Tablica w Świebodzinie poświęcona pomordowanym na Kresach

W Świebodzinie odsłonięto tablicę upamiętniającą pomordowanych na Kresach wschodnich II RP podczas ostatniej wojny. Fundatorem był pomysłodawca projektu, Kresowiak – Tadeusz Filipczak. Wypowiadając się na temat tego projektu, stwierdził on m.in.:

„…aniołki dla tych wszystkich dzieci pomordowanych, krzyże dla tych którym nikt, nigdy ich nie postawi na grobach…”
To chyba najmocniejsze, a zarazem najsmutniejsze motto dla szlachetnej inicjatywy upamiętnienia zbrodni. Czołowi politycy najważniejszych ugrupowań milczą na ten temat. I tak wolą.
Pan prezydent w TVP Info (wtorek 30.09.2011 po godzinie 20.00) w odpowiedzi na pytanie o spotkanie z Janukowyczem mówił: „ogromna, znaczna ilość Polaków”…- padła ofiarą mordów. Tutaj musimy zastanowić się, co Bronisław Komorowski ma na myśli, mówiąc „ogromna”, czy też „znaczna ilość”; czy zawiera się w liczbach 100 tysięcy, 200 tysięcy, a może mniejszych? Tego nie wiemy….
Pan Prezydent mówił jeszcze tak w programie TVP Info, opisując dość barwnie same mordy, podkreślił że są one konsekwencją:
„…gigantycznego i krwawego konfliktu polsko-ukraińskiego….”

Z kolei o pomnikach w Ostrówkach i Sahryniu Pan Prezydent mówi, że mają być:
„…pamiątką dramatu wojennego…., zbrodni popełnianych….” – wydaje się że stawia się tym samym znak równości między zbrodnią w Ostrówkach, a działaniem prewencyjnym, wspólną akcją AK i BCh mającą na celu wyeliminowanie zagrożenia ze strony silnego środka wypadowego UPA.
W zeszłym roku pion prawny IPN orzekł, umarzając śledztwo, że nie było w Sahryniu żadnych oznak działań klasyfikujących się jako ludobójcze. Rozkazy dowódców były jasne: mówiły o nieatakowaniu ludności cywilnej pod groźbą kary. Doszło jednak mimo wszystko do ofiar wśród ludności cywilnej. Także polskiej. Jednakże jest to problem każdych działań wojennych i dziś nawet, 70 lat później, mimo dysponowania super nowoczesnymi środkami, nie udaje się Amerykanom, przecież najbardziej technologicznie zaawansowanym, czy to w Afganistanie, czy Libii uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej.

Na pytanie, akcentujące, iż Sahryniu byli partyzanci UPA, a nie tylko cywile, nie otrzymaliśmy od Prezydenta jasnej odpowiedzi. Z kolei w odpowiedzi na sugestię redaktora TVP Info, że wizyta w Sahryniu może zakończyć się takim samym skandalem jak afera z cmentarzem w Osowie, słyszymy:
„Z Osowem dajmy se spokój” i kilka wypowiedzi wyjaśniających, że przecież nie jest to pomnik, lecz cmentarz wojenny. Tylko po co od razu takie uhonorowanie w takim razie?
W dalszej części wywiadu Prezydent słyszymy, że tym, „…gdzie, kto wymordował, kogo, z jaką intencją i jaką techniką…” – powinni zająć się specjaliści, historycy… A więc ponad 300 sposobów tortur stosowanych przez szowinistów ukraińskich, które szokowały nawet tak „zaprawionych” w torturach „specjalistów” z Gestapo czy NKWD, dla Prezydenta to tylko „techniki”…
Za chwilę pada znów ciekawe stwierdzenie z ust Pana Prezydenta: „…niczego z niczym nie należy porównywać….” Nie do końca jest to dla mnie zrozumiałe, prawdę mówiąc.
Na stwierdzenie redaktora mówiące o tym, że w zasadzie od dawna próbujemy udowadniać, że nasze stosunki z Ukrainą są dobre, ale w zasadzie nigdy nie były dobre…., przez różne okresy historii (które to stwierdzenie, nawiasem mówiąc, nie do końca jest prawdziwe, ponieważ chociażby w przypadku Chmielnickiego, który był polskim szlachcicem, nie rusińskim, a uciekł na Zaporoże z uwagi na problem miłosny, polegający na „dobieraniu” się do żony starosty sandomierskiego, i tam w swojej megalomanii postanowił założyć dynastię książęcą, co się mu nie udało…) Prezydent odpowiedział: „ja myślę, że to już minęło.” A partia Swoboda?
Jakoś brak w ogóle dostrzeżenia problemu odradzania się szowinizmu na Ukrainie (marszów we Lwowie czy Stanisławowie propagujących faszyzm, a także tablic gloryfikujących SS GALIZIEN).
Redaktor zapytał o minimum, jakie powinniśmy osiągnąć we wspólnych uzgodnieniach dotyczących wzajemnego porozumienia między naszymi państwami. Odpowiedź Prezydenta nawiązuje do stosunków z Niemcami: „…Z Niemcami powoli zbliżamy się do minimum….”
Tym samym znów nie dowiadujemy się do końca, jak mają wyglądać stosunki z Ukrainą…
Na następne pytanie redaktora, o to, że my w zasadzie na Ukrainie musimy szukać miejsc pamięci i pochówku naszych rodaków, Prezydent stwierdził: „Musimy szukać tych miejsc, upamiętniać.” Niezwykle ciekawy pogląd …. Problem polega na tym, że my nie musimy szukać. My wiemy, gdzie żyli nasi rodacy, którzy następnie zostali wymordowani przez szowinistów ukraińskich. To ci, którzy obecnie przejęli spuściznę po UPA na Ukrainie, nie pozwalają nam upamiętniać ofiar, a często osoby odwiedzające te miejsca słyszą ze strony Ukraińców: „Tak, to Niemcy zrobili, zniszczyli waszą wieś, szkołę, kościół…, a czasami przyciśnięci do muru przez naszych rodaków odwiedzających te miejsca oraz często z imienia i nazwiska znających rozmówców, pamiętających ich z dzieciństwa, wspólnie uczęszczających do szkół, słyszą: „My niewinowaty, obcy przyszli, obcy mordowali, my niewinowaty…”
Prezydent kończy swą wypowiedź specyficzną metaforą z pogranicza slangu wojskowego. Stwierdza mianowicie , że powinniśmy: „Rozminowywać te obszary (historyczne; przyp. aut.)…”
Metafora ta brzmi nader groźnie, bo w końcu saper myli się tylko raz…
Na początku wywiadu Bronisław Komorowski powiedział: „jesteśmy adwokatem Ukrainy”. Nasz Prezydent chce być adwokatem kraju, w którym obecnie gloryfikowane są postawy neofaszystowskie? Może właśnie dlatego o zbrodniach OUN-UPA u nas niemal się nie mówi, a przynajmniej czyni się starania, aby unikać poruszania tego tematu na forum społecznym. I może właśnie dlatego W Kijowie prowadzony był proces przeciw OUN-UPA, a u nas nie.
I tak się mają sprawy na najwyższym szczeblu władzy. Tyle udało się mi zapamiętać. Z goryczą przyznaję, że spodziewałem się ze strony Głowy Naszego Państwa czegoś bardziej podniosłego, na przykład płomiennej krytyki zbrodniarzy albo pochylenia głowy nad ofiarami oraz oddania czci nielicznym jeszcze żyjącym świadkom zbrodni… Może kiedyś się jeszcze doczekam…
Na niższych szczeblach władzy bywa różnorako. W Świebodzinie jest bardzo dobrze pod tym względem. Ale już w Poznaniu o zbrodniach szowinistów ukraińskich oficjele na ogół nie mówią.
Dodatkiem pikantnym jest fakt że zawodowi historycy omijają temat jak umieją, za to zajmują się nim osoby znające zagadnienie i związane z nim, niekoniecznie mające wykształcenie historyczne ale za to dużą wiedzę i możliwości zdobywania danych od bezpośrednich świadków, pozyskiwania od nich dokumentów itp. Takimi osobami na pewno są: mgr technologii żywienia Pani Ewa Siemaszko
jej prace są uznane i cytowane przez wielu historyków polskich i zagranicznych, na czele z napisaną wraz z ojcem dwu-tomową pionierską pracą „Ludobójstwo dokonane przez Nacjonalistów Ukraińskich na Ludności Polskiej Wołynia 1939-1945”
Szanowane pozycje na temat Ludobójstwa w innych województwach kresowych i zbrodniach tam popełnionych pisze w formie książkowej („Ludobójstwo dokonane na duchownych obrządku łacińskiego przez OUN-UPA…”) i publikuje na łamach „Na Rubieży” prezes Stowarzyszenia Upamiętniania Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów 1939-1947 inżynier Szczepan Siekierka.
TO „tylko” dwa przykłady, jakże ważnych osób budujących most do prawdy, w długiej drodze obnażania „kłamstwa wołyńskiego”, czy wprost: penalizacji Ludobójstwa na Kresach, a jest ich przecież o wiele więcej w skali kraju.
Jeszcze jednym przykładem może być duchowny wyznania rzymskokatolickiego ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który od lat już prowadzi krucjatę bez mała, o uznanie Prawdy o Ludobójstwie. Idzie on jeszcze dalej pisząc książki i organizując liczne spotkania i prelekcje na terenie całego kraju na ten temat. Mówi też o prawie dwustu ofiarach wśród księży, z których ani jedna nie została, wniesiona na ołtarze chociaż ginęli przeważnie bardzo okrutną, męczeńską śmiercią.
Jak to jest możliwe?

Świebodzin 1 września; uroczystość odsłonięcia tablicy poświęconej ofiarom Ludobójstwa.
W Świebodzinie byli obecni na mszy za pomordowanych przedstawiciele Policji (sam łamałem się z nimi chlebem kresowym po mszy, co poczytuję za zaszczyt), a także reprezentanci władz samorządowych – wiceburmistrz Krzysztof Tomalak, starosta Zbigniew Szumski oraz wójt Gminy Lubrza Ryszard Skonieczek. Byli harcerze i zuchy ze Świebodzina i Zbąszynka. Odpowiednią oprawę artystyczną zapewnił chór Adoramus. W trakcie mszy homilię wygłosił ks. Zbigniew Matwiejow. Poniżej prezentuję ją praktycznie w całości, nagraną co prawda amatorskimi środkami (przepraszam za jakość nagrania) i ze względów technicznych podzieloną na dziesięć krótkich części. Homilii tej warto wysłuchać. W rozmowie po mszy ksiądz Matwiejow podkreślił, że użył fragmentów homilii z dnia 11 lipca 1993 roku księdza Jankowskiego zamieszczonych w książce „Kresy Wschodnie we Krwi Polskiej Tonące”. Stwierdził, że słowa których użył wtedy ksiądz Jankowski, wypowiadane prawie dwadzieścia lat temu, tak bardzo go wzruszyły, i wydały się mu najlepsze, najwłaściwsze do oddania tragedii narodu, wręcz nie sposób było ich nie użyć.
Rodziny księdza Zbigniewa zbrodnie też nie ominęły…. Jego dziadkowie ze strony ojca zginęli okrutną śmiercią; powiązani drutem zostali żywcem wrzuceni do studni.
Poniżej umieszczam również krótki zapis wypowiedzi księdza po mszy, kiedy mówi o tym strasznym wydarzeniu w rozmowie z kobietą opisującą z kolei swoje rodzinne swoje doświadczenia…
I taki jest los naszego narodu . Składa się z tragedii, o których mówi się bardzo głośno (jak Katyń), i innych o których cisza (jak Wołyń i Ludobójstwo w południowo-wschodnich województwach byłej II RP).

Dodam jeszcze, że na cmentarzu przy pomniku nekropoli kresowych Świebodzińskiego Związku Kresowego, zebraliśmy się z różnych części Polski zachodniej, był poczet sztandarowy z Żar, Przedstawiciele szczecińskiego koła 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, TMLiKPW z Zielonej Góry, poznańskich członków TMLiKPW i PTMKiZK.

