Lubelski PIS pokazuje swoje prawdziwe oblicze

Do władz Lublina wystosowano list otwarty wzywający Lwów, Łuck i Stanisławów do potępienia zbrodni ludobójstwa dokonanego przez OUN/UPA, wśród osób, które nie złożyły swojego podpisu projektem ? jest przewodniczący Rady Miasta, Piotr Kowalczyk, szef zarządu miejskiego PiS w Lublinie.

Treść projektu skierowanego na marcową sesję Rady Miasta.

?W trosce o pamięć historyczną i wzajemną współpracę między naszymi narodami – Rada Miasta Lublin zwraca się z apelem do samorządów miast partnerskich Lublina: Łucka, Lwowa i Iwano-Frankowska o potępienie zbrodni ludobójstwa dokonanych w latach 1943-1944 przez oddziały OUN-UPA oraz SS Galizien na ludności narodowości polskiej a także ukraińskiej, żydowskiej, ormiańskiej i czeskiej.
Wzajemne partnerstwo, współpraca i przyjaźń, na które od wielu lat pracujemy, nie mogą opierać się na braku jednoznacznego, krytycznego stanowiska wobec zbrodni i bestialstwa popełnionych na bezbronnej ludności cywilnej. Szacunek wobec naszej wspólnej, niekiedy bardzo trudnej, historii jak również hołd oddany naszym pomordowanym rodakom, to jeden z fundamentów dalszych owocnych relacji między naszymi miastami i narodami. Wszelka forma gloryfikowania twórców zbrodni, jaką była rzeź niewinnej ludności Wołynia i sprzyjanie kultywowania tych wydarzeń – bezwzględnie muszą zostać potępione przez naszych ukraińskich partnerów.
Biorąc pod uwagę powyższe, Rada Miasta Lublin, przyjmując za priorytetowy cel budowanie dalszej wzajemnej współpracy i szacunku między Lublinem a naszymi wschodnimi miastami partnerskimi, apeluje o zajęcie jednoznacznego stanowiska potępiającego zbrodnie ludobójstwa wołyńskiego, tudzież jej wszystkich sprawców? …

Wypowiedź Kaczyńskiego, który był obecny w Lublinie na temat Ludobójstwa:
„Każda sprawa ma swój ?tajming? – (błysnął neologizmem prezes PiS) – Kiedy ja byłem premierem, a mój brat prezydentem to nie był dobry czas, żeby zwracać Ukraińcom uwagę, bo oni myśleli jak trafić na Zachód. Ale ponieważ teraz przeważa u nich opcja wschodnia, to już można mówić o ludobójstwie! – stwierdził lider Prawa i Sprawiedliwości.”

I to jest właśnie to, co dyskwalifikuje Prezesa Kaczyńskiego jako przedstawiciela wszystkich patriotycznych ugrupowań w Polsce.
Jeżeli ma on „taiming” na Ludobójstwo, to ma też i na inne ważne problemy i tematy. A więc wybiórczo realizuje politykę, która dla wielu Polaków jest sednem. Jest „taiming” na Kresy, i na inne cele.
My jednak nabrać się nie damy. Co oczywiście nie znaczy, że kochamy Tuska. Wiemy na co go stać i wiemy też że w naszej walce o Prawdę on również nie jest naszym żadnym przyjacielem na równi z Kaczyńskim. Warto to w końcu zrozumieć.

Nie jest tak, że nie dysponujemy wyjściem. Za wszelką cenę przed wyborami udowadniano wszystkim, że nie mamy tego wyjścia i musimy koniecznie iść głosować na PIS. Wręcz to usłyszałam: „Macie inne wyjście?”
Nie chodzi tutaj o dzielenie sił. Chodzi o zdrową i prawdziwą reprezentację wszystkich Polaków myślących kategoriami Prawdy i Sprawiedliwości. Prawo nie bywa równoznaczne z Prawdą.
Pamiętajmy o tym. Błędy popełnione przez Kaczyńskiego w tym temacie; spot z Juszczenką w tle i inne „potknięcia” będą zapamiętane.

Nawrócenie jest możliwe: warunek zupełnie inna polityka wschodnia, nie proamerykańska. Zdecydowane działania zmuszające do wyplenienia nacjonalizmu i faszyzmu. Równe traktowanie zbrodni katyńskiej i zbrodni Ludobójstwa na Kresach dokonanej przez OUN-UPA.

Ale już na pewno nie realizowane przez Kaczyńskiego i jego ekipę. Im już nie uwierzymy. Wybiórczy patriotyzm (tylko Katyń jest ważny, bo tam zginęła elita (a może należałoby czytać: mój brat), nie jest żadnym patriotyzmem.
To co się stało pod Smoleńskiem jest olbrzymią tragedią, nie można jednak patrzeć tylko przez jej pryzmat. Rozumiem nawet punkt widzenia prezesa Kaczyńskiego, ma możliwości działania takie, że może sobie pozwolić kłaść nacisk na to wydarzenie. Ale przez to traci się szersze pole widzenia…i krzywdzi inne grupy. Patriotów, a czasem nawet zwykłych Polaków którzy umieją patrzeć i myśleć.
A takie widzenie spraw wschodnich było jeszcze udziałem również i jego brata. Brak obecności na Skwerze Wołyńskim w rocznicę 11 lipca. Mam zaproszenie do dziś w szufladzie. Zaproszenie z kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego nie było tam gdzie mnie zapraszał. A więc nie można mówić o braku celowości działań. Tym bardziej, że było wiele rozmów i impulsów ze strony kresowian, które próbowały to zmienić.
Wiem o nich.
Odnośnie Smoleńska:
Ponadto nie wierzę, aby udało się dowiedzieć prawdy w najbliższym 50-leciu…. Możemy próbować. I powinniśmy. Czy jednak tylko to jest ważne? Może zastanówmy się nad skalą działań.
Nie możemy się tylko na tym koncentrować. Ludzie tracą pracę i głodują w tym kraju. Chce się wprowadzić porozumienie, które ogranicza swobody demokratyczne; ACTA, i wiele jeszcze innych problemów…

Ukraina chce pomocy.
Pomocy oczekują od nas w działaniu przeciw nacjonalistom przede wszystkim sami Ukraińcy, którzy nie mogą dać sobie rady ze wzrastającymi szowinizmami, nacjonalizmem reprezentowanym przez Partię „Swoboda” i tych, którzy ją zawsze wspierali: Juszczenkę, Timoszenko… Stawanie po ich stronie jest krótko mówiąc niewłaściwe.
A przede wszystkim źle wygląda. W gronach ludzi PIS-u słyszałem w rozmowach kuluarowych wypowiedzi: „tak wiemy kim jest Timoszenko, po czyjej stronie stoi, co mówiła na temat Polski i Polaków, ale przecież ona reprezentuje wrogów Rosji. To się liczy, to jest najważniejsze.”
Krótkowzroczność?
Czy Wróg twojego wroga jest twoim przyjacielem?
W tym przypadku na pewno nie. Nie stać nas na złych przyjaciół. Złych bo nie będących prawdziwymi przyjaciółmi. Będących zagrożeniem dla naszej suwerenności. „Swoboda” od dawna domaga się tzw. Zakurzonia. Są to żądania rewizjonistyczne; terytorialne.
Tymczasem nasze działania kulturalne, które propagują pamięć o Kresach, pamięć o ofiarach Ludobójstwa, gdzie nie ma słowa o jakichkolwiek rewizjonizmach próbuje się przekręcić, odczytywać zupełnie odwrotnie.
Osobiście zwalczam myślenie kategoriami rewizjonistycznymi.
Chociażby nawiązując do myśli nieżyjącego już profesora Wieczorkiewicza, który porównywał połączenie Niemiec do ewentualnego zajęcia terenów na wschód przez Polskę (co stanowczo odradzał, między innymi używając właśnie tego porównania), wskazał że najbogatsze państwo Europy prawie padło pod obciążeniem ekonomiczno, gospodarczym tej fuzji.
A NRD było przecież wizytówką Układu Warszawskiego… Byłem zresztą nie raz w NRD i w pełni potwierdzam ten stan, tam mimo wszystko czuć było zachód…

Byłem też na wschodzie. Pustka i bieda. Jeżeli Polska wschodnia nazywana jest mianem Polski „B”, to gdyby (nie daj Boże!) kiedykolwiek doszło do przejęcia chociażby kawałka dawnej Rzeczpospolitej po drugiej stronie Bugu, to byłaby to Polska „Z” chyba, o ile w ogóle nie zabrakłoby klasyfikacji dla określenia zacofania. Tam nie ma nic. Infrastruktury, dróg, ludzi. Pola, najżyźniejsze pola Europy stoją nieuprawiane. Jak sami Ukraińcy (niektórzy) mówią: I po co nam to było; te czystki, te mordy. Wybiliśmy inne narody (bo przecież nie tylko Polaków) i mamy to co chcieliśmy; biedę. Nic na lepsze się nie zmieniło, oszukali nas nasi przywódcy, Bandera i inni…, a ilu naszych zginęło? tych którzy nie chcieli maczać rąk w krwi bratniej….- i UPA ich zamordowało…”

Ponadto gospodarczo nasz kraj by tego nie wytrzymał. Parafrazując sytuację z Niemcami. A nie jesteśmy ekonomicznie tak silni…
Zamykając temat rewizjonizmu; stoję na twardym stanowisku pozostawienia granic w spokoju. Nie tędy droga. Z kolei jestem za SPRAWIEDLIWĄ i sensowną współpracą gospodarczo-ekonomiczną po wyplenieniu wszystkich nacjonalizmów i zburzeniu pomników zbrodniarzy: Bandery i Szuchewycza. Ewentualnie innych, ich nacjonalistycznych watażków. Potępieniu zbrodniczej formacji UPA. Potępieniu Ludobójstwa przez władze Ukrainy. I nie jest to mieszanie się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Czy ktoś w Europie zgodziłby się na to, gdyby chciano postawić pomnik Hitlerowi, czy innym oficjelom lub żołnierzom stojącym za III Rzeszą. Trzeba zrozumieć jedno; gloryfikacja zła rodzi zło.
Po tych działaniach można podjąć szeroką współpracę. Nie widzę innej drogi.

Wszyscy Ukraińcy z którymi rozmawiałem dziwili się jakim cudem tak mało robimy w tej sprawie. Już w 1996 roku Duma ukraińska (Parlament Ukrainy) jej 95 deputowanych ogłosiło list otwarty, w którym dramatycznie informują o wzroście nacjonalizmu na Ukrainie. List był skierowany min. do parlamentarzystów i rządów Polski, czy Izraela. Ponieważ policja ukraińska odegrała swoją rolę w eksterminacji Żydów. Czy ktoś wtedy słyszał o tym w jakimś wydaniu dziennika TVP czy innej stacji, z sierpnia 1996 roku?
I to jest następny powód. Nasze władze powinny zupełnie inaczej reagować. W dobrze pojętym interesie ogólnonarodowym. Niestety, kierują się zupełnie innymi priorytetami.
Zarzucanie współpracy z Rosjanami tez wydaje się mi bez sensu. Ponieważ akurat Rosjanie najbardziej byliby za tym aby prowadzić taką politykę. Do 1960 roku walczyli z UPA. Gdyby istniała taka współpraca obecnie rządzący w Polsce działaliby raczej nagłaśniając kwestie zbrodni, a tym samym osiągając doskonałą płaszczyznę do działań w kontekście współpracy z Rosją.
A tak się nie dzieje…

Ogólnie nie widzę dobrej reprezentacji politycznej w tym kraju dla narodu mieszkającego między Odrą a Bugiem. Bardzo niewielu dba tutaj o dobrą kondycję gospodarczą, ekonomiczna czy polityczną państwa, a przede wszystkim jego obywateli.
I to jest nasza obecna największa tragedia. Zostaje nam albo emigracja, albo szaleństwo życia w totalnym bałaganie, nieładzie, niemocy sprawczej i … biedzie. Coraz większej biedzie, coraz większej liczby naszych rodaków. Dlatego żadna siła polityczna która obecnie ma poparcie powyżej 5 procentowe w sejmie nie powinna zostać wybrana podczas przyszłych wyborów.

Tym bardziej patrzę z nadzieją na to, co dzieje się w sprawie ACTA. Może ten błąd Premiera Tuska obudzi w młodzieży poczucie obowiązku wyborczego i myślenie. Wybór na osoby, które chcą coś zrobić i zlikwidować STARE UKŁADY POLITYCZNE. Wyeliminować okrzepniętych liderów, pozbyć się „starych wiarusów” ze sceny politycznej. Śmieliśmy się swego czasu z Breżniewa uczepionego władzy. Czas pośmiać się z naszych breżniewów…

To jest jedyny ratunek dla państwa. Tak aby można było żyć w swoim kraju i ZARABIAĆ, nie musząc uciekać z rodzinami do Anglii, Włoch, czy Niemiec, jak wielu moich kolegów to uczyniło. Żeby nie być wyrobnikami korporacji. Nie biedować. Żeby była przyszłość dla młodzieży.

Aby jednak tak się stało, należy wybrać inne niż dotychczas siły. I nie dać się oszukać zmianami, „nawróceniami” polityków przechodzących z partii do partii pod wpływem „konstruktywnej krytyki”.

Tak jak sprawa Kresowa jest probierzem dla prawdziwego patriotyzmu nie opierającego się na podziały na: „lepsze” i „gorsze” martyrologie, tak obserwacja działań polityków dla dobra obywateli (nie ich gadania, czego to nie zrobili), może być dobrą metodą oddzielenia ziarna od plew.

Piotrek


Cytaty z: Tajming w sprawie Bandery

Pomocny artykuł: Kaczyński konta Tusk jeden i drugi nie kochany?


Opublikowano:
Interia
Kronikarz

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.