Atak na szwedzkiego historyka Pera A. Rudlinga ze strony sił pro-nacjonalistycznych gloryfikujących OUN-UPA

List z Maila mówiący o ataku. Podane są linki źródłowe:

„Szanowni Państwo !

Ludzie z dyplomami historyków zajmują obecnie najwyższe stanowiska w naszym państwie, Na tle ich milczenia tym bardziej wyraźnie brzmią słowa doktora Rudlinga:
„nie jest możliwe „pokojowe współistnienie” z jakąkolwiek, świadomą lub nie, formą pomocy w gloryfikacji okrutnej etno-nacjonalistycznej spuścizny i fałszowania lub przemilczania jej okrutnej przemocy.”

Kto z polskich historyków, świadomie lub nie, takiej pomocy pogrobowcom OUN-UPA udzielił, wiedzą ci, którzy ich prace czytali.

Za swój protest przeciwko promocji ludzi gloryfikujących zbrodniczą UPA, Per Anders Rudling został przez banderowców zaatakowany – złożyli oficjalną skargę na niego do rektora jego uniwersytetu i do szwedzkiej ambasady w Ottawie.
Szczegółowe informacje na ten temat:
Ukrainian Nationalist Groups in Canada Complain to the Vice-Chancellor of Lund University in Sweden

Banderowcy oskarżają Dr Rudlinga o brak „zdrowego rozsądku i grzeczności”, o próbę tłumienia wolności słowa, o zastraszanie i zniesławienie, o używanie „mowy nienawiści”.

Szczegóły w załączniku, w którym znajdują się polskie tłumaczenia dwóch uzupełniających się informacji.

Kto z Państwa nie ma czasu czytać, nich przynajmniej pod linkiem defendinghistory.com – zobaczy i porówna dwie fotografie – oryginalną i jej zmanipulowaną przez nacjonalistów wersję.

Wśród naukowców,którzy stanęli w obronie Rudlinga przed bezczelnymi gloryfikatorami zbrodniarzy, nie ma, niestety, nazwisk naukowców z polskich uniwersytetów.”

Poznałem Pana Rudlinga we Wrocławiu na konferencji organizowanej przez profesora Bogusława Pazia.
Jest to człowiek wrażliwy, który rozumie tragedię na Kresach. Jesteśmy w kontakcie mailowym.
Per przyjechał z Kanady spodziewając się po tym, co mu mówiono tam bandy polskich nacjonalistów. Mimo to przyjechał i … zmienił całkowicie zdanie. Poznał „czołowego nacjonalistę polskiego” (jak mu mówiono w Kanadzie): księdza Isakowicza Zaleskiego i zrozumiał całą tą matnię kłamstw budowaną tam na zachodzie przez pogrobowców banderyzmu.
Po tym spotkaniu stał się naszym przedstawicielem, ambasadorem Prawdy. Zrozumiał, jakimi kłamstwami karmi się zachodnią opinię publiczną, czy jak manipuluje się gronami naukowymi. Podjął walkę o Prawdę. To była tylko kwestia czasu, kiedy zaatakują go grupy nacjonalistów z Kanady.
Powinniśmy go w pełni wesprzeć, a naszych polityków zmusić do akcji, w której Prawda o Ludobójstwie przebije się na arenę międzynarodową.

Piotr Szelągowski

Ze strony: Protest dr Rudlinga przeciw kłamliwym wykładom banderowskiego pseudo historyka

Na stronie Interia360: Per Rudling szwedzki historyk składa ofiarę w obronie Prawdy

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

9 myśli w temacie “Atak na szwedzkiego historyka Pera A. Rudlinga ze strony sił pro-nacjonalistycznych gloryfikujących OUN-UPA”

  1. Uważam – jak wielu Polaków – że zbrodnie UPA na ludności polskiej i ukraińskiej powinny być bezwzględnie ujawniane i traktowane w aspekcie terroryzmu kolaburującego z hitlerowskim okupantem.Nie powinnismy – jako Polacy – traktować tych zbdrodni jako wyraz ukraińskiego nacjonalizmu. Do nacjonalizmu Ukraińcy mieli prawo i mieli prawo walczyć o swoją samostijną Ukrainę. Tam , gdzie , jako Polacy , utrudnialiśmy samostijność Ukrainy – możemy wyrazić żal. W ocenie banderowców nie chodzi więc o nacjonalizm , ale o eksterminacyjny terroryzm, który we współczesnym świecie nie może być tolerowany. Bandyci z UPA mordowali ludnośc polska, ale z taką samą zapiekłością mordowali Ukraińców , którzy odmawiali podporządkowania sie UPA. Jako Polacy mamy obowiązek przypominać o tych bohaterskich Ukraińcach, a także na każdym kroku solidaryzować się z takimi zagranicznymi osobami jak pan Per. Chodzi nie tylko o nasz honor i poczucie odpowiedzialności , ale o podstawowe wartości ludzkie.

  2. „Ludzie z dyplomami historyków zajmują obecnie najwyższe stanowiska w naszym państwie”
    no tak, ale jak takim osobom z najwyższych stanowisk prace magisterskie pisał zasłużony czekista, pułkownik Urzędu Bezpieczeństwa …
    czego się spodziewać po takich „historykach”?
    dla takich osób z kręgów „czerwonej arystokracji” nie istnieje pojęcie prawdy, istnieje za to dialektyka marksistowska, umiejętnie zamaskowana wartościami chrześcijańskimi, w wydaniu ubecko-PAXowskim
    co nimi kieruje? czy wpojona przez lata komunistycznego wychowania nienawiść do Polski i negowanie polskości Kresów? chociaż dla nich to nie Kresy, to Zachodnia Ukraina, Zachodnia Białoruś, Kresy to dla takich komunistów termin, którym posługują się „faszyści” i „reakcjoniści” związani z Rządem Londyńskim, niereformowalni wrogowie socjalizmu i Związku Radzieckiego
    dla takich towarzyszy UPA była w pewnym sensie sojusznikiem, który wprawdzie kierowany własnymi celami pomógł radzieckim towarzyszom zdepolonizować te rdzennie polskie terytoria
    pewnie dlatego dorabia się historie o „polskich panach”, którzy sami sobie zasłużyli na taki los, na odwet „wykorzystywanego przez setki lat ukraińskiego proletariatu”, usprawiedliwia się masowe mordy, neguje lub w ogóle pomija wyjątkowe okrucieństwo banderowców
    i nie ma tu znaczenia, że w okresie, kiedy UPA przeprowadzała na tych terenach masowe rzezie nie było tak żadnych „polskich panów”, że polskie elity społeczne zostały znacznie wcześniej wymordowane lub wywiezione na wschód, że olbrzymią większość ofiar stanowiło biedne chłopstwo, w dużej części bezbronne kobiety i dzieci
    dla takich towarzyszy, przesiąkniętych jadem marksizmu liczy się fakt, że UPA skutecznie usuwała z tych radzieckich terenów Zachodniej Ukrainy i Białorusi (jak to do dzisiaj „historycy” chowu partyjnego określają) antyradziecki polski element, z natury kontrrewolucyjny
    „po trupie białej Polski” wiodła droga, wyrąbywana siekierami banderowskich rezunów, do międzynarodowego komunizmu
    trzeba przyznać, że szczególnie w okresie wypędzeń (tzw. repatriacji) UPA była dla władz radzieckich, w temacie polskim oczywiście, wyjątkowo cennym sojusznikiem
    dawała możliwość skutecznego wypędzenia, w obawie przed wyjątkowo okrutnymi mordami, bądź też ostatecznej likwidacji znienawidzonych przez komunistów „białopolaków”, i w dodatku bez udziału radzieckiego aparatu bezpieczeństwa, który w tym czasie dziwnie
    nieskutecznie zwalczał banderowskich nazistów
    stąd też zapewne ze strony służalczych Moskwie PAX-owskich katokomunistów i KOR-owskich neostalinowców, tworzących z nadania bezpieki „demokratyczną opozycję” ten sentyment do bandytów z UPA, którzy zapewne nieświadomie, realizując własne zbrodnicze cele, przysłużyli się światowemu komunizmowi w „wielkim” dziele depolonizacji Kresów
    chociaż czy aby na pewno nie było jakiejś formy współpracy między radzieckimi komunistami a UPA?
    z polskim podziemiem, wielokrotnie liczniejszym od UPA bezpieka rozprawiła się znacznie szybciej, zwalczanie banderowskiej partyzantki ciągnęło się aż do … zakończenia wypędzenia Polaków, czyli tzw. repatriacji, czyli do momentu, kiedy istnienie UPA nie było już komunistom do niczego potrzebne
    dziwny zbieg okoliczności

    inną grupą „polskich” historyków jawnie gloryfikujących OUN i UPA są osoby z kręgów banderowskich, wychowane „w duchu Stepana Bandery”, kolejnym dziwnym zbiegiem okoliczności od lat wierni sojusznicy neostalinowskich „demokratów” z PAX-u i KOR-u

  3. Pogrobowcy Doncowa [którego praca z 1928 roku w planowanej zbrodni znacznie przewyższa cokolwiek co było napisane przez pewnego szaleńca w ‚Mein Kampf”] nadal snują swoje wizje Europy Środkowej wolnej od wszelkich innych nacji.

