„Rozpadająca się walizka bez uchwytu”, czyli rzecz o Ukrainie, którą „nieść” ciężko, ale na całkowite „porzucenie” zdecydować się przynajmniej na razie trudno…


Dość już dawno temu m.in. ja porównałem Ukrainę do walizki bez uchwytu, którą nieść ciężko, ale wyrzucić też szkoda. Aktualność tych słów pozostaje niezmienna z tą może różnicą, że dziś dla nikogo chyba nie ma już wątpliwości, że jest to nie tylko walizka bez uchwytu, ale także walizka rozpadająca się, z której zawartość co chwila się wysypuje, a próby ich ponownego umieszczenia w środku powodują wyłącznie dalsze rozpadanie się i tak już słabo trzymających się szwów owej walizki?


Sytuacja geopolityczna panująca u każdego sąsiada danego państwa, jest ? z punktu widzenia interesu danego państwa ? zawsze istotna. Równie istotne jest podejście do spraw związanych z historią, bo to one determinują zachowania zwykłych ludzi. W oparciu o powyższe wydawać by się mogło, iż wiele z tego, co dzieje się obecnie na Ukrainie, powinno niepokoić tak rządzących jak i przeciętnego Polaka. Niestety ? nie niepokoi to, co powinno nawet budzić grozę, angażuje natomiast to, co nie zawsze jest zbieżne z interesami Państwa Polskiego.

Ukraina, pogrąża się w chaosie, chyląc się jednocześnie ku upadkowi. Dodać do tego należy, iż jest totalnym bankrutem, bo jak skomentować sytuację w której pracownicy naukowi jednego z instytutów Ukraińskiej Akademii Nauk, zarabiając 2800 hr miesięcznie (ok. 460 zł), zmuszeni zostali przez przełożonych, aby złożyć się po 1000 hrn (ok. 166 zł), w celu uiszczenia opłaty z tytułu zakontraktowanego już wydruku kolejnego numeru ich czasopisma naukowego? Nie wspominam już w ogóle, że jest to numer zaległy jeszcze z 2015 roku, a do tego część z wymienionych pracowników powinna dostać dodatkowe wynagrodzenie z tytułu prac wykonanych poza zakresem swoich obowiązków służbowych. Władze ukraińskie nie zdają się żadnego problemu nie widzieć, wobec czego nie próbują nawet choćby częściowo rewidować prowadzonej przez siebie polityki zagranicznej, wewnętrznej czy też historycznej, która choć powinna należeć do niezależnych historyków, stała się jedną z domen działalności polityków.

W warunkach ukraińskich szafowanie kartą historyczną wydaje się być jedynym sposobem do utrzymania się obecnie rządzących u steru państwa. Poirytowanie czy nawet klasyczna agresja zwykłych obywateli ze względu na ich niedolę, jest dzięki temu przekierowywana na osoby czy nawet narody bądź kraje trzecie.  Taka sytuacja powoduje, że władze centralne z Kijowa oraz obwodowe wielu miast zachodniej Ukrainy celowo rozniecają nastroje nacjonalistyczne, które stanowią parasol ochronny dla ich działań. Działania te z kolei skupiają się na jednym ? ukraść ile się da i gdzie się da. Choć zastanowić się można, czy jest tam jeszcze kogo okraść? Przeciętny obywatel w wieku produkcyjnym zarabia miesięcznie średnio 1500-2000 hrn (250-330 zł). Sytuacja emerytów i rencistów jest wprost katastrofalna, bo ci miesięcznie otrzymują ok. 500-1000 hrn (80-160 zł). Do tego dodać należy, iż już dziś państwo ma olbrzymie zaległości w wypłatach powyższych należności, bowiem wiele osób otrzymuje wypłaty na raty bądź co gorsza, oczekuje na nie po kilka miesięcy.

