TO pytanie w którym poruszany problem obecnie jedynie lekko zasygnalizuję… Wiele wątków jednego i drugiego tematu przewija się i przewijało na bezprzesady.com. Powody? Ponieważ mam taką intuicję, że wiele zawiera się tego samego i w jednym i drugim.
Matematycznie: można nawet zauważyć wzajemne przenikanie się zbiorów: anarchistycznego i patriotycznego.
Chociaż z kolei inne przeciwieństwa dość skutecznie uniemożliwiają wspólną koegzystencję. A szkoda.
Narodowy anarchizm. Brzmi ciekawie.
Co by dawał taki zbiór? jak mógłby przyczynić się do utrudnienia istnienia tworowi państwowemu psującemu się w oczach i nawet już powoli nie mającemu cech demokracji…
Demokracja staje się listkiem figowym dla interesów potężnych grup finansowych. Zniechęca większość społeczeństwa i pozwala na to aby grupy skonsolidowane we wzajemnym robieniu interesów szły do wyborów i głosowały na swoich, którzy dają im posadę, ułatwiają życie pozwalają na małe kombinacje… I pewnego grona osób zaślepionych, którym za późno otwierają się oczy.
Dotyczy to wszystkich ugrupowań.
CO by zrobił taki narodowy anarchista naszych marzeń?
Wysłałby na orbitę za pomocą koncepcji chociażby i Pana Machno, całą tą grupę pilnującą tylko swoich interesów. Doprowadziłby do powstania tworu, dla którego tylko interesy całego jednego zbioru byłyby właściwie pilnowane i prowadzone. Zbioru narodowego.
Wymaga to jednak wielkiej świadomości której z osobna żadne z grup w zasadzie walczących o to samo nie mają.
I szkoda.
Dlaczego nie mają?
Ponieważ utworzone ideologie utrudniają rozpoznanie prawdy. A politycy dodatkowo sympatyzujący raz z tymi raz z innymi utrudniają jej rozpoznanie.
Stałe ustawianie wszystkich naprzeciw siebie, antagonizowania daje bardzo pozytywne efekty. Pozytywne w sensie braku szans na porozumienie.
Oczywiście ma się to nijak do jakichkolwiek zobowiązań, wobec grup wyborczych, jakichkolwiek szans na moralność.
I o to w tym chodzi, łatwiej rządzić nad podzielonymi, gdyby się dogadali mogłoby być naprawdę źle…
Autor sympatyzuje z jednymi i drugimi – to tak na marginesie. Zapewne jednak to wyznanie zostanie zrozumiane opacznie przez jednych i drugich, nad czym autor będzie ubolewał – mimo wszystko jednak liczył będzie na jakiś odsetek zdroworozsądkowych którzy być może zastanowią się głębiej nad całością zagadnienia i znajda sposób na uniwersalizację problemu.
Autor dodaje w tym miejscu że wyraźnie rozróżnia „czerwoną zarazę” od anarchistów.
Chorych ideologów Lenina i Stalina, którzy w imię ładu, czy miłości do tychże próbowali zniszczyć świat na ich modłę.
Zniszczyli bardzo wiele i winni są śmierci milionów. Manipulując wzniosłymi hasłami i chwytnymi ideami pogrążyli świat w morzu krwi.
Zaciemnili prawdziwe swoje oblicze. Wielu zauroczyli i opętali. A tak naprawdę chodziło im o władzę. Nie o dobro ludzkości. Mieliśmy być niewolnikami, którzy czuliby się wolni. Bardzo sprytne…
Apel do Was, którzy to będziecie czytać: poczytajcie inne źródła, pomyślcie nad słowami tutaj zapisanymi. Nawet jeżeli jesteście z innej frakcji, partii czy bez partii pomyślcie.
Dodam też, że nie mam swoich faworytów.
Wszystko jest tutaj.
Pozdrawiam
Piotrek
Czekam na konstruktywne wypowiedzi…
