Inne przedwyborcze rozmowy przeprowadzone przeze mnie z mieszkańcami Dzielnicy

Postanowiłem rozmawiać bezpośrednio z ludźmi chodzącymi po chodnikach. Nie robiłem żadnych spotkań przed wyborczych ani innych szopek. Jestem sobie na 10 miejscu, bezpartyjny, bez powiązań – dzięki temu mogę luźno komentować wiele spraw i czuję się w pełni niezależny.

Hałas medialny: o dziwo wielu ludzi dostrzega pewien fałsz w komunikatach mediów. Coś im nie pasje. Do tego niestety wielu też odczuwa, że Jarek nie bardzo wie co robi. Podczas różnych rozmów dostrzegłem też zupełny brak zrozumienia przez niektórych dla zagadnienia, że są to wybory samorządowe, w których nie głosujemy na partię jako taką, ale na osobę mogącą coś uczynić dla społeczności lokalnej. A więc taka, która jakoś sprawdziła się w działaniach polegających na organizacji prac dla społeczności, działaniach związanych z umiejętnością poświecenia się pracy charytatywnej np. Od kilku lat poświęcam się zagadnieniu Ludobójstwa i pomocy Polakom na wschodzie, bez reszty, czasami niestety, cierpi na tym moja rodzina. To efekt działań nie noszących w sobie elementu zarobkowego…
Kwestia zdjęcia z drugiej strony mojej ulotki:
Dlaczego zostało umieszczone?
Nie mogę jednak nie czuć smutku i wzruszenia patrząc na zdjęcie Stasi i jej małych przyjaciół zabaw dziecięcych, kolegów z podwórka…Zdjęcie to na drugiej stronie ulotki obrazuje (jako kadr z filmu „Zapomnij o Kresach”) moje tworzone dzieło Pamięci o Pomordowanych. Kilka osób już pytało się o tę ilustrację. Niezmiennie wszystkim odpowiadam: To jest ciemna strona naszej natury, strona która czasami wydaje się nam tak niewygodna, strona, którą być może nie chcemy znać. Patrzę na ludzi, którzy z obrzydzeniem czasami odwracają wzrok, czy tez nadwrażliwych. Ja też mam dzieci. Każdorazowo patrząc na to zdjęcie odczuwam ból, torturę rozumiejąc, że te maleństwa na zdjęciu nie przeżyły swojego życia bo ktoś je ukarał za to że urodziły się nie w tej rodzinie co jego zdaniem powinny. Cóż one były winne? Nawet nie rozumiały dlaczego je tak okrutnie zabijają. Czuły tylko ból. I samotność, brak najukochańszych rodziców, przy sobie w chwili śmierci. TO jest niewyobrażalne, dlatego patrzę na to zdjęcie próbując zgłębić tą tajemnicę. I za każdym razem ogarnia mnie straszliwy żal i rozpacz. Że ktokolwiek mógł zrobić coś tak potwornego, że pozwoliło mu na to jego sumienie. Są programy gdzie pokazuje się otrute dzieci Goebbelsa. Zawsze jest mi ich żal, zawsze pochylam ze smutkiem głowę, nad przerwana nicią ich życia. Nie rozumiem tego i nie zrozumiem. Jak można dzieci karać śmiercią za swoje czyny. Jak dzieci można za cokolwiek obwiniać i mordować. W tym co robię i piszę na ten temat jest swoistego rodzaju krzyk: NIECH NIGDY WIĘCEJ NIC TAKIEGO SIĘ NIE STANIE. Trzeba jednak PAMIĘTAĆ, aby nie dopuścić do podobnej zbrodni. Jeżeli zapomnimy nie jesteśmy nic warci.
Całe nasze człowieczeństwo nieważne czy ateistyczne oparte na prawdach moralnych, etyce czy jakiejkolwiek inne w jakiejkolwiek wierze – jest nic niewarte.
Takie właśnie przesłanie w skrócie niesie to zdjęcie.

Inne kwestie, na które natknąłem się rozmawiając z mieszkańcami osiedla Kwiatowego.
Straż Miejska oczywiście. Krótko: nieprofesjonalizm, ignorancja, lekceważenie. Osoba wzywająca straż miejską do interwencji słyszy od nich: „My pracujemy do 15.00” – i wszystko jasne…
To elita….
Obiecuję; że o ile uda się mi zdobyć zaufanie wystarczającej liczby wyborców, przez te nadchodzące cztery lata, mam nadzieję, że przy Waszej pomocy zrobię porządek w tej dziwnej organizacji…
Ona działa na nerwy nam wszystkim… Miejski kłopot dla miasta: Straż miejska

Inna sprawa to ciągłe zwiększanie ilości marketów. Rozżalona radna Osiedla Kwiatowego uskarżała się na absurdalne lokalizacje nowo powstających marketów. Zgadzam się z nią w pełni. Nie wiem czy to jest na pewno tzw. „Zdrowa konkurencja” czy też zupełnie co innego…

Były też sygnalizowane kłopoty z parkowaniem i problem bezrobocia. Tym pierwszym już w jakiś sposób się zajmuję. Poprzez pismo, które napisałem do SM „Grunwald”. Na razie. Później będzie można zająć się też kwestią tą w szerszym kontekście, miasta jako takiego.
Drugi, no cóż wynika z sytuacji ekonomicznej kraju, i kryzysu, którego już nie ma ponoć.
Tutaj i setka kandydatów na radnego, nic nie wymyśli. Ekonomiści sobie nie dają rady, najtęższe głowy, a co dopiero dalej.

Problem młodzieży, która nie ma gdzie się spotykać. I spotyka się gdzie bądź. Na Puby czy dyskoteki nie zawsze mają pieniądze…
Mam taki pomysł: aby w domach kultury pozwolić młodzieży na wniesienie 1-2 piw na osobę i udostępnić je
do spotkań. Oczywiście zakaz palenia obowiązuje. Może to mogłoby uratować jakoś sytuację i zainteresować młodzież przy okazji czymś innym, jakiś pokaz filmowy przy piwie, spotkanie z artystą czy inne tego typu pomysły. Zawsze to lepiej niż pętanie się przy śmietniku, ukrywanie przed policją, jednym słowem wytwarzanie podświadomych instynktów outsidera, kogoś będącego poza nawiasem społeczności. Nie lepiej pójść na pewne ustępstwa? I przy okazji edukować?
To taki mój pomysł, oparty po części na specyficznym podejściu do tematu kierownictwa jednego z przedszkoli, do czasu kiedy przeganiali młodzież spotykającą się na jego terenie po godzinach pracy przedszkola mieli dewastowane jego wyposażenie, jak jednak zawarli cichy układ o porządku to problem znikł, młodzież po sobie sprząta i znika. Wyraźnie widać brak miejsca do spotkań…

było jeszcze wiele innych tematów poruszanych z mieszkańcami, nie ma jednak czasu i zdrowia do publikowania wszystkich. Niemniej zachęcam do współtworzenia strony. Zostanę czy nie radnym, jak powiedziała Pani z kwiatowego: „W kupie siła” i coś w tym jest, zrozummy to wreszcie….

Piotrek

BezPrzesady

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

4 myśli do „Inne przedwyborcze rozmowy przeprowadzone przeze mnie z mieszkańcami Dzielnicy”

  1. …z tym „wnoszeniem piwa” zakończyłoby się po jakimś czasie nieustającymi libacjami alkoholowymi.Spotkania MUSZĄ BYĆ ABSOLUTNIE BEZALKOHOLOWE.Uzależnienie jest jak CICHY ZABÓJCA…

    Trzeba nauczać młodzież,że można się bawić bez alkoholu.
    Wychowanie albo przez sport,albo przez kulturę.Innej drogi nie ma.
    Poza tym: o Ustawa o wychowaniu w trzeźwości…
    Domy kultury to nie puby….
    A jak młodzież, jak nie ma pieniędzy na puby,dyskoteki etc..,to niech się weźmie do roboty a nie chlaniem, konwersacją o pierdołach i przy tym kombinowaniem, „jak tu się nie narobić,aby szybko zarobić”….

  2. Zgadzam się z tym wychowaniem w trzeźwości, ale jednak…
    po pierwsze: dajmy im coś w zamian (a tego nikt nie daje – bo ciągle brak pieniędzy).

    po drugie:
    pomysł wyewoluował na kanwie rozwiązania kierownictwa przedszkola które wypracowało jakiś rodzaj porozumienia z młodzieżą – dodajmy cichego i nieformalnego… jest to przykład bezradności systemu społecznego tak naprawdę…

Możliwość komentowania jest wyłączona.