Powyższa sytuacja prędzej czy później musi doprowadzić do otwartego konfliktu zwykłych ludzi z władzą. Należy mieć jednak świadomość, że gdy do owej konfrontacji dojdzie, to nie będzie to opłacany przez kapitał zachodni kolejny Majdan, ale prawdziwa, krwawa i niczym nieograniczona rewolucja ? taka sama, jak ta francuska czy bolszewicka. I to wówczas dopiero śmierć zbierze olbrzymie żniwo. Zalążek tej rewolucji obserwujemy już dziś, choć wmawia się nam wszystkim, że mamy do czynienia ze klasyczną wojną ukraińsko-rosyjską. Samym mieszkańcom zachodniej Ukrainy również wmawia się, że to wyłącznie agresor wkroczył na obszar ich kraju i niezbędna jest walka i poświecenie wszystkich obywateli do ostatniej kropli krwi w celu ratowania ojczyzny. Szkoda. że nikt nie dodał, iż większość obywateli zamieszkujących wschodnie regiony Ukrainy już dawno przestała być zainteresowana życiem w państwie na wskroś skorumpowanym, w którym nikt się z nimi nie liczy! O tak drobnym fakcie jak ten, że większość z obecnie rządzących ma minimum 2 obywatelstwa i w razie realnego zagrożenia kraju pierwsi stamtąd uciekną, już nawet nie wspominam.

Podział Ukrainy na zachodnią i wschodnią istniał od zawsze ? widać go było w polityce, mentalności, priorytetach oraz, a może przede wszystkim, podejściu do szeregu faktów historycznych. Taka sytuacja musiała kiedyś doprowadzić do obecnego konfliktu, który w rzeczywistości jest niczym innym, jak głównie wojną ukraińsko-ukraińska ? wojną gloryfikatorów zbrodniarzy (których o dziwo poparł Zachód), przeciw ludziom, którzy ośmielili się powiedzieć, że nie chcą żyć w kraju, w którym mordercy staną się nowymi wzorami do naśladowania (których o ironio poparła Rosja).

Dziś rozpad tytułowej ?walizki? jest już niemal pewien, i nie chodzi tu o to, czy jakieś ziemie należące do państwa ukraińskiego zabiorą Rosjanie, względnie czy powstaną tam jakieś republiki. Rzecz w tym, że to przede wszystkim sama ludność tych ziem, nie chce już obecnie mieszkać ani w granicach Ukrainy ani być obywatelami Ukrainy. Rak, który zżera Ukrainę nosi miano nacjonalizmu opartego na zasadach nazizmu i faszyzmu.

Czy istnieje możliwość zapobieżenia całkowitej katastrofy Ukrainy? Wydaje się, że tak. Do tego jednak potrzebna jest pełna i całkowita odnowa moralna w tym kraju. W tym kontekście z pewnością nie może być mowy o sytuacji, w której przynajmniej część Ukraińców gloryfikować będzie jednych z największych w dziejach ludzkości morderców zaprzeczając zbrodniom, jakich dopuścili się ich przodkowie, oczekując równolegle pomocy od potomków ofiar tych zbrodni. Niezbędna jest także zmiana postsowieckiej mentalności i nawyków, które wpasowano z powodzeniem z ustroju komunistycznego, do obecnego ? podobno demokratycznego.

Ukraina i Ukraińcy muszą także zrozumieć, że jako tytułowa ?rozpadająca się walizka bez uchwytu?, mogą zostać w końcu pozostawieni samymi sobie. Już dziś Świat ma większe zmartwienia niż to, co się dzieje na Ukrainie a gloryfikacja nazizmu połączona z czczeniem zbrodniarzy wojennych z pewnością w perspektywie czasu państwu ukraińskiemu nie pomogą. Chłodniejsze i mniej emocjonalne podejście państw zachodnich do Ukrainy jest zresztą od pewnego czasu coraz bardziej widoczne. Jednym z wyjątków w tej materii jest Polska, choć pytaniem otwartym jest, czy Ukraina i Ukraińcy swoim zachowaniem i podejściem do Państwa Polskiego i Polaków, na tak daleko idące wsparcie w ogóle zasługują. To jednak wynika z naszego niezrozumienia spraw ukraińskich tak w sensie politycznym jak i ludzkim, co jest pokłosiem tego, co szumnie określa się u nas od przeszło 25 lat mianem ?polskiej polityki wschodniej?. Owa ?polityka? jest bowiem w rzeczywistości wyłącznie zbiorem dobrych życzeń i efektem brania góry przez antyrosyjskość, nad chłodną kalkulacją polityczną. To one przecież legły u podstaw przewrotnej doktryny giedroyciowskiej, nakazującej Polsce popieranie państw leżących za jej wschodnią granicą we wszystkich kwestiach i za wszelką cenę. Idąca w parzę z tą doktryną poprawność polityczna spowodowała, że od lat o Ukrainie mówi się oficjalnie tak, jak niegdyś o Leninie ? albo dobrze, albo w ogóle. Powyższe czynniki z kolei powodują, że czasem chyba nieco nadgorliwie i niepotrzebnie wyrywamy się przed szereg, aby próbować nieść tytułową walizkę, zamiast poczekać, co uczynią inni. Pewnym jest jedno ? jeśli jednak z jakichś względów, to my mielibyśmy ostatecznie nieść tę rozpadającą się walizkę do końca, tak mimo braku uchwytu, jak i próbując co chwila łatać nowo powstałe dziury, to niech chociaż będą to względy wynikające z naszych własnych interesów politycznych, a nie tylko próbą charytatywnego uprawiania sztuki – dla sztuki…