    Musimy odważnie bronić uczciwych historyków – takich jak Rudling, którzy prawdę historyczną stawiają wyżej nawet od własnej kariery naukowej! Miejmy nadzieję, że Uniwersytet w Lundzie nie da się zastraszyć!!!

  4. Pan Piotr Szelągowski zamieścił tutaj swoje wystąpienie pt „ATAK NA SZWEDZKIEGO HISTORYKA” i zaapelował o nie pozostawianie dr Rudlinga osamotnionego w ataku na niego probanderowskich kół na zachodzie. Trzymajmy się więc zaproponowanej linii i myślmy jak zmobilizować naszych polityków i publicystów . Pan Szelągowski przeniósł punkt ciężkości na forum szersze, międzynarodowe. Uwagi o ubecko-paksowskich cieniach mogą odprowadzać nas na pobocza głównego tematu, bowiem mogą nie trafiać do polityków i głośniejszych publicystów politycznych, a nawet ich zrażać. Dr Rudlingowi chodzi o uświadomienie opinii kulturalnej świata, że współcześnie miała miejsce eksterminacja terrorystyczna na „określonym terytorium” , w środku Europy i że ta eskterminacja jest zakłamywana, a przez to źle rzutująca na przyszłość. Powinnismy przyjąć założenie, że dr Rudling działa z szerszej perspektywy , aniżeli tylko z obrony i przyjaźni dla Polaków, czy Polski. Rektorów uniwersytetów na zachodzie mniej obchodzą losy jakiejs etnicznej grupy na „jakichś kresach”, „gdzieś-tam”, ale mogą zastanowić się nad zakłamywaniem lub akceptacją eksterminacyjnego terroru powiązanego z ideologią hitleryzmu. Z punktu widzenia prawnego, wszelka akceptacja ideologii faszystowskiej nie jest dopuszczalna w standardach wspołczesnego świata. Dr Rudling broni wartości ludzkich i na tym się skupmy. Proponuję rozważne przenoszenie punktu ciężkości naszej dyskusji na ten aspekt działań UPA z pokazaniem , że nie chodzi „tylko” o ludność polską, ale także ukraińską, żydowską, ormiańską , także czeską na Wołyniu. Myślę, że położenie nacisku na mordowanie przez UPA także Ukraińców da nam i dr Rudlingowi silniejsze argumenty do ręki. Z jednej strony my Polacy wzmocnimy naszą solidarność z ludźmi porządnymi innej narodowości ( może nam to jest potrzebne ) , a tymże probanderowskim grupom na zachodzie uświadomimy ich własną sytuację, jako „niby-ukraińców”. Kim więc będą w oczach owych rektorów, do których kierują oskarżenia na dr Rudlinga ? Po takim rozwinięciu spraw, możemy poprosić pana Szelągowskiego o odpowiednie sformułowanie jakiegos memoriału , podpisanie go przez wiele osób i organizacji oraz skierowanie go pod właściwe adresy. To powinno być obliczone na skuteczność.

  5. Świetny komentarz p.Tomasza. Ostatnio sojusz neobanderowców z korowcami zacieśnia się – dowodem niedawna wizyta Michnika we Lwowie i spotkanie m.in. z – uwaga! – Zabiłym (tym samym, którego objazd po Ameryce krytykował Rudling).

  6. Zgadzam się w pełni Panie Bronisławie. Nie zwarłem powyższych tez przez Pana podniesionych tylko i wyłącznie z uwagi na to, że uważam je za w pełni naturalne i prawdziwe. I wiele razy, w wielu innych moich artykułach, wpisach, czy materiałach pisałem o ofiarach innych narodów, a szczególnie ofierze około 80 tys. Ukraińców wymordowanych przez OUN-UPA do 1960 roku.
    Będziemy w kontakcie.

  7. Ej Tomasz! Gdzie ty to masz, co powinno być w czasce? Jak nie lubisz komuny, to nikt cię nie zmusza,ale nie mieszaj jej do UPA i do KOR-u. To SB wsadziło Kuronia za KOR, bo to był spisek żydowski, a nie robota komuny.W Polsce żadnej komuny nie było i o czym ty człowieku bredzisz? A kto jak nie ludzie z PRL: UB,KBW,WOP, Milicja, ORMO i Wojsko Polskie walczyli z UPA i ginęli. Dziś przez takich jołopów jak ty, ich opluto i zapomniano, a wychwala się bandytów z UPA. Na Ziemie Zachodnie i Północne wysiedlono w 1947 r. około 140 tysięcy Ukraińców. A ile w spisie powszechnym ich ujawniło się? Okło 30 tysięcy. To co poumierali? Nie. Jedni wstydzą się, by nie przypięto im łatki banderowca i udają Polaków, siedzą cicho i dobrze szanujmy ich. Inni, udają natomiast Polaków, ale są nacjonalistami ukraińskimi, jak ten Grzegorz Motyka, Marek Kuchciński, różne Arseniuki, Wujce, Berdychowskie, i działąją przeciwko Polsce. Ukraińców w Polsce jest nie cały 1% ,a w rządzie i we władzach Polski najmniej 60 %. To oni bróżdżą przeciwko Kresowianom i bronią UPA. Nienawiśc twoja do PRL, zaslepiła ci mózgownicę i oczy! Idź się leczyć zamiast dyskutować. O polityce OUN i ich realizatorach, to ty nie masz żadnego pojęcia i wszystko pomieszałeś jak groch z kapustą. Wyszedł ci nie smaczny bigos, bo brak oleju, ale w głowie.

