencjalnym procesie sądowym. Tego typu naruszenie jest zagrożone karą do 3 lat wiezienia.
(foto ekranu)
Reakcja jego pracodawcy była jak najbardziej słuszna. Nie możemy sobie pozwalać na takie zachowania i wypowiedzi na terenie Polski.
Reakcje te pojawiły się w związku z zawetowaniem ustawy pomocowej przez Pana Prezydenta. Min. zawetowane zostały: dostęp do systemu Starlink, 800+ dla wszystkich Ukraińców (powinny być konkretnie przyznawane, wg mnie tylko tym którzy faktycznie miejszkają na terytorium Polski, płacą tu podatki i pracują), zbyt szeroki dostęp do lekarzy i leczenia Ukraińców (było to wykorzystywane, przez wiele osób, które robiły sobie wycieczki z Ukrainy, nawet przyznając się do tego, że jadą tylko żeby się podleczyć – nie brały żadnego udziału w działaniach zbrojnych – to info mam z pierwszej ręki od lekarzy). Przedmiotem weta nie jest spłata odsetek za pożyczkę Ukrainy od komisji Europejskiej, które zobowiązaliśmy się spłacać w 2023 roku. Ta umowa obowiązuje do 2027 roku.
Jako ilustracja do wpisu: screen wypowiedzi z „x”.
Linki polecane:
Polecam też link w który są relacje ocalałych z Ludobójstwa:
Cóż, z przyjemnością słuchałem logicznych argumentów w wykonaniu Pana Marka Miśko. Cenię sobie te wypowiedzi jego z uwagi na logiczną argumentację, stosowania zasad „od ogółu do szczegółu” bez wyrywania się z dygresjami, nie zawsze na temat (jak ma to miejsce niezwykle często we wszelakich debatach politycznych). Pięknie, ładną polszczyzną przedstawiana logiczna argumentacja. Nic, tylko pogratulować.
Mamy też niezwykłe zestawienie pięciu (delikatnie mówiąc) niezbyt inteligentnie wypowiadających się osób. Szczególnie jedną z nich ostatnio obserwowałem przy okazji, dyskusji związanej z myśliwymi:
Lubiłem słuchać i oglądać Pana Mazurka w RMF. Teraz „śledzę” go w ZERO. Od jakiś 15 lat wiem to co mówi Pan Mazurek na początku tego programu.
Media społecznościowe. Prowadzę sobie mojego bloga od mniej więcej tylu lat. Wcześniej pod inną domeną, parę razy na różnych innych podstronach stowarzyszeniowych. Wydaję bardzo skromną sumę pieniędzy na utrzymanie serwera i domeny. Nie zarabiam na tym. Jedyne polecenia – bo nie reklamy na blogu, to polecenia Przyjaciół, którzy pomagają mi w prowadzeniu tych działań.
Moim celem nie jest kasa – ale poszerzenie wiedzy na parę tematów. Dlatego też nie pretenduję do poziomu ZERO czy jakiegokolwiek innego komercyjnego działania. Ale, moi drodzy już w 2010 roku zauważyłem że poprzez działania medialne – w rodzących się wtedy przekazach społecznościowych, komunikatorach itp zacząłem docierać do lawinowo narastającej rzeszy osób natrafiających na mój przekaz. Po startach z tak zwanych nie biorących miejsc w wyborach samorządowych (pierwszy start 2010), dostrzegłem wzrost o kilka tysięcy procent wejść na moje strony, blogi, wpisy…itp. Przekaz szedł lawinowo. Przez 15 lat jakie minęły od tego czasu dotarłem do setek tysięcy osób, czy to przez współdziałanie i inicjowanie programów dokumentalnych, dawanie wywiadów, organizację spotkań (ks Isakowicz, Krzesimir Dębski, dr Lucyna Kulińska, Ewa Siemaszko, Profesor Adam Ostanek…inni…), wpisy internetowe, wszelkie inne działania lokalne i ogólnopolskie…
Jest potęga w mediach społecznościowych, w ludziach – w NAS po prostu. Nie doceniamy tego. Ale właśnie poprzez nas możemy zmieniać rzeczywistość. Zmieniać też i tych, których wybieramy do reprezentowania nas. Musimy jednak trochę się wykazać; zainteresować i wybrać. Może też w wolnej chwili zapoznać z innymi myślącymi podobnie. Budować.
I tutaj Pan Mazurek ma całkowitą rację:
Mazurek zamiata – i nie chodzi wcale tylko o KPO, pokazuje przede wszystkim siłę mediów społecznościowych i to że obawy są po wszystkich stronach sceny politycznej…
Warto, ponieważ mieszkamy tutaj, nasza kasa jest tutaj rozdawana, a jednak można, naprawdę można coś ogarnąć: wspólnie. Trzeba tylko się zjednoczyć. Wcale niekoniecznie w jakiejkolwiek partii.
Bądźmy Polakami, bądźmy obywatelami spróbujmy być odpowiedzialni. Do tego potrzeba trochę czasu poświęcić, pogadać z innymi i coś wspólnie zbudować. I wiem że to daje efekt.
Przez te lata moi drodzy, dotarłem pośrednio i bezpośrednio do dziesiątek, a patrząc na ilości wejść na strony, filmy z YT, zasięgi itp to do: setek tysięcy osób. Na każdej ulotce, którą drukowałem w każdych wyborach w jakich brałem udział był link do blogu i opisane o co walczę – o prawdę historyczną, o pamięć, o wolność wyboru (posiadania środków obrony), też o obronę godności życia ludzkiego. Zdarza się że ludzie podchodzą do mnie w sklepach, po mszy św i pozdrawiają, poznają, gratulują (ostatnio stało się to wczoraj). To działa moi drodzy. Czasami wystarczy tylko przekazać ulotkę, adres strony, adres do filmu na YT. I budujemy społeczność świadomą, nie manipulowaną przekazami z gigantów medialnych opłacanych, aby przekazywały taką a nie inną wizję rzeczywistości, która komuś ma do czegoś służyć.
To ciągle Wasz wybór czy chcecie myśleć i decydować samodzielnie. Wiecie po co? Bo to nasz kraj, wspólny – jesteśmy Polakami. I jak chcemy to możemy być patriotami (czytaj właściwie, nie tak, jak przekręcają na; nacjonalistów – aby zdeprecjonować pojęcie i słowo „patriota”, „patriotyzm”). Nie dajmy się.
Dlatego kanał ZERO szczególnie się mi podoba. Jak na razie wydaje się że są niezależni. Oby tak było i by trwało dalej.
Zbrodniarz nie żyje. Został odnaleziony wczoraj. Prawdopodobnie zadał sobie samemu śmierć używając nielegalnego sztucera, jakim zabił swoje ofiary.
Tragedia, jaka się stała, wpisuje się w dyskusję na temat legalnego posiadania broni do obrony. Czy byłaby szansa, na jego powstrzymanie, gdyby ktokolwiek z zaatakowanych był również uzbrojony? W USA stopniowo przestępczość spada, szczególnie w stanach, gdzie jest pełny dostęp do broni kulowej. Powód oczywisty: szansa śmierci podczas dokonywania przestępstwa w miejscu gdzie wszystkie potencjalne ofiary mogą być uzbrojone, jest bardzo wysoka. Poza szaleńcami, „normalni” bandyci zdecydowanie chcą przeżyć, to ich ofiary mają zginąć. Gdy jednak te ofiary są gotowe do obrony i posiadają właściwe środki do jej realizowania… No cóż. Szanse napastnika drastycznie maleją. Już wiele lat temu znany profesor Kryminologii, demokrata Gary Kleck udowodnił w swoich badaniach, że najlepszą formą obrony jest być uzbrojonym niż rozbrojonym.
Niestety, w naszym kraju żadne badania na ten temat nie są prowadzone, statystyki zaciemniane i prowadzi się jedynie anty -kampanię dotyczącą posiadania (legalnego) i umiejętności posługiwania się bronią kulową w celach obronnych. Powody są przemilczane, można się ich jedynie domyślać. Również i podczas trwania wydarzenia z powyżej wymienionym zbrodniarzem Tadeuszem Dudą, wiele materiałów niejako tendencyjnie się myliło.
