Dlaczego tak ciężko w Przemyślu dogadać się z Ukraińcami? Tymi polskimi – przede wszystkim…:
„W koncepcji działaczy Związku Ukraińców w Polsce, jak też działaczy nacjonalistycznych zwłaszcza na tzw. ?Zachodniej Ukrainie” oraz wśród emigracji zachodniej. Przemyśl stał się swoistą Mekką, gdzie teza – przemyskie – to ziemia ukraińska anektowana przez Państwo Polskie, nie jest tylko sloganem, ale przekształca się w rzeczywistość. Przez ostatnie 10 lat kolejne rządy z dziwnym niezrozumieniem traktowały Przemyśl jak podarunek dla wspomnianych środowisk, przemykając oczy na pewne wydarzenia w kontekście bardzo potrzebnej współpracy polsko-ukraińskiej na płaszczyźnie międzypaństwowej. A w Przemyślu dochodzi do powstawania pewnych faktów, które będą miały znaczenie zwłaszcza w wymiarze wieloletnim….
[…]
Pytanie: ile mieszkańców liczy Przemyśl? Ile jest w tym Ukraińców?
Odpowiedź: 70 000, w tym 3000 Ukraińców.”

jaki problem ukraiński? w Przemyślu chyba jest więcej zdrajców z czerwonej „Solidarności” i eurofolksdojczów niż rodowitych Ukraińców, z których zapewne jedynie nieliczni mają wrogi stosunek do państwa polskiego
w dodatku z wielu grekokatolików reżimowa propaganda na siłę robi Ukraińców
to sztuczny problem, w dodatku wiadomo kto za tym stoi, lokalne władze z nadania PiS, urządzające coroczne przemarsze banderowców ulicami miasta
podejrzewam, że więcej tam solidaruchów i przyjezdnych „pomarańczowych” nazistów z Ukrainy niż miejscowych Ukraińców
szkoda tylko, że ludność Przemyśla tak łatwo dała się sterroryzować PiSowskim urzędnikom wielbiącym UPA i Banderę, wystarczy zebrać podpisy z wnioskiem o referendum i pozbawić tę bandę pisowskich banderowców władzy