Mowa tutaj o filmie zrealizowanym przez grupę młodych ludzi, którzy chcą pokazać Prawdę o tamtych czasach.
Niezwykle znamiennym jest motto umieszczone na stronie:
„Największym nieszczęściem nękającym świat jest nie siła ludzi złych, lecz słabość dobrych…” Czytaj dalej 13 cegieł – Wieluń miasto śmierci
Kategoria: Historia
Machno Republika Anarchistyczna w ZSRR
O tym nie mówiono w szkołach i nie mówi się do dziś. Dlaczego? Anarchia nie jest za bardzo popularna…
Ciekawe dlaczego? A może powodem jest fakt, że anarchia zagraża globalnemu porządkowi wysysania pieniędzy z nas wszystkich przez tych u góry? Przez korporacje, trusty finansowe, tysiące innych organizacji, które pod pozorem czynienia dla Was moi drodzy dobrze a nawet jak najlepiej okradają nas ze wszystkiego począwszy od pieniędzy, a skończywszy na czasie (życiu).
Tymczasem niejaki Pan Nestor Machno utworzył republikę anarchistyczną zwaną pod nazwą:
Guljajpolska Anarchistyczna Republika.
Przez praktycznie cały czas jej istnienia walczył: z Niemcami, Bolszewikami, Białymi i nacjonalistami ukraińskimi.
„…Machno dowodził całą partyzantką antyniemiecką między Dnieprem a Morzem Azowskim. We wrześniu 1918 rozbił Austriaków w bitwie o wieś Dibriwki. Zniszczył oddziały Petlury w wielkiej operacji w okolicach Jekaterinosławia.
Hulaj-Pole było w pierwszej połowie 1919 r. całkowicie wolne od władzy zewnętrznej. Na terenie wsi powstały autonomiczne komuny, wolne od wpływów zewnętrznych. Doskonale zorganizowane komuny rolne dostarczały dużych ilości żywności, którą wywożono do wielkich miast. Najbardziej znana była komuna imienia Róży Luksemburg. Machno ściągnął do Hulaj-Pola czołowych anarchistów. Wraz z Arszinowem rozpoczął wydawanie gazety „Put k Swobodie” („Droga do wolności”) i stworzył Komisje Kulturalno-Oświatową. Planowano powołanie do życia nowych szkół wzorowanych na „Escuela Moderna” („Nowoczesnej szkole”) Francisco Ferrera. Armie powstańcza Machno walczyła przeciwko Denikinowi w ramach Armii Czerwonej, lecz pod czarnymi sztandarami. Według przeciwników anarchiści dopuszczali się grabieży na miejscowej ludności, a w późniejszym okresie na polecenie Machno powstał oddział kontrwywiadowczy walczący na terenie Ukrainy z wrogami machnowszczyzny, słynący według jej przeciwników z okrucieństwa.
Zbrojne ramię republiki anarchistycznej: Nestor Machno…
10 kwietnia 1919 r. Zjazd chłopów, robotników i powstańców z Hulaj-Pola po raz kolejny ogłasza zerwanie kontaktów z bolszewikami. W tym samym czasie rząd Lenina ostatecznie postanawia o zerwaniu dalszej współpracy z anarchistami. 4 czerwca 1919 r. oddziały Czeka atakują Hulaj-Pole, przemocą likwiduje się Komunę im. Róży Luksemburg. Po wycofaniu się Czeki wkraczają do Hulaj-Pola oddziały Denikina i dokonują reszty dzieła zniszczenia. Tymczasem Machno przeniósł się na zachód Ukrainy, organizując tam partyzantkę przeciwko „Białym”, w październiku i listopadzie 1919 partyzanci okupowali Jekaterinosław i Aleksandrowsk. Niestety Machno nie rozumiał zbyt dobrze procesów urbanizacji i bronił się teoriami o „zepsuciu miast”, itp. Nie zdobył też większego poparcia ze strony miejscowych robotników, którzy opowiadali się za socjalistami lub komunistami, a dodatkowo zrażał ich niechętny stosunek machnowców do proletariatu.”
„Warto dodać, że podczas Powstania Machny na Ukrainie produkcja rolna i poziom życia była najwyższa od czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów.”
„Machnowcy mieli ogromne poparcie społeczne a wśród jego oddziałów byli również Żydzi zorganizowani w jeden z oddziałów”…
Inne informacje dotyczące republiki anarchistycznej:
Internetowa biblioteka wolnościowa: tekst Nestora Machno „Machnowszczyzna a antysemityzm”
„…W ruchu, na którego czele stałem w swoim czasie, było także wielu takich żydowskich pracowników, którym z powodów osobistych było wygodniej wstąpić do mieszanych rewolucyjno-wojennych jednostek – i robili tak. Wszyscy byli wolnymi bojownikami, którzy ochotniczo wstępowali w szeregi rewolucyjnych powstańców i razem z nami walczyli za wspólną sprawę pracujących. Ci anonimowi bojownicy mieli swoich przedstawicieli w gospodarczym zapleczu i zaopatrzeniu całej armii (co można sprawdzić w rejonie Hulaj Pola w wioskach i koloniach żydowskich).