Słowa „strzelanina”, gdzie miejsce miała w zasadzie egzekucja (ofiary nie odpowiadały ogniem broni kulowej, ponieważ jej nie posiadały: definicja pojęcia „strzelanina” odnosi się do wymiany ognia z broni między stronami sporu, konfliktu, napaści), dokonana przez napastnika, który jako jedyny był uzbrojony, budzi moje mieszane uczucia na temat profesjonalizmu piszących takie materiały.
Również tendencyjne i nieprawdziwe komentarze pojawiające się pod niektórymi artykułami, w których próbuje się przemycić znak równości między bronią legalną a nielegalną, osobiście mnie mocno niepokoją. Niepokoją głównie z uwagi na domyślny fakt całkowitego braku wiedzy komentujących, w różnicy między posiadaniem broni legalnej czy też nielegalnej.
Broń nielegalną (w zasadzie) może posiadać KAŻDY. Jest to nieweryfikowalne do czasu jej użycia, tak jak w przypadku Tadeusza Dudy (ponoć był kłusownikiem, a jego nielegalny sztucer, to samoróbka). Powtarzam zatem: broń nielegalna jak sama nazwa wskazuje, jest zdobyczą całkowicie poza prawem, poza systemem. Nikt z nas nie ma wpływu na osobę, która taką broń chce posiąść. Co więcej: wiedza na temat chęci posiadania takiej broni jest nam absolutnie niedostępna. Już z samej natury nielegalności owej czynności – ten kto zechce łamać prawo poprzez zakup broni nielegalnej, nie poinformuje nikogo o takim zamiarze.
Zupełnie odwrotnie, jeżeli chodzi o posiadanie broni legalnej. Tutaj jest kilka skomplikowanych procedur wymagających chociażby niekaralności, czy też szczegółowego badania lekarskiego, przez kilku lekarzy (psychologa, psychiatrę, okulistę, lekarza ogólnego – wszyscy muszą posiadać odpowiednie uprawnienia).
Nierozróżnianie tak oczywistych różnic, oznacza że wiedza na ten temat jest bardzo niska, wręcz zerowa. Pisanie komentarzy w stylu: „teraz Polacy będą się zabijać masowo, jak da się im broń do ręki”, pod materiałem o Tadeuszu Dudzie, to czysta demagogia, lub też – co jest o wiele niebezpieczniejsze: celowe działania na przykład: wrogich służb (może rosyjskich nawet). Celem ich jest, oczywiście – zdepopularyzowanie posiadania broni kulowej dla obrony, a co za tym idzie uwstecznienie znacznej części społeczeństwa w umiejętności użytkowania takich środków obronnych, co powoduje obniżenie umiejętności obronnych społeczeństwa w skali makro. Co za tym idzie: na pewno jest to korzystny czynnik dla kraju, który chce w przyszłości zaatakować nasz kraj. Będą mieli po prostu „łatwiej”.
Temat ten szerzej można rozwijać na wiele aspektów. Kilka z nich poruszałem we wpisach wcześniejszych na moim blogu. Poruszę tutaj tylko jeden: powszechna gotowość do obrony własnej, w tym; siebie, rodziny, własnego lokum, domu, dzielnicy, miasta itp powoduje, że szacunki, jakie musi wykonać potencjalny najeźdźca w przypadku chęci konwencjonalnego zajęcia danego terenu (bez użycia broni masowej zagłady, co jest logiczne, gdy użycie takiej broni, na dłuższy czas uniemożliwia korzystanie z potencjalnie zajętych terenów – tą metodą), mogą doprowadzić go do zmiany decyzji – odwleczenia terminu ataku, lub też całkowitej rezygnacji. Jeżeli sygnał idący z zagrożonego kraju jest jasny i oczywisty – że całość społeczeństwa jest przygotowana (posiada umiejętności i środki do odparcia ataku), a więc tym samym aspekt obrony takiego terytorium staje się po prostu: wiarygodny.
Tym samym oczywiste jest, że służbom wywiadowczym danego kraju, który chce zaatakować może zależeć na umieszczaniu defetystycznych komentarzy i działaniach, które powodują deprecjonowanie posiadania umiejętności obronnych.
Tak że mój niepokój jest jak widać obarczony racjonalnymi argumentami. W przypadku społeczeństwa niedoinformowanego lub też wprowadzonego w błąd działaniami służ obcych wywiadów, mogą się zdarzać komentarze ze strony osób, które absolutnie nie pracują dla obcych służb, jednak przeszły swojego rodzaju „pranie mózgu” i wierzą w absurdalne i bezpodstawne zarzuty kolportowane przez właściwe i przygotowane do tego komórki wywiadowcze – specjalizacja: dezinformacja na terenie wrogiego państwa (tak się mówi o stosunku Rosji do Polski już od pewnego czasu).
Wydaje się, że wszystkie działania polskich mediów, służ powinny iść w zgoła odmiennym kierunku.
Dlaczego nie do końca się tak dzieje? Warto sobie zadać to pytanie i próbować znaleźć właściwą odpowiedź.
Tymczasem pamiętajmy: broń nielegalną ma, lub może mieć: każdy przestępca, bandyta, członek mafii; rodzimej lub obcej. Nam praworządnym obywatelom zostaje tylko i wyłącznie droga legalna.
Sami zadajmy sobie pytanie, czy w obliczu tego, co obecnie się dzieje i narasta, nie warto jednak podążyć drogą posiadania chociażby samej umiejętności, jak nie faktycznego posiadania broni kulowej, mogącej się przydać do obrony koniecznej.
Impreza bardzo przyszłościowa. Energetyczna. Budująca więzi międzyludzkie. Pokazująca że można szukać w miłości do ludzi, przyjaźni między ludźmi i odnajdywać pokój i … spokój. Zajrzeliśmy tam jadąc z Częstochowy z Jasnej Góry. Nasza córka była już dwukrotnie. W tym roku nie mogła jechać na całość dlatego postanowiliśmy że zaglądając na Apel Jasnogórski w piątek i kłaniając się naszej jasnogórskiej Pani z różnymi prośbami i podziękowaniami, następnego dnia będziemy mogli zajrzeć na festiwal. I mimo problemów komunikacyjnych (remont drogi z Lublińca do Kokotka) po mszy św na Jasnej Górze o 11.30 dla XIX pielgrzymki rowerowej – przy pomocy Ojców Oblatów – którzy wysłali po nas samochód na dworzec, po południu byliśmy w Kokotku.
…i zakup biletów na dzień koncertowy:
Niesamowita atmosfera, rozmowy, przyjaźnie, młodzi ludzie bez dziwnych alkoholowo-narkotycznych „zachowań” (jak na innych festiwalach, a na paru z małżonką bywaliśmy)… Czuć było wszechobecną Miłość. Ochroniarze pełniący bardzo ważne zadanie pilnowania porządku i zabezpieczenia mili, sympatyczni – porozmawiałem z jednym, któremu spodobała się moja koszulka rocznicowa…
Towarzyszyła mi też lektura, polecam:
Legendarne już naleśniki nad jeziorem:
Wszechobecna służba porządkowa…(akurat robią sobie wspólne foto – z profesjonalną służbą)
I oczywiście my w tym wszystkim…
TO na co czekali tego dnia wszyscy: główny punkt programu tego dnia, wieczorne koncerty:
18:00 koncert: Mesajah
„Reggae jest muzyką powrotu do korzeni, a kultura rasta jest w pewnym sensie kulturą przeszłości. Tymczasem na EP-ce „36,6” Mesajah podkreśla, jak ważne jest, żeby żyć „tu i teraz”. – Wiadomo, że uczymy się na błędach i nie możemy zapominać o historii, bo jak się to robi, to historia szybko zatacza koło i do nas wraca. Ale w moim przesłaniu chodzi o to, by nie kąpać się w przeszłości. Nie snuć scenariuszy, co mogłoby się zrobić inaczej – wyjaśnia rozmówca Makena. – Im dłużej skupiamy się na analizowaniu takich wizji, tym bardziej umyka nam chwila obecna, która jest równie ważna, a może i ważniejsza niż „taplanie się” w tym, co było albo co dopiero będzie.„
Muzyka energia, świadectwa wykonawców i modlitwa (krótka) po obu koncertach za wykonawców i razem z nimi. Siła wiary i modlitwy. Piękne przeżycie.
21:00 koncert: C-Bool
„Grzegorz Cebula (C-Bool) urodził się 30.05.1981 r. w Pyskowicach na Śląsku. Na samym koncercie powiedział trochę o sobie – fascynacja muzyką zaczęła się w podstawówce.
Dla mnie czymś fajnym było to, że zderzenie dwóch różnych nurtów muzycznych nie przeszkodziło w zabawie wszystkim obecnym. Pamiętamy stare czasy – walki punkowców z metalowcami – ich wszystkich ze skin-headami itp… Tutaj była po prostu wspólna zabawa.
Godzina 23.30 – sobota. Czas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem wybrany przeze mnie. Tuż przed wyjazdem, gdzie osobiście odwoził nas proboszcz Maciej z Kokotka (wcześniej ulica Ostatnia w Poznaniu centrum misyjne i parafia O. Oblatów), za co serdecznie mu dziękujemy raz jeszcze.
Myślałem że jakoś pójdzie po powrocie z pogrzebu mojego mentora i Przyjaciela coś napisać, prawdę mówiąc jednak nie jest to łatwe, chciałoby się zbyt wiele wspomnieć a jednocześnie żal że tych setek fotografii ze spotkań nie ma więcej – i nieliczne gdy gościliśmy Tadeusza u nas w domu, wiadomo, aby nie zakłócać prywatności spotkań nie chciałem rejestrować tej wspaniałej obecności. Może trzeba było? Ciągle czuję niedosyt materiałów po przeglądnięciu archiwów domowych. Jest tego i tak sporo i postaram się wybrać chociażby po jednej fotografii z każdego spotkania i zamieścić w takim albumie wspomnieniowym. Tak trochę dla siebie żeby sobie to wszystko na nowo przypomnieć. Miłość do Kresów Wschodnich, z których wywodzi się rodzina od strony matki mojej żony, a moje nazwisko „Szelągowski” pierwszy raz pojawiło się na Wołyniu – jak donosił mi mój imiennik i „nazwistnik” tak to chyba trzeba ująć gdy dotarł do jego Taty inny Szelągowski z Warszawy badający genologię nazwiska. Bolesna walka o Prawdę dotycząca zbrodni Ludobójstwa na narodzie polskim dokonana przez członków narodu ukraińskiego – bratniego dodam, aż do tych złych czasów nacjonalizmu i nazizmu, Doncowa, Bandery, Szuchewycza i innych zwyrodnialców budujących nienawiść w ludzkich umysłach do drugiego człowieka, tylko dlatego że był innej narodowości… Połączyła nas także dbałość o osoby niepełnosprawne intelektualnie. Kwestowałem i do tej pory namawiam na wpłaty na Fundację Brata Alberta. Wiem że warto. Nie raz byłem w Radwanowicach, w Krakowie na Albertianach, poznałem wychowanków, ale przede wszystkim znałem Twórcę idei, współzałożyciela Fundacji: Tadeusza. On żył tym dziełem. Wszystko poświęcił dla Fundacji. Sam nic nie miał. Wszystko było własnością Fundacji – on sam też. Każdą złotówkę zdobytą, wyżebraną i zarobioną przeznaczał na Fundację. Obecnie 38 domów opieki dziennej (WTZ), 4 domy opieki stałej, 1200 podopiecznych i 500 pracowników to Jego dzieło. Chciałbym aby przetrwało do końca świata. TO jest prawdziwe dzieło miłosierdzia nad drugim człowiekiem i miłości do niego.
Dziś tyle poza linkiem do audycji radiowej – wspomnienia, nagranej dwa dni po śmierci Tadeusza w której bierze też udział moja córka Emilia. Też daje piękne świadectwo tego jak zapamiętała księdza. Żałuję że tak rzadko ją zabierałem do Radwanowic i do Krakowa na Albertiany. Może jeszcze ze 2-3 fotki…
Zachęcam też do wspierania Fundacji Brata Alberta przez 1,5 % datek z PIT, wszelkie dobrowolne wpłaty, a także poprzez zakup książek Jego Autorstwa na stronie fundacji, wszystkie prawa autorskie są własnością Fundacji i dochód jest przeznaczony na cele Fundacji Brata Alberta.
