Кракен ссылка кракен ссылка Кракен онион кракен онион

Kresowiak; Jacek Salij OP. Pamięć!

Wpadła mi w ręce ostatnio książka-wywiad z Ojcem Jackiem Salijem. Wcześniej już czytałem jego „Szukającym Drogi”. Cóż, Polecam serdecznie obie.

Ojciec Jasek urodził się na Wołyniu w chutorze, w okolicy wsi Budy. Bardziej znane miejscowości, w tym miejscu to: Dubno, Krzemieniec, Beresteczko. Urodził się w 1942 roku, po niesamowitej traumie, jaką przeżyli jego rodzice, gdzie cudem jego matka zdołała uniknąć rozstrzelania przez Niemców. Dopiero w sierpniu 1991 roku po 49 latach dowiedział się prawdy o tym wydarzeniu. Między innymi poprzez to i inne wydarzenie, gdzie jego matka była świadkiem prowadzenia na rozstrzelanie żydówki z małym dzieckiem na ręku, jest jedną z przyczyn, dla których odczuwa cało osobowy sprzeciw wobec aborcji i eutanazji.

Obszerny rozdział w książce pod tytułem „Radość Życia” mówi o obronie życia poczętego, nienarodzonego w czasach komuny, gdzie mordowano setki tysięcy dzieci od czasu wprowadzenia ustawy aborcyjnej (kwiecień 1956). Dokładnie od 1960 roku systemowo zaczęto łamać sumienia lekarzy (minister zdrowia Sztachelski wydał przepisy wykonawcze do ustawy). Dramatyczny, wstrząsający rozdział.

Wracając do początku opowieści o jego rodzinie, jego rodzice na początku 1943 roku zostali wywiezieni do Niemiec na roboty, co zapewne uratowało im wszystkim życie. Od tego roku zaczęły się systematyczne, ludobójcze działania nacjonalistów ukraińskich. Jego ciotka została zatłuczona kijami przez banderowców. Pochowana przez męża w piwnicy domu, z braku innych możliwości pochówku. Całe życie pragnął powrotu aby, móc żonę pochować na cmentarzu. Nie udało się mu to.

Rodzina Ojca Salija na początku 1945 roku została popędzona przez Niemców jako niewolnicy w kierunku Czech. Po wojnie z wielkimi trudnościami wrócili do Polski osiedlając się pod Dzierżoniowem w Piławie Dolnej. Tam przez wiele lat zdarzało się rodzinie wspominać przeżycia z czasów ludobójstwa banderowskiego. Były też wspomnienia o dwóch sprawiedliwych (Ukraince i Ukraińcu) – Pana Chmary, który uratował rodzinę Małków ryzykując życie i znanej rodzicom Ojca Jacka Ukraince, która ostrzegła ich przed mordami. Dzięki temu zdążyli uciec. Trudno po takich wspomnieniach podchodzić pozytywnie do narodu ukraińskiego, jednak Ojciec Jacek przemógł te obciążenia, nawet do tego stopnia, że miał dwie magistrantki z Ukrainy, które prowadził (Hanusia i Luba). Pamiętać trzeba i należy, że tylko mały procent narodu ukraińskiego był zmanipulowany przez ideologię nacjonalistyczną.

Jednak najważniejszy rozdział dla mnie to ten o ratowaniu życia. Poniżej kilka stron:

Książka bardzo ciekawa, pełna duchowych moralnych i etycznych wątków. Także historycznych. Polecam serdecznie.

Ta druga pozycja, która jest wspomniana w książce na stronie:

To:

Również ją serdecznie polecam.

Co do pytania Ojca Jacka o upamiętnienie sprawiedliwych Ukraińców, staram się tym zajmować od około 2009 roku: