Dziś rozmawiałem z kolegą, który nigdy nie głosował na pis i pewnie nie zagłosuje (chociaż…nigdy nie wiadomo) – jednak… zwany jest „pisowcem”. Dlaczego? Ponieważ w prawie każdej rozmowie z oponentami mówi: „To pierwszy rząd w historii III RP który spełnia swoje obietnice wyborcze” – czyżby nasz naród stał się już tak mocno „zlemingowany” – że brak spełniania obietnic wyborczych, uważa za normę?????
Co więcej, rozmawiamy dalej: kwestia brania udziału w demonstracjach (antyrządowych w swojej naturze) przez sędziów.
Wspólnie zgadzamy się, że jest to niedopuszczalne z uwagi na urząd, który w założeniu jest niezawisły i nie podlegający żadnym wpływom.
Dalej: Czytaj dalej Jestem „pisowcem” – powiedział kolega.



