Dmowski a traktat Ryski; ile błędów?

Od pewnego czasu dostrzegam ścierające się ponownie grupy zwolenników i przeciwników dwóch polityków: Piłsudskiego i Dmowskiego. Znów wybucha stara jak świat dyskusja, upraszczając mocno: czy jajko czy kura? Dlaczego takie podejście z mojej strony? Ponieważ dyskutujący widzą jakby tylko fragmenty które najlepiej im odpowiadają, tylko o nich rozprawiają i nie chcą dostrzegać zupełnie innej argumentacji. Tym samym spłaszczają i ograniczają siłę swojej argumentacji zapętlając się w niej.

Ostatnio słyszałem taką tezę od jednego z dyskutujących że Dmowski był „super” i „mistrzem” ponieważ doskonale rozeznał cechy narodowości ukraińskiej (dodam: negatywne). Z Drugiej strony rozmówca nie chciał przyjąć do wiadomości, że w myśl idei Dmowskiego, inkorporacja narodowa zakładała zachłyśnięcie się polskością właśnie tych (między innymi) nacjonalistów ukraińskich. Efekt był widoczny w ciągu trwania dwudziestolecia: powstały grupy i organizacje terrorystyczne z OUN na czele, które ciągle próbowały zaakcentować własną niezależność narodową. W 1930 bez mała doprowadziła ta organizacja to zbrojnego powstanie przeciw IIRP, co było samo w sobie całkowitym nonsensem – ponieważ tylko w granicach IIRP mogli rozwijać swoją odrębność narodową (na pewno nie w Rosji Sowieckiej), budować ewentualnie jakieś elity i dojrzałość państwową zakładając, że przyszły konflikt przyniesie rozwiązanie i budowę na wschodzie niepodległego państwa ukraińskiego. Niestety, sama ideologia OUN oparta na od podstaw złych założeniach – silnie nacjonalistycznych czerpiących z faszystowskich wzorców i nazistowskiej idei tworzącej się w Niemczech, opartej przede wszystkim na rasistowskich elementach, które prowadził do oczyszczenia nacji – z gruntu stawiała tą organizację w silnej opozycji do założeń Dmowskiego.

Tak, jak w przypadku idei federacyjnej dobrze pokierowanej (zakładam że przy innym podpisaniu pokoju Ryskiego, można było utworzyć najpierw jakiś rodzaj województwa na wschód od Zbrucza, które stopniowo by oddawano w kontrolę i do dyspozycji Ukraińców w miarę wzrastania ich dojrzałości narodowej i administracyjnej do utworzenia niezależnego tworu państwowego, a następnie przekazania im władzy i utworzenia zalążka państwa), nie kłóciły się coraz silniejsze narodowe dążenia i tęsknoty grup narodowości wschodnich. Oczywiście byłoby to bardzo skomplikowaną inżynierią – jak by się dziś to nazwało – społeczną. Czy by się udała – nie wiemy. Jednak z punktu widzenia historii, która zaistniała, mogłoby to być o wiele bardziej uniwersalnym rozwiązaniem, godzącym chociaż częściowo dążenia do niepodległości narodowej Ukraińców, a w skutek też działań wspomagających te dążenia, czynionych przez państwo polskie jako swoistego rodzaju wzorzec, mogłoby też spowodować złagodzenie skrajnych idei nacjonalistycznych.