Albertiana 2015
Radwanowice wręczenie nagrody Stanisława Hr Pruszyńskiego – grudzień 2013.
Spotkanie w Łężycy w 2021 roku Ks Tadeusz z moją żoną, tak półprywatnie… zapewne po opowiedzeniu jakiegoś dowcipu przez Tadeusza.
Do Łężycy przyjeżdżam od 2010 roku, dowiedziałem się o tym miejscu w Warszawie na konferencji kresowej, ksiądz mi opowiedział o zapoczątkowanych tam obchodach i poznał z Profesorem Leszkiem Jazownikiem przedstawiając go wtedy jako bardzo zaangażowanego w sprawy kresowe człowieka i serdecznie mi go polecając.
Taka znacząca fotka 70-ta rocznica; – marsz w 2013 roku (razem z księdzem byliśmy w Ogólnopolskim Komitecie Organizacyjnym Obchodów) i koszulka mojego pomysłu upamiętniająca datę. Od tego czasu co roku produkowałem jakąś ilość koszulek w zależności od środków dla upamiętnienia rocznicy. Właśnie wręczyłem księdzu Tadeuszowi na Placu Zamkowym jedną z nich.
Warto dodać że z racji pochodzenia Tadeusza i wspólnych działań poświęconych pamięci pomordowanych zaangażowałem się też w propagowanie prawdy o Ludobójstwie na Ormianach dokonanym przez Turków podczas I Wojny Światowej. To pochodzenie Tadeusza też mnie bardzo zainteresowało i wiele przez te lata dowiedziałem się o tym pięknym narodzie a także poznałem wielu Ormian.
Zapraszam do odsłuchania gawędy księdza Tadeusza o jego korzeniach ormiańskich:
I jeszcze krótki program TVP Kraków o księdzu i Ormianach:
Tadeusz w swoim gabinecie – miejscu pracy i powstawania Jego książek.
Materiał o tym jak Czesi zaczynają walkę z obrotem bezgotówkowym. Imponują mi nasi sąsiedzi…
„…Euronet wyliczył, że co czwarty Czech korzystający z karty kredytowej spotkał się z żądaniem gotówki w miejscu, w którym wcześniej bez przeszkód płacił przy pomocy karty. Prawie połowa z klientów, którzy nie mogli zapłacić kartą, miała przy sobie gotówkę. 34 procent poszukiwało bankomatu, a co piąty udawał się tam, gdzie karty się przyjmuje…”
Czy jakiś niszowy Konline nie zrobił sobie czasami reklamy tym działaniem? Oczywiście w tytule postu piszę o represjonowaniu za poglądy. To jest druga strona medalu – do tej pory środowiska SF w tym kraju cechowały się raczej wolnością słowa, poglądów głoszonych (też politycznych) i dużą swobodą. A tutaj taki „myk”, taka „wtopa”. Do tego bliżej nieokreślone zarzuty, które mnie osobiście wprowadziły w osłupienie: „nie chce mieć gości którzy szykanują inne grupy społeczne„. Abstrahując od tego, że autor SF pisze SF, a więc w zasadzie w tej formule można mu wszystko, i bardzo ciężko się doczepić do twórczości w której np. prześladuje się ziemian przez kosmitów (Zajdel), czy w ogóle tworzy się jakieś wizje społeczne, które mają być tłem fabuły, akcji itp (jak tu ocenić co jest prawdziwym poglądem Autora, a co tworem spełniającym określoną rolę w fabule), to „wyciąganie” nawet gdy się wie o danym Autorze jakie ma poglądy polityczne, w kontekście udziału w konwencie jest represjonowaniem tegoż aktora, ustawianiem go pod pręgieżem opinii społecznej, swoistym „rasizmem” kulturowym. Abstrahując także od tego, że trzeba by chyba jeszcze udowodnić że Autor ów naprawdę tak myśli, że ma to jakikolwiek wpływ na to; jak pisze i jeszcze: że jest to negatywny wpływ na społeczeństwo. Wydaje się mi to bardzo trudne, jak wręcz niemożliwe. W końcu interpretacja subiektywna KAŻDEGO autora należy do Czytelnika. I jest ich dokładnie tyle ilu Czytelników.