Od Admina blogosfery:
Dziękuję za ten wpis – przedstawia wiele ważnych aspektów, które celowo są pomijane w wątku polityki wschodniej – stosunków polsko-ukraińsko-rosyjskich.
Jako ilustracja do materiału dołączam:
Pomnik Bandery we Lwowie (teraz wygląda jeszcze bardziej okazale):

Bandera jak Lenin...
(foto: Piotr Szelągowski 2009r)

Tekst również na: W sercu Polaka

16 myśli do „„Rozpadająca się walizka bez uchwytu”, czyli rzecz o Ukrainie, którą „nieść” ciężko, ale na całkowite „porzucenie” zdecydować się przynajmniej na razie trudno…”

  1. Największym bodaj paradoksem całej tej sytuacji jest to, że to o czym napisałem bardziej zauważają moi ukraińscy znajomi podczas rozmów, niż ludzie z Polski, którzy naiwnie wierzą w to, co im media serwują… Choć w sumie – tam ludzie odczuwają to wszystko na własnej skórze, u nas widzą i wiedzą tylko tyle, ile im się pokaże, a i to najczęściej odpowiednio wcześniej zmanipulowane…

    1. A w jakim kontekście to widzą – pozytywnym – jako tzw konstruktywna krytyka…czy też jako zarzut, atak na ukraińskie status quo? Na widzenie historii oczyma maniakalnego nacjonalisty – neo-banderowca i neo-nazisty? Przepraszam za te ostre słowa wprost, ale nie mogę jakoś inaczej tego ująć. Obawiam się że grupy bezwzględnych neonazistów zaczynają tam odgrywać pierwsze skrzypce i do tego budują taki a nie inny obraz rzeczywistości – i w stosunku do domniemanego zagrożenia Rosji (jeżeli się drażni niedźwiedzia należy liczyć się z konsekwencjami – to spore uproszczenie oczywiście), jak i własnej kłamliwej polityki historycznej wybielającej zbrodnie i zbrodniarzy je popełniających- czy też wprost zafałszowaniu poprzez zmilczenie informacji historycznych o tych zbrodniach popełnionych przecież też i na sporej grupie swoich własnych rodaków.

      1. Przyznam szczerze, że dostrzegają w tym co mówię więcej racji, niż widzą to polskie władze… Owszem – grupy niechętne lub wręcz wrogie Polsce rosną w siłę i zyskują poklask szczególnie wśród tłuszczy. Z inteligentnymi, a ja obracam się akurat wśród tych, jest dwojako – albo nie dopuszczają do siebie myśli o tym, że jest źle i lepiej nie będzie, albo właśnie jak ci moi znajomi – zastanawiają się, co będzie z ich krajem, który chyli się ku upadkowi i nie widać dla niego nadziei przez wzgląd właśnie na samych ludzi, ich mentalność i to, w co wierzą…

  2. „Wsparcie i ratowanie Ukrainy, jeżeli na to zdecyduje się PiS (a jak pamiętamy była to polityka Lecha Kaczyńskiego) może to wpłynąć na zaostrzenie naszych relacji z Rosją, co drastycznie pogorszy naszą sytuację. Polska obecnie niewiele ma do powiedzenia, a sytuacja gdzie jesteśmy tylko wasalem Waszyngtonu może stworzyć w Polsce przyczółek rozgrywek mocarstw.
    Znajdziemy się wtedy na linii frontu, nie w naszej wojnie, bez szans na jakiekolwiek w niej zwycięstwo.
    Balansując na krawędzi konfliktu zbrojnego z Rosją, możemy tylko pogrążyć się zaprzepaszczając szansę na realne zmiany w kraju.