Pójście jednak w stronę inkorporacji, narodowej dla rodzącego się ducha narodowego Ukraińców, mocno niestety podbarwionego złymi ideologiami nazistowsko-faszystowskimi powodowało stan naturalnego zwarcia. Ze strony nacjonalistów widziano tylko opresyjność – której wcale nie było, państwa polskiego – bo przecież we własnych nacjonalistycznych założeniach ukraińscy ideolodzy zakładali bez mała całkowity totalitaryzm i kontrolę tylko jednej nacji (ukraińskiej) nad innymi. A więc można by rzec; krytykowali mechanizm podobny do swoich założeń o wiele bardziej restrykcyjnych. I walczyli z nim zamiast zrozumieć że IIRP jest tak naprawdę jedynym gwarantem przetrwania i budowy elit ukraińskich, że tylko współpraca może uczynić z nich forpocztę do utworzenia państwa ukraińskiego. Istnienie idei Dmowskiego preferowanej przez grupę obozu narodowego utrudniało tylko porozumienie. Oczywiście, młode państwo polskie które z takim trudem w końcu odzyskało niepodległość musiała stawiać na silny akcent patriotyczny w narodzie. Aby on mógł budować swoją tożsamość i przetrwać. Tym samym w myśl idei autorstwa Dmowskiego stawiano na teoretyczne rozwiązanie, które już wtedy było nierealne: budowę narodu polskiego na przekonaniu innych że nie ma szansy na ich rozwój i budowanie narodowości, i że to jedyna opcja współistnienia.

Wyobraźmy sobie jakby nam coś takiego próbowało przekazać, np Niemcy, że lepiej dla nas stać się Niemcami bo polska za słaba i i tak nie powstanie. TO pokazuje jak bardzo chyba był oderwany od rzeczywistości Dmowski. A szkoda, bo przecież to był inteligentny mądry człowiek, Polak patriota, który był niekwestionowanym jednym z ojców powstania IIRP. A tutaj wpuścił sam siebie w ślepą uliczkę mrzonek o wielkości, potędze i atrakcyjności ledwo co powstałej po tylu latach niebytu Rzeczpospolitej. To mogłoby się sprawdzić gdyby naprawdę posiadano argumenty i atuty siły i potęgi narodowej, gdyby Rzeczpospolita była potężna i poprzez to budziła szacunek, wśród innych narodów. Ale nie można było tego powiedzieć o dopiero tworzącym się Państwie budowanym na zgliszczach i gruzach terenów po trzech zaborcach (inna infrastruktura gospodarcza, odmienne kody kulturowe zaszczepione w ludności, problemy komunikacyjne z tym związane chociażby), po wojnie światowej gdzie linie frontów przebiegały przez tereny tworzonego państwa, po dodatkowej wojnie z wschodnim wrogiem, co prawda wygranej, ale jak wielkim wysiłkiem.

Nie mogę się nadziwić, że tak inteligentny człowiek tego wszystkiego nie dostrzegał. I tutaj jego można by rzec – rywal, o wiele mniej zintelektualizowany mona by rzec, bardziej nieokrzesany, ale dysponujący wiedzą praktyczną i doświadczeniem (między innymi żywiołu wschodniego tak doskonale opisanego przez Konecznego później jako cywilizacji turańskiej – opartej na prymitywnej gloryfikacji siły), Piłsudski, niejako instynktownie dostrzegał jedyną szansę, drogę dla budowy potęgi polskiej, być może na początku tej drogi trzeba by było trochę ugiąć kolana, zbudować nić porozumienia, wyedukować narody na wschodzie dopiero tworzące się, budzące swoją tożsamość narodową, że są faktycznie tym odrębnymi narodami i że to my Polacy pomożemy im nimi być; ot była nikła szansa na budowę potęgi Rzeczpospolitej w oparciu o federacyjność.