Wszyscy ci pracownicy pochodzenia żydowskiego byli w armii powstańczej pod moją komendą nie przez dni ani miesiące, ale przez lata. Są też świadkami tego, jak ja, mój sztab i cała armia odnosiliśmy się do antysemityzmu i pogromów, jakie rodził.
Każda próba pogromu lub rabunku była u nas likwidowana w zarodku. Wszyscy winni takich czynów byli rozstrzeliwani na miejscu.
Tak było w maju 1919 r., kiedy chłopi-powstańcy ze wsi Nowo-Uspienowka, opuszczający front żeby odpocząć na tyłach, natknęli się pod żydowską kolonią Gorkoj na dwa poćwiartowane trupy. Wzięli je za powstańców zabitych przez Żydów z tej kolonii i zamordowali w niej około trzydziestu ludzi. Mój sztab wysłał tego samego dnia komisję do tej kolonii, która wpadła na trop sprawców – [dowiedziała się] kto dokładnie i z jakiej wioski uczestniczył w napadzie na kolonię. Natychmiast wysłałem osobny oddział do tej wioski, żeby aresztował tam wszystkich uczestników napadu. I sprawcy tego napadu na kolonię żydowską, w sumie sześciu ludzi, na czele których stał były bolszewicki komisarz gminy, zostali rozstrzelani 13 maja 1919 r.
Tak samo było w lipcu 1919 r., kiedy trafiłem pod krzyżowy ogień Denikina i Trockiego – Trocki wówczas donosił swojej partii, że „lepiej oddać całą Ukrainę Denikinowi, niż pozwolić, żeby szerzyła się machnowszczyzna” – i musiałem przeprawić się na prawy brzeg Dniepru. Wówczas zetknąłem się ze słynnym atamanem chersońskim Grigoriewem. Atamanowi, który widocznie nasłuchał się różnych bzdur o mnie i o całym ruchu rewolucyjnych machnowców, zachciało się zawrzeć z moim sztabem sojusz przeciwko Denikinowi i bolszewikom…”
Mam nadzieję że umieszczając ten artykuł pobudziłem do refleksji a być może i dyskusji Czytelników. Piszcie co sądzicie o tej republice.
(Materiały zaczerpnięte z forum anarchistycznego).
Piotrek
Obcy Element – Prywatne śledztwo Oficera KGB w Sprawie Katynia
W dniu 23 czerwca br o godz. 18.30 w CK „Zamek” w Poznaniu miało miejsce spotkanie autorskie z autorem i wydawcą książki „Obcy Element”. Oleg Zakirow opowiada dzięki wydawnictwu REBIS na kartach swojej książki o tym jak rozpoczął swoje prywatne śledztwo w sprawie pomordowanych w Katyniu.
Czytaj dalej Obcy Element – Prywatne śledztwo Oficera KGB w Sprawie Katynia
Dworek w Biniszewicach Prywatne muzeum Kresów
Jest to niesamowity relikt czasów minionych. Tym bardziej że powstał całkowicie z Inicjatywy prywatnej. Aleksandra Biniszewska poprzez swą zaciętość i umiłowanie Lwowa i kresów skąd pochodzili jej dziadowie doprowadziła do powstania rekonstrukcji zabytkowego dworku rodem spod Lwowa. Jest to kopia szlacheckiego dworku z okresu XVIII wieku.
W środku zgromadzane są zbiory upamiętniające ślady naszej przeszłością jako narodu z rejonów zza Buga, potocznie zwanych Kresami, chociaż to określenie nie jest ani zbyt sprawiedliwe, ani udane. Bardziej odnosiłoby się do rejonów za rzeką Zbrucz i dalej, gdzie faktycznie w wiekach przeszłych ciągle trwały graniczne bitwy z najazdami Tatarów, Turków czy z rosnącą rosyjską potęgą. Były to ziemie ukrainne, graniczne, (skrajna ziemia), gdzie panował oręż. Tymczasem ogromne połacie ziem przylegające do tamtych terenów granicznych były pod administracją i panowaniem Rzeczpospolitej Polskiej Obojga Narodów, terytorialnie przydzielone Wielkiemu Księstwu Litewskiemu już od XV wieku. Na nich to władali między innymi Radziwiłowie, Wiśniowieccy i inni wielcy magnaci.
Również jednak żyli zwykli ludzie szlachta biedniejsza i bogatsza, chłopstwo i wiele innych narodowości i nacji. Z grubsza w symbiozie i zgodzie na ile warunki pozwalały. Kaganek oświaty, tzw. Kultury wyższej niesiony poprzez oficjeli i urzędników Rzeczpospolitej mógł docierać do najdalszych zakątków królestwa. I z chęcią był przyjmowany. Rzeczpospolita w tamtych czasach stanowiła bramę do Europy. Toteż takie wielkie ruskie rody jak np. Wiśniowieccy przechodziły z prawosławia na katolicyzm, nie tylko jednak zmieniały wyznanie, często również i narodowość.
Prawdą było, że tam skąd kultura wyższa szła, wiedza, oświecenie i nauka tam i władza i potęga bardziej silne się widziały i potężniejsze. A przez to skuteczne. Przez setki lat szlachta, książęta, magnaci i księża stanowili rozwijającą się elitę kulturalną na tamtych dzikich ziemiach. Bez ich starań, działań i dążeń nawet tych najbardziej w prywacie pogrążonych, na wschodzie panowałaby tylko kultura azjatycka rodem z potężnego mongolskiego państwa, lub turecki jasyr. Rusińska Moskwa chcąc nie chcąc ciągle stojąc w zagrożeniu wojny z wschodnimi potęgami była silna lecz prymitywna, całą kultura szła z zachodniej i południowej części Europy. Wiedza jak i zdobycze intelektualne i naukowe. Wystarczy przeanalizować pojawiających się naukowców pochodzenia rusińskiego. W większej ilości, która i tak relatywnie nie byłą zbyt liczebna pojawiać się zaczęli po upadku chanatu krymskiego. A więc w momencie zniknięcia stałego zagrożenia wojną.
Polskie ślady, a co za tym idzie, ślady kultury europejskiej w postaci głównie katolickiego chrześcijaństwa, nawet do tej pory są widoczne, pomimo licznych wojen w tym ostatniej światowej, intensywnej akcji niszczenia ośrodków sakralnych w okresie panowania ZSRS, i w ogóle niszczenia śladów polskości na tych ziemiach. Mury wielu twierdz budowanych przez polskich królów jeszcze stoją, wojenna twierdza w Chocimiu, Krzemieniec i zamek na Górze Królowej Bony, Brzeżany; zamek i rezydencja Sieniawskich (później Lubomirskich, Czartoryskich i Potockich), Kamieniec Podolski, Żółkiew; rezydencja hetmana Stanisława Żółkiewskiego, Zbaraż… Te wymienione tutaj jedne z ważniejszych miejsc świadczą o wielowiekowej przeszłości związanej bardzo ściśle z Rzeczpospolitą i tradycją polską. Tych miejsc mimo zacięcia w ich niszczeniu jest jeszcze tysiące. W większości popadają w ruinę. Rząd obecnej Rzeczpospolitej nie dba o historię, bardziej patrzy w przód widząc swoje miejsce w Unii Europejskiej, której idea ma zlać się w wielonarodowościwy tygiel historyczny Z pseudo historią. Zapomina o pokoleniach które żyły i umierały w imię utrzymania swoich rodzin w pokoju i dobrobycie, ale także w patriotyźmie i miłości Ojczyzny. To dzięki nim pośrednio żyjemy w wolnym kraju, to dzięki nim obecni nasi desygnowani przywódcy zaprzepaszczają pamięć o nich i naszej historii, a także kulturze. Chociaż robią to niezwykle dyskretnie. Informacje są dobierane, filtrowane, o jednych elementach historii mówi się dużo, a o innych…nic. W jednych sprawach robi się wiele, w innych…niewiele lub nic.
Dlatego też inicjatywa Pani Aleksandry wpierana przez męża, jest niezwykle cenna i wartościowa. Ratuje to co jest nie do uratowania. Podczas każdego z wyjazdów do Lwowa zbira okruchy Pamięci aby ocalić je przed nie tylko zapomnieniem ale wręcz zniszczeniem. W dworku czuje się powiew wieków, obecność ludzi, którzy odeszli, a także serce tętniące odległym w czasie życiem. Życiem Kresów.
Zdjęcia Muzeum Prywatnego Lwowa I Kresów
Na jednym z ostatnich zdjęć w pomieszczeniach dworka recytowane są wiersze Zygmunta Jana Rumla, polskiego oficera, a zarazem świetnie zapowiadającego się poety. Wychował się on w Krzemieńcu na Wołyniu. Jego rodzina mieszkała w tym samym dworku, co Juliusz Słowacki. Jego matka była poetką i po niej odziedziczył talent literacki. Leopold Staff, wypowiedział się na temat młodego poety, w rozmowie z matką: „Niech pani strzeże tego chłopca, to będzie wielki poeta”. W młodości wybrał służbę dla ojczyzny, ale napisał też wiele utworów, w tym: „Rok 1863” i wiersz zatytułowany „Dwie matki”, w którym wyrażał swoją miłość do dwóch ojczyzn, Polski i Ukrainy.Wiedział jak wyglądają realia Kresów Wschodnich, nie tylko opisując ich piękno, ale chciał też rozkwitu tych ziem, które zamieszkiwali przedstawiciele wielu różnych narodowości, kultur i wyznań. Po utworzeniu Batalionów Chłopskich został mianowany dowódcą VIII Okręgu Batalionów Chłopskich, przyjmując pseudonim „Krzysztof Poręba”. Rozerwany końmi przez członków OUN-UPA, po kilkudniowych torturach, podczas próby porozumienia się z tymi bandyckimi oddziałami we wsi Kustycze. Celem rozmów miało być powstrzymanie mordów na ludności innej niż ukraińska ( w szczególności mordów na Polakach).
Obecnie jest to ofiara zupełnie nieznana, jak pisał przed laty Iwaszkiewicz: „Był to jeden z diamentów, którym strzelano do wroga. Diament ten mógł zabłysnąć pierwszorzędnym blaskiem”
Wincenty Ronisz zrealizował o Rumlu dokument pt. „Poeta nieznany”, zawierający m.in. relację Iwana Koptiucha z Kustycz, naocznego świadka zbrodni.
Konferencja w poznańskim IPN DREZDEŃSKI SZAFOT (ścięci Polacy)
W ubiegły piątek odbyła się niezwykle ciekawa i bogata w szczegóły konferencja na temat 84 ściętych Polaków w drezdeńskim więzieniu. Salę im. Gen. Stefana Roweckiego „Grota” wypełnili licznie przybyli goście,
w tym z Niemiec dr Brigit Sack (GMPD Drezno), dr Gerald Hacke (GMPD Drezno) i dr (medycyny) Gustav Bekker, a także krewni i żyjący jeszcze przyjaciele pomordowanych.
Niemieccy goście wygłosili wnikliwe i interesujące wykłady na temat miejsca straceń, i samych procesów. Rafał Sierchuła przedstawił wykład ukazujący postacie straconych Polaków, okraszony niezwykle sugestywną i wzruszającą muzyką i zebranymi zdjęciami pomordowanych.
Czytaj dalej Konferencja w poznańskim IPN DREZDEŃSKI SZAFOT (ścięci Polacy)
Zamek „Gargamela”w Poznaniu – nie zbudują?
I następny niesmak wielkiego kalibru. Jadąc dziś do pracy samochodem słyszę, że są problemy z rozpoczęciem prac – budowy zamku królewskiego w Poznaniu.
Komentator puentuje te problemy że może i lepiej jak zamek „Gargamela” nie powstanie. I wygłasza opinię jakiejś większości na ten temat. Tak właśnie nieuczciwi dziennikarze manipulują opinią społeczną. Pomijam już jego wiedzę historyczną, a raczej całkowity jej brak. Przemysł II restytuował władzę królewską po długich latach bezkrólewia – uczynił to olbrzymim wysiłkiem, dzięki niemu znów Polacy odzyskali wiarę w królestwo i nadzieję scalenia ziem pod jednym berłem – bezpośrednim tego wynikiem mimo zamordowania świeżo koronowanego króla przez zamachowców z Brandenburgii pod wodzą Ottona IV.
Ponowne powstanie królestwa polskiego pod koronowanym władcą odnotowane było w kronikach całej Europy – przychylnie patrzał na króla sam papież. TO było wtedy wielkie wydarzenie zupełnie dziś przez rodzimych historyków nie doceniane.
Nie mówiąc już, że jako Poznaniak mam szczególny sentyment do tej sprawy. Ciekawe czy ten komentator radiowy z bardzo znanego i lubianego skąd inąd radia jest Wielkopolaninem – jeżeli jest, to tym bardziej powinno być mu wstyd.
Pomijam kwestie historyczne, jednak wybudowanie takiej atrakcji turystycznej jak zamek królewski w Poznaniu jest w pełni uzasadnione z powodów turystycznych jak i promocyjnych – promuje miasto i jego historię, a także bezpośrednie związki i wkład naszych krajanów w starania o zjednoczenie Polski w czasach Piastów…
Dlatego tym bardziej nie rozumiem tej wprost obraźliwej wypowiedzi ( dla Wielkopolan i wszystkich Polaków) miernego raczej redaktorzyny z radia…(sam wystawił sobie cenzurkę tą wypowiedzią). Obraził i nas wszystkich i samego Przemysła II- przezywając go „Gargamelem”. Jak tak można szczególnie w kontekście ostatnich wypadków? Takich mamy Polaków, pseudo redaktorów którzy gdy tylko dać im mikrofon do ręki gadają co im ślina na język przyniesie…
Co będzie z tą nasza Polską w takich rękach?
Wypowiedź słyszałem dziś tj. 24go kwietnia około godz 8.50 w radiu.
Ad. 1
Znalazłem ciekawy materiał o zamku na stronie
Poznań Nasze miasto
to odnośnie samego zamku. Zaznaczam jednak ze w materiale chodziło mi o stosunek do projektu spikera radiowego i jego niewybredne porównania. O ile sam projekt się mu nie podoba jest to jego sprawa i może o tym mówić w sposób kulturalny. Pytanie: czy na antenie? Na pewno jednak nie powinien w ten sposób w jaki to uczynił podsumowywać kwestii budowy jako takiej. W jego wypowiedzi nie było nic na temat piękna czy też nie samego projektu.
Przewodniczącym komitetu odbudowy zamku jest Włodzimierz Łęcki, autor wielu ciekawych prac o turystyce wokół Poznania jak i w samym mieście.
Hołd dla ofiar – Symbole: Katyń
Świat naszych wyobrażeń się rozpadł. Zginęli Polacy. Historia zatoczyła koło. Jak tu nie ulec symbolice? Prezydent, który z takim zacięciem walczył o Prawdę o Katyniu sam stał się poprzez swoją śmierć uwieńczeniem dzieła. Jakie to polskie?Rosjanie wyemitowali Katyń Wajdy w głównej stacji TV. Jest to swoistego rodzaju przyznanie się, bicie w piersi.
Putin na kolanach, później obejmujący Tuska. Kto z nich czyni szczere gesty? A może; Komu jest ta sytuacja bardziej na rękę
Wierzę, że gesty Rosji i jej obywateli są szczere, w gesty liberałów nie wierzę. Zbyt wiele było kłamstw w przeszłości. Może jednak należy mieć nadzieję. Bóg o niej mówi. I my ludzie ją mamy na przekór wszystkiemu. Nadzieja potrafi ożywiać, dostarczać nie odkrytych sił- tak się działo z ludźmi w obozach. Żyli Nadzieją. I dzięki niej wielu przeżyło?
Musimy jednak pamiętać, że politycy to inna klasa ludzi. Zła? Lepsza? Może czująca się taką właśnie, czy odmienną od zwykłych ludzi? Czy jest szansa na zmianę?
Rosyjskie gesty wydają się bardzo szczere. Powinniśmy je tak przyjąć. Szczególnie, jeżeli chodzi o społeczeństwo. Rosja nas potrzebuje, powinniśmy podać jej dłoń i wspólnie poddać się oczyszczającej mocy Prawdy. A następnie budować przyszłość. Dobrą dla obu naszych narodów. Przyszłość, z której wspólnie wyciągniemy korzyści. Mądrze kierować naszymi poczynaniami. Zawrzeć równorzędne partnerskie umowy i zobowiązania.
I żyć w zgodzie.
Cóż to człowiek? Gdzie są teraz wszystkie ambicje, tych którzy odeszli. Co z nich zostało?
Jest to nauka dla tych, którzy zostali. O ile w ogóle potrafią z niej czytać. Odnaleźć prawdę o skończoności ludzkiego życia, niepewności istnienia nawet dla tych u szczytu. Nie planujmy zbyt daleko. Dotyczy to wszystkich ?wielkich? tego świata, nie tylko polityków w naszym kraju, nie tylko samych polityków?
Czy potrafią spojrzeć w głąb siebie i znaleźć fragment ludzkiego ducha? Czy po kilku tygodniach, może miesiącach znów rzucą się w kierat zapominając o dzieciach, żonach, mężach?? Podobało się mi, kiedy jeden z nich powiedział, że poszedł w poniedziałek 12-go odprowadzić dziecko do przedszkola. I znalazł w tym wartość najgłębszą. W obcowaniu z tym małym człowiekiem, istotą, która oczekuje od nas; rodziców- miłości, ale i bliskości, nie rozumie, dlaczego znikamy na dzień cały, nie pojmuje, dlaczego nie chcemy być cały czas z nią. Przecież ona, ono, to nasze dziecko, kocha nas? Tymczasem my spychamy tą miłość na plan dalszy. Tłumaczymy sobie: są ważniejsze sprawy, musimy zarabiać, dla tego dziecka, dla rodziny. Czy tak do końca nie okłamujemy samych siebie? Nie potrafimy sprzeciwić się pogoni za pieniądzem, sławą i władzą?
