Wyznanie dziennikarza Udo Ulfkotte, byłego redaktora Frankfurter Allgemeine Zeitung:
„Byłem dziennikarzem, przez około 25 lat, byłem kształcony w tym jak kłamać, zdradzać, i by nie mówić ludziom prawdy”, Ulfkotte powiedział RT. „Byłem wspierany przez Centralną Agencję Wywiadowczą, CIA. Dlaczego? Bo jestem pro-amerykański.”
Dalsza analiza jego wypowiedzi poraża i przeraża…
„Niemieckie i amerykańskie media próbują sprowadzić wojnę na ludzi w Europie i sprowadzić wojnę na Rosję”, powiedział w wywiadzie dla RT. „Minęliśmy punkt bez powrotu, i mam zamiar wstać i to powiedzieć […] nie jest w porządku to czego dokonywałem w przeszłości, aby manipulować ludźmi, aby siać propagandę przeciwko Rosji, i nie jest w porządku to co robią moi koledzy, i co robili w przeszłości, ponieważ są oni przekupieni by zdradzać ludzi, nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie. […] Bardzo obawiam się nowej wojny w Europie, i nie chcę widzieć tej sytuacji ponownie, ponieważ wojna nigdy nie przychodzi sama z siebie, mamy zawsze ludzi którzy do niej dążą i nie są to tylko politycy, ale dziennikarze też. […] Zdradziliśmy naszych czytelników, tylko po to by dążyć do wojny. […] Nie chcę już dłużej tego robić; Mam dość tej propagandy. Żyjemy w republice bananowej, a nie w państwie demokratycznym, gdzie mamy wolność prasy.”
Zagrożenie finansowe jakie jest coraz szerzej w internecie opisywane, nasuwa wiele przemyśleń: Co powinieneś wiedzieć o grupie…
„…wojna jest niestandardowym narzędziem centralizacji i utrzymania władzy i ustanowienia światowego porządku monetarnego…”
W tym kontekście można zrozumieć zagrożenia związane z próbami uruchomienia ACTA. Coraz więcej osób może dowiedzieć się o pewnych analizach, przemyśleniach, kojarzeniu nie powiązanych ze sobą faktów…
Czy to prawda?
Czy tylko populizm?
Sami musicie odpowiedzieć sobie na te pytania – przeanalizować trochę informacji, poczytać – i … pomyśleć…
Źródło oryginalne: Leading German Journalist: CIA Media Pushing for World War
Tłumaczenia fragmentów wypowiedzi dziennikarza przesłane w mailu.
Dodatkowo polecam też materiały, które pokazują lekkie zmiany w publicystyce krajowej dotyczące konfliktu na Ukrainie
(z maila):
„Na onecie w przeciągu ostatnich dwóch tygodni nieoczekiwanie (czy nie jest to przypadkiem kwestia roszady na polskiej scenie politycznej?) opublikowano serię artykułów bardziej zgodnych z prawdą, aniżeli miało to miejsce w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Zachęcam do rzucenia okiem na kilka z nich:
Winni kryzysu na Ukrainie Zachód i NATO
Rusofobia to ideologia państwowa
Rusofobia zjawisko powszechne w Polsce
Zajęcie Krymu zrobione na wzór polski
Pozdrawiam.”
Dołączam też jeszcze jedną nadesłaną wypowiedź (fragment):
Dawid Łasut:
„…Powiedzmy sobie szczerze ? krytykowane przez nas działania Putina na Ukrainie to jedno. Rozwój dialogu międzykulturowego (odwołane: Rok Polski w Rosji, festiwal w Zielonej Górze, festiwal w Mrągowie, koncert Chóru Aleksandrowa w Krakowie), wymiany gospodarczej (przecież to wymierne korzyści również dla naszych przedsiębiorców) czy stosunków dyplomatycznych (m.in. procedury wizowe) to zupełnie inna strona medalu. I na tym polu popełniamy, niestety, ostatnio sporo błędów. Z bardziej radykalnych przykładów ? mój kursant nie otrzymał przedłużenia stażu w PZPN, ponieważ otwarcie krytykował działania naszego rządu w sprawie ukraińskiej ?na swoim profilu na twitterze. A zaprzyjaźniona aktorka nigdzie nie może wystawić swojej ulubionej sztuki rosyjskiego dramaturga. To nie są, niestety, odosobnione przypadki ? i właśnie to nosi znamiona patologii…
(Dawid Łasut : Bądź patriotą ? nie ?podżegaj? do wojny! – fragment tekstu nadesłany w mailu).
Czy to jest logiczne?
W zestawieniu z tekstem z Prison Planet zagrożenie wynurza się z mroków dezinformacji medialnej.
Raz jeszcze podkreślam – powinniśmy jako kraj zdecydowanie się izolować od tego konfliktu, nie dopuścić do powstania baz NATO, a jeżeli w ogóle, to umieścić żołnierzy USA na granicy z Ukrainą, niech ją uszczelnią i bronią UE przed czymkolwiek ze wschodu – niekoniecznie Rosją. Jeżeli cokolwiek się wydarzy to oni będą walczyć pierwsi – nie nasi żołnierze.
