Habermas prorok czy utopista?

Jurgen Habermas obecny wielki rady mędrców światowych.
„Die Zeit? w jednym ze swoich wydań zamieściła na pierwszej stronie zdjęcie filozofa, tytułując artykuł: ?Mocarstwo światowe Jürgen Habermas?, wyjaśnienie do tytułu było proste: tylko on może nam wytłumaczyć współczesny świat. Megalomania?
Kim jest Habermas? Urodził się w 1929 roku. Jego ojciec oficjel NSDAP (należący od 1933 roku, początki partii), Jurgen, syn, jest w Hitlerjugend… Po wojnie przeżywa szok związany z odkryciem że jedyni poprawni wodzowie III Rzeszy mordowali na morgi obywateli zniewolonej Europy. Alianci wyraźnie postawili w swojej edukacji wstecznej pozostałych na ziemi niemieckiej Niemców z zacięciem faszystowskim oduczyć myślenia tymi kategoriami.
I to z Habermasem się im udało. Jak się wydaje ciągle mając przed oczami obrazy z obozów śmierci zapadł w kompleks winy… Rozpoczął walkę z wszelkimi objawami totalitaryzmu w duszy niemieckiej grającego, jak można by sądzić…, chociaż w jego przypadku bywało różnie, zapobiegliwością walki z nie zawsze faktycznymi przejawami owego totalitaryzmu być może chciał zatrzeć pamięć o swojej i ojca niechlubnej przeszłości z którą nigdy nie rozliczył się do końca. Czyżby brak odwagi? Może jednak coś poważniejszego?
Jego zajęcza warga była przysłowiową piętą achillesową, nie miał takiej pewności siebie co do występów publicznych, za to rzucił się w wir pisania, zresztą nie tak dawno przyznał, jak silnie zajęcza warga wpędziła go w młodzieńcze kompleksy, ? utrudniając porozumienie z rówieśnikami, a także w jego mniemaniu separowała i spychała na margines. Czyt właśnie dlatego podjął temat tzw. działania komunikatywnego i demokracji deliberatywnej (łac. deliberare ? rozmyślać, rozważać, roztrząsać).
Był później Asystentem twórców filozoficzno-socjologicznej Szkoły Frankfurckiej: Maxa Horkheimera i Theodora W. Adorno.
Habermas i jego ?Strukturalna zmiana opinii publicznej? (1962) ukazuje fundamenty i zagrożenia demokracji obywatelskiej w XVIII wieku, która w XX w. ulega totalitarnemu zagrożeniu.
Z kolei ?Teoria działania komunikatywnego? (1981) a także ?Faktyczność i obowiązywanie? (1991) porusza problem teorii dyskursu i polityki deliberatywnej. Można powiedzieć, że ją odtwarza.
Swoje publikacje niejako „interwencje publicystyczne” traktuje jako drogowskaz dla niemieckiej demokracji.
1970 rok i dalej – grozi palcem Niemcom, i odradza im patriotyzm językowy i etniczny. W zamian wskazuje na ustawę zasadniczą, to ma być ich duma PATRIOTYZM KONSTYTUCYJNY.
1989 rok to zmiana opcji, Habermas przestrzega przed nacjonalizmem gospodarczym i propaguje światową politykę wewnętrzną opartą na ?prawach obywateli świata?. To pierwsze jaskółki idei państwa europejskiego.
Czy jednak nie za bardzo idealistyczne? Czy jest siła w narodach Europy do wysiłku zrzucenia własnej osobowości narodowej i zlania się w obywateli Europy aby osiągnąć „wspólny” cel? Czy na pewno jest to cel jednoczący te grupy narodowościowe?
Wracając do Habermasa; wyróżnia się on swoim poparciem w 1999 roku dla udziału niemieckich sił zbrojnych w wojnie w Kosowie. Z kolei w 2003 roku nie aprobuje wspierając w tym poglądzie Gerharda Schrödera udziału Niemiec w wojnie z Irakiem. Wraz z Jacquesem Derridą uznaje protesty przeciwko tej wojnie za początek europejskiej tożsamości politycznej – czy na pewno?
Habermas twierdzi że może zaistnieć coś takiego jak europejska ?rozsądna samoświadomość?. Czy potwierdzają tą teorię wydarzenia w Grecji? Czy gospodarcze potknięcia Europy nie świadczą o czymś wręcz przeciwnym? Czy wytracanie tradycji narodowościowych na rzecz integracji w państwo prawa, państwo ogólnoeurpejskie, nie powoduje wzrostu nacjonalizmów, z którymi tak wcześniej walczył? Gdzie miejsce na ideały demokracji deliberatywnej? Czyż nie rodzą się znów nowe inne, antagonizmy? Czy na pewno unijne metody opanowania kryzysu to prawda w działaniu, czy może maskowanie jego braku, i bezradności? Jakoś tego Habermas wielki guru Europy nie dostrzega. Czy nie zaczyna ta wizja przypominać molocha pędzącego siłą rozmachu do zagłady ekonomicznej a być może także polityczniej i gospodarczej? Moloch ten za wszelką cenę nie będzie chciał się do tego przyznać i zrobi wszystko aby zamaskować swoje wady, wciągnie jak największa liczbę współodpowiedzialnych za katastrofę krajów paradoksalnie w ten sposób odraczając rozpad za pomocą ich sił witalnych, ale dalsza droga prędzej czy później okaże się niemożliwa.
