Symbolika zakazana na Ukrainie używana. Nazistowskie symbole.

Pisałem o tym też na stronie mojego blogu: Nazistowska symbolika na Ukrainie.

Nazistowska symbolika na Ukrainie

Podobne informacje pojawiają się na coraz większej ilości stron internetowych…

Na portalu Zmiany na Ziemi czytamy:
Dziennikarze norweskiej telewizji TV2 nagrywali reportaż o ochotniczym batalionie Azow. Zapytali oni ich rzecznika wprost, czy żołnierze mają faszystowskie przekonania. W odpowiedzi usłyszeli, że absolutnie nie i są oni jedynie ukraińskimi nacjonalistami. Po kilku chwilach udało im się nagrać żołnierzy z runami SS na hełmach.

Może w końcu warto się obudzić – komu chcemy pomagać?

Źródło cytatu: Nazistowskie emblematy na hełmach ukraińskich żołnierzy

Z archiwum: Nacjonaliści na Ukrainie rosną w siłę. Chcą stawiać pomniki bojownikom UPA i odebrać Polsce część Podkarpacia.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

5 myśli do „Symbolika zakazana na Ukrainie używana. Nazistowskie symbole.”

  1. No i doczekaliśmy się. Na fotografiach widzimy rezunów z tzw. batalionu AZOW. To banda przestępców, którzy tylko przyjęli nazwę batalion. Przypominam nieśmiało, że takie nazewnictwo jest zarezerwowane dla wojska, a nie dla bandytów. Trzeba sobie w tym momencie powiedzieć jasno, że w rejonie działania tegoż batalionu AZOW stwierdzono oznaki działalności przestępczej – przestępstw wojennych popełnionych na ludności cywilnej. Jeśli ktoś przypadkiem nie dostrzega pewnej zależności wskażę tylko, że UPA odnosiła wielkie „sukcesy militarne” w „walce” z ludnością cywilną.
    Wielokrotnie wspominano o takiej jednostce jak 14. Waffen-Grenadier-Division der SS („Galizien” – galizische Nr. 1). Pragnę tylko przypomnieć, że wskazana dywizja należała do SS, a ta organizacja została uznana przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze (jako jedną z czterech organizacji powołanych przez Hitlera – NSDAP, SS, SD, Gestapo) za organizację przestępczą. Na publikowanych zdjęciach widzimy inne symbole: swastyki, runy SS. Wskazuje to jednoznacznie, z kim identyfikują się noszący te znaki.
    Może jeszcze garść informacji o wspomnianej dywizji „Galizien” (sami ukraińcy nazywali ją „Hałyczyna”). Kilka dat z historii tej formacji:
    – początek formowania dywizji – 28.04.1943 r.
    – początek przerzutu dywizji na front wschodni – 28.06.1944 r.
    – ostateczna likwidacja kotła pod Brodami – 22.07.1944 r.
    Ogólny czas między skrajnymi datami – 451 dni.
    Czas od formowania do rozpoczęcia przerzutu na front – 427 dni (tj. 95% – czas ten to szkolenie na poligonach i „akcje bojowe” przeciwko polskim wsiom – szczególnie od lutego 1944).
    Walki z regularnym wojskiem (z Armią Czerwoną) – 24 dni (tj. 5%).
    Myślę, że są to bardzo czytelne dane. Dopóki „walczyli” na zapleczu z ludnością cywilną – „sukcesy” były „błyskotliwe”. Wieś Borów i okoliczne wsie spacyfikowali nawet z użyciem broni pancernej (w dywizji była Waffen-Panzerjager-Kompanie 14 – kompania niszczycieli czołgów posiadająca działa pancerne). Na przykładzie Majdanu Starego możemy sobie uzmysłowić z kim „bohatersko walczyli” heroje z SS-Galizien: z ogólnej liczby 65 ofiar, 28 to kobiety (43%), a 15 – dzieci (23%). I niech nikt nie myśli, że pozostałe 34% to uzbrojeni młodzi mężczyźni – po pierwsze praktycznie nieuzbrojeni, po drugie – część z nich to ludzie starsi.
    Jak heroje z „Hałyczyny” stanęli przeciwko regularnemu wojsku – sukcesy się skończyły i z dywizji zostały nędzne resztki (to co się przebiło z kotła to około 6% stanu etatowego). Ale co ciekawe – ochotników-zwyrodnialców było na tyle dużo (nawet po spektakularnej klęsce – około 7 tys. przeszkolonych rezunów czekało już jako uzupełnienie w Neuhammer am Queis [Świętoszów]), że dywizję odtworzono (osiągnęła stan około 11 500 – czyli około 90% etatu). Jednak do walk z wojskiem regularnym już jej starano się nie używać – wykazywała „bohaterstwo” w walkach z partyzantami na Słowacji.
    Nie jestem rusofilem (podkreślam to stanowczo), ale w tym miejscu doskonale rozumiem Putina – to są faszyści. I Putin ma w zupełności rację – z nimi trzeba walczyć, bo Europę z ich przyczyny ogarnie pożoga. To jakiś okrutny chichot historii, że ja przyznaję rację Putinowi i Rosjanom – ale w tej sytuacji nie widzę innego wyjścia.
    I na zakończenie wskażę jeszcze jeden element. Ci ludzie mają na głowach polskie hełmy. Tak, polskie (wz.93 lub wz.2000) – choć bardzo podobne do amerykańskich. Wyprodukowane w Polsce i całkiem legalnie im dostarczone. Doszło więc do tego, że wyroby polskiego przemysłu zbrojeniowego noszą faszystowskie znaki (gdy w latach 50-tych robotnicy z Łabęd zorientowali się, że partia czołgów T-34 jest przeznaczona dla NRD – odmówili pracy).
    Czy o to chodziło naszym rządzącym? Tak ich będę nazywał, bo nazwa politycy im nie przysługuje – by być politykiem trzeba mieć odpowiednie wykształcenie, a przede wszystkim rozum.
    Pozdrawiam

