Oglądamy, czytamy o tragediach i jakoś nie obchodzi nas to szczególnie w sensie emocjonalnym. Burza zaczyna się dopiero kiedy zdarzy się to nam osobiście…
„Co się dzieje w sercu ojca, którego córeczka znika?
– Pęka na pół, po prostu. To jest masa uczuć, które się kumulują. Nie jest w stanie się wytrzymać ani chwili z tą myślą, że jej się może coś stać, że może nie wrócić. Ale cały czas byliśmy z żoną pełni nadziei, że wszystko dobrze się skończy. Cały czas wierzyliśmy, że ona po prostu przyjdzie.
Posklejał się już pan?
– Już trochę tak. Jeszcze trochę czasu trzeba, żeby po prostu doszło to do mnie. Dzisiaj już z rana był pierwszy uśmiech. Jak przyjechaliśmy, już chciała od nas po buziaku, przytulała się z nami. Także już widzimy, że jest już z nią naprawdę lepiej.
Spodziewał się pan, że kiedykolwiek takich emocji, uczuć pan dozna?
– Powiem pani, że oglądaliśmy takie rzeczy w telewizji i nigdy nie przypuszczaliśmy, że taka tragedia, bo mogę to śmiało nazwać tragedią dla rodziców, coś takiego spotka nas.”
Czy można czegoś takiego uniknąć?
Źródło cytatu: Ojciec Julki dla RMF FM: Obiecałem Bogu, co będzie chciał
