…zderzeniowej z kawałem kosmicznej skały…?
Jest na to szansa? Jak często spadają takie skały na Ziemię? Przecież większość powierzchni Ziemi to oceany, może nawet nie wiemy o tych bombardowaniach – do czasu…
Zamiast zbroić się na potęgę, warto może w końcu zacząć przeznaczać jakieś pieniądze na system wczesnego monitorowania, ostrzegania i obrony satelitarnej dalekiego zasięgu przed bolidami, innymi skałami szybującymi w mroku kosmicznej pustki i innymi tak zwanymi „ciałami niebieskimi”?
Polecam szczególnie dużo filmów: www.prisonplanet.pl (planeta więzienna)

Po pierwsze – szansa na zderzenie się Ziemi z zagrażającym jej obiektem z sekundy na sekundę maleje. Bo? Bo Wszechświat – jak wiemy – rozszerza się ze stałą prędkością. Po drugie – zdarza się, że ludzie nawet jak wiedzą, że grodzi im katastrofa [ np. mieszkają w PRLowskim bloku ] nie tylko nie inwestują w plan awaryjny (wyprowadzenie się), ale jeszcze zadłużają się, żeby tam mieszkać. Ciekawe w sumie zjawisko.
Tak ciekawe w sumie porównanie nawet bardzo. Szczególnie to dotyczące PRL-u. Chociaż teraz jest chyba jeszcze gorzej… Poza tym, że mamy wolność.