    „Dożyliśmy czasów, że rządzący w Polsce bardziej utożsamiają się z upadłą Ukrainą niż z własnym narodem. Obie partie postsolidarnościowe zgodnie atakują wszystkich, którzy nie podzielają ich głupiego proukraińskiego entuzjazmu i bezmyślnej rusofobii.” Pisał Jan Engelgard.[5]”
    – Listopad 2015 (Polska na linii frontu )
    +++
    Mamy sąsiada…

    Roman Dmowski już w 1930 roku w swojej krótkiej książce pt. „Kwestia ukraińska” przewidział obecną sytuację na Ukrainie.

    Jak bardzo trafnie określił Dmowski losy Ukrainy, można się przekonać, czytając choćby krótki fragment:

    „Nie ma siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i najważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista liga narodów…

    Te wszystkie żywioły, przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby się poszczycić tak bogatą kolekcją międzynarodowej kanalii.
    Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; ludzie zaś, marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własnego państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny”.

    Jak Dmowski oceniał sąsiedztwo nasze z taką Ukrainą widać w tym krótkim zdaniu:
    […] „Dla narodu (Polskiego), zwłaszcza dla narodu jak nasz młodego, który musi się jeszcze wychować do swych przeznaczeń, lepiej mieć za sąsiada państwo potężne, choćby nawet bardzo obce i bardzo wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny”.

    Jednak nasza polityka międzynarodowa nie ma żadnej ciągłości z polityką narodową Dmowskiego, nie posiada zdrowego rozsądku, nie reprezentuje narodowego interesu.

    Można zapytać, czy ci, którzy z Polski czerpią największe korzyści, którzy obecnie, wydają się panami na tej ziemi, postradali wszystkie rozumy?

    Obecny kandydat PiS w tegorocznych wyborach prezydenckich twierdzi, że „należałoby rozważyć udzielenie wsparcia wojskowego Ukrainie”.

    Jaki cel ma polski naród i polskie państwo w budowaniu „wrzodu na ciele Europy”? – Jak mówił Roman Dmowski.

    Na wschodzie Ukraina?

    Sprawa wygląda znacznie inaczej, jeśli spojrzymy na bardzo stare mapy. W X wieku na terenach obecnej Ukrainy i części wschodniej Polski istniało państwo o nazwie Chazaria. Ciekawy opis znajdziemy w książce prof. Jerzego Strzelczyka pt. „Zapomniane narody Europy”. Mapy Chazarii różnią się i w zależności od autora nieznacznie przesuwają, ale co ciekawe ciągle widać je w sąsiedztwie Polski.

    Godło chazarskie – „tamga” do złudzenia przypomina ukraiński „tryzub”.

    W 1917 roku, przewodniczący Rady Centralnej, M.S. Hruszewskyj, po raz pierwszy zaproponował używanie „tryzuba”, rzekomego herbu Władmira, jako godła Ukrainy.

    Rada Centralnej Ukraińskiej Republiki Ludowej zatwierdziła używanie „tryzuba” na początku 1918 roku.

    Wiemy przecież, że sama idea powołania do życia Ukrainy, jako niezależnego od Polskiego Państwa narodu, zrodziła się w Niemczech. Nikt inny tylko właśnie Niemcy wspierały i finansowały ideę, powstania Ukrainy na terenach Polskich. Skutecznie miało to osłabić Polskę i gwarantować Niemcom silne wpływy w tej części Europy.

    Dziś widać jak niemiecka konsekwencja polityczna owocuje. Zaraz po zjednoczeniu powstała „wolna Ukraina” – przypadek czy wpływ niemieckiej polityki?

    Politycznymi manipulacjami i gwarancjami bez pokrycia zachód skutecznie pozbawił Ukrainę możliwości samostanowienia i zabezpieczenia swoich granic. Nie trzeba było długo czekać na Majdan, po którym za stosunkowo niską sumę przejęto państwo pod wpływy „bogatej kolekcji międzynarodowych kanalii” – jak pisał Roman Dmowski.
    Ale jednej rzeczy Dmowski do końca nie przewidział, a przynajmniej nie pisze o tym w tej krótkiej rozprawie. Nie pojawia się wersja, w której te „międzynarodowe kanalie” będą rządzić po obu stronach naszej wschodniej granicy.

    Dziś już chyba nikt nie ma złudzeń, że tak właśnie jest. Polski okrągły stół był niczym innym jak bezkrwawym, ukraińskim Majdanem. Po dość dobrze zaplanowanym stanie wojennym i tzw. „ustrojowej transformacji” mamy sytuację niemal identyczną, do ukraińskiej. Można śmiało powiedzieć, że ci sami ludzie rządzą po obu stronach, stąd wynika to niesłychane zrozumienie i poparcie dla spraw ukraińskich w naszych „najwyższych sferach” i kompletne niezrozumienie i brak poparcia wśród Polaków.

    Czy grozi nam odbudowa Chazarii?

    Ciekawe, że niewielu się nad tym zastanawia, ale to chyba, dlatego że jest to „twór” dawno zapomniany i wydaje się to zupełnie nierealne. Trzeba przypomnieć, że Izrael też nie był wiecznie w Palestynie. Powstał między innymi dzięki wyjątkowej pomocy III Rzeszy.

    Dziwnie i interesująco splatają się losy tych dwóch narodów, Niemcy i Żydzi już od czasów Pruskich blisko ze sobą współpracowali. Jakoś nigdy to nie wychodziło Polsce na dobre.

    Stary już Henry Kissinger wyraża swoje opinie dość stanowczo, bo nie ma się ani czego, ani kogo obawiać. Nie tak dawno, jedna z jego opinii wzbudziła dość duże oburzenie. Kissinger powiedział, że państwo Izrael nie przetrwa w tym rejonie świata dłużej niż 10 lat.

    Nie przetrwa? To znaczy, przestanie istnieć?. Tak i mówi to człowiek, którego Żydzi darzą najwyższym zaufaniem. Po tej wypowiedzi nie trzeba długo czekać na reakcję. Nie, kto inny tylko ukraiński król czekolady, również obywatel Izraela szybko i skutecznie inwestuje w Majdan. Przejmuje władze i dziś rządzi w tym kraju.

    Można zapytać, co to ma wspólnego z Chazarią?

    A jak się tak trochę zastanowić nad słowami Kissingera to uzmysłowimy sobie, że jeżeli to małe państwo w Palestynie przestanie istnieć, to gdzieś muszą podziać się jego mieszkańcy. To państwo posiada znacznie więcej niż tylko ludzi i to trzeba będzie gdzieś przemieścić. Nie sądzę, aby Ameryka oddała, któryś ze swoich stanów, ale Ukraina i Polska to wymarzone miejsca.

    Czy to trudno byłoby zrobić?

    Raczej nie, wszak w naszej historii byli ludzie głoszący różne idee i wystarczy je trochę odkurzyć, przyczepić metkę Marszałka i pod pozorem budowy Międzymorza można śmiało brać się do budowy nowego państwa. Wszak nazwa „polin” przyciąga wszystkich i chętnych nie braknie, aby tu zamieszkać. Mając nielimitowaną władzę, po obu stronach granicy, można stworzyć nową Chazarię w kilka lat.

    Pozostaje niesmak po przeczytaniu tego, co tu piszę, brzmi to jak jakieś bluźnierstwo lub niesmaczny żart. To tylko, dlatego że nie chcemy dostrzec zagrożeń i tego, co dzieje się tuż obok nas. Naszą rzeczywistość kształtują głównie media, takie jak radio i telewizja. Ich brak ocalił Polskę od wynarodowienia w minionych wiekach, ich masowa obecność dzisiaj wróży nam zgubę i problemy. Kardynał Stefan Wyszyński powiedział: „Polacy będą mądrzy albo ich nie będzie”. To jest absolutna prawda, tylko dla przeciętnego człowieka bycie mądrym jest coraz trudniejsze.

    – maj 2015 (Czy będzie jeszcze Polska?)

    1. „…Ukraina przegrała dzisiaj na wszystkich frontach”… Tylko tyle i aż tyle mogę dodać, cytując na co dzień bardzo powściągliwego w wydawaniu tak jednoznacznych opinii nuncjusza papieskiego apb. Claudio Gugerottiego. Zostaje tylko jeszcze pytanie – kto mądry bierze na okręt skrzynkę będącą tykającą bombą?