  2. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż strony zajmujące się w Polsce problemem sądzą. Ukraina nie ma żadnej innej tradycji ideowo-państwowej niż kozacka a potem nacjonalistyczna (OUN). Wydaje się, że tam jest alternatywa, albo nacjonaliści albo ludzka formacja postsowiecka. Taka formacja zdominowała Białoruś ( w tym temacie siedzę) i doprowadziła do tego co tam jest. Białorusini uważają się za przybudówkę Rosji i w swojej masie wstydzą się nawet własnego języka. Proszę zajrzeć do prac prof. socjologii Ryszarda Radzika -np. , itd. Jeśli chcemy aby od Rosji oddzielała nas Ukraina to w takim kontekście sytuacyjnym musimy przyjąć, że tamtejsi nacjonaliści do czegoś mogą się przydać. Ale równocześnie nie wolno popadać w euforię, co czynią rozmaite środowiska i stosować w stosunku do Ukraińców jakiejś taryfy ulgowej. Dziś można im nawet posyłać hełmy a nawet i coś więcej ale trzeba wiedzieć, że jutro może trzeba będzie do nich strzelać gdy zmieni się sytuacja. I Trzeba być na to przygotowanym i mentalnie i fizycznie. Historia uczy, że jak się ma dwóch wrogów to najlepiej jest gdy oni ze sobą walczą. W tej walce zazwyczaj popiera się stronę słabszą, którą traktuje się instrumentalnie. Ale trzeba dbać aby ta strona popierana nie stała się później za silna. Tego wymaga dobra polityka. Kto tego nie rozumie ponosi prędzej czy później klęskę!!! Gdy czułostkowość i moralizowanie zajmuje za dużo miejsca nic dobrego w polityce z tego nie wychodzi. W stosunku do Ukraińców powinno się świadomie stać „z bronią u nogi”, być bardzo twardym, a gdy trzeba nawet bezwzględnym!!!
    Ale do tego potrzeba odpowiednio uświadomionego narodowo społeczeństwa i odpowiednio ukształtowanego aparatu władzy. Tymczasem co się dzieje. Okazuje się, że przemyscy studenci przybyli z Ukrainy, którzy demonstrowali banderowską flagę mieli kartę Polaka. Kto takie karty wydaje i na jakiej podstawie? Co wart jest taki urzędnik? I tym należałoby się zająć osobno. Sam byłem świadkiem pewnego sposobu myślenia konsula Maluchnika z Grodna ( dawniej konsula we Lwowie). On sam w swojej rozbrajającej naiwności, nieświadom z kim rozmawia, opowiedział mi jak to kiedyś poseł Samborski zobaczywszy, iż we Lwowie na polskiej szkole wmurowano tablicę ku czci Szuchewycza czy kogoś innego ale tego formatu, zażądał wszczęcia przez polski konsulat odpowiedniego postepowania. Do tej opowieści Maluchnik dodał swój komentarz: Samborki tylko zawracał głowę, dodał by nam roboty…. . A właściwie to nic się nie stało bo Ukraińcy mają zwyczaj umieszczać takie tablice na budynku nr 1 danej ulicy. Szkoła polska podobno właśnie taki numer miała. Jeśli my będziemy mieć takich funkcjonariuszy państwowych, myślących w takich kategoriach to przegramy wszystkie możliwe batalie. I to jest według mnie największy problem!
    Zainteresowanych zapraszam do lektury moich prac po- święconych problematyce nacjonalizmu polskiego, ukraińskiego, niemieckiego i innych. Starałem się tam zwracać uwagę na świat wartości jakie zawierały TE KIERUNKI, A POŚREDNIO NA MENTALNOŚĆ TWORZACYCH JE NARODÓW ORAZ ZAGROŻENIA DLA POLSKI.
    Patrz: grott.info oraz:
    , Warszawa 2014 wyd. von borowiecky, str. 415
    , (red. B. Grott)Kraków 2006, wyd. Nomos, str. 424.
    , (red. B. Grott), Kraków 2010, wyd. Nomos, str. 613.
    , (red. B. i O. Grott), wyd. Księgarnia Akademicka, Kraków 2012, str. 595.
    Prof. zw.dr hab. Bogumił Grott

Możliwość komentowania jest wyłączona.