Co nas łączy? Wspólna dbałość o pamięć i prawdę. Wręcz walka. Niestety…
Jak wspomniał ksiądz w homilii, także pamięć dla pełnych poświęcenia naszych ukraińskich przyjaciół, których bez mała 80 tysięcy (według danych przedstawionych przez nieodżałowanej pamięci dra Poliszczuka) zginęło z rąk OUN-UPA w bratobójczej rzezi. Wielu z nich ginęło dlatego, że ratowali swoich polskich sąsiadów, w imię godności ludzkiej, miłości i zwykłego katolickiego obowiązku. Ginęli mordowani równie okrutnie jak i Polacy. Nabijani na pal, paleni, cięci siekierami…
Jesteśmy winni im pamięć ich ofiary. Wybrali honorową śmierć, chociaż mogli postąpić inaczej, tak jak ich oprawcy, mogli chwycić za zbrodnicze narzędzia, odrzucić w kąt godność i honor, aby ocalić życie. Nie uczynili tego. Pozostaje nam tylko pochylić nad nimi głowy i nie ustawać w oddaniu im należnego szacunku i honoru.
Pamięć wszystkich ofiar zbrodniczych nacjonalistów OUN-UPA, wszystkich narodowości; ormiańskiej, rosyjskiej, żydowskiej, polskiej, ukraińskiej i innych – jest naszym obowiązkiem.
Odsłonięta w Świebodzinie tablica jest wspaniałym prywatnym wkładem fundatora Pana Tadeusza Filipczaka w to dzieło. „Prawda Was Wyzwoli”

Piotr Szelągowski


Homilia, mówi kresowiak ksiądz Zbigniew Matwiejow;
(podzielona na 10 części):


Filmy z uroczystości:

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

3 thoughts on “Tablica w Świebodzinie poświęcona pomordowanym na Kresach”

  1. Szanowny Panie Piotrze!
    Pozwolę sobie dopisać kilka słów do Pańskiego sprawozdania, które przeczytałem i w pełni popieram.
    Rozwijając dalej poruszony przez Pana temat, również stwierdzam, że nadal wielu Polaków niestety nie oddaje swoim pomordowanym rodakom należnej czci i honoru. Godne ubolewania jest to, że osoby sprawujące władzę w naszym kraju w ogóle nie podejmują tego tematu lub czynią niewiele, aby dać świadectwo szczerej pamięci o cierpieniu, które było udziałem tysięcy Polaków w tym kobiet i dzieci. Wręcz przeciwnie, zakłamuje się fakty z tamtych czasów i pomniejsza ich znaczenie. Czynią to, o zgrozo! Polacy. Jedynie prawdziwi patrioci walczą o pamięć, o swoich rodakach. Zaś ci wszyscy, którzy przyczyniają się do niepamięci i fałszowania historii, są po prostu zdrajcami narodu. Wszystkim zaś tym, którzy w jakikolwiek sposób przyczyniają się do upamiętniania ofiar zbrodni OUN-UPA, należy się najwyższy szacunek i honor. Żywa pamięć prawdziwych Polaków i ich działania są najwyższym hołdem nieustannie składanym pomordowanym rodakom. Podobnie największy honor należy się wszystkim Kresowiakom, którzy tyle cierpieli i przeżyli tamto piekło. Przykro tylko, że na Ukrainie nadal żyje tylu morderców Polaków i mają wpływ na „niby” budowanie dobrosąsiedzkich stosunków. Wszak przecież to niemożliwe, bo „Najpewniejszym znakiem, że jest się na fałszywej drodze, to oklaski wrogów”. Jak zatem z nimi budować zdrowe układy? To przerażające, że gloryfikatorzy UPA funkcjonują tak blisko serca Europy. Blisko naszego kraju. Żeby tego było mało, to na nasze nieszczęście wielu rządzących na to pozwala.
    Należy ubolewać, że dla niektórych doraźne interesy są ponad cierpienia tysięcy rodaków. Ile i w jaki sposób należy mówić i udowadniać, że to było największe pod względem okrucieństwa ludobójstwo w dziejach ludzkości. Jak dotrzeć do zamkniętych lub obojętnych serc i umysłów innych Polaków. Jak przemówić do wyobraźni, by jej oczami zobaczyli tysiące niewinnych Polskich dzieci, którym nie dane było dorosnąć. Którym np. odcinano głowy, ręce, nogi, ale powoli i po kawałku, aby cierpiały jak najdłużej. Niewyobrażalne. Jednak prawdziwe. Ks.Kard. Stefan Wyszyński powiedział kiedyś: „ Światu potrzeba więcej wrażliwych serc i mniej zimnej stali”. Tej wrażliwości życzę wszystkim. Przede wszystkim tym, którym prawda i cierpienie naszych rodaków na Kresach są obojętne.
    Henryk Dzięcioł

