Lustra w TVP3; o obronie cywilnej i WOT.

Temat jakże rzadko poruszany, gdy tymczasem wszyscy w Europie go nie zaniedbują. Poza nami. Kwota którą wydajