Wczoraj wieczorem wrzuciła moja córka do puszki kilka złociszy, na renowację mogił Powstańców Wielkopolskich…
Gdyby każdy odwiedzający cmentarze poznańskie to uczynił…
Niemniej, piękny sposób na budowanie pamięci historycznej…

Wiele osób wczoraj przeczytało informację o Ludobójstwie na Kresach – na cmentarzu Górczyńskim…

Korzenie rodzinne od strony matki mojej żony to okolice Brodów na terenach dawnych województw II RP.
Jej rodzina uciekała w 1944 roku. Matka mojej żony rodziła się w drodze. Nieznany jest dokładnie dzień urodzenia, kto wtedy liczył czas…kiedy w każdej chwili życia można było zginąć. Wpisano już po przyjeździe do Przemyśla: 01. kwietnia 1944 roku…
Pradziadek żony został tam na wieki, cofnął się po tytoń, spłonął w swoim domu…
Tą opowieść usłyszałem dopiero kiedy, sam zająłem się tematem zbrodni.
Matka mojej żony nigdy wcześniej nie poruszała szczegółowo miejsca swojego pochodzenia. Dopiero moja działalność spowodowała te wyznania…
Oczywiście te informacje były jej przekazane przez jej matkę, za czasów komuny, po cichu i zapewne z zastrzeżeniem – to przecież obecnie tereny Sowietów (ZSRR). A więc musimy o tym milczeć…
Losy Polaków, losy narodu…