Sytuacja samych Niemiec nie jest najgorsza. TO ich gospodarka jest silna, nie likwiduje się tam całych gałęzi przemysłu, raczej niemieckie korporacje przejmują jeden po drugim gałęzie przemysłowe innych krajów, lub wręcz je likwidują („polski cukier” – jest niemiecki). Wstrząs wywołany katastrofą Niemcy przetrwają do społu z Francją i Anglią. Już słyszy się o utworzeniu Unii w Unii. A więc są równi i równiejsi. Gdzie miejsce na ideały Habermasa? Czy tylko racjonalna polityka, racjonalne działanie jest ratunkiem i jedyną drogą? Założenie Habermasa że system kolonizuje życie (Lebenswelt) w ten sposób, że ludzie nie są integrowani wokół określonych wartości, a wokół władzy i pieniądza z a pomocą przymusu, powoduje potrzebę ustalenia konsensusu wokół jakiejś wartości. Gdzie w Unii znajdziemy tą wartość? Co nią może zostać? CO może nam zaoferować wspólnota państw poza poczuciem bycia we wspólnocie (jak widać więzy gospodarcze i geopolityczne tak sobie się sprawdzają). Koherencja poprzez konsensus, tą zgodą ogółu można dotrzeć do prawdy, postuluje Habermas. A więc klasyczna definicja prawdy rozumiana jako zgodność upada.
Globalne faworyzowanie tego rozwiązania przy tak dużej rozmaitości owego ogółu(narodów), może doprowadzić do błędnych wniosków i tym bardziej rozwiązań. Różnorodność zachowań, poglądów i zamierzeń w rodzinie narodów europejskich nie gwarantuje wspólnego dążenia do wytyczonych celów. Tym bardziej gdy działaniami unifikacyjnymi obejmuje się tożsamość narodową- ją samą spychając do marginesu, a w jej miejsce tworząc bliżej nie umocowaną tożsamość europejską, stosuje się przy tym metody rodem z sal operacyjnych, np. podręczniki do historii na Litwie wyglądają jak żołnierz po ciężkiej bitwie, który w wyniku wielu ran ma amputowane kończyny, i jest kastratem fizycznym jak i psychicznym. Nie wie po prostu skąd się wziął.
Czy tędy droga do PRAWDZIWEJ UNII? Czy nie jest to sztuczne wartościowanie fachowców w Brukseli? Wartościowanie metod i sposobów, które nie sprawdzą się jeszcze przez setki lat o ile w ogóle kiedykolwiek się sprawdzą. Na miejsce braku przeszłości narodowej narodzi się sztuczny partiotyzm, przekształcony w atawistyczny nacjonalizm, w stosunku do innych narodów najbliżej związanych z historią narodu oddającego swą tożsamość w wir unifikacyjny, nacjonalizm ten będzie rozbudzony przez podświadome lęki braku (zatracania) tożsamości głównej. Nie ma chęci do identyfikacji z tak młodym tworem jakim jest Unia. Za tym przemawiają setki lat innych narodowych doświadczeń, sporów i wspólnych działań narodów-ludzi fizycznie istniejących. Nie da się tego zetrzeć łatwym prostym ruchem jak gąbką ślad kredy z tablicy. Tworząc sztuczne idee, opinie, zachowania wymuszone sztucznymi postawami, wynikającymi z tychże forsowanych opinii. Media oddają dużą przysługę unifikacji zachowań, są tubą. Nie wydaje się jednak aby na przestrzeni krótszej niż dziesiątki lat udało się osiągnąć unifikację na poziomie pozwalającym zachować status istnienia tworu sztucznego jakim jest Unia.
Instumentalne działania narzucane narodom poprzez prawo unijne też mogą okazać się nie trafione (ochrona środowiska za wszelką cenę z pominięciem podmiotu- człowieka- nie spuszczanie wody ze zbiornika na rzece w obronie (ludzi) przed falą powodzi, dla ochrony gniazd ptaków- cóż, mniejsza o ludzi, cel uświęca środki…)
Strategiczne odnoszące się do osób działania, jako środek od osiągnięcia celu, też nie są rozwiązaniem na dłuższą metę, pozostającym w ukryciu. Może nie dla wszystkich, jednak na pewno znajdą się tacy, którzy manipulację wykryją i mogą (realnie zagrozić rozpadem), zburzyć system.
c.d.n.

Kot dachowiec „srebrny” – następny do kolekcji fotografii.

Moja miłość do kotów jest nieustająca, tak samo jak chęć „zatrzymania w kadrze”, jak największej ilości tych tajemniczych stworów przemykających po cichu miedzy blokami, penetrujących nasze piwnice w poszukiwaniu celów do polowań, niekoniecznie z potrzeby żołądka, czasami dla sportu… Czytaj dalej Kot dachowiec „srebrny” – następny do kolekcji fotografii.

Krzyż; wspólna sprawa władz kościelnych i państwowych

Już widać że niektórzy hierarchowie kościelni, którzy wybrali opcję głosowania w wyborach prezydenckich za Komorowskim, zostali instrumentalnie wykorzystani.
Od wczoraj pojawiają się głosy o niewydolności władz kościelnych, w sprawie dotyczącej zabrania krzyża, sprzed Pałacu Prezydenckiego. W końcu „kościół” (hierarchowie) podjął się przeniesienia go, a tu znaleźli się wierni którzy nie dowierzają intencjom, i stanęli na drodze, tych przenosin. Władze kościelne zostały skompromitowane, i to jest cena jaką ponoszą za mariaż z „liberałami” (czy to prawdziwi liberałowie?). W zasadzie początek kosztów, jakie zostaną hierarchom zafundowane. Inne pytanie; dlaczego podjęto się tak ryzykownego „obstawiania” (używając formuły sportowej) na człowieka PO podczas wyborów prezydenckich przez niektórych hierarchów? Grę z duchowieństwem ta partia prowadzi dawno o tzw. „rząd dusz”, powoduje to tylko zamęt w głowach wiernych, tych którzy nie umieją odrzucić „ziarna od plew”, i idą za głosem manipulowanych dostojników Kościoła (jak manipulowanych i przez jakie metody, to inny problem. Efekt w każdym razie jest osiągany podział między wiernymi. I jak wyglądają na tym tle nawoływania niektórych hierarchów, od paru lat rzucające winę na księdza T. Isakowicza-Zaleskiego za ten podział w kościele? Gdzie on wskazał tylko miejsce nacisku, dźwignię do jego wywierania na władze kościelne, tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, w swojej książce o TW, w szeregach kapłańskich. Teraz mamy efekt infiltracji duchowieństwa przez Służby PRL-u. Na każdego coś się znajdzie i należy to wykorzystać, stara komunistyczna maksyma.
W TVP INFO wczoraj usłyszałem (cytuję z pamięci, nie jest to dosłowne przytoczenie): „Stanęli w obronie krzyża, przeciwko kościołowi, który z kolei został zaangażowany w jego przeniesienie przez władzę”.
Mistrzostwo świata, jeżeli chodzi o walkę medialną. Gratulacje dla władzy, która podzieliła się odpowiedzialnością za usunięcie krzyża, dokonano tego czego nie dokonały falowe, zmasowane ataki na Kościół, na kapłanów, na styl życia katolików, przez ostatnie lata, – udało się wbić klin, między katolików.
We wbijaniu tego klina pomogli sami hierarchowie.

W „Rzeczpospolitej” z 5 lipca 2010 podano: 53,1 % Bronisław Komorowski 46,9% Jarosław Kaczyński , Frekwencja; 56,2% (sondaż TNS OBOP dla TVP). (druga wersja: wg sondażu MB SMG/KRC dla TVN i TVN24: Komorowski: 51,09% Kaczyński 48,91 )
Przyszłość pokaże czy trochę więcej niż jedna czwarta obywateli uprawnionych do głosowania w naszym kraju wybrała dobrze czy źle…

Duch997

Sprzedawcy Śmierci (org.”Devill’s Bargain”) reż. S Saywell

film dokumentalny
Kanada, 2008, 58 min.
reżyseria: Shelley Saywell

Wstrząsająca pozycja o handlu bronią, obejrzana przeze mnie kilka dni temu u kolegi w programie „Planete”.
Garść informacji z wypowiedzi zawartych w tym dokumencie:
Na świecie jest około 650 mln. sztuk strzeleckiej broni palnej.
Wszystkie armie świata dysponują około 80 milionami sztuk broni palnej (reszta jest w rękach prywatnych !)
Rocznie produkuje się 1 milion sztuk tej broni.

Petycję w sprawie regulowania obrotu bronią strzelecką (numerowanie, kontrola handlu bronią) podpisało około 1 miliona ludzi na całym świecie.

139 państw w ONZ głosowało za ustanowieniem tej rezolucji. Przeciw były USA. Wstrzymały się od głosu Rosja i Chiny. W filmie wypowiada się jeden z amerykańskich polityków stanowczo zapewniający, że prawo do posiadania broni w USA ZAWSZE będzie utrzymane. ( tylko co to ma wspólnego z jej handlem poza granicami USA?)

W filmie pokazano jak wielkim interesem jest handel bronią. Na przykładzie Somalii i innych państw afrykańskich.
Prześledzono karierę największych handlarzy bronią. W tym przedstawiono postać Victora Bouta, byłego majora KGB, który stał się jednym z największych „handlarzy śmiercią” (książka na ten temat wydana w USA pod tytułem: „Merchant of Death” autorstwa D. Farah & S. Braun).

