Dużo można na ten temat…, w Poznaniu np. wszystko na ostatnią chwilę. Jaki będzie efekt, nie wiadomo…, niemniej „walki” remontowe trwają wszędzie i z tego powodu ciężko poruszać się po mieście…
„Ekspres do Warszawy wjechał na stację Poznań Główny z raptem 40 minutowym opóźnieniem. Z tablicy w hallu głównym wynika, że to i tak jeden z najmniej opóźnionych na dziś pociągów. Ale w końcu to przelotowy ekspres z Berlina.
Nie może się za bardzo spóźnić, bo pewnie wiezie ważne wskazówki dla naszych zegarmistrzów. Wagony niemieckie, przyzwoite, są wtyczki do laptopa i nawet jest w nich prąd. Można sobie z okna popatrzyć na godne Bangladeszu sceny dworcowe, gdy halloweenowe tłumy ludzi depczą po sobie i gniotą się między rozmaitymi płotami i zasiekami (bo dworzec, jak wszystko, w budowie) biegając w panice z peronu na peron w rytm komunikatów z głośników, na który to peron zamiast wcześniej podawanego wjedzie ostatecznie oczekiwany od dawna pociąg, jak w końcu wjedzie.
To fajna zabawa? patrzeć tak na tratujących się, zdyszanych ludzi z walizami, i wyobrażać sobie, ze to ci właśnie, co trzy tygodnie temu głosowali za szeroko rozumianą władzą i kontynuacją. No i jak wam teraz w dzióbkach, misie-platformisie?”
Więcej na: Pod Palmą
Budujemy nowo-starą Polskę jak za dawnych czasów…
Grunwaldzka co chwilę zmienia status określający jej przejezdność w okolicy stadionu. Raz można jechać z południa na północ, innym razem już nie. Przejazd wchód-zachód też niekoniecznie zawsze możliwy. Rondo Przybyszewskiego unikajcie! Rondo Kopernika w miarę względnie tylko od strony Grunwaldzkiej kłopoty (brak nawierzchni, wszystko rozkopane: jeden pas). Dodam, że mówimy o centralnych i kluczowych, a także newralgicznych punktach miasta.
Piotrek
