Przeglądam numer „Wprost” z 2011 roku, z materiałami poruszającymi wypowiedzi na temat powstania. W tym wypowiedzią Sikorskiego: „Warto wyciągać lekcje także z tej narodowej katastrofy” która wzbudziła słuszne – negatywne reakcje.
W materiale M. Środy z tego przeglądanego przeze mnie numeru, pani ta pisze coś o tabu, prawdzie, powstaniach.

(karta pocztowa przedstawiająca powstańców zdobywających Pastę, wydana na okazję Nocy Muzeów w 2011 roku. Otrzymałem ją od Pani Prezes Zarządu Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego Anny Lewak podczas mojej wizyty w Paście)
Łatwo pisać. Ładnie zrobiony materiał, który ma trafić do wątpiących i wesprzeć ich w tym zwątpieniu. W co? W prawdę, kulturę, historię, ideę państwa, Ojczyzny.
Ma być prosto: powstanie ma się już nigdy nie powtórzyć, nie może dojść do tego że tak duża grupa ludzi będzie się identyfikowała ze swoim krajem, narodem, aż do tego stopnia, aby walczyć i ginąć za te idee. I chodzi tutaj bardziej nie o walkę – nie sądzę aby była szansa na coś podobnego (oby!) – ale bardziej chodzi o identyfikację.
Autorka materiału, używa słów ułożonych w logiczny ciąg argumentów. Oczywiście, jest to napisane bardzo spójnie i fachowo. Przecież, jak inaczej by mogło trafić do kogokolwiek?
Tylko my Polacy, potrafimy tak ładnie kopać się pod stołem, między sobą, czy jak to się mówi: strzelać sobie (bardzo celnie) w kolano.
Zewsząd słyszę o szacunku dla Żydów, szczególnie dla ich integracji narodowej, wzajemnego wsparcia. I to mówią moi koledzy, przyjaciele, – rodacy. Sami jednak poza tymi wspaniałymi dowodami rozumienia tego co robią Żydzi dla siebie jako narodu od tysięcy lat, nie robimy nic aby pójść w ich ślady.
Kiedy wyjeżdża Polak na zachód do pracy, to w co bardziej mądrej rodzinie słyszy się dwie podstawowe instrukcje-rady dla wyjeżdżajacego:
– tylko nie pracuj, powtarzam; nie pracuj u Polaków!
– trzymaj się jak najdalej od Polaków za granicą (nie pomogą tobie, wprost przeciwnie – zaszkodzą).
Tak to wygląda.
A zwrot: „polskie piekiełko”, znany jest Wam drodzy Czytelnicy?
Wiecie, co oznacza?
Jak już pisałem wiele razy, w USA szacunek dla własnej armii jest bardzo solidnie egzekwowany. To podstawa. Tworzenie etosu walk „amerykańskich chłopaków” nawet w filmach kategorii „b” i niżej jest założeniem podstawowym. Są komisje które oceniają treści poruszane w filmach, gdzie używa się pomocy armii. Jeżeli, ma być szkalowanie – ta pomoc jest cofana. Film ma mieć określone treści służące w efekcie gloryfikowaniu postawy patriotycznej.
U nas od lat jest inaczej. Patrzymy na USA jako to nasze bożyszcze w sferze materialnej, nie umiemy jednak dojrzeć całości złożonego systemu.
Lub robimy celowo pewne rzeczy? Takie jak słowa Środy, czy Sikorskiego, które odnoszą określony skutek, zwątpienie?
Polska martyrologia zawsze musi być w cieniu innej. I określone osoby stoją na straży tego założenia.
To samo ma się do naszej walki o uznanie zbrodni dokonanej przez OUN-UPA – jako Ludobójstwa.
Powstanie Warszawskie – co to było?
Powtarzam to wielokrotnie. Nam po tych 70-latach łatwo teraz tworzyć wyroki na temat celowości zachowań osób z przed 70 ponad lat – co i jak byśmy (my; tak naprawdę) zrobili. Z takim bagażem informacji i faktów, jakie mamy łatwo nam być sędzią.
Zapominamy o tym, co oni wtedy wiedzieli, a czego nie wiedzieli. Co było ukrywane przez tak zwanych: „sojuszników”, jakie decyzje był podejmowane za plecami Polaków. Nie chodzi tutaj już nawet o spotkania i ustalenia „wielkiej trójki”. Chodzi o decyzje taktyczne. Chodzi o odwrócenie się plecami do Polski i jej obywateli walczących na wszystkich frontach II wojny światowej – w imię walki ze złem, w imię walki o pokój i spokój też wielu innych narodów.
Nie tylko polskiego. Groby rozsiane po całym świecie, na dnach mórz i oceanów.
Jednak nikt nie uszanował interesu Polski, ofiary krwi i pragnienia do bycia gospodarzem we własnym kraju. Każdy lubi swój dom. Lubi dbać o niego, malować ściany na ulubiony kolor. Ustawiać swoje ulubione meble w określonej konfiguracji – ulubionej dla oka gospodarza.
Tego nam zabrakło po II wojnie. Powinniśmy pamiętać i uczyć się na błędach (dlatego właśnie uczymy się historii, nie dla wkuwania dat bitew, ale dla wyciągania z nich określonych wniosków na przyszłość).
Jeżeli podczas tego światowego konfliktu byliśmy tyle razy zdradzeni w naszych dążeniach i pragnieniach do posiadania własnego domu z własnym jego ułożeniem, to może warto jest założyć, że nic się nie zmieniło. I nie ufać nikomu.
Jedną ze zdrad było nie udzielenie pomocy powstańcom przez USA i Anglię.
W myśl umów ze Stalinem.
Nie ma nad czym tutaj dyskutować. Obwinianie Polaków (i nie tylko) walczących o wolność w Powstaniu, walczących ze znienawidzonym wrogiem, okupującym od ponad 4 lat nasz dom, nie jest godne potępienia, jak chcieliby nasi nieprzyjaciele i jak próbują co jakiś czas wzbudzić takie emocje.
Za ofiary powstania odpowiadają ci, którzy naciskali spust broni, a nie ci którzy ginęli. Nie twórzmy demagogii.
Zbrodniarze z więziennych batalionów pod wodzą Ericha von dem Bacha Zalewskiego, czy Oskara Dirlewangera.
Oddajmy honor tym, którzy na to zasługują, a potępmy zbrodniarzy i zdrajców.
Przede wszystkim Stalina. Zawsze i wszędzie. Nie udzielenie pomocy powstańcom, zatrzymanie frontu, jak wszyscy wiemy z powodów politycznych – nie tłumaczy go, ale dokładnie na odwrót (jako człowieka) obciąża. Potwierdza jego ocenę jako: wynaturzonego zbrodniarza. Tak samo osądźmy polityków angielskich i amerykańskich, którzy w myśl swoich strategii politycznych dopuścili do hekatomby ofiar, oddali też w panowanie cały kraj z milionami osób w strefę wpływów sowieckich, a potem stworzyli sobie swoją żelazną kurtynę.
Nie wstydźmy się; to jest nasz, polski punkt widzenia.
Tak samo jak ich (polityków obcych krajów) punktem widzenia było dbanie o swoje własne (kraju) dobro.
Nie wstydźmy się naszej prawdy. W tym temacie na świecie nie ma prawdy obiektywnej. Nie istnieje. Co innego będzie dobrem dla USA, ich obywateli, a co innego będzie dobre dla Rosji, a także zupełnie inaczej może być to odbierane przez obywateli tego państwa. Wszystkie medialne zabiegi, tworzenie pewnych zwrotów językowych, wypowiedzi służy budowaniu poglądu, opinii, które mają wpływać na społeczności. Tłumaczyć zachowania i działania (także wojskowe), państw, czy polityków danych krajów – którzy powinni dbać o ich dobro. Jeżeli tak nie jest należy ich zmienić.
Jednak w dzisiejszym świecie są takie narzędzia medialne, które wielokrotnie zacierają prawdziwy obraz działań i dążeń odpowiedzialnych za losy państw.
W każdym kraju są tworzone przeciw-narzędzia, które mają rozpoznawać takie zachowania, aby móc wyeliminować jednostki służące innym interesom niż dobro tego państwa. TO oczywiście przede wszystkim służby różnorakie, wojskowe i nie tylko. One też podlegają wpływom. Jak widać płaszczyzn działania obecnie jest bardzo wiele.
Czy można jakoś się w tym orientować? Dlaczego są wypowiadane zdania przez Polaków przeciwko Polsce, przeciwko własnemu domowi? Źle im się mieszka? A może to nie ich dom?
Proszę wybaczyć mi tak wiele sugestii „nie wprost” w tym materiale. Starałem się po prostu dostosować do wzorców obecnego świata. Musimy nauczyć się żyć w gąszczu informacyjnym i w końcu też umieć rozpoznawać to co jest dobre i to co jest złe dla nas.
Drugi powód to zmuszenie Was do wyciągnięcia własnych wniosków, poszukiwania prawdy wokół siebie. I pozbycia się bezkrytycyzmu.
Bezkrytyczne spojrzenie w każdej dziedzinie – w tym też i w historii jest podstawowym błędem.
Tylko, kto ma czas w dzisiejszym świecie zajmować się szukaniem prawdy?
Jak na bazie coraz większej ilości poglądów, wniosków i spostrzeżeń, móc wyrobić sobie właściwe zdanie? Manipulacji faktami; przejaskrawiania innych, ukrywania drugich? Tworzeniu fałszywych autorytetów, ekspertów, a tym samym uwiarygadniania ich słów?
Problemem jest nie uznawanie tego czy innego wydarzenia, czynu, zachowania za nienaruszalne tabu, problemem jest nasz własny stosunek do domu w którym żyjemy – Ojczyzny. Ta nie on jest zły, ale ci którzy go tworzą, źli malarze, źli wykonawcy mebli, aż w końcu źli, niedorobieni mieszkańcy; – głowa domu, pomoc kuchenna, sprzątaczka, – którym brak jest profesjonalizmu czy umiejętności, a którzy nie wykonując zadanych im prac ukrywają swoją niekompetencję.
Naszym zadaniem jest być wrażliwym na to, i we właściwym momencie ich zwolnić.
Wszystkich „specjalistów” – od PR, ekspertów medialnych, super „dziennikarzy”, polityków udających dbałość o interesy kraju dla którego pracują i wszystkich innych „pseudo”.
W kontekście powstania:
Bierzmy przykład z polityki historycznej USA, Rosji Niemiec, Izraela, Anglii. Dbajmy o SWÓJ PUNKT WIDZENIA (nie cudzy), dyktowany potrzebą budowania społeczeństwa, które będzie chciało tutaj żyć w tym swoim domu. Jeżeli będzie on niewygodny do mieszkania – co zrobią? Przeprowadzą się do innego.
Nie ma tutaj miejsca na fałszywą grzeczność w stosunku do innych mieszkańców [konkurencyjnych] budowli.
Oni nam nie odpuszczą.
Uczmy się na błędach (w końcu) i nie reprezentujmy interesów innych, jako swoje własne.
Piotr Szelągowski
Dokładnie na zdjęciu: Warszawa, 20 VIII 1944, barykada przy ulicy Zielnej. (fotografię wykonał E. Lokajski „Brok”). Ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego.
Informacja z drugiej strony kartki pocztowej.

„wypowiedzią Sikorskiego: „Warto wyciągać lekcje także z tej narodowej katastrofy” która wzbudziła słuszne – negatywne reakcje.” sama osoba Sikorskiego budzi negatywne reakcje, to jeden z najbardziej skompromitowanych polityków, na miarę Mira, Rycha i Zbycha…
co do postawy Sikorskiego, chyba to nie dziwi, dla niego bohaterami są rezuny z UPA, Armia Krajowa to „zaplute karły reakcji”
„Tak samo osądźmy polityków angielskich i amerykańskich, którzy w myśl swoich strategii politycznych dopuścili do hekatomby ofiar, oddali też w panowanie cały kraj z milionami osób w strefę wpływów sowieckich” – od dawna postuluję usuwanie nazw ulic amerykańskich i angielskich zbrodniarzy, ile w Polsce jest ulic imienia Roosevelta i Churchilla? to w rzeczywistości kaci narodu polskiego
„Dlaczego są wypowiadane zdania przez Polaków przeciwko Polsce, przeciwko własnemu domowi? Źle im się mieszka? A może to nie ich dom?”
bo to już nie są Polacy, to homo sovieticusy, ludzie wynarodowieni przez komunistów i czerwoną „Solidarność”…
http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ekstraklasa,czy-bedzie-kara-za-race-na-legii-,artykul,489862,1,721.html
stalinizm wraca, miejmy nadzieję, że kibice za próbę ukarania za upamiętnienie bohaterskich żołnierzy powstania podziękują odpowiednio przy okazji obchodów rocznicowych „Solidarności”, wygwizdać polityków „nocnej zmiany”…