Ten najmniejszy obdarzony miłością jest bogatszy od wszystkich was, którzy jej nie doznaliście?
Gdzie wasz czas na Miłość, do najbliższych przecież nie do obcych? To jak chcecie kochać cały naród i dbać o jego dobro?
A wreszcie dziennikarze, ci, którzy są nośnikiem tych złych, w przewadze, wiadomości.
Czy nie pojawia się w was wyrzut? Ile razy śmialiście się z nich wszystkich razem i z osobna?
Szukaliście słabych stron, tylko je przedstawialiście. Jeżeli pojawiały się jakieś lepsze to tylko na zasadzie kontrastu, aby te gorsze lepiej wyeksponować. Jak pojmowaliście swoją pracę?
Jako trafianie do tarczy, argumentami niszczącymi przeciwnika za wszelką cenę, nie przyglądając się mu dokładnie. Skąd ta dziwna, niezrozumiała terminologia: przeciwnik.
Przecież wy mieliście być obiektywni. Starać się wyważyć. To wy kształtujecie spojrzenie społeczeństwa, odbiór wizerunku opisywanej osoby. Chcecie brać odpowiedzialność za efekty? Jesteście pewni, że nie robicie krzywdy?
Jest takie przysłowie o oszczerstwie: pewna kobieta poszła do spowiedzi, podczas niej spowiadała się z grzechu mówienia nieprawdy na temat drugiej osoby. Obgadywała ją.
Sprawiła, że jej wizerunek podupadł w oczach innych. Mądry ksiądz zadał jej pokutę na miarę jej grzechu; nakazał jej wejść na najwyższą wieżę w mieście z poduszką puchową, rozpruć ją i pierze rozrzucić na miasto. A następnie wyzbierać je, co do jednego piórka.
Przestraszona kobieta rzekła mu, że to niemożliwe.
Nie da rady przecież zebrać wszystkich piór. Wiatr je rozwieje zbyt daleko, nie rozpozna ich też z innymi leżącymi na podwórkach. Nie ma szans znaleźć i pozbierać ich, co do jednego.
Wtedy ksiądz jej odpowiedział: ?Kobieto, Zło, którego dokonałaś w stosunku do tamtej osoby jest też nie do naprawienia, twoje kłamstwo już rozeszło się wśród ludzi, i nie dość, że będzie trwać, to z biegiem czasu nasili się i urośnie, skrzywdziłaś ta osobę nieodwracalnie?
Może wasze sumienie drodzy dziennikarze nie dostrzeże analogii, bo przecież musielibyście
Przestać pracować tak, jak to czynicie, aby tylko mieć temat, ?haka? na kogokolwiek i z byle powodu.
Czy inaczej nie umiecie?
I następna sprawa: pamiętajmy o tym, że nie można doprowadzić do zachwiania proporcji i równowagi. Polityka jest okrutna. Są tacy, którzy bezwzględnie, po trupach, będą chcieli osiągnąć swoje zamierzone cele. Którzy wykorzystają każdą sytuację. Pamiętajmy o tym i nauczmy się to dostrzegać.
Na końcu o ofiarach i symbolice. Czy ofiary są lepsze i gorsze? Dlaczego chcemy tak koniecznie pamiętać o Katyniu? Odpowiedzmy sobie; ponieważ są tacy, którzy chcą zapomnieć, skreślić tą pamięć. Taka pamięć jest bardzo niewygodna, dla każdego narodu.
Etykieta zbrodniczych czynów obciąża pamięć zbiorową danego narodu.
Czy Niemcy, ci prawdziwi odpowiedzialni i wrażliwi, nadal po latach nie mają kompleksu? Wyrzutu sumienia? Za Hitlera i wojnę? Za obozy? Za tragedię ludzką? Znam takich. I cenię ich najwyżej. Istota bycia człowiekiem polega na rozumieniu prawdy i odpowiedzialności, jaka wynika z jej rozumienia. I głoszeniu jej bez względu na konsekwencje. To czynili nasi rodacy przez setki lat, czy to wołając o wolną ojczyznę i sprzeciwiając się kłamstwu nieistnienia jej, czy też walcząc podczas ostatniej wojny z wieloma kłamstwami o zbrodniach dokonanych lub nie. Walczymy z niektórymi z nich, do tej pory. Wiele narodów walczy również. Nie może pogodzić się ze swoją złą przeszłością, woli ją ukrywać nie rozumiejąc, że nic przez to nie zyska.
