Losy rodzinne: Szelągowski Wiktor i jego syn Józef


Pisałem fragmentarycznie o sprawach związanych z przejściami wojennymi mojego dziadka Wiktora Szelągowskiego. Brał udział w kampanii wrześniowej, jako radiotelegrafista. Dostał się do niewoli. Uciekł z niej. Gdzieś pod wschodnią granicą. Tą opowieść słyszałem wiele razy i z ust Mamy i z ust Babci. Szczególnie ostatnio kiedy zająłem się tematem tej okrutnej zbrodni, moje pytania były częste. Aby wyłonić z mroków ludzkiej pamięci szczegóły.
A więc co się tam stało? Co Dziadek przeżył?
Zaraz po ucieczce z transportu, kiedy to zgubił się z kolegą z którym podjęli tą udaną próbę, natknął się na Ukraińców.
Tam też spotkał się z nieprzyjaźnią z ich strony. Nie wprost. Wprowadzili go w błąd, wskazując niewłaściwy kierunek. Gdyby udał się w nim ponownie zostały schwytany przez Niemców.
Pisałem o tym.
Nie pisałem jednak, o sytuacji kiedy Dziadka chciał zastrzelić polski oficer, na którego natknął się w czasie ucieczki z pociągu jenieckiego.
Polski oficer wyskoczył z małego młodnika, na koniu, wyciągnął pistolet i wrzeszcząc coś o dezercji groził Dziadkowi. Tylko spokój i rzeczowe wyjaśnienie sytuacji go uratowały.
Wojna, nieludzki czas. Czas chaosu….

ZBOWID - zaświadczenie Wiktor Szelągowski
ZBOWID – zaświadczenie Wiktor Szelągowski

Pisałem też o tym, że w czasie wojny mimo, że było to zabronione Dziadek Wiktor Szelągowski jako młynarz od pokoleń (jego trzej bracia i on mieli cztery wiatraki, do dnia dzisiejszego stoją dwa, ponadto dalsza część rodziny miała w Stawiszynie majątek, który został sprzedany przed I Wojną Światową) mielił zboże i dla swoich i dla przemykających się różnorakich uciekinierów. W tym i osobach pochodzenia żydowskiego… Mimo zakazu.
Wielokrotnie bity, szczuty, psami, zmuszany do meldowania się na posterunku żandarmerii w Goszczanowie, w końcu kiedy przyjechali żandarmi i na oczach rodziny po biciu i kopaniu, mieli wziąć go do obozu koncentracyjnego, cudem niejako został uratowany przez przejeżdżającego oficera SS, który stwierdził, że żandarmi mają go zostawić, gdyż mielił zboże na jego polecenie.
Do dziś nasza rodzina nie wie kto to był i dlaczego tak postąpił…

Jednakże i po wojnie jego doświadczenia nie były przyjemne. Próbowano namówić go i zmusić do współpracy z UB. Jako właściciel wiatraka, młynarz miał doskonałe możliwości słuchania co ludzie mówią.
Nie zgodził się. Obciążono go wtedy licznymi kontyngentami, nadano status kułaka. Inna osoba w wiosce zgodziła się donosić. I donosiła na dziadka. Moja Mama pamięta, że w ich domu już po wojnie schronił się kiedyś na nocleg jakiś leśny oddział.
Dziadek nic nie mówił, poza tym, że to patrioci.
Niestety, zmarł w 1981 roku. Byłem za mały aby na tyle interesować się tymi sprawami, i móc go zapytać o to co to za oddział.
Nie podzielił się tą informacją z rodziną, ochraniając ich w ten sposób.

Szelągowscy; rodzina w tyle wiatrak zbudowany w 1885 roku.
Szelągowscy; rodzina w tyle wiatrak zbudowany w 1885 roku.

Jedyny syn, następca został powołany do wojska do oddziałów KBW. Tam zginął. Utonął w Wiśle w okolicy Gniewu. Podczas ćwiczeń. W wojsku był kierowcą…

akt zgonu - wyciąg - Józef Szelągowski
akt zgonu – wyciąg – Józef Szelągowski

Mama i Babcia wielokrotnie opowiadały, jak przywieziono jego zwłoki w trumnie, metalowej i zalutowanej. Była tylko mała szybka, aby można było zobaczyć jego twarz. Zidentyfikować…

Książeczka KBW Józef Szelągowski
Książeczka KBW Józef Szelągowski

Aż do pogrzebu wojsko strzegło na straży trumny. Z jego macierzystej jednostki nie przybył nikt, poza jednym najbliższym kolegą. On to w sekrecie powiedział rodzinie, że nie było tak jak oficjalne władze wojskowe mówiły. Ale nie podał szczegółów w obawie zapewne o swoje życie…

Oficjalna wersja protokół:

protokół wypadku jed. KBW
protokół wypadku jed. KBW

Dopiero później Dziadek dotarł do nurka, który wyłowił zwłoki i krótko z nim rozmawiając, dowiedział się, że syn miał w płucach wodę, nie w żołądku. Spadł do wody już nieprzytomny…
Wiele mrocznych tajemnic.
Czy za swoją nieprzejednaną postawę Dziadek Wiktor został tak ukarany? Śmiercią syna?
Nie dowiemy się tego…
Jest to jeszcze jedna tajemnica tamtych złych, mrocznych czasów.

Piotr Szelągowski

Listy do Wujka Józka na adres jednostek KBW w Łodzi i w Koszalinie.

listy
listy


Kiedyś nazywałem się inaczej, nazwisko mojego ojca, nie było jego prawdziwym nazwiskiem, nosił nazwisko ojczyma, który go adoptował, po tym jak jego prawdziwy ojciec zginął na minie w 1945 roku. Dlatego tym łatwiej podjąłem decyzję o zmianie nazwiska w 1987 roku, na nazwisko rodowe mojej Mamy; na zdjęciu Rodziny Szelągowskich Mama jest w czapce marynarskiej.

[Rodzina Szelągowskich mieszkała w Trzebieniach. Bracia Dziadka mieszkali w Kuszynie i okolicach Stawiszyna. Cały czas poszukuję ewentualnych informacji o rodzinie. Przed pierwszą wojną św. jedna z rodzinnych gałęzi posiadała majątek pod Stawiszynem. Został on sprzedany. Właścicielem jego był prawdopodobnie lekarz, który miał dwie córki. Tyle zdążyłem ustalić przed śmiercią wujka Wojtka.]

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.