Link do Trailera dokumentu na You Tube:
Devil’s Bargain trailer

Warto obejrzeć ten film i zrozumieć konotacje z niego wypływające…
Piotrek

Machno Republika Anarchistyczna w ZSRR

O tym nie mówiono w szkołach i nie mówi się do dziś. Dlaczego? Anarchia nie jest za bardzo popularna…
Ciekawe dlaczego? A może powodem jest fakt, że anarchia zagraża globalnemu porządkowi wysysania pieniędzy z nas wszystkich przez tych u góry? Przez korporacje, trusty finansowe, tysiące innych organizacji, które pod pozorem czynienia dla Was moi drodzy dobrze a nawet jak najlepiej okradają nas ze wszystkiego począwszy od pieniędzy, a skończywszy na czasie (życiu).
Tymczasem niejaki Pan Nestor Machno utworzył republikę anarchistyczną zwaną pod nazwą:
Guljajpolska Anarchistyczna Republika.
Przez praktycznie cały czas jej istnienia walczył: z Niemcami, Bolszewikami, Białymi i nacjonalistami ukraińskimi.
„…Machno dowodził całą partyzantką antyniemiecką między Dnieprem a Morzem Azowskim. We wrześniu 1918 rozbił Austriaków w bitwie o wieś Dibriwki. Zniszczył oddziały Petlury w wielkiej operacji w okolicach Jekaterinosławia.
Hulaj-Pole było w pierwszej połowie 1919 r. całkowicie wolne od władzy zewnętrznej. Na terenie wsi powstały autonomiczne komuny, wolne od wpływów zewnętrznych. Doskonale zorganizowane komuny rolne dostarczały dużych ilości żywności, którą wywożono do wielkich miast. Najbardziej znana była komuna imienia Róży Luksemburg. Machno ściągnął do Hulaj-Pola czołowych anarchistów. Wraz z Arszinowem rozpoczął wydawanie gazety „Put k Swobodie” („Droga do wolności”) i stworzył Komisje Kulturalno-Oświatową. Planowano powołanie do życia nowych szkół wzorowanych na „Escuela Moderna” („Nowoczesnej szkole”) Francisco Ferrera. Armie powstańcza Machno walczyła przeciwko Denikinowi w ramach Armii Czerwonej, lecz pod czarnymi sztandarami. Według przeciwników anarchiści dopuszczali się grabieży na miejscowej ludności, a w późniejszym okresie na polecenie Machno powstał oddział kontrwywiadowczy walczący na terenie Ukrainy z wrogami machnowszczyzny, słynący według jej przeciwników z okrucieństwa.
Zbrojne ramię republiki anarchistycznej: Nestor Machno…
10 kwietnia 1919 r. Zjazd chłopów, robotników i powstańców z Hulaj-Pola po raz kolejny ogłasza zerwanie kontaktów z bolszewikami. W tym samym czasie rząd Lenina ostatecznie postanawia o zerwaniu dalszej współpracy z anarchistami. 4 czerwca 1919 r. oddziały Czeka atakują Hulaj-Pole, przemocą likwiduje się Komunę im. Róży Luksemburg. Po wycofaniu się Czeki wkraczają do Hulaj-Pola oddziały Denikina i dokonują reszty dzieła zniszczenia. Tymczasem Machno przeniósł się na zachód Ukrainy, organizując tam partyzantkę przeciwko „Białym”, w październiku i listopadzie 1919 partyzanci okupowali Jekaterinosław i Aleksandrowsk. Niestety Machno nie rozumiał zbyt dobrze procesów urbanizacji i bronił się teoriami o „zepsuciu miast”, itp. Nie zdobył też większego poparcia ze strony miejscowych robotników, którzy opowiadali się za socjalistami lub komunistami, a dodatkowo zrażał ich niechętny stosunek machnowców do proletariatu.”
„Warto dodać, że podczas Powstania Machny na Ukrainie produkcja rolna i poziom życia była najwyższa od czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów.”

„Machnowcy mieli ogromne poparcie społeczne a wśród jego oddziałów byli również Żydzi zorganizowani w jeden z oddziałów”…
Inne informacje dotyczące republiki anarchistycznej:
Internetowa biblioteka wolnościowa: tekst Nestora Machno „Machnowszczyzna a antysemityzm”

„…W ruchu, na którego czele stałem w swoim czasie, było także wielu takich żydowskich pracowników, którym z powodów osobistych było wygodniej wstąpić do mieszanych rewolucyjno-wojennych jednostek – i robili tak. Wszyscy byli wolnymi bojownikami, którzy ochotniczo wstępowali w szeregi rewolucyjnych powstańców i razem z nami walczyli za wspólną sprawę pracujących. Ci anonimowi bojownicy mieli swoich przedstawicieli w gospodarczym zapleczu i zaopatrzeniu całej armii (co można sprawdzić w rejonie Hulaj Pola w wioskach i koloniach żydowskich).
Wszyscy ci pracownicy pochodzenia żydowskiego byli w armii powstańczej pod moją komendą nie przez dni ani miesiące, ale przez lata. Są też świadkami tego, jak ja, mój sztab i cała armia odnosiliśmy się do antysemityzmu i pogromów, jakie rodził.
Każda próba pogromu lub rabunku była u nas likwidowana w zarodku. Wszyscy winni takich czynów byli rozstrzeliwani na miejscu.
Tak było w maju 1919 r., kiedy chłopi-powstańcy ze wsi Nowo-Uspienowka, opuszczający front żeby odpocząć na tyłach, natknęli się pod żydowską kolonią Gorkoj na dwa poćwiartowane trupy. Wzięli je za powstańców zabitych przez Żydów z tej kolonii i zamordowali w niej około trzydziestu ludzi. Mój sztab wysłał tego samego dnia komisję do tej kolonii, która wpadła na trop sprawców – [dowiedziała się] kto dokładnie i z jakiej wioski uczestniczył w napadzie na kolonię. Natychmiast wysłałem osobny oddział do tej wioski, żeby aresztował tam wszystkich uczestników napadu. I sprawcy tego napadu na kolonię żydowską, w sumie sześciu ludzi, na czele których stał były bolszewicki komisarz gminy, zostali rozstrzelani 13 maja 1919 r.
Tak samo było w lipcu 1919 r., kiedy trafiłem pod krzyżowy ogień Denikina i Trockiego – Trocki wówczas donosił swojej partii, że „lepiej oddać całą Ukrainę Denikinowi, niż pozwolić, żeby szerzyła się machnowszczyzna” – i musiałem przeprawić się na prawy brzeg Dniepru. Wówczas zetknąłem się ze słynnym atamanem chersońskim Grigoriewem. Atamanowi, który widocznie nasłuchał się różnych bzdur o mnie i o całym ruchu rewolucyjnych machnowców, zachciało się zawrzeć z moim sztabem sojusz przeciwko Denikinowi i bolszewikom…”

Mam nadzieję że umieszczając ten artykuł pobudziłem do refleksji a być może i dyskusji Czytelników. Piszcie co sądzicie o tej republice.
(Materiały zaczerpnięte z forum anarchistycznego).

Piotrek

Kotek piękny mały Albinosik

Po prostu popatrzcie na zdjęcia.. :-) Przesłała mi je jedna z Czytelniczek, z którą wiąże nas miłość do tych wspaniałych, trudnych, niezrozumianych, tajemniczych, a jednak tak milusińskich i ciepłych
(w dosłownym znaczeniu) stworzeń…

Przy okazji wiersz na jaki natknąłem się na stronie: Fundacja Kocia Dolina

Wielkanocne życzenia od kota…
niedziela, 23 marca 2008 16:47
Gdy w ciepłej kuchni dziś spałem,
Bezpieczny, rozmruczany,
I dłońmi kochającymi,
Tulony, i głaskany,
Wyśniłem sen wielkanocny
Wiosenny i niezwykły,
Utkany z myśli… kotów
Do szczęścia nieprzywykłych.

Ubieram sen w życzenia,
Inne od oczekiwanych,
Nie będzie o zdrowiu i jajku,
Dniach szczęściem malowanych…

Życzę Ci bowiem, Człowieku,
Byś idąc na Drogę Krzyżową,
Dostrzegł tak niedaleko
Snującą się rozpacz głodową…

Byś idąc dziękować za miłość,
Wielbić, współczuć i pościć,
Dostrzegł maleńkie życia,
Skazane na śmierć bez miłości…

Byś siedząc przy pełnym stole
Słuchając najbliższych śmiechu,
Pomyślał choć przez chwilę,
O śmierci cichej, bez grzechu…

Bez grzechu, bo bez duszy,
Bez mowy, bez… obrony,
Bez miejsca na godne odejście
W życie zwierzęce wcielonych.

W istnienie tak bardzo nędzne,
W istnienie tak pogardzane,
W istnienie będące dowodem,
Że życie nie zawsze jest darem.

Zapytaj, mądry człowieku
Stojąc u grobu Pana,
Dlaczego dał ci prawo
Tak bardzo Go okłamać?

Pamiętasz dawny Eden?
I Boże polecenie?
Miałeś nad nami władać ?
Miłością, nie kamieniem…

Zapytaj, co miał na celu
I spytaj, co z tego wynika,
Że rzadko istota z sercem
Wyłowi nas ze śmietnika.

A może On o tym nie wie??
Tak, właśnie! Z pewnością nie wie,
Nie mógłby ? wierzę głęboko –
Z tą wiedzą spokojnie żyć w niebie.

A zatem ? nic Mu nie mów,
Pomódl się cicho, głęboko,
Zatrzymaj się przy śmietniku,
W piwnicy uchyl okno…

/Aniada/

Pozdrawiam wszystkich miłośników i wielbicieli kotów.
Piotrek

Agnieszka Polskie Dziecko potrzebujące pomocy z Lwowa.

Najnowsze wiadomości dotyczące Agnieszki, małej dziewczynki chorej na raka gałek ocznych:
Po otrzymaniu wizy wjazdowej do Niemiec w Kijowie,
Agnieszka wyjechała w Essen, dziś tj. 5 lipca pierwsza
konsultacja. Na dzień dzisiejszy Matka Agnieszki zebrała ma 5 tys euro, fundacja niemiecka daje
3 tys. Euro , Expatria 10 tys zł, my ok 500zł.
Do 15 tys. Euro jeszcze trochę brakuje. Prosimy raz jeszcze o wspólne wsparcie i pomoc.

Poniżej link do materiału poprzedniego:
O Agnieszce na bezprzesady.com

Przypominam numer konta na który można wpłacać pieniądze-dary przeznaczone na leczenie Agnieszki:
Towarzystwo Miłośników Lwowa
ul.Lisowskiego 1
65-072 Zielona Góra
PKO BP SA II O/Zielona Góra, nr konta: 471020 5402 0000 0702 0118 4308
z dopiskiem: ?Działalność RAE, na leczenie Agnieszki Mokrzyckiej?
Piotrek

Ulotka wyborcza i garść informacji

Znalazłem ulotkę pod drzwiami, uważnie przeczytałem. Obejrzałem. Porozmawiałem na jej temat. I postanowiłem podzielić się z internautami jej wizerunkiem. Nie będę jej komentował bezpośrednio. Powiem inaczej: rozmawiałem z wojskowym, rozmawiałem z inżynierem gazownictwa. Zżymali się. Dużo mówili i nie nazywali tego lapsusami. Do tego widziałem trójwymiarową kartkę. Zwycięzcy PO. Machasz kartką i widzisz potwory: znanego księdza i lidera przeciwnej partii- wykrzywione twarze, dzikie i szalone. Nie wiem kto wyprodukował tą trójwymiarową kartkę, niemniej przypomina się mi inna medialna NEGATYWNA kampania polityczna sprzed dwóch lat, czarne plakaty ze słowami bardzo wymownymi w swoim znaczeniu i określające pewną merytorykę pewnego ugrupowania. Znikły dość szybko, chyba medialni spece zrozumieli swój błąd, – taka kartka trójwymiarowa, to inna sprawa, marketing szeptany, a jednocześnie partyzancki…
Kto to wyprodukował, nie wiem… Niestety, nie udało się mi zrobić zdjęcia tej kartce, nie miałem aparatu przy sobie. Duża szkoda.
Zestawienie tej rzekłbym skromnej w wymowie ulotki, która jest pokazana poniżej, i merytorycznych treści w niej zawartych jest zastanawiające.
Abstrahuję tutaj od sympatii politycznych, próbuję raczej analizować to co pamiętam, wykorzystać umysł i wiedzę do znalezienia wyjaśnienia. Czy aż tak bardzo zaostrza się dyskurs polityczny? Musi pojawiać się tak nieczysta gra? Ciągle w radiu słyszę z jednej strony o wojnie polsko-polskiej. Termin zaistniał ponieważ został ukuty i powtórzony tyle razy, aby pojawić się w świadomości medialnej, społecznej z odpowiednim wydźwiękiem. I teraz jest wykorzystywany. Przykład marketingu.

I jeszcze jedna rzecz która utkwiła mi w pamięci.
Przed pierwszą turą pan z Matką Boską w klapie wyzywał pewnego księdza, który stworzył imperium medialne, od Szatana. Wzywał do działań prokuratury wobec niego. Z drugiej strony potwierdzał, że w sprawach religii owe imperium w 98 procentach jest ok. Same sprzeczności. Jak może ktoś być Szatanem i zachęcać do kultywowania wiary w Boga. I to w 98 procentach czynić to skutecznie i sprawnie, według tego głosu krytyki.
Szatanem ponoć jest li tylko w sprawach wypowiedzi politycznych, na łamach tego medium katolickiego. Nie ma to związku z moralnością tego medium? Jeżeli ktoś jest moralizatorem jakiejkolwiek opcji wiary czy polityki, wiadomo że będzie do niej nawiązywał w różnych wypowiedziach z różnych okazji i odwrotnie przy okazji poruszania innych tematów w danym medium. Przy okazji omawiania sytuacji politycznej również oprze się na moralności, wartościach etycznych przekazu owej stacji.
Krytyka Pana z Matką Boską w klapie, jest pozbawiona logiki. Jak sądzę. Może jednakowoż się mylę i zagubiłem się w swoich skromnych rozważaniach.

Poniżej przedstawiam ulotkę.

Marshall McLuhan równy chłop był – Globalizacja


W dobie Globalizacji i używania (częstego) pojęcia „Globalna wioska” należy wspomnieć o Panu M.M. Twórcy tego pojęcia. Nie dożył niestety epoki internetu, co na pewno zainspirowałoby go do dalszego rozwijania praw obrazujących postęp w integracji myśli społeczeństw, poprzez komunikację wszechglobalną jednostek.
Szczęśliwie wymykającą się jakimkolwiek próbom kontroli czy też nadzoru. Czy na pewno? Nie wątpię że sen z powiek władzom spędza właśnie taka wizja. Brak kontroli swobodnego przepływu nie tyle informacji co wręcz formowanych myśli użytkowników, wymiany poglądów, dyskusji, czy też indywidualnego przekazywania swojego zdania. Po cóż są moderatorzy? Jak myślicie? Oczywiście widać to po Onecie. Ilu z was dziwiło się ze swoje anarchistyczne cokolwiek poglądy ujawnione w komentarzach nie pojawiają się? Lub też poglądy nie do końca zbieżne z wizją tego skądinąd liberalnego, środkowego, „obiektywnego” organu. No to wiecie po co jest moderator. Aby pilnował „idei”, „obiektywizmu” danego medium internetowego.
Wpasowując się w wizję globalnej wioski na przykładzie internetu. Cóż więcej pragnąć? Sięgamy wszędzie, wydłużamy nie tylko swoje cielesne oddziaływanie poprzez technikę, mechanikę, ale wysyłamy swoją myśl, swoje odwzorowanie (prawdziwe lub fałszywe) „Ja”. Ile z tym wiąże się przygód, domysłów, gry słów, interpretacji… Jak wpływa to na nasz stan umysłu? Nasz drogi Mistrz twierdził, że otoczenie techniczne ma decydujący wpływ na sam charakter ludzi. I cóż znajdujemy w Internecie? Dokładnie to. Siadając przed monitorem stajemy się kimś innym, wcielamy się, w swoje drugie „Ja” internetowe. Czujecie to? mamy większe możliwości, nie widać naszego garbu, to do tych którzy mają myśl lotną a ciało „hadkie”. Możemy pokazać nasze piękne ciała w pięknym otoczeniu wrzucając niezliczone ilości zdjęć, – to do innej grupy. Możemy wreszcie pobyć trochę innymi, wcielić się w herosów, słowa, czynu, humoru, wojny, pokoju, lub czegokolwiek innego, oddać się ulubionej zabawie, grze, zatopić w nieskończoności połączeń, oczekiwać na maile, potwierdzać swoją tożsamość ważność, lub na odwrót. Umierać na oczach świata, pozwalając na specyficzny ekshibicjonizm. Wręcz epatować nagością swoją i partnerów, w celach różnych, i zarobkowych i zaspokajających swoje pragnienia, a czy jest to czy normalne wg. ogólnie przyjętych norm – jest inną kwestią.
I cóż kto nie zgodzi się z tym stwierdzeniem, ze Internet niewątpliwe otoczenie z technicyzowane nie ma na nas wpływu? I to być może o wiele bardziej dalekosiężnego niż może nam się wydawać i niż tego pragniemy.
„Medium to Przekaz” – a więc wpływ charakteru, (rodzaju) środka przekazu na przenoszoną treść poprzez ten środek. A DODATKOWO (co podkreślam- głęboko doceniając fakt tego podkreślenia):wpływ owego medium (od strony technicznej, formalnej) na sposób percepcji treści przekazywanej przez medium na odbiorców odbierających przekaz. ROZUMIECIE? Medium kreuje i charakter i rodzaj informacji poprzez swoje cechy. Może wpływać na nią bardziej lub mniej. Fakt możliwości dwustronnej interakcji w opcji komentarzy przy serwisach uwiarygadnia przekazywaną informację. Inna sprawa że moderatorzy czuwają… ale kto ich zauważa? przecież oni na pewno (!) czuwają nad „grzecznością” formy językowej… I cóż. Dochodzimy do rozważań problemowych. Internet jest medium gorącym czy zimnym? Pozwala z jednej strony na dwustronność wypowiedzi z drugiej potrafi doskonale ją kontrolować używając ram i norm akceptowalnych dla kontrolowanych. Do tego stopnia, że nie zdają sobie sprawy nie tyle z kontroli ile z jej głębi.
Masz współuczestnictwo, a jak, ale za określoną cenę. Angażuje zmysły internet w sposób całkowity? Angażuje… A siła przekazu, emocje, wrażenia, frustracja… Potężne. Z drugiej strony można swobodnie prowadzić dysputy, za pomocą wideo połączeń, telefonii internetowej, czatów…- idealne cechy mediów zaliczanych do zimnych. Wykluczenie czy zaangażowanie? Czy jest to przedłużenie funkcji jakiegoś zmysłu w kierunku określenia, dopełnienia? Czy mamy do czynienia z wyposażeniem informacji w jak największą ilość danych? Najpełniejszą? Czasami wydanie się nam że dane nas zalewają, potoki informacji są olbrzymie, czasami mamy świadomość, pewnego braku, niedomówienia, niedoinformowania. Czy oznacza to ze wiadomości są preparowane? Ustawiane, tworzone pod odbiorcę?
Czy te pytania zostawię bez odpowiedzi?

Kolega M. nie był miłośnikiem globalizacji, stwierdzał fakt, że tak się dzieje i stanie się jeszcze bardziej. Mówiła mu o tym informacja docierająca zewsząd tworzące się rodzaje mediów, rodzaje komunikatów wysyłanych przez media. Np reklama – specyficzny rodzaj komunikatu mający zadanie tylko jedno:doprowadzenie do jak największej sprzedaży, sukcesu marketingowego reklamowanego produktu. Komunikacja typowo jednostronna. Mająca jednak przynieść określony efekt w odbiorze. Reakcję. Następuje też przy okazji ciągła modyfikacja wiedzy na temat potencjalnego odbiorcy reklamy, która to reklama przecież (można by dostrzec powiązanie) jest pewnego rodzaju aforyzmem na temat produktu. Zmienia się wizja odbiorcy, zmiennych jest wiele; uwarunkowania kulturowe, gospodarcze, czasowe.
Niestandardowe sposoby reklamy moim zdaniem wskazują na komunikatywność tej formy, wieloczłonowość (w kontekście wykorzystania różnych środków do osiągnięcia celu), dynamikę rozwoju. Także wskazują na fakt, że reklama w jakiś sposób się przejadła, ta standardowa, stała się „oklepana”. Szukanie nowych dróg to formy zmiany (Wzoru, tempa, skali; – znów kolega M.) Najbardziej przypada mi do gustu Marketing (reklama) szeptany przekaz z ust do ust, „plotka” zwiększająca „mit” towaru. Czy nie ma czegoś z magii w tym sposobie? Sprzedaż produktu urasta do sztuki oratorskiej. Przerost formy nad treścią? Oj mógłbym coś na ten temat powiedzieć….(Super Kable do Zestawów Głośnikowych to Bujda )
Takie to moje rozważania (krótkie – z braku czasu) na temat reklamy.

Wracając jednak do globalizacji. Rozwój komunikacji, środków transportu, przenoszenia informacji, spowodował że niektórzy zapragnęli scalenia WSZYSTKIEGO, przemysłu, społeczeństw, kultury, umysłowości w imię ułatwienia sobie egzystencji – kierowania masami. Moja teoria przyznaję. Ale czy nie ma w niej jakiejś odrobiny prawdy? Media spełniają wspaniale tę rolę, kłamstwo tysiąc razy powtarzane staje się prawdą, przemilczana prawda tysiąc razy przestaje funkcjonować jako prawda…
Pomyślcie, analizujcie, bądźcie krytyczni…

Oralizm wraca. Czyżbyśmy mieli do czynienia z powrotem form pierwotnych? Czy rodzaj takiego komunikowania nie cofa nas do stanu społeczeństw pierwotnych? Czy wymiana informacji przez internet nie jest takim oralizmem? Powrotem do kultury pierwotnej na poziomie jednostkowym? Internet to dziwne narzędzie, stwarza problemy interpretacyjne, posiada zbyt wiele cech różnych przeciwstawnych sobie narzędzi, może być widziany wielopłaszczyznowo, służyć, wielu Panom. Oralizm specyficzny. Opowiadamy sobie historie, powstają ich miliony, funkcjonują na różnych płaszczyznach, istnieje słowo jako nośnik, jednak wartość emocjonalna nierzadko rysuje się w zakresie bardzo pierwotnym, atawistycznym nawet. służy, komunikacji na podrzędnym poziomie, osobniczej indywidualnej, jednocześnie obok funkcjonują grupy medialne, korporacja, narzucające swój obraz, możemy być zagubieni niemniej nie musimy się tak czuć. Sprzeczność? Może siła oddziaływania. Można ją pokonać? Od nas to zależy. Nasza świadomość będzie kształtować odbiór i wpływ.
To rozwinięcie nawiązania Mc Luhana do filozofii Karla Poppera. Jego krytyki jeżeli chodzi o nie branie przez Poppera działania TECHNICZNIE poszerzonych zmysłów na społeczeństwa. Kolega M. ukuł pojęcie „społeczeństwa Ucha” dodałbym też i ” „społeczeństwa Oka” i to szeroko pojętego. Na tym oparł swoje wnioski powrotu do cech społeczeństw plemiennych. Jest pewna wspólnotowość, rzekłbym, w oglądaniu osobniczym, indywidualnym Telewizji, i wiedzy, że w danej chwili ogląda Telewizję X milionów ludzi.
Tak to jakoś odbieram.
„Społeczeństwo Klawisza” – nie wiem czy ktoś to już wymyślił przede mną, jeżeli nie, niniejszym wprowadzam ów termin: dla określenia wspólnotowości setek milionów ludzi siedzących przed ekranami w tej chwili i walących w klawisze podobnie jak i ja.

Jest jeszcze wiele ciekawych myśli Pana M… do których chciałbym wrócić o ile tylko znajdę na to chwilę.
Zachęcam Was do podobnych wyznań.

Piotrek

Co by nam Marshall powiedział TERAZ gdyby żył?