Prawda was wyzwoli, Prawda jest balsamem. Tym jest Prawda. Nie tym, co czyni Turcja ze swoją mroczną przeszłością dotyczącą Ludobójstwa na Ormianach podczas I wojny. Ta prawda ją prześladuje. I będzie prześladowała, tak długo, aż nie pogodzą się z Prawdą i jej nie ogłoszą, lub tak długo aż ostatni Ormianin nie umrze na tym świecie. A po nim, ostatni sprawiedliwy znający tą prawdę i mający siły i odwagę ją głosić. Turcy tego jeszcze nie zrozumieli, po stu latach, bez mała. Oni nie wiedzą, że nie mają szans w tej bitwie.
Prawda ich pokonała. Już to uczyniła.
Dlatego gest, jakim była emisja ?Katania? w TV rosyjskiej, jest dla mnie niezwykle wymowny i ważny. Wszyscy, którzy byli na tym filmie wiedzą, jaka jest jego siła. I wiedzą, że każdy, który go obejrzy pozna Prawdę. Dlatego też widzę wielką siłę w tym, co czynią Rosjanie. Tylko bardzo odważnego, gotowego na zmierzenie się z Prawdą stać na taki gest.
Słyszałem wypowiedzi Rosjan po obejrzeniu filmu, zwykłych ludzi, oni zrozumieli, o co nam Polakom chodzi.
Zrozumieli, że nasi politycy oddali życie za Prawdę, może nieświadomie, jednak taki jest sens tej śmierci. Przez to dla mnie, w moim rozumieniu zostali oczyszczeni.
Wszystko wskazuje, że rosyjscy przywódcy również to zrozumieli.
Teraz Katyń zna cały świat. To już koniec kłamstwa na jego temat. Teraz już została tylko Prawda. Do tego jednak potrzeba wielkiej odwagi. Pierwszy krok, przyznanie się przed własnym narodem do zbrodni, dokonał się.
Chylę czoła.
Została jeszcze kwestia bardzo wstydliwa. Zbrodni, o której nie umiemy my powiedzieć Prawdy. O której Prawdzie, tak do końca nie umiał powiedzieć śp. Prezydent. Ludobójczej zbrodni na kilkuset tysiącach okrutnie torturowanych i pomordowanych polskich obywatelach, dzieciach, kobietach i starcach. Prawda, która im bardziej będzie spychana w niebyt tym bardziej wybuchnie siłą niezrównaną. I z tą siłą może być trudno się zmierzyć komukolwiek. Nie tylko nasi politycy mogą polec w walce z tą Prawdą. Pomordowani stoją w milczących szeregach i wyciągają obcięte członki, niewidzącymi oczyma patrzą z wyrzutem na wskroś nas, tak jak Jurand idący na drodze z krzyżackiego zamku głosząc Prawdę o zbrodniarzach, kiedy to nakreślił znak krzyża na piersi. Zdołamy to wytrzymać? Każdy z nas, który wie o tej Prawdzie, a nie chce mówić, jest winien jej zatajenia. Każdy, kto za płaszczem wrażliwości i delikatności nie chce patrzeć na zdjęcia pomordowanych dzieci, nie chce słuchać o ponabijanych noworodkach na sztachety w imię! Własnej samolubnej wrażliwości jest winien Zatajenia tej prawdy.
Czy potrafimy zmierzyć się z nią my? Rodacy pomordowanych? 8 kwietnia na Ukrainie w Kijowie sami Ukraińcy postanowili zmierzyć się z tą straszliwą Prawdą. Czy wsparliśmy ich w tej dzielnej postawie? Które z mediów o tym doniosły? Gdzie podziała się zawodowa, dziennikarska uczciwość, chęć niesienia za wszelką cenę ważnych, prawdziwych informacji?
Który z dziennikarzy wziął przykład z tego swojego kolegi rzucającego się z kamerą, aby tylko nakręcić płonące szczątki samolotu z naszym Prezydentem? Jakiej to odwagi wymaga głoszenie tej Prawdy?
Obyśmy się opamiętali. Oby ofiara naszych polityków nie poszła na marne. Oby ofiara pozostałych, którzy ponieśli śmierć w płomieniach wybuchu katastrofy lotniczej nie była daremna.
Wierzę w to, że tak się stanie.
To jest mój hołd dla wszystkich tych, którzy zginęli.
Piotrek
Na temat wystawy na Ukrainie:
http://www.warsztatyidei.pl/kresy/wystawa-polskie-i-zydowskie-ofiary-oun-upa-w-kijowie.html
Gloryfikatorzy – czego? Misja.
Dzisiaj (tj. wczoraj) w kościołach ogłoszono, że w Poniedziałek Wielkanocny taca będzie przeznaczona na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Uważam, że warto przez ten tydzień, który pozostał do świąt rozgłaszać gdzie się da, by ludzie nie dawali pieniędzy na uniwersytet który uczcił gloryfikatora Bandery i UPA.
Zdecydowanie nie można popierać uczelni, która nagradza ludzi działających na niekorzyść pojednania, a także gloryfikujących FASZYSTÓW I nacjonalistów.
Natknąłem się na bardzo ciekawy i krótki tekst, który jest troszkę w temacie poruszanego problemu…, ciekawe czy się z nim zgadzacie…?
Proszę o ew. komentarze.
http://kuspys.salon24.pl/161051,kto-rzadzi-ukraina-zachodnia
pozdrawiam czytających
Józef Unrug Lepszy niemiecki Polak niż wielu Polaków
Józef Unrug przedwojenny kontradmirał urodzony pod Berlinem w 1884 roku w Brandenburgu. We wrześniu 1939 roku dowodził Obroną Wybrzeża. Dowodzony przez niego garnizon poddał się jako jeden z ostatnich punktów oporu 1 października 1939 roku. Następnie niewola razem ze swoimi marynarzami: Przebywał w oflagach X B Nimburg, XVII C Spittal, II C Woldenberg, VII B Sandbostel, IV C Colditz, X C Lubeka, a od 1941 r. VII A Murnau.
Właśnie w tej niewoli kontradmirał pokazał postawę honorową i patriotyczną. Najbardziej widoczną i cenioną, przecież jako z pochodzenia Niemiec mógł zrobić zupełnie co innego. Nie musiał przez całą wojnę być w obozie. Nie musiał wszystkie te dni i noce patrzeć przez druty na świat. Każdy kto będzie zastanawiał się nad tą postawą niech wyobrazi sobie dobrowolne ograniczenie wolności w imię honoru i patriotyzmu. DOBROWOLNE. BO przecież Niemcy namawiali admirała do przejścia na swoją stronę. Z taką rodzinną przeszłością to nic trudnego…
Ojciec Tadeusz Gustaw był generałem majorem gwardii pruskiej.
Jednak Józef Unrug nie poszedł na łatwiznę jak dziś by to powiedziano. Więcej z niemieckimi wysłannikami rozmawiał z a pomocą tłumacza! Chociaż znał doskonale niemiecki. Na pytania dlaczego tak czyni odpowiedział prosto: „W dniu pierwszego września zapomniałem mówić tym językiem.” Piękna sylwetka niezwykle honorowego człowieka, i pomimo zewnętrznej oschłości głęboko moralnego i wrażliwego etycznie.Wzoru dla nas tym bardziej, że przecież z pochodzenia Niemca. Człowieka, który odrzucił Zło w postaci wojny i w ten prosty sposób zarzucił twórcom Zła współudział w dokonaniu aktu wszechogarniającej pożogi wojennej. Odrzucił język agresora, język którego znajomość, mogła go uwolnić od znoju obozowego życia. Pokazał jako jeden z pierwszych rozpoczynającej się dopiero wojny kto ponosi odpowiedzialność za wszystkie zbrodnie popełniane w ciągu nadchodzących prawie sześciu lat wojny.
Nie tylko jednak – czasy powojenne i Zło które potem nastąpiły, były konsekwencją ataku z 1 września 1939 roku…
Stalinizm, podziały granic, wywózki, repatriacje, ekspatriacje, Ludobójstwa, mordy, obozy śmierci, gułagi….Hitler i jego wspólnicy otworzyli przysłowiową Puszkę Pandory. Zło zalało świat.
Józef Unrug dostrzegł to już 1 września. Nie uległ namowom, jego wewnętrzna lojalność, duma i honor stały na straży praworządności w jego postępowaniu. Wytrwał. Na pewno ciężko było przez te wszystkie lata. Jednak wytrwał. Dla mnie jest wzorem do naśladowania. Polak pochodzenia niemieckiego. Lub Niemiec. Jak kto woli.
Cześć jego Pamięci!
polecam: informacje biograficzne: http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=unrug
Także stary artykuł z miesięcznika „MORZE”, niestety nie pamiętam numeru (lata 80-te) – tam po raz pierwszy zetknąłem się z informacją o tym dowódcy polskiej marynarki wojennej przed wojną. Niedawno też (zeszły rok) był emitowany film dokumentalny na temat admirała Unruga z wypowiedziami jego syna (TVP HISTORIA), Wczoraj (21-go marca 2010) był krótki program dokumentalny nadawany w Radio Merkury o Admirale.
Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe – Józef Unrug na mszy polowej w 1934 roku w dniu trzeciego maja.
WOJNA CHARLIEGO WILSONA jak zmienia się historię w USA
Nie waham się użyć tego słowa: masakra! Nawet „BEZ PRZESADY” to za mało!
Obejrzałem sobie taki film, jak w tytule i cóż się w nim dowiaduję?