Czy by się udała? Nie wiadomo. Nie dowiemy się. Idea federacyjna została zaprzepaszczona przez pokój ryski. Nie podjęto tej próby. Piłsudski był za słaby (nie miał wystarczającej grupy swoich ludzi), aby przeforsować budowę państw buforowych, co musiało zadziać się najpierw pozyskaniem większych terenów na wschód, rozepchnięciem się. Które, w przyszłości można by było oddawać stopniowo, najpierw jako autonomie, później jako niezależne państwa. Budować siłę państwa jako protektora słabszych. To na pewno by się nie podobało sowieckiej Rosji. Jednak wtedy była na tyle słaba że nie mogłaby się przeciwstawić, a my moglibyśmy wykorzystać krzewienie idei międzymorza, która miałaby jakieś podstawy materiałowe w postaci większej części ziem na wschodzie. I miałoby to jakiś sens. Na pewno nie byłoby łatwe, ale byłoby dobrym punktem wyjścia. I widział to Piłsudzki, ten „nieokrzesany prostak” jak to niektórzy chcą go widzieć, nie umiejąc czytać między wierszami. Tak, jego pisma teksty były o wiele prostsze niż intelektualnie stojącego wyżej Dmowskiego. Ale cóż z tego? Dmowski nie umiał dostrzegać tego co Piłsudski, który był z cała tą swołoczą w jednym organizmie i jak sam potem powiedział (proszę wybaczyć przytaczam z pamięci): „Z pociągu socjalizm wysiadłem na przystanku niepodległość”. To była jego wielkość i tutaj każdy powinien się z tym zgodzić jego miłośnik wiadomo ale i jego oponent. Krótkowzroczność Dmowskiego w kontekście planów federacji i międzymorza jest aż nadto widoczna. Przepraszam koledzy, miłośnicy Dmowskiego. Takie są realia.

Do tego dochodzi jeszcze jeden ważny aspekt: ratunku naszych rodaków. I tutaj już Dmowskiemu nie można darować. W myśl założeń państw buforowych i pozyskania jak największej ilości ziemi (też taktycznie to jest uzasadnione- czysto wojskowo, zawsze wrób ma więcej do zdobycia, a nie mniej), powstania ich na terenach pozyskanych na wschodzie, można byłoby wtedy przesiedlić do Rzeczpospolitej z tamtych terenów setki tysięcy Polaków, którzy w większości zginęli podczas tzw „operacji polskiej NKWD 1937-1938”. Wtedy, kiedy Sowieci (komuniści rosyjscy) poczuli się na tyle silni aby dokonać ich eksterminacji. I to jest wielki zarzut bezduszności Dmowskiego w swoich kalkulacjach. Zresztą podnoszony raz po raz przez wielu historyków. CO to jest mało? CO to jest wiele? Dziś oglądamy państwo USA, które potrafi ratować pojedynczych swoich obywateli. Dmowski zostawił setki tysięcy bez ratunku swoją decyzją zwartości państwa narodowego i nierealną ideą inkorporacji narodowej (duchowej), na pastwę Sowietów.

…koncept Rzeczypospolitej narodowej, którą Dmowski uważał za ideał, w okresie dwudziestolecia międzywojennego okazał się nieracjonalny. Pomysł, aby ludność polska spolonizowała wschodnie mniejszości narodowe, spalił na panewce, bowiem w dwudziestoleciu mieliśmy do czynienia z bardzo przyspieszonym dojrzewaniem narodowościowym tych grup. Okazuje się, że atrakcyjność polskości i hasło polonizacji nie było chwytliwe…” – ten cytat z artykułu: „Prof. P. Waingertner: hasłem polskiej delegacji w Rydze w marcu 1921 r. stała się budowa państwa jednolitego narodowo”, pokazuje dobitnie, że Dmowski popełnił kardynalne błędy w swoich założeniach ideowych i już na początku nimi się kierując doprowadził tak naprawdę do skazania na śmierć i Sybir setki tysięcy Polaków. W swojej pysze. BO jak inaczej można nazwać jego założenie, że sama polskość będzie na tyle atrakcyjna, że spolonizuje mniejszości narodowe w IIRP? A więc odrzuci ich korzenie, spowoduje wypranie umysłów i radosne stanie się Polakami wbrew ich woli? To jest bolesna prawda społeczna, socjologiczna, kulturowa (dodatkowo udowodniona przez Konecznego), że tak stać się by nigdy nie mogło. Bo przecie naród który dostrzega swoją tożsamość, odrębność – dobrowolnie nigdy z niej nie zrezygnuje. Cenię Dmowskiego za wszystko co zrobił do 1918 dla niepodległości Polski, nawet do 1920, jednakże dostrzegam ile złego zrobiły jego idee, dla Polski. Jeszcze jeden cytat z już cytowanego artykułu wywiadu z Profesorem Przemysławem Waingertnerem: „koncept Rzeczypospolitej narodowej, którą Dmowski uważał za ideał, w okresie dwudziestolecia międzywojennego okazał się nieracjonalny„, stawia kropkę nad „i” jeżeli chodzi o ocenę działań idei Dmowskiego. Dr Kulińska w swojej książce pt. „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939” – pokazuje dobitnie czym skończył się pomysł na inkorporację tożsamości narodowej i zaniedbanie [nadrzędne] podczas podpisywania traktatu ryskiego, dobra naszych rodaków, naszej grupy narodowej, zostawionej na pastwę Sowietów.

Dziś tak wielu odwołuje się do idei międzymorza, której zalążkiem było budowanie państw buforowych, założeń tak obrzucanego błotem ostatnio przez wielu Marszałka Piłsudskiego. Dziś (nagle) co drugi patriota i radykał (!) z którym rozmawiam marzy o takiej federacji. I rozumie, że tylko w taki sposób na bazie wzajemnej współpracy wielu narodów tej części Europy, można budować siłę i potęgę, która przeciwstawić się może obcym wpływom, czy też obcej agresji. Oczywiście nie tylko: trzeba też dbać o własny poziom świadomości, umiejętności obronnych i wyszkolenia – a z tym u nas bardzo słabo. Tego też wielu „obudzonych” takich pseudo „narodowców” nie dostrzega. Dużo mówią, mało robią. Bo nie są tak do końca patriotami. Pisałem na początku; wybierają atrakcyjne słowa zdania i ego się trzymają bez wiedzy głębszej. Krytykować zawsze łatwiej, niż wymyślić coś mądrego i próbować to wprowadzić w czyn.

Co do państw buforowych, idei międzymorza, ja bym dodał do strefy zainteresowań Finlandię. Ciągle wzrastają wydatki na obronność w tym kraju( 6,8 miliarda dolarów w 2025 r. do 11,5 miliarda dolarów w 2032 r). Doskonale rozwija się wsparcie dla obywateli, jeżeli chodzi o ideę obrony totalnej. Budowane są nowe strzelnice. Naród który liczy 5,5 mln potrafi w 72 h wystawić 700 tysięczną armię obywatelską do obrony kraju. Ale, to nie bierze się z niczego. Warto brać wzór? Warto wzbogacić ideę międzymorza o tak sprawny obronnie kraj?

W tym też rozumieniu i kontekście (dbałości o bezpieczeństwo szeroko rozumiane i umiejętność odnalezienia sojuszów obronnych) ostatni już cytat, który wspiera mój tok myślenia związany z powyższą analizą błędu kardynalnego idei Dmowskiego i też niestety konsekwencji jej wprowadzania – czyli Pokoju Ryskiego:

Można jednak powiedzieć, że daty 1 i 17 września 1939 r. pokazały dobitnie, że Piłsudski miał jednak rację. Polska mała, narodowa, wbita między Rosję a Niemcy po prostu nie była w stanie oprzeć się żadnemu z tych dwóch państw, nie mówiąc już o sojuszu dwóch tradycyjnych przeciwników Warszawy„.

Źródło cytatów:

https://niepodlegla.dzieje.pl/artykul/prof-p-waingertner-haslem-polskiej-delegacji-w-rydze-w-marcu-1921-r-stala-sie-budowa

Również polecane:

https://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/41365?t=Traktat-ryski-czyli-pokoj-ze-skaza

Książka dr Lucyny Kulińskiej „Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939„: https://ruj.uj.edu.pl/server/api/core/bitstreams/e94348b3-e319-4ba3-b7ba-a03f97355fe5/content

Dane dotyczące wydatków na obronność Finlandii zaczerpnięte z: https://defence24.pl/polityka-obronna/finlandia-3-pkb-na-obronnosc-i-wycofanie-z-konwencji-ottawskiej

FOTO: artykuł z tygodnika „Niedziela” nr z dnia 22.03.2026.

Szacunek i troska o Życie.

Gdybyśmy wszyscy na świecie zaczęli nagle prawdziwie kochać bliźniego, a więc: martwić się o drugiego człowieka, troszczyć się o innych, szanować starszych, słabszych i w ogóle wszystkich to co by się stało?

Znikłyby wszystkie konflikty, ponieważ osoba kochająca innego człowieka, pełna pokory w swojej miłości do niego, szacunku i trosce nie mogłaby mu zrobić krzywdy. Znikłyby wszystkie powody do walki z drugim człowiekiem.

Powodem dlaczego tak się nie dzieje, jest nasza wolna wola. To my decydujemy co myśleć o drugim człowieku. To nasze zdanie musi górować nad zdaniem innej osoby, nawet tej najbliższej. Stawianie siebie w centrum, pewność, że tylko my mamy monopol na wiedzę i prawdę. I wolna wola do objawiania tego, kreowania naszego bycia, naszego „ja”, na zewnątrz. Słowa i czyny. Przede wszystkim słowa, bo czyny zaczynają się od werbalizacji myśli, decyzji, aby ona zaczęły się stawać.

https://www.niedziela.pl/artykul/100229/nd/Jak-troszczyc-sie-o-zycie

Także polecam materiał: „Troska o życie to nie teoria” „Niedziela” 22.03. 2026 rok (wydanie nr 12/2026),

Dziś 11 lipca – 83 rocznica zbrodniczego ataku UPA.

Ludobójcze działania nacjonalistów ukraińskich trwały już od początku 1939 roku. Był dokonane zbrodnie na żołnierzach września pojedynczych mieszkańcach i rodzinach polskich, które nacjonaliści w chaosie wojny wrześniowej dokonali. Następnie w myśl zbrodniczej ideologii Dmytro Doncowa głównego ideologa nacjonalizmu ukraińskiego rozpoczęto w różnym czasie i stopniu eksterminację.

Była to ludobójcza czystka nie tylko Polaków, jednak to naszych rodaków najwięcej zginęło, bo byliśmy największą grupą narodową. Należy wymienić jako niektóre z narodowości: Czechów, Ormian, Cyganów, Rumunów, Węgrów, też i Niemców. Ginęli sami Ukraińcy i to jeszcze długo po wojnie mordowani przez nacjonalistów chociażby za brak zgody na ich ideologię. Mordowano też komunistów i ich rodziny. Rosjan.

Celem była i nienawiść etniczna chęć wybicia wszystkich „innych” (inaczej myślących, innych narodowości) na danych terenach, ale też był to efekt chorej ideologii nienawiści zawartej w tezach integralnego nacjonalizmu ukraińskiego.

Ważne jest pamiętać że nie było zgody w większości narodu ukraińskiego na te działania. Nie tylko dotyczyło to Sprawiedliwych, którzy ratowali Polaków. Dla całej wschodniej Ukrainy i wtedy i obecnie była to chora pro-nazistowska ideologia oparta na nienawiści do ludzi. Antyludzka.

W tym roku Wielkopolskie Stowarzyszenie Kresowe wyprodukowało prezent dla wszystkich którzy chcą upamiętniać ten czas i kultywować pamięć o ofiarach. Taki jest cel koszulki rocznicowej. Żaden inny pamięć o zbrodni i ofiarach. I przestroga.

Wartość ludzkiego życia w lipcu.