A może fakt na przykład że Andrzej strzela na strzelnicy uprawiając sporty strzeleckie może oznaczać, że… co właśnie? Może roi się twórcom konwentu że będzie chciał te umiejętności wykorzystać w innym celu niż sportowy? Np obronnym? Tak się składa, że sporty tego typu z gruntu są traktowane jako sporty pro-obronne. W samym ich podstawowym założeniu.
Jednak próby (na przykład) udawadniania, że wykorzysta swoje umiejętności w jakichkolwiek nielegalnych celach są nadużyciem, oczernianiem dobrego imienia Autora i nękaniem, sądzę że śmiało można by wytoczyć proces organizatorom tego dziwnego konwentu kierującego się wyborami Autorów z uwagi na ich prywatne polityczne sympatie czy poglądy – z odpowiedniego artykułu za takie domniemania (oskarżenia? to powinni rozpoznać prawnicy).
Ten dyskurs dochodzi do paranoi w przypadku Autorów utworów literackich jeżeli na tej podstawie wyciąga się wnioski o szykanowaniu jakiś „grup społecznych”. To mniej więcej tak jakby zarzucało się Sienkiewiczowi że szykanuje: Szwedów, Kozaków i Bóg wie kogo jeszcze – na przykład: czarnoskórych (w dziele: „W pustyni i w puszczy” – postać Kalego, której wypowiedzi przeszły już do języka potocznego). Tutaj jest to szczególnie wyraźne – bo przecież dotyczy autorów fantastyki naukowej (z angielska: Science Fiction), a więc z definicji czegoś co jest fikcją.
Organizatorzy i twórcy tego konwentu co najmniej; się ośmieszyli – co najmniej, jeżeli nie bardziej: wystawili nie tylko na pośmiewisko pokazując SWOJE poglądy polityczne i to że to one właśnie mają wpływ na wybór gości na konwencie. Wniosek jest jeden: ten konwent jako (delikatnie mówiąc); politycznie ukierunkowany na jedyną tylko słuszną (wg jego organizatorów) ideę i drogę – należy omijać szerokim łukiem. I tak bym uczynił marginalizując go całkowicie i jako Autorzy i uczestnicy. Autorzy powinni dodatkowo: w geście solidarności z wyproszonymi twórcami tej samej gałęzi literatury, powinni nie wziąć udziału w tej skrajnie upolitycznionej hucpie.
Tym samym to właśnie organizatorzy i twórcy owego wydarzenia powinni znaleźć się na pręgierzu środowiska.
Czy tak się stanie? Nie wiem, ale jedno jest pewne; w zdrowym autorskim środowisku tak stać się powinno.
Nie może być tak, że czyjeś poglądy (organizatorów, nie Autorów) mają wpływ na dobór prelegentów w tak szeroko pojętej formule, jaką jest SF.
Dodam jeszcze kilka słów wyjaśniając kwestię poruszoną powyżej, dotyczącą sportów strzeleckich, które od lat wspólnie uprawiamy z Andrzejem i naszymi żonami: jest to sport stawiający bardzo wysokie wymagania przed uprawiającymi go, dotyczące; koncentracji, koordynacji, skupienia, utrzymania wysokich standardów bezpieczeństwa. Na pewno nie dla wszystkich. To, że Andrzej od lat go uprawia jest wielkim in plus na jego korzyść. Na pewno warto propagować ten sport – i zapewne gdyby spora część naszego społeczeństwa się do niego przekonała, byłoby to z korzyścią dla nich samych. Uprawiać strzelectwa nie mogą: osoby karane, osoby z chorobą psychiczną. To chyba wystarczająca POZYTYWNA weryfikacja – która wystawia bardzo wysoką ocenę uprawiającym strzelectwo.
Link do jednego z doniesień o wyproszeniu Autorów z konwentu: