Agent Kremla…


Ks Tadeusz jest w Polsce „agentem Putina”, ja też około półtora roku temu dołączyłem do tej grupy – co ciekawe lemingi pis-owskie (tak takie też istnieją), działają w myśl tajemnej instrukcji OUN- organizacji wrogiej Polsce – która zakłada walkę z patriotami polskimi bezmyślnie powtarzając te oskarżenia o „agentach Kremla”.
Ks Tadeusz o mało nie zginął z rąk prawdziwych agentów Kremla (przed laty) jeszcze za czasów Komuny.
Nie raz widziałem blizny na jego rękach… i to mi przypominało jego walkę i też dodawało sił do mojej.
przywitanie z dr Zapałowskim
(Ks Tadeusz na pikiecie w gronie Przyjaciół foto: Piotr Szelągowski)

Moja rodzina też była doświadczona przez tą bandę czerwonych miłośników Marksa, Engelsa i Lenina ( Szelągowscy losy rodziny ).
Jak mało ludzi umie dodać dwa do dwóch.
Jak najlepiej unieszkodliwić zawziętego wroga?
Zarzucić mu przyjaźń.

Czy lemingi piso-wskie robią to świadomie? Pewnie nie. Niemniej robią to zupełnie bezmyślnie – dlatego określenie „leming” jest w pełni adekwatne.
Niech się dobrze rozejrzą…
Zapewne w ich grupie jest sporo agentów Kremla i Putina (bez cudzysłowowa) którzy od lat się tam uwiarygadniali.
I to oni nakierowują odpowiednio działania dobrych ludzi ale…- lemingów.
Tak zwanych „spolaryzowanych”.

O Sawczenko na pikiecie 7-go pod sejmem Tomasz Maciejczuk (5 lat zakazu wjazdu na UKrainę, za mówienie prawdy „jak jest” w Donbasie i nie tylko).

Z Tomaszem widziałem się trzy lata temu przed jego wyjazdem na UKrainę – rozstaliśmy się raczej wrogo nastawieni – on gloryfikował ruchy nacjonalistyczne Ukraińców, ja nie. On udowadniał mi (próbował) że to nic złego, że idzie w stronę takiego skrajnego nacjonalizmu, że to ma swoją rację bytu – ja mu odwrotnie.
Ale, jak widać wystarczy pojechać i zobaczyć na własne oczy jak wygląda prawda, aby ludzie myślący umieli nie tylko zmienić zdanie, ale otwarcie o tym mówić i wskazywać na swoje wcześniejsze błędy.
Z przyjemnością podałem mu rękę pod sejmem ze słowami: „…przeszedłeś na dobrą stronę Mocy…”
pamiątkowa fotografia

Jego filmik i wypowiedź na youtube opublikowany 12.07.2015 mówi jasno o stosunkach i myśleniu ukraińskim – obłudzie i kłamstwie:

Zapewne Pani poseł Elżbieta Borkowska też dołączy do (niewątpliwie „zacnej”) grupy „Agentów Kremla” czy też nawet i samego Putina w Polsce, bo śmie mówić prawdę o Zbrodni Ludobójstwa na Polakach wbrew temu, co chcieliby słyszeć ukraińscy gloryfikatorzy Bandery OUN-UPA i innych organizacji przestępczych z czasów II wojny światowej, które teraz na Ukrainie są uznawane za bohaterskie.

Wojtek Bakun to samo, czy za słowa prawdy trafi na indeks?

Kwadratura koła? Gdzie prawdziwi polscy patrioci? W zasadzie widzę ich tylko w grupie Kukiz15 (nie wszyscy oczywiście są „wyraziści”, ale tam przynajmniej nie są zastraszani dyscypliną partyjną – bo tam ona nie obowiązuje).
Gdzie normalność?

Może czas aby politycy PIS (z którymi rozmawiam na te tematy), ci prawdziwi patrioci, Polacy dostrzegli różnicę.

Wszyscy błądzimy, ważne jest to abyśmy umieli to dostrzegać i zmieniać zdanie.
Inaczej wszyscy znajdziemy się pod dominatem jedynej „właściwej” myśli politycznej; „OUN-UPA ponad wszystko”!

flaga-UPA

upa

W rozmowie z posłem Dworczykiem na korytarzach sejmu:


Dempsey – Banderowski Koszmar

W sejmie i pod sejmem 7 lipca

Pierwotne Źródło determinacji w walce o Prawdę

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

4 myśli w temacie “Agent Kremla…”

  1. określenie „agent Kremla” pasuje raczej do członków KOR i „Solidarności”, naszych przeciwników
    czyż nie jest agentem Kremla konfident SBU, dawniej ukraińskiej KGB, a jeszcze dawniej ukraińskiej NKWD TW Sakiewicz z „Gazety Polskojęzycznej”? a głównie ze strony kierowanej przez niego sowieckiej gadzinówki płyną takie oskarżenia
    za darmo medalu wzorowego kapusia bezpieki nie dostał
    „Ks Tadeusz o mało nie zginął z rąk prawdziwych agentów Kremla”
    pewnie dziś członków PiS-u, partia „resortowych bachorów”
    chętnie przygarnia wszelkie komunistyczne szumowiny z partii i aparatu bezpieczeństwa PRL

    Tomasz Maciejczuk??? ja bym powiedział, że to prowokator, znamy go z wcześniejszych działań, przecież to fanatyczny banderowiec
    http://wmeritum.pl/wp-content/uploads/2015/04/maciejczuk-bander.jpg
    już zapomniałeś? teraz poza zdjęciem z rezunem ma też zdjęcie z tobą
    i tak pewnie trafiłeś do pamiątkowego albumu Maciejczuka, razem z hordą banderowców z UPA i neobanderowców z UPAdliny
    jak ktoś za kilkadziesiąt lat znajdzie ten album, to weźmie cię za jednego z nich
    za samo zdjęcie z Maciejczukiem penie sporo osób nie poda ci więcej ręki

    walterowcy Kuroń i Michnik też odgrywali „demokratów”, nawet wykładowca ze studiów „prawniczych” dla funkcjonariuszy SB i milicji, aktywu partyjnego i komunistycznego aparatu terroru (resort „sprawiedliwości” w PRL) udawał „demokratę”, za dnia kształcił utrwalaczy władzy ludowej, pilnował ich komunistycznej prawomyślności, a wieczorem pilnował „Bolka”, żeby za dużo nie podskakiwał swoim mocodawcom

    wracając do Maciejczuka, że przez przypadek powiedział coś za dużo, i towarzysze go wyklęli (może celowo, w ten sposób dorobili mu „legendę”) … ale Gosiewskiej co ciekawe symbolika Dirlewangera nie przeszkadzała, ciekawe, Maciejczuk jej zachowania nigdy nie potępił, nigdy nawet nie skrytykował działań PiS-u, dziwne, nie?
    Petru też przypadkowo zdemaskował tow. Romaszewskiego z pobytu w tajnym ośrodku sowieckiej bezpieki
    będąc „internowanym” w rzeczywistości służył Związkowi Radzieckiemu, zapewne będąc tam na bezpieczniackim szkoleniu
    czy już wtedy KGB i podległa jej SB przygotowywały go do przejęcia władzy z rąk partii?
    ciekawe, kto tam poza Romaszewskim był, pewnie też inni „internowani” działacze KOR i „Solidarności”
    tak się szkoliła przyszła władza IV RP (czyli PRL-bis)

  2. Prawdziwi agenci Kremla

    Zasługi owych „sąsiadów” dla służb NKWD w rozpracowaniu społeczności polskiej były ogromne i w istotny sposób przyczyniły się do eksterminacji jej elit poprzez aresztowania, egzekucje oraz zsyłki. Nikt ich do tej zdrady nie zmuszał, była to kolaboracja z okupantem sowieckim ochotnicza, spontaniczna, dokonywana często z satysfakcją.
    To właśnie oni byli wykonawcami przy masowych deportacjach Polaków na Sybir.
    Była to stalinowska zbrodnia, do której jak najchętniej przykładali ręce, odpowiednio przez niego poinstruowani podopieczni Szuchewycza.

    Współpraca, jaką podjęli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z sowieckim NKWD po 17 września 1939r., doprowadziła do wspólnych działań wymierzonych przeciwko ludności polskiej na Kresach. Zakończyły się one masowymi deportacjami Polaków na Sybir i do Kazachstanu.

    Słowo Polska zostało wykreślone z map sowieckich. To, rzecz jasna, cieszyło banderowców – a do tego zupełnego usatysfakcjonowania potrzebna im była fizyczna przewaga nad Polakami. Znaleźli więc namiastkę władzy. Wstępowali do milicji i sowieckich służb specjalnych, zajmowali urzędy terenowe eliminując z nich zupełnie Polaków.

    Ukraińscy nacjonaliści opanowali sowiecki aparat urzędniczy (wytknęła to nawet Stalinowi Wanda Wasilewska) i układali listy osób przeznaczonych do deportacji. Listy osadników polskich były podawane Sowietom przez Ukraińców. To oni najlepiej wiedzieli, kto był osadnikiem, a kto miejscowym, kto był sympatykiem a kto wrogiem. Organizowali transport- podwody- angażując do tego chłopów ukraińskich sympatyzujących z OUN. Oni też z czerwonymi opaskami na rękawach warowali czujnie jak psy gończe, żeby żaden Polak nie uciekł po drodze.

