Jak co roku na przełomie lipca i sierpnia w Kostrzynie nad Odrą odbędzie się Przystanek Woodstock. Miłośników imprezy nie trzeba do wyjazdu przekonywać, natomiast wrogów nie da się namówić. Zostaje jeszcze grupa osób niezdecydowanych, które mają obawy i nie wiedzą czy jechać czy nie. Dla nich jest niniejszy artykuł.
Kilkakrotnie byłem na Przystanku i żyję. Nic złego mi się nie przytrafiło. Atmosfera panująca zazwyczaj na festiwalowym polu jest pokojowa i radosna. Ludzie są wyluzowani, o czym świadczą na przykład niecodzienne stroje czy słynna już kąpiel w błocie. Nie jest ona punktem obowiązkowym, jak straszą niektórzy, ale chętnych nie brakuje, zwłaszcza w dni upalne. O bezpieczeństwo uczestników imprezy dba pokojowy patrol, czyli wyszkoleni wolontariusze. Natomiast policja i inne służby mundurowe pilnują porządku na terenie miasta.
Niektórzy przesadzają z alkoholem i śpią gdzie popadnie. Chociaż podróżnych udających się na Festiwal i ich bagaże sprawdza policja z psami, jeszcze przed wejściem do pociągu, to nie można wykluczyć, iż osoby zainteresowane znajdą dilera. Zdarza się czasami wyczuć na polu namiotowym paloną trawkę, ale raczej problem narkotyków jest marginalny.