  3. Mnie cały czas zaskakuje, a nawet trochę przeraża bezrefleksyjna rusofobia i jednocześnie ślepe zapatrzenie w Ukrainę naszych kolejnych rządów. W przypadku obecnego pokutuje chyba zapatrzenie w poglądy na politykę wschodnią śp. Lecha Kaczyńskiego, który wierzył w koncepcję międzymorza. Niestety zawsze była to koncepcja nierealna i ze względów historycznych i zupełnie sprzecznych interesów. Artykuł bardzo trafny i niepokojący.

    1. Dziękuję za słowa uznania, choć przyznam szczerze, iż wolałbym nie tylko się mylić, ale w ogóle tego tekstu nie pisać… A co do uwagi odnośnie rusofobii, to jest właśnie ważne pytanie: gdzie kończy się granica, powiedzmy rozsądnego braku zaufania do Rosji a zaczyna tak ślepa do niej niechęć, że z samym diabłem chcielibyśmy pakt podpisać, byleby jej zaszkodzić?! No i czy ta umowa z diabłem to nie będzie skórka wyprawki nie warta…

  4. (…) . Nasze wojskowe zaangażowanie i pomoc wojskowa dla Ukrainy to przysłowiowy gwóźdź do trumny dla naszego narodu. Jeżeli nawet nie dojdzie do konfliktu z Rosją, do którego popychają nas takie kraje jak USA i Izrael (Niemcom też to z pewnością pasuje) to zespolenie, (kto wie może nawet ewentualne zjednoczenie) z Ukrainą słabej obecnie Polski wróży nam zgubę i upadek nadwyrężonej i osłabionej państwowości.
    Ukraina to kraj, w którym zginęli Ukraińcy, za to żeby Ukrainą dalej rządzili nie Ukraińcy.
    Polska straciła niemal wszystko po to żeby w niej dalej rządzili nie Polacy? Bardzo podobna sytuacja gdzie w obu krajach rządzą ci sami ludzie i maja wspólne cele, jakże niebezpieczne dla nas wszystkich. Co ich powstrzyma by nie zjednoczyli się przeciw nam, gdy już nie będzie naszego oporu i nasze wysiłki będą poskromione?

    (…) W moich oczach przyszłość Polski wcale nie wygląda lepiej po wyborze Dudy na Prezydenta niż przed jego wyborem. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma żadnej różnicy między optymistą a pesymistą. Ten drugi jest tylko lepiej poinformowany.
    Jest, więc sporo pesymizmu w tym, co piszę, więc na zakończenie życzę wszystkim, aby nic z moich obaw się nigdy nie sprawdziło. Naprawdę chciałbym się mylić i wierzyć, że jakimś cudem, Prezydent Andrzej Duda spełni oczekiwania większości z nas.
    – „Niebezpieczne jutro.”

  5. (…) Polska polityka zagraniczna i ludzie, którzy ją tworzą oraz oceniają, powinna odnosić się do unikalnej sytuacji Polski. Powinna opierać się na faktach, a nie na wizjach i ideologiach zaczerpniętych z zagranicznych książek.

    Jak ma się do naszej polskiej sytuacji wizja amerykańskich czy niemieckich ideologów dotycząca sytuacji na Ukrainie?
    Co my mamy wspólnego z amerykańsko — izraelską inwestycją w ukraiński Majdan?

    Byłbym naiwny, gdybym wierzył, że jako państwo stoimy z boku całej tej sytuacji, o naszym zaangażowaniu może świadczyć choćby ilość poległych polskich obywateli w walkach na Ukrainie. Jest ona jedną z najwyższych, przewyższająca ilością nawet głównych inicjatorów tych wydarzeń. Według niektórych szacunków, Polski PMC „ASBS Othago” stracił 394 ludzi (zabici i ranni). Voennosluzhaschie Airborne Serwis PL. – około 20 osób, a Polskie Wojsko 10 osób. Te liczby mogą tylko wzrosnąć.

    Czy są jakieś korzyści dla Polski w tym światowym przepychaniu o strefy wpływów w „globalnej gospodarce wolnorynkowej”, której jak głosi tandem Kegan i Brzeziński Stany Zjednoczone są głównym strażnikiem?.
    Zapominają tylko dodać, że również jednym z głównych beneficjantów.