    Oni też transportowali polskich oficerów, którzy później zginęli w Katyniu, Ostaszkowie, Starobielsku i Miednoje.

    Jak dalece sięga odpowiedzialność przywództwa OUN i osobiście Szuchewycza za ten polski dramat, na pewno wykaże przyszłość.

    W przejętych w czasie trwania Operacji Wisła przez polski wywiad wojskowy, dokumentów zachował się list Tura z jego rozkazem do wszystkich członków OUN ( jeden z pseudonimów Romana Szuchewycza, dowódcy UPA). Czytamy w nim m.in.:

    ,, Wywózki Polaków na Sybir są wodą na nasz młyn, im więcej pozbędziemy się ich, z Zachodniej Ukrainy, tym lepiej będzie dla nas. Tam, gdzie to tylko możliwe, należy niepostrzeżenie współpracować z Moskalami w zakresie deportacji ludności polskiej. Denuncjować w NKWD przede wszystkim domniemanych przywódców, wykrywać ukrywających się i wskazywać NKWD miejsca ich ukrycia’’.
    Swoich ratować, wykupywać (głównie duchownych i inteligentów ), ułatwiać ucieczkę z transportu, ostrzegać przed grożącym niebezpieczeństwem. Analogiczną politykę stosować wobec Żydów, traktować ich na równi z Polakami jako wrogów Ukraińskiej rewolucji Nacjonalistycznej’’.
    Polityka depolonizacyjna prowadzona przez władze stalinowskie, była zgodna z polityką OUN; udowodni to zresztą kilka lat później UPA, która nie wywoziła – bo nie chciała i nie potrafiła – lecz likwidowała na miejscu. Teraz ta depolonizacja odbywała się tylko z pomocą kolaborujących urzędników ukraińskich oraz milicji złożonej w osiemdziesięciu procentach z miejscowych kolaborantów ukraińskich.

    3. Ponowny alians Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z władzami sowieckimi i sowieckim aparatem bezpieczeństwa przeciwko Polsce

    Gdy sowiecka Armia Czerwona ponownie wkroczyła na ziemie Drugiej Rzeczypospolitej w lipcu 1944 roku, niedawny wróg OUN, Moskale, na powrót stał się ich sojusznikiem, z którym ponownie weszli w ścisły alians. Tak pisał 2 listopada 1944 roku do PKWN, o odnowionej współpracy ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN i UPA z sowieckim aparatem bezpieczeństwa, ówczesny wojewoda lubelski Sidor.

    ,,Chodzi o osoby współpracujące z UB i NKWD. ,,Stwierdzonym jest, że w szeregu wypadków zdecydowani nacjonaliści ukraińscy weszli w kontakt z NKWD i tam prowadzą szkodliwą robotę przeciwpolską.’’

    Kto nie jest Ukraińcem na ukraińskiej ziemi, temu śmierć. To bezwzględne hasło UPA wcielała w życie z całą konsekwencją i do końca. Nawet hitlerowcy i bolszewicy nie odważyli się na takie otwarte głoszenie ludobójczych planów. W tym wypadku sprawdziła się zasada o uczniu, który przerósł mistrza.

    Jednak gdy ten mistrz opuszczał Kresy Wschodnie RP, pociągnęła za nim cała chmara ukraińskich kolaborantów obawiających się kary narodu, a przede wszystkim bolszewików. Ilu z nich pozostało w Polsce, na Ziemiach Odzyskanych ? Zdaje się, że sporo posługujących się własnymi nazwiskami, lub nazwiskami swoich polskich ofiar. Tyczyło to policjantów ukraińskich i ubowców. Powojenne procesy potwierdziły te fakty.

    Nie było ich za wiele, bo do tych ludzi szybko dotarło KGB i wciągnęło do służby na Polską zgubę. To właśnie oni głównie dziś przesłaniają Polakom właściwą Ukrainę ‘’problem UPA’’.
    Werbując ich spośród około siedemdziesięciotysięcznej rzeszy Ukraińców na stałe zamieszkałych w Polsce, wywiadowcze władze KGB doskonale wiedziały kto całym sercem nienawidzi ‘’lackiego plemienia od niemowlęcia w kołysce, do zgrzybiałego starca nad grobem’’. A ponadto byli oni szantażowani nieustannie groźbą aresztowania, a nawet deportacji. Dlatego agentów należy szukać przede wszystkim właśnie w kręgach nacjonalistów ukraińskich.
    Według pułkownika KGB W. Timoszewskiego, wyrażonej na łamach moskiewskiego pisma ,,Argumenty i Fakty’’, około 80% wszystkich agentów tej instytucji w Polsce rekrutowała się spośród ukraińskich nacjonalistów ( banderowców i melnykowców ) – obywateli RP na stałe zameldowanych w Polsce. Reszta to Żydzi i Niemcy. Polaków, ani przedstawicieli innych grup narodowych pułkownik KGB nie wymienia.

    Do tego jeszcze dochodziły różne petycje składane przez Ukraińców na ręce Stalina błagające ,,wodza międzynarodowego proletariatu’’ i ,,ojca narodów sowieckich’’ o wzięcie ich pod swoją ,,wysoką rękę’’, co oznaczało dosłownie oderwanie od Polski i przyłączenie do USRR dużych połaci polskiej ziemi.

    Na koniec, warto przytoczyć jeszcze historię zamachu na pierwszego prowydnyka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów pułkownika Jewhena Konowalca, zamordowanego w zamachu bombowym w Rotterdamie 23 maja 1938 przez sowieckiego agenta NKWD Pawła Sudopłatowa, który wcześniej zdobywszy zaufanie Konowalca, został jego najbliższym współpracownikiem, a tego właśnie dnia, w jednej z Rotterdamskich kawiarni wręczył mu bombonierkę z ładunkiem wybuchowym, która zakończyła życie pierwszego wodza OUN.

    Człowiekiem, który ułatwił Sudopłatowowi dotarcie do Jewhena Konowalca i wejście w krąg jego najbliższych współpracowników, obdarzonych przez prowydnyka największym zaufaniem, był… Mykoła Łebed, który początek swojej kariery terrorysty,( był nim przez całe swoje życie), zaczynał jako agent sowieckiego NKWD, w strukturach OUN. To właśnie Mykoła Łebed, pseudonim w NKWD ,,Orest’’, umożliwił sowieckim agentom dotarcie do osoby Jewhena Konowalca, a potem jego fizyczną likwidację.

    Nie przeszkadzało to jednak Łebediowi zostać potem agentem niemieckiej Abwhery, a od kwietnia 1941 roku pełnić funkcji zastępcy Stepana Bandery w OUN-B i kierować banderowską ludobójczą Służbą Bezpeky, odpowiedzialną za bestialską śmierć setek tysięcy Polaków na Kresach Rzeczypospolitej. Po zakończeniu wojny i swojej ucieczce na Zachód, Łebed został z kolei agentem amerykańskiej C.I.A, opłacany przez nią i chroniony, aż do swojej śmierci w 1998 roku.

    Współpraca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z sowieckim NKWD

    http://kresywekrwi.blogspot.com/2016/04/ukrainscy-nacjonalisci-przeciwko-polsce.html

    1. głównym sposobem walki OUN-owców były chyba jednak donosy, a że donos mógł równać się wyrokowi śmierci lub zesłaniem całej rodziny …
      o olbrzymiej skali takiego zwalczania polskości często można znaleźć wzmianki we wspomnieniach
      udział Ukraińców w listach do zsyłek jest olbrzymi, porównywalny z wkładem żydowskim
      wszelkie próby tworzenia polskiej konspiracji ze strony ukraińskiej były udaremniane głównie donosami do NKWD
      z pewnością jakiś odsetek OUN-owców przeniknął do administracji a nawet aparatu bezpieczeństwa, głównie milicji, ale sformowane na terenie okupowanym NKWD to albo przyjezdni towarzysze albo osobnicy wyznania „handlowego”, też oczywiście Ukraińcy, ale bym stawiał na dawno zwerbowaną agenturę, w tym KPP i KPZU (ale i to głównie Żydzi), czyli ojcowie i dziadkowie polityków PiS i PO (Dronbaum, Szechter)
      pewnym ułatwieniem dla działań członków OUN był fakt, że i za Sanacji struktury organizacji były zakonspirowane
      oczywiście PiS zbrodnie ukraińskie (nawet komunistyczne, nie tylko banderowskie) całkowicie zakłamuje, ale mówienie o zbrodniach żydowskich (komunistycznych oczywiście) to już dziki skowyt o antysemityzmie, co biorąc pod uwagę pochodzenie czołowych polityków PiS wcale nie dziwi
      mimo wrogiego stosunku OUN do Polaków władza radziecka ich zwalczała, w końcu to niemiecka agentura
      ale totalna współpraca, opanowanie całej administracji, całego aparatu policyjnego (poza stanowiskami niemieckimi) to czasy okupacji niemieckiej
      walka UPA z Niemcami to oczywiście mit, dziwnym trafem umundurowanie i uzbrojenie pochodziło z zasobów niemieckich
      na masowe mordy na Polakach w większości przypadków Niemcy też przymykali oko na swoich sojuszników z UPA, dopiero sparaliżowanie obowiązkowych dostaw i napływu siły roboczej spowodowało, że Niemcy usiłowali nieco przystopować wyczyny sojuszniczej UPA

Możliwość komentowania jest wyłączona.