  8. można przyznać, że nie istniał w Polsce ustrój komunistyczny, ale istnieniu socjalizmu przecież nikt nie zaprzeczy
    tak jak nikt nie zaprzeczy krwawemu okresowi stalinizmu w Polsce
    przypisywanie mi oczerniania żołnierzy polskich walczących z UPA, a tym bardziej wychwalania bandytów z UPA to po prostu skurwysyńskie kłamstwo, czyli w twoim wydaniu dialektyka marksistowska
    sprawy zbrodni banderowskich to dla olbrzymiej większości Polaków temat zupełnie nieznany, na skutek zakłamywania historii w okresie PRL i w PRL-bis (po „zmianach” w 1989 roku), więc raczej wątpliwe jest, aby wspomniani Ukraińcy obawiali się „przypięcia łatki banderowca”, jeżeli ponad 80% społeczeństwa zapewne nie kojarzy tego określenia
    nie wnikam w sprawy świadomości narodowej obywateli polskich narodowości ukraińskiej, nie słyszałem o żadnych prześladowaniach Ukraińców w okresie PRL czy późniejszym, więc skąd to rzekome ukrywanie się, wg ciebie zapewne przed jakimiś krwiożerczymi Polakami?
    mają swoją prasę, własne organizacje, możliwość nauki języka, więc jakie prześladowania?
    z pewnością Operacja „Wisła” nie była wymierzona w Ukraińców jako narodowość, a miała na celu likwidację band UPA
    no ładnie, mamy w rządzie 60% Ukraińców… chyba wypada polecić ci wizytę u psychiatry
    działania przeciw Kresowianom prowadzą nie tyle sami Ukraińcy o poglądach banderowskich, których w sumie jest niewielu, chyba ciężko by było tej nielicznej grupie zarzucić kontrolowanie polskich mediów, systemu edukacji czy instytucji naukowych? samodzielnie ta grupka banderowców by nic nie zdziałała
    główną rolę pełnią towarzysze z komunistycznej agentury, ze środowiska neostalinowców PAX-u i KOR-u
    wprawdzie OUN, czy jego zbrojne ramię UPA to organizacje o zupełnie innej ideologii, nawet teoretycznie zdecydowanie wrogiej od swoich obecnych politycznych sponsorów z kręgów KOR-u i PAX-u, ale nie można tu wykluczyć działania pewnych „sił wyższych”, mocodawców naszych „opozycjonistów”
    UPA, nawet jeśli przyjąć, że nie prowadziła współpracy z radzieckimi komunistami, wniosła nieoceniony wkład w wykorzenienie polskości i późniejszą sowietyzację Kresów Wschodnich
    tylko tym faktem okazała się wyjątkowo przydatna dla ZSRR, a tym samym dla polskich komunistów
    musimy pamiętać, że to nie tylko krwawy terror radziecki zmusił miliony Polaków do opuszczenia rodzinnych terenów, owszem, miał on też miejsce, ale wyjątkowo cennym narzędziem i dla ówczesnych władz radzieckich organizujących wypędzenia, i dla ich polskojęzycznych sojuszników były ciągle aktywne bandy UPA
    kto dzisiaj mówi o brutalnej akcji masowych wysiedleń?
    kto mówi o zagrabieniu nam połowy terytorium kraju?
    według oficjalnej wersji polskojęzycznych sojuszników UPA tamtejsi Polacy sami stamtąd uciekli, w obawie przed „słusznym” odwetem „wyzyskiwanej” przez długie lata ludności ukraińskiej
    istnie komunistyczne hasło, poparte argumentem banderowskiej siekiery
    nie tylko zaprzecza się polskości Kresów, zaprzecza się masowym mordom, minimalizując ich skalę, w dodatku uzasadniając ich przyczynę! przecież oficjalnie przedstawia się to jako słuszny gniew ludu ukraińskiego
    oczywiście oficjalna propaganda zupełnie pomija wyjątkowe okrucieństwo banderowców
    pomija się zupełnie masowe zbrodnie UPA, kilkaset tysięcy polskich ofiar w świadomości narodowej w ogóle nie istnieje
    przecież byli oni niesłusznymi pod względem narodowości mieszkańcami Ukraińskiej SRR, jak można mówić o Polakach, jeśli według komunistycznej propagandy (jakże zgodnej z propagandą czerwonej „Solidarności”) ich tam w ogóle nigdy nie było, no może poza nieliczną garstką „obszarników i wyzyskiwaczy” (w rzeczywistości zaledwie … kilka milionów osób, w dodatku głównie biednej ludności wiejskiej), a więc mamy kolejny powód negowania banderowskich zbrodni, są one po prostu niezgodne z … dialektyką marksistowską
    według obecnej władzy mamy zapomnieć nie tylko o zbrodniach banderowskich, ale o Kresach w ogóle, dla solidarnościowych komunistów jakiekolwiek hasła związane z naszymi terenami rodzinnymi godzą w integralność terytorialną b.ZSRR, są z natury antykomunistyczne i antyradzieckie, sprzeczne z porządkiem jałtańskim, pamięć o Kresach, o jakichkolwiek związanych z nimi wydarzeniach jest dla czerwonych solidaruchów sprawą niedopuszczalną
    i w tym przypadku UPA jest ich sojusznikiem, odwraca uwagę od radzieckiej depolonizacji Kresów, uzasadnia brak podstaw do roszczeń terytorialnych, nawet ułatwia usprawiedliwienie wypędzeń Polaków
    znacznie większym zagrożeniem jesteśmy my, kresowi Polacy
    zarówno ci, którzy jeszcze pamiętają ziemie rodzinne, jak i kolejne pokolenia, które o Kresach nie zapomniały, dla których tam zawsze będzie Polska
    dzisiaj, wskutek wieloletniego przemilczania tego niewygodnego dla komunistów i ich solidarnościowych spadkobierców tematu, wskutek kłamliwej propagandy zbrodnie UPA przedstawia się jako nieistotny, mało znaczący konflikt polsko-ukraiński, w którym to stronę polską przedstawia się jako winną całej sytuacji
    UPA mimo całego swojego zbrodniczego charakteru jest przedstawiana jedynie ze strony pozytywnej, dorabianej na siłę przez reżimowych „historyków”
    dlatego w sprawie ukraińskiego czy dokładniej banderowskiego ludobójstwa ta władza zawsze będzie kłamać
    celem ideowych obrońców UPA jest wybielenie tej ludobójczej formacji, oczywiście mimo pełnej świadomości jej zbrodni
    celem wybielających UPA reżimowych historyków jest wykorzystanie tworzonego mitu UPA do obrony porządków jałtańskich
    tu kresowi Polacy i ich możliwe roszczenia terytorialne w stosunku do zagrabionych ziem polskich jawią się jako zagrożenie nie tyle dla Republiki Ukraińskiej a dla radzieckiej, a obecnie rosyjskiej strefy wpływów
    stąd ta wściekła nienawiść solidaruchów do nas
    stąd zapewne ten dziwny pod względem ideowym sojusz bolszewików z „Solidarności” z banderowcami

    Kuroń nigdy nie był skazany za swoją komunistyczną działalność w KOR, za dużo się reżimowej prasy naczytałeś
    gdyby KOR był jakimś spiskiem, wymierzonym w ustrój socjalistyczny, zapewne do dzisiaj byśmy się nie dowiedzieli o istnieniu takiej organizacji, szybko wykrytej i zlikwidowanej przez SB, a spiskowcy by po 15 minutowych procesach znaleźli się w bezimiennych grobach
    ale widać komuś wyjątkowo zależało na kombatanckich „legendach” tych „opozycjonistów”, na nagłośnieniu ich istnienia w Polsce, a szczególnie na zachodzie

Możliwość komentowania jest wyłączona.