Polacy którzy mówią prawdę o nazistach to… „faszyści”.


Z maila od dr Zapałowskiego:
„Jeden z głównych propagatorów banderyzmu w Polsce Bohdan Huk, członek redakcji ukraińskiego tygodnika wydawanego za pieniądze rządu RP ?Nasze Słowo? wprost pisze, że Mirek Majkowski i działacze patriotyczni w Przemyślu to faszyści. Czy ten tygodnik poprzez próbę dyskredytacji środowisk patriotycznych w mieście nie ociera się o podważanie polskości miasta, a poprzez to o działania separatystyczne?
Sam Huk pisze to promując faszyzm w postaci banderowskiej. Jestem coraz bardziej przekonany, iż pewni działacze Związku Ukraińców w Polsce dostali zadanie podkręcenia relacji polsko-ukraińskich, bo ciąg ostatnich zdarzeń jest wyjątkowo logiczny w tym temacie.”

Wcześniej już pisałem o akcjach niejakiego Reya, który sugerował i sugeruje na FB profilu, że z kolei wszyscy co mówią o banderowcach i neo-nazistach to „szpiedzy Moskwy” – o tym też nie raz pisał dr Zapałowski, ja z kolei niedawno wykryłem Ukraińca, który tworzy galerię „polskie faszysty” na FB.
Zgłosiłem to do FB – na razie bez reakcji: Ukraińscy nacjonaliści coraz bardziej poczynają sobie w Polsce?

Byłoby to przekomiczne i dowcipne – gdyby nie było tak poważne. No bo jak? Neo-nazista, zwolennik zbrodniarza i kolaboranta z III Rzeszą, nazywa tych, którzy mu to wytykają …- faszystami?
Tak wygląda wiedza ukraińska na tematy historyczne…

Jeden z polskich „faszystów” (wg nacjonalistów ukraińskich z „Naszego Słowa”) z Przemyśla – Mirek Majkowski podczas rekonstrukcji w Radymnie:

Tłumaczenie Andrzeja Zapałowskiego – artykułu w ukraińskim „Naszym Słowie” wydawanym w Polsce po ukraińsku.

(wprowadzenie Tłumacza):
Jeżeli ktoś ma wątpliwości w co grają mentalni pogrobowcy Bandery w Polsce to proszę przeczytać tłumaczenie na język polski tekstu zamieszczonego w poście poniżej z Naszego Słowa. Według autora tysiące młodych ludzi w Przemyślu to faszyści! Schemat myślenia i cele niektórych działaczy ukraińskich w Polsce są tak klarowne, że nikt nie może mieć wątpliwości co do prawdziwych intencji. Celem tych działaczy jest niszczenie patriotyzmu polskiego w Przemyślu.

Wojna i pokój w Przemyślu

Bohdan Huk, POGLĄDY, ?7, 12 luty 2017

Część II
Mirosław Majkowski, czyli słup

Był sobie chłopiec … w miarę spokojny, poszedł do szkoły i kościoła, dorastał. Jakieś 10 lat temu został szefem Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej. To dało mu zdolność do mobilizowania ludzi. Tym skupiał na sobie uwagę innych. Dziś jest on ?pierwszym żołnierzem? faszystowskich ugrupowań Przemyśla i Podkarpacia. Istnieją takie. Są one jeszcze nieliczne, ale bez nich nie byłoby ?wielkich? spraw i skrajne agresywnych emocji w stosunku do Ukraińców podczas ataku na pikulicką procesję i okrzyku ?Śmierć Ukraińcom!?. Nie mam powodu, aby nie nazywać faszystowskimi działań, w które był zaangażowany, skierowanych przeciwko zdrowiu lub życiu osób zaklasyfikowanych jako wrogie ? Ukraińców. Dzisiejsi faszyści w Przemyślu ? to spadkobiercy komunistów z najbardziej brutalnego okresu: z lat 1944-1947. Pokrewieństwo zarówno w celu, jak i w metodach ? jest oczywiste: oni dążą do życia w narodowo ?czystym? mieście i stosują przemoc.

W 2014 r. M. Majkowski przestał być żołnierzem: on jest nieomal politykiem i kandyduje na stanowisko prezydenta miasta. Tymczasem wypowiedzi i działania takich jak on świadczą o kryzysie samorządności i demokracji lokalnej w Przemyślu. Warszawa niepotrzebnie przyjmuje ustawy europejskie, ponieważ one ograniczają przemyskie elity endeków-wszechpolaków-radykałów-kresowian w oczyszczaniu miasta od Innych.

Jego osoba jest przykładem tego, jak w organizacjach Przemyśla w w małym środowisku znajomych pojawia się zgoda na praktyczną ksenofobię. Centrum obecnego ruchu przeciwko Ukraińcom jest Wspólnota Samorządowa ?Doliny Sanu? i bliskie z nią ugrupowanie ?Patriotyczny Polski Przemyśl?. Na ich przedsięwzięcia odpowiada Młodzież Wszechpolska i Obóz Narodowo-Radykalny. To oni wmanewrowali Majkowskiego w pytanie skierowane do mieszkańców Przemyśla i ratusza: czy zgadzacie się na przemoc w przestrzeni publicznej miasta? I nie czekając na odpowiedź, posunęli się do przemocy, aby ta odpowiedzi była na ?tak?. Oni nie potrzebują wsparcia. lecz podporządkowania się. Tak więc Majkowski nie będzie z nikim rozmawiać, on zna własną prawdę i cel. Jeśli w Przemyślu są zwolennicy demokracji obywatelskiej, to mogą słusznie wstydzić się za Majkowskiego i jemu podobnych. Dla pozostałych jest to obojętne: chodzi o to, aby się ich bali, a nie wstydzili.

Organizacyjnie pstrokaty, ale całkowicie agresywny ruch Majkowskiego jest antypaństwowy, jeśli państwo jest demokratyczne. Ci ludzie są dla niego [państwa] niebezpieczni. W Przemyślu dawno takich nie było. Oni niszczą interes państwa przy pomocy haseł o obronie interesów narodu. Ludzie tego typu zamieniają miasto w farmę zwierzęcą swoich eksperymentów społecznych. Za uzasadnienie i zasłonę służy aktualizacja emocji sprzed 70 lat, zdefiniowanych jako OUN i UPA, które rzekomo znowu istnieją w mieście nad Sanem. Jest to prowokacja czystej wody. Skierowana początkowo przeciwko Ukraińcom Przemyśla, ale tak naprawdę mam co do tego wątpliwości. Wszak Ukraińców jest tak niewielu, że na nich nie da się zarobić pieniędzy, prestiżu, wpływów, władzy, niebezpieczeństwa. Chodzi o coś zupełnie innego i perspektywicznego: władzę. Ją można uzyskać tylko od swoich. Dlatego faszyzacja Przemyśla jest groźna przede wszystkim dla Polaków. Mogą za to zapłacić nie mniej drogo niż Ukraińcy.

Wątpię, czy Majkowski dba o swoich ludzi, gdzie pełno tych z ukraińskimi nazwiskami i rodowodem. Włącza ich do swoich działań, ale sam ukrywa się za parawanem pamięci o Wołyniu, i ta pamięć praktycznie stała się synonimem ulicznego bandytyzmu. Prowokuje do fizycznych wystąpień przeciwko mieszkańcom miasta, ale potem sam w stanie wystąpić tylko na konferencji prasowej lub złożyć do prokuratury skargę na Związek Ukraińców w Polsce, której sam nie potrafi napisać. Nie potrafi jasno odpowiedzieć na proste pytania, ale jest w stanie stać przez swoje 5 minut z mikrofonem w ręku. Więc dlatego mimo wszystko jest użyteczny dla ?stojących wyżej?.

Kurczątko czy orzeł Zapałowskiego?

Ten człowiek udowodnił, jak niebezpieczne są takie historyczne gry, w których nie ma żadnych granic dla rekonstrukcji przeszłości i projektowania przyszłości. Takiej prostej pokusie może ulec tylko człowiek mało inteligentna lub inteligentny fanatyk. Majkowki jest w tej pierwszej [grupie]. Mało czyta. Nie pisze. On nie ma żadnego dorobku literackiego. Analfabeta. Ale skuteczny praktyk, za którego myślą inni. Słup dla nie swoich ogłoszeń.”

Pełna treść artykułu: 12 marca 2017 r.

( Radymno ; Prawidłowe działanie Mirka Majkowskiego. )


bezprzesady – wyniki wyszukiwania słowa: „faszyści”


Link do „Naszego Słowa”: ????? ? ??? ? ?????????

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “Polacy którzy mówią prawdę o nazistach to… „faszyści”.”

  1. Większa część artykułu z „Radia Wnet”:
    BANDEROWCY Z TYTUŁAMI „CZŁOWIEKA ROKU 2014” „GAZETY POLSKIEJ”

    CHWAŁA UKRAINIE z „GAZETĄ POLSKĄ” W TLE
    Maszerując ulicami Lwowa oddziały SS – Galizien niosły rozwinięty transparent z hasłem: „Smert Lachom”.
    „Żydy, Lachy to twoi worohi, nyszcz ich”
    „Smert Lachom – Sława Ukrainie”
    „Lachy za San”
    Riazy Lachiw”
    „Ukraina bez Lacha”
    „Lachiw budut rizaty i wiszaty”
    „My ne budemo mały Ukrainy, ale i Lachy tu ne bude”
    „Dosyć już Lachy paśli się na ukraińskiej ziemi, wyrywajcie każdego Polaka z korzeniami”
    „Naj czort tu prijde, szczoby tylko ne proklati Lachy”
    Ameryka wyhraje wijnu, to tut bude plebiscyt i budeno hołosowały, dla toho musymo wyrizaty wsich Lachiw i tody budemo miały Ukrainu”.
    NEOBANDEROWCY UKRAIŃSCY Z TYTUŁAMI „CZŁOWIEKA ROKU 2014”
    „Gazeta Polska” nr 1 z 7 stycznia 2015 r. zamieszcza w czołówce wydania fotografię neobanderowców w pełnym rynsztunku bojowym z flagami, którzy uzyskali tytuł „Człowieka Roku 2014” „Gazety Polskiej”. Wcześniej, jak wiadomo, redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „GP Codziennie” Tomasz Sakiewicz otrzymał wysokie banderowskie odznaczenie ukraińskiej esbecji.
    Wśród laureatów „Człowieka Roku 2014” „Gazety Polskiej” znaleźli się m.in.
    – Olga Bohomoleć – ideolog banderyzmu, lekarka wywodząca się z partii „Blok Nasza Ukraina” będącej w koalicji z Kongresem Ukraińskich Nacjonalistów.
    Program tej koalicji oparty jest na założeniach nacjonalizmu ukraińskiego. Kongres za swoich ideologów uznaje Mykołę Michnowskiego – jednego z przedstawicieli ukraińskiego nacjonalizmu i Dmytra Doncowa – twórcy ukraińskiej koncepcji nacjonalizmu, przyjętej w latach 30. XX wieku przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów za podstawę ideologiczną działalności politycznej.
    Postuluje utworzenie niezależnego, demokratycznego, jednolitego, praworządnego, europejskiego ukraińskiego państwa narodowego. Jako najwłaściwszy system, KONGRES UKRAINSKICH NACJONALISTÓW (KUN) wskazuje republikę parlamentarno-prezydencką z dużą władzą samorządów lokalnych. Kongres domaga się m.in. przyznania członkom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii statusu uczestników działań wojennych, co już uczynił prezydent Ukrainy Petro Poroszenko – Walzman.
    Bohomoleć we wrześniu 2014 r. objęła społeczne stanowisko doradcy prezydenta Petra Poroszenki – Walzmana.
    – Tatiana Czornowoł sekretarz prasowy nacjonalistycznej organizacji UNA – UNSO, W 2002 kandydowała do parlamentu z listy wyborczej Przeciw Wszystkim, a w 2012 w okręgu jednomandatowym z ramienia Batkiwszczyny Julii Tymoszenko.
    We wrześniu dołączyła do założycieli Frontu Ludowego, została członkinią banderowskiego batalionu „Azow” i doradczynią ministra spraw wewnętrznych Arsena Awakowa.
    Arsen Borysowycz Awakow,– ukraiński polityk i przedsiębiorca od 2014 r. minister spraw wewnętrznych. W 1990 założył spółkę akcyjną Inwestor, a w 1992 r. komercyjny bank Bazys. W 2012 r. wartość jego aktywów (głównie w sektorze bankowym) szacowano na blisko 190 milionów dolarów, co plasowało go na 70. miejscu wśród najbogatszych Ukraińców. W 2004 r. wspierał kandydaturę Wiktora Juszczenki w wyborach prezydenckich. Członek partii Batkiwszczyna Julii Tymoszenko.
    – Andrij Bohdanowycz Deszczycia, ukr. Андрій Богданович Дещиця (ur. 22 września 1965 w Perwiatyczach) – ukraiński politolog, zawodowy dyplomata, w latach 2007−2012 ambasador Ukrainy w Finlandii, od 7 listopada 2014 ambasador Ukrainy w Polsce.
    Po protestach na Majdanie i ucieczce prezydenta Janukowycza mianowany p.o. ministra spraw zagranicznych w rządzie Arsenija Jaceniuka, funkcję sprawował do 19 czerwca 2014.
    13 października 2014 został mianowany na stanowisko ambasadora Ukrainy w Polsce. 7 listopada 2014 złożył listy uwierzytelniające prezydentowi RP Bronisławowi Komorowskiemu i oficjalnie rozpoczął misję w Warszawie.
    – Andrij Parubij, w 1991 r. współzałożyciel, z czołowym światowym antysemitą Olehem Tiahnybokiem, nacjonalistycznej, faszystowskiej, antypolskiej i antysemickiej partii Swoboda.
    – Wołodomyr Prawosudow członek banderowskiego batalionu „Ajdar”
    Przemysław Miśkiewicz, Stowarzyszenie Pokolenie, wspólnie z Tomaszem Sakiewiczem zostali odznaczeni przez ukraińską esbecję. W związku z tymi odznaczeniami pisze Bogdan Piętka http://www.mysl-polska.pl/node/263
    „(…)11 listopada o godz. 18.17 na portalu niezależna.pl pojawiła się notatka zatytułowana „Ukraina dziękuje Tomaszowi Sakiewiczowi. Medal dla „Strefy Wolnego Słowa”. Czytamy w niej: „Dzisiaj Święto Niepodległości. Podczas uroczystości w Krakowie redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz został uhonorowany medalem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. To podziękowanie za zaangażowanie w walkę o wolność Ukraińców”. Dalej dowiadujemy się, że razem z Sakiewiczem wyróżniony został tym samym odznaczeniem Przemysław Miśkiewicz ze Stowarzyszenia Pokolenie, w przeszłości jeden z twórców Ligi Republikańskiej. Obu panom odznaczenia wręczył publicznie Andrij Garbow vel Grabow – wiceszef tzw. „samoobrony majdanu” (czyli tych, którzy najprawdopodobniej dokonali krwawej jatki w Kijowie 20 lutego), obecnie doradca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy, znany w Polsce z kwietniowej konferencji IPN w Zabrzu oraz imprez politycznych „Gazety Polskiej”.
    W dalszej części wspomnianej notatki czytamy: „Mam nadzieję, że następne Święto Niepodległości będzie i w Polsce i na Ukrainie – zakończył Grabow. Grabow podziękował „Gazecie Polskiej”. – Ukraińcy są wdzięczni za pomoc jaką okazaliście – powiedział i wręczył medal redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej”. – To pierwszy medal jaki dostałem w życiu. Znamienne że od Ukrainy. Widocznie tam już Rosjan przepędzili. Na serio mówiąc to wyróżnienie dla wszystkich tych Polaków, którzy rozumieją, że silna Ukraina to silna Polska – powiedział dziękując za wyróżnienie Tomasz Sakiewicz. – Kiedy jechałem na Majdan nie widziałem niepodległego narodu, ale widziałem walczących o godność. Widziałem tam dążenie do wolności. Dziękuję narodowi ukraińskiemu, że mogłem wrócić do pamiętnego sierpnia, kiedy miałem 18 lat – podkreślił z kolei Przemysław Miśkiewicz”.
    Dlaczego to wydarzenie jest takie ważne? Po pierwsze dlatego, że jest to jedyny w historii Polski wypadek, że polscy dziennikarze zostali odznaczeni przez służby specjalne obcego państwa. Po drugie dlatego, że „Gazeta Polska” i powiązane z nią media („Gazeta Polska Codziennie”, „Nowe Państwo”, TV Republika, portal niezależna.pl) znane są z aktywnego zaangażowania w rewoltę na Ukrainie i tendencyjnego przedstawiania wypadków ukraińskich oraz maniakalnego wręcz tropienia i demaskowania rzekomej rosyjskiej agentury wpływu w Polsce, którą są wszyscy mający odmienny od koncernu medialnego red. Sakiewicza punkt widzenia na wypadki ukraińskie.
    Tymczasem to właśnie koncern medialny red. Sakiewicza prezentuje polskiej opinii publicznej ukraiński punkt widzenia nie jako punkt widzenia strony ukraińskiej, ale jako jedynie obiektywny punkt widzenia. Zachowuje się zatem jak typowa agentura wpływu – ukraińska agentura wpływu. Koncern medialny red. Sakiewicza jest obok powiązanego z obozem rządzącym koncernu medialnego red. Michnika główną tubą propagandy ukraińskiej. Medale Służby Bezpieczeństwa Ukrainy dla red. Sakiewicza i Przemysława Miśkiewicza są zatem tylko potwierdzeniem tego, co każdy średnio rozgarnięty odbiorca mediów widzi, słyszy i czyta.
    Bulwersujące jest jednak to, że są to medale SBU. Ale to są odznaczenia resortowe (nie wiadomo jakiej nazwy i stopnia) ukraińskiej policji politycznej i służb specjalnych, czyli odznaczenia formalnie nadawane za zasługi dla SBU. W Wikipedii można przeczytać, że SBU zajmuje się m.in. wywiadem i kontrwywiadem cywilnym. Jak każda służba zajmująca się wywiadem i kontrwywiadem SBU musi zatem werbować agenturę na terenie Ukrainy i państw obcych, ponieważ bez tego żaden wywiad i kontrwywiad nie są możliwe.
    Warto dodać, że obecny szef SBU Walentyn Naliwajczenko w 2009 roku przyrównał policję II Rzeczypospolitej do Gestapo i NKWD. „Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna za drugą. Miały jeden wspólny cel: zniszczyć wszystko, co ukraińskie, rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia na ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie Gestapo czy radzieckie NKWD. Ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego. Więzienie na Łąckiego było nie tylko więzieniem, ale katownią, gdzie dochodziło do zbrodni przeciwko ludzkości” – powiedział wówczas Naliwajczenko (gazeta.pl, 3.07.2009). Wypowiedź ta spowodowała oficjalny protest polskiego IPN. Trzeba też wiedzieć, że po przewrocie w lutym 2014 roku szeregi SBU zostały zasilone neobanderowcami z Prawego Sektora i „Swobody” oraz że funkcjonariusze SBU są podejrzewani o dokonanie zbrodni wojennych podczas walk w Donbasie. To nie jest środowisko przyjazne Polsce i nie są to ludzie, z którymi publicznie afiszuje się poważny dziennikarz czy polityk.
    Czy w zawiązku z uhonorowaniem red. Sakiewicza przez SBU red. Dorota Kania nie powinna napisać drugiej części książki „Resortowe dzieci”? Tym razem jednak o swoim szefie i jego związku z SBU.
    Nasuwają się jeszcze dwie refleksje. Pierwsza jest taka, że medale SBU dla panów Sakiewicza i Miśkiewicza to jedyne, co Polska zyskała na ofiarnym zaangażowaniu na Ukrainie po stronie oligarchiczno – banderowskiej. Poza tym poniosła same straty, których symbolem są już legendarne chyba jabłka wciskane klientom w sklepach, restauracjach i nawet urzędach pod hasłem „jedz jabłka na złość Putinowi”. Przypomina to nieco Księstwo Warszawskie, gdzie jedyne co Polacy zyskali na zaangażowaniu się po stronie Napoleona był tytuł marszałka Francji dla księcia Józefa Poniatowskiego, nadany mu na trzy dni przed jego śmiercią w bitwie pod Lipskiem.
    Druga refleksja dotyczy red. Dawida Wildsteina, którego SBU nie odznaczyła mimo, że w przeciwieństwie do red. Sakiewicza nie tylko smagał biczem swojej publicystyki „ruskich agentów”, ale osobiście nadstawiał karku na „euromajdanie”. To pominięcie być może miało wpływ na zachowanie Wildsteina – juniora opisane przez portal mysl24.pl

    http://www.radiownet.pl/publikacje/banderowcy-z-tytulami-czlowiek-roku-2014-gazety-polskiej

    A więc – któż tu jest większym zwolennikiem nazizmu?

Możliwość komentowania jest wyłączona.