  2. Dalszy komentarz.
    Tam na Kresach, to nie była bitwa, jak żołnierski pojedynek. To była okrutna zbrodnia dokonana na Polskim narodzie przez ludobójców z UPA. Zbrodniarze nie walczyli. Zbrodniarze mordowali. Ogrom tych zbrodni i niewyobrażalne okrucieństwo oprawców spowodowały bezmiar cierpienia tysięcy niewinnej ludności Kresowej. Tak wielkie cierpienia, które kiedyś zadano naszym rodakom, w pewnym wymiarze, zadano także nam teraz żyjącym. Utożsamienie się nas współczesnych z Kresowiakami, z ich cierpieniem pozwala lepiej je zrozumieć i przeżyć wraz z nimi. Nie tworzy bariery między tamtym światem – ich światem, a naszym. Nie oddziela ich w czasie, aby byli przeszłością, lub tym, co minęło. Mam nadzieję, że pragnieniem wszystkich szczerych patriotów jest, aby pamięć o Prawdzie Kresów była żywa, a światło tej Prawdy nigdy nie zgasło. Czujmy się zawsze Kresowiakami, a przez ich cierpienie, czujmy się godnymi spadkobiercami ich świadectwa ofiary życia za Polskę. Poczucie odpowiedzialności za upamiętnianie tego świadectwa, to wyraz hołdu, jaki składamy naszym rodakom. Tak, jak w Świebodzinie, podobnie w Korfantowie, Kędzierzynie Koźlu i innych miejscowościach, w których są ludzie odważni i wierni prawdzie. Jeśli chodzi o sprawców zbrodni, to bandyckie organizacje ukraińskich nacjonalistów zapisały najokrutniejszą, najbardziej zwyrodniałą i podłą kartę w dziejach ludzkości. Wielu z tych bandytów, wyzutych z wszelkich ludzkich uczuć, być może żyje nadal, a swoje nikczemne czyny i życie śmie nazywać bohaterskimi. Świadczy to jedynie o całkowitej degradacji, i zezwierzęceniu każdego bez wyjątku członka UPA.
    Małość i tchórzostwo bandytów, nie pozwalały im walczyć po żołniersku czyli honorowo i, z równymi sobie. Mordowanie najsłabszych, grabieże i palenie były ich nikczemnymi dewizami. Wszyscy znamy skrót i nazwę OUN UPA. Nazwa właściwa, zgodna z rzeczywistością, powinna brzmieć OUZ MKD. Organizacja Ukraińskich Zbrodniarzy – Morderców Kobiet i Dzieci. Mordując także swych braci Ukraińców, którzy nie wyznawali idei zabijania i niszczenia, bandyci z UPA splamili największą hańbą dobre imię narodu Ukraińskiego. Przez swoje podłe czyny stali się wyrzutkami tego narodu. Wyrzutkami, którzy do dziś niszczą ten naród od środka. Przynosząc mu wielkie straty, wyobcowanie na arenie międzynarodowej i spychanie na margines życia i rozwoju cywilizowanych krajów Europy. Aktualna zmowa milczenia i brak zdecydowanego potępienia, tak na Ukrainie , jak i w Polsce, odradzających się ruchów neobanderowskich, czyli bandytyzmu, jakże zgubnie się do tego przyczynia. Przyzwolenie władz na gloryfikację zbrodniarzy godzi nie tylko w nasze fundamentalne wartości narodowe, ale także w godność i szacunek dla nas samych oraz w szacunek dla tysięcy ofiar i ich cierpienia za Polskę. Prowadzi to w prostej linii do podziałów i oddala Polsko Ukraińską przyjaźń i partnerstwo. Ufajmy, że nadejdzie tego koniec. Henryk Dzięcioł

  3. Pamięć o cierpieniach rodaków na Kresach

    Już nic nie mogę im podarować, poza pamięcią.
    Pamięcią żywą, która jest we mnie i boli do łez.
    Bo tam na Kresach, UPA żywiła ich śmiercią,
    Cierpieli dla Polski, w cierpieniach ich kres.

    Nie dość było śmierci?! Więc ile potrzeba?!
    A może to sen, co płakać nam każe?
    Lecz skąd on płynie? Z piekła czy z nieba?
    By taką gorycz przynosić nam w darze?

    Nikt nie odpowie. Bo my nie śnimy.
    Odeszli na zawsze już są u Pana.
    Lecz za nim znów ich kiedyś spotkamy,
    Narodzie! pamiętaj o nich, błagam na kolanach!

    Henryk Dzięcioł
    Kłodzko, IX 2011r,

Możliwość komentowania jest wyłączona.