    Nasi politycy oraz nasze ministerstwo spraw zagranicznych, zachowuje się tak, jakby nikt z nich nie miał pojęcia co dzieje się w najbliższym, naszym sąsiedztwie i co dzieje się z naszym krajem. Cała ich działalność to wynik często wręcz szaleńczych posunięć, zrozumiałych tylko wtedy, jeżeli znamy świat z poczytnych książek dr Roberta Kegan i Zbigniewa Brzezińskiego.

    Przerażająca jest świadomość tego faktu dla wszystkich, którzy poza tymi obrazami świata widzą jeszcze coś więcej, dostrzegają zawiłość i zmienność sytuacji światowej polityki, a poza utartymi schematami mają odwagę na własną ocenę.

    Dla mnie najgorszy jest jednak fakt, że nie widzę na horyzoncie znaków i szansy na zmianę w Polskiej polityce.

    (…) Polska polityka jest jak ciemny tunel, w którym poruszają się nasze główne partie. Ten tunel prowadzi w tym samym kierunku, wszyscy idą w tę samą stronę, różnica polega tylko na tym, że jedni idą bliżej lewej a inni bliżej prawej ściany tunelu.
    Wszyscy dojdą tam, gdzie ten tunel prowadzi, wykopały go nam inne kraje znacznie silniejsze od nas. Nikt w nim nie podskoczy, nie skręci, ciągle nas osłabiają, więc jesteśmy bezsilni, by budować polską drogę do własnej polityki i własnego dobrobytu.

    Mam jeszcze wrażenie, że ktoś nas szczuje psami w tym tunelu, a gdybyśmy chcieli zawrócić, to nam ten tunel zatopią!

    Scenariusz jest już napisany i można poczytać o nim w podobnych książkach do tych, o których wspomniałem. Można też otworzyć szerzej oczy i spróbować się rozejrzeć czy ktoś z tunelu nie wystawia głowy i może warto by mu pomóc, by się z niego wygramolił dla naszego wspólnego dobra,(…) bo tunel, którym teraz idziemy przy tej, czy innej ścianie prowadzi prosto do przepaści.
    – „Amerykańska wizja świata”

  6. Ukraina i Ukraińcy muszą także zrozumieć, że jako tytułowa „rozpadająca się walizka bez uchwytu”, mogą zostać w końcu pozostawieni samymi sobie. – o o to jest fakt.

  7. Cytat z maila do wpisu jako komentarz (była prośba aby anonimowo): Rozumiem ze to nie powinno obciazac calego narodu, ale ja nie moge zapomniec gdy sluzac w wojsku jechalem przez pewna miejscowosc w bylym woj. koszalinskim, wstapilem do jakiegos domu z prosba o szklanke wody, zauwazylem w progu stojaca siekiere a u gospodarza wzrok tzw. spod byka – szybko sie wycofalem, do samochodu i w „rure”. Miejscowosc ta skladala sie glownie z przesiedlencow ukrainskich o czym troche pozniej sie dowiedzialem. Krotko: mam niezbyt pochlebna opinie o tej nacji a juz np. przecinanie ludzi pila na zywca zdecydowanie kwalifikuje tych osobnikow poza jakikolwiek nawias. To nie jest normalne spoleczenstwo, a o czyms ponizej normy nie bede sie wypowiadal.
    Pozdrawiam.

    PS.
    Zdaje sobie sprawe ze krzywdze niektore osoby ale tez ciesze sie bardzo ze nie musze tam wsrod nich zyc.

    1. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kiedyś Ukraińcy mieszkający w Polsce swą wrogość okazywali co najwyżej w obrębie swojego podwórka czy w domu wśród swoich. Dziś niestety z tą wrogością nie tylko się nie kryją, ale w wielu miejsc wręcz obnoszą – i wszystko to, jako obywatele RP, robią za państwowe pieniądze i – co jeszcze bardziej przeraża – z pełnym przyzwoleniem władz… Powoli wszystko idzie ku wydarzeniom z 1930 r., kiedy to w Małopolsce Wschodniej Ukraińcy postanowili w sposób partyzancki walczyć z państwem i obywatelami narodowości polskiej – wówczas też władze parę rzeczy po drodze „przegapiły”, choć przyznam szczerze, że nie były to zaniedbania i zaniechania takiego kalibru, jak obecnie…

Możliwość komentowania jest wyłączona.