Modlimy się w intencji ludzkiego życia, jego ochrony, szacunku dla niego w każdym okresie trwania. To głęboko etyczna i moralna intencja. W czasach nam najnowszych jednak przez coraz większą liczbę osób jest to wartość podważana.

Dlaczego tak się dzieje? Zastanów się – może właśnie ta intencja będzie początkiem Twojego „przewrotu kopernikańskiego”.

Obrona ludzkiego życia, to też nie tylko obrona przed narodzeniem i pod koniec życia (przed eutanazją), ale także walka z wszelkimi konfliktami zbrojnymi, które są szczególnym brakiem szacunku dla Życia. Przed wojną. Są to jednak złe owoce; nienawiści, chęci zysku, manipulacji – ludzkich nieprawości, czasami błędów. Jednak w przeważających przypadkach to celowe działanie osób, grup, organizacji.

Wytykajmy te działania, brońmy i strzeżmy ludzi i ich życia.

Najnowsze dane: ilość broni w Europie. Polska nadal na szarym końcu!

Oczywiście chodzi o broń legalną na pozwolenia legalne w danym kraju. Nielegalnej oczywiście (nie dla wszystkich to jest oczywiste i miesza się im z legalną) nie da się zliczyć.

A więc: rok 2017 wg Small Arms Survey to 2,5 (około) na 100 mieszkańców w Polsce. Obecnie: 2,7-2,8 sztuki na 100 mieszkańców przy populacji około 37-38 milionów. Pozwolenie obecnie posiada około 412 tys Polaków (1,1 % populacji), najwięcej pozwoleń to: strzelcy sportowi i myśliwi.

Tymczasem, dla kontrastu: za oceanem jest to na dziś: 120 sztuk na 100 mieszkańców.

Wróćmy jednak do Europy. Kto jest liderem w naszej okolicy? Finlandia: 32 sztuki na 100 mieszkańców przy liczebności populacji około 5,5-5,7 mln. Jednak spójrzmy w głąb Europy. Na przykład Austria: około 30 sztuk na 100 mieszkańców i najbardziej nas interesująca jak neutralny kraj; Szwajcaria: 27 sztuk na 100 mieszkańców. Dane te wyraźnie wskazują, że daleko nam do czołówki. Nawet Islandia (wyspa) ma ponad 31 sztuk na 100 mieszkańców. Oczywiście dane mogą się różnić (metoda), dlatego też można nimi manipulować.

Najchętniej większość powołuje się na: Small Arms Survey.

Dane ciekawe w drugim linku z rosyjskiej strony. Możemy spojrzeć na to co Rosjanie na ten temat piszą podając wybranych 10 krajów (USA zaniżają).

Ostatni link to przykład „nadmuchanego” tytułu: „Polacy zbroją się na potęgę” i… w dalszej części przyznanie się do najniższej ilości w okolicy: 2,5 sztuki na 100 mieszkańców. Zastanawiam się po co powstają takie wpisy – chyba dla kliknięć. Do tego jeszcze oczywisty błąd w dalszej części tekstu: „…to Finlandia gdzie 32,4 szt. broni przypadają na 100 tysięcy osób”. Dziennikarstwo stacza się… nawet jeżeli było to kopiuj/wklej (czyli nie błąd własny) to było poprawić i skomentować…

Link do wpisu o Szwajcarii, w kontekście jej ciekawej postawy neutralnej:

Linki:

https://www.smallarmssurvey.org/sites/default/files/resources/SAS-Press-release-global-firearms-holdings.pdf

https://brodude.ru/10-stran-s-samym-bolshim-kolichestvom-oruzhiya-na-rukah-u-grazhdanskih

https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/polacy-sa-niemal-najbardziej-rozbrojeni-w-europie/10dt58q

https://www.money.pl/gospodarka/polacy-ida-po-bron-sa-nowe-dane-padl-rekord-7252786762078528a.html

Ile nielegalnej broni na Ukrainie?

Sami Ukraińcy raczej tego nie wiedzą. Ciągle ich policja szuka. Czasami znajduje. Co? Kilka informacji z portalu ukraińskiego:

https://informator.ua/ru/bolee-1000-edinic-oruzhiya-i-boepripasov-pravoohraniteli-obnaruzhili-20-taynikov-s-nelegalnym-vooruzheniem (Dostęp: 2026.05.30.)

Ponad 1000 sztuk broni i amunicji znalezionych w ciągu tylko jednego tygodnia do 1go maja. Niezły wynik. Ciekawy jednak jest wniosek, do którego możemy dojść czytając inny materiał linkowany w polecanym. Mianowicie; legalizacja broni może doprowadzić do zmniejszenia możliwości mobilizacyjnych, pomysłem na skuteczność tejże akcji mobilizacyjnej ma być: „… zamrożenie kont i konfiskatę majątku zamiast ciągłych łapanek na przechodniów…”. Do tego czasu, nie będzie żadnej szansy na uwolnienie zdolności posiadania legalnego broni palnej. Czyżby władza bała się reakcji obronnych przed wcieleniem do armii obywateli? Z drugiej strony polityk Bużanski (Бужанский) zauważa że zagrożenie od grup przestępczych jest coraz większe. Mają po prostu dostęp do broni z terenów frontowych.

Ile sztuk tej broni pozostaje przerzucane na zachód, żeby zasilić grupy przestępcze z państw na terenach zachodniej Europy? Tego nie da się stwierdzić.

To ten drugi link: https://informator.ua/ru/buzhanskiy-zayaviv-shcho-kijivskiy-strilec-diyav-miloserdno-bo-derzhava-shche-ne-legalizuvala-zbroyu-ce-pov-yazano-z-mobilizaciyeyu

Jest też mowa o policjantach nieudacznikach, którzy uciekają przed seryjnym strzelcem (Ukraińcem rosyjskiego pochodzenia – urodzonym w Moskwie), który zabił i ranił kilkanaście osób w Kijowie, po kłótni z sąsiadami (miał ich straszyć najpierw zabawką): https://kiev.informator.ua/uk/cherez-ganebnu-vtechu-kopiv-vid-golosijivskogo-strilcya-legalizuyut-korotkostvolnu-zbroyu (Dostęp: 2026.05.30.)

I na koniec ciekawe doniesienie ze strony DW (materiał z 2020 roku):

…6204 przestępstwa sklasyfikowano jako związane z amunicją i materiałami wybuchowymi. Z tego tylko około 100 przypadków dotyczyło posiadaczy oficjalnie zarejestrowanej broni myśliwskiej...”

Link: https://www.dw.com/ru/нелегальное-оружие-в-украине-сколько-его-и-как-можно-изъять/a-52737456 (dostęp; 03.49 2026.05.30)


Karabin szturmowy III Rzeszy; STG 44.

Pierwszy na świecie karabin szturmowy był w użyciu podczas IIWS. Niemcy faktycznie, wcześniej nawet opracowali nabój pośredni, nim powstał projekt broni. Doskonale to wszystko wyjaśnia Irytujący Historyk w krótkim programie o tej broni i historii jej powstania, a także konstrukcji. Program poniżej, w nim też jest odniesienie do czasów współczesnych ponieważ ta broń jest… używana do dziś.

Wcześniej na blogu pisałem o innej niemieckiej broni, pistolecie maszynowym MP40, którego kształt jest znany chyba nie tylko interesującym się historią bitew IIWS, ale i szerzej. Linkuję ten wpis również dla zainteresowanych.

Foto zdobiące ten wpis jest z tego linku, niestety, nie posiadałem repliki STG 44, ale za to mam mundur polowy Wehrmachtu, który odpowiednio się prezentuje do wpisu.

I jeszcze jedna „polecajka”, też warto się zapoznać – dla znawców tematu:

https://www.sztab.com/bron-reczna,System-Schmeisser,1842,1.html

Bez Przesady! Wojna. Izrael…

Naprawdę, zawsze miałem szacunek do Izraelitów, tym bardziej że mam znajomych w Izraelu, mających takie same spojrzenie na pewne sprawy jak i ja. I dlatego tym bardziej jest mi przykro, że włodarze tego państwa wychowali (pozwolili na to, aby takimi się stali) takich żołnierzy:

W ostatnich tygodniach oskarżenia o dokonywanie przez siły izraelskie zbrodni wojennych  płyną już nie tylko ze strony zewnętrznych obserwatorów, ale także ze źródeł izraelskich. 17 kwietnia w dzienniku „Haaretz” ukazał się artykuł, w którym żołnierze IDF opowiadają o zbrodniach, jakich dokonywali lub które obserwowali w Strefie Gazy. Opowiadają o mordowaniu nieuzbrojonych, palestyńskich cywilów, którzy podnosili ręce w geście poddania się, strzelaniu do starców i dzieci. Jedna z żołnierek opowiada, że jej koledzy wsadzili cywila z Gazy do klatki, rozebrali go do naga, po czym żołnierz na niego nasikał a inni się śmiali. „Wchodziliśmy do palestyńskich domów, a ludzie po prostu czerpali przyjemność z niszczenia” – opowiada inny żołnierz. Haaretz podkreśla, że już w zeszłym roku donosił o żołnierzach, którzy odnieśli „urazy moralne”, a teraz nie mogą poradzić sobie z dręczącym ich poczuciem winy. 

źródło:

https://www.gosc.pl/doc/9682765.Izraelski-zolnierz-zniszczyl-figure-Chrystusa-w-poludniowym

Wojna jest straszna. Robi z ludzi potwory.

Myśliwi w potrzasku nienawiści

Myśliwi i leśnicy zastanawiają się czy faktycznie działa kampania przeciw nim budująca do otwartej (wręcz) nienawiści. W ostatnim numerze „Braci Łowieckiej” (którą czytuję mimo że nie jestem myśliwym, ale po prostu: chcę znać zdanie każdej ze stron (może to by się i przydało całej reszcie) dwa materiały szczególnie mocno poruszające ten temat: „Otwarta nienawiść, czyli emocje zamiast prawdy” autorstwa Katarzyny Dudek i drugi materiał, bardzo mocny w swojej wymowie i poparty ciekawymi badaniami społecznymi: „Ekologia próżności- narcyzm i spór o przyrodę” – autorstwa Prof. dr. hab. Piotra Tryjanowskiego (kierownik katedry Zoologii na wydziale medycyny Weterynaryjnej i nauk o Zwierzętach Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu) . Mamy też krótki, ale mocny tekst Marcina Janasza pod tytułem: „Dlaczego świat nienawidzi myśliwych”. Nie zamierzam opisywać ani podsumowywać tych tekstów. Są moim zdaniem cennym głosem w dyskusji, racjonalnym, wyważonym i niestety mocno prawdziwym. Zachęcam do zapoznania się z nimi. I rozumowego ich przemyślenia – szczególnie dla sympatyków ruchów ekologicznych. Podejścia, gdzie odstawimy emocje i spróbujemy pójść krok dalej. Zrozumieć… Zastanowienia się nad tym, jaką rolę pełnią „ludzie lasu”, ile dobra wnoszą do obrony środowiska naturalnego i lasów.

Dopóki jeszcze są jakieś lasy.

Foto: fragment okładki czasopisma z numerem i rokiem w którym znajdziecie te artykuły.

Podziękowania dla: firmy SILVPOL, która udostępniła egzemplarz pisma „Brać Łowiecka”: https://silvapol.pl (Poznań ul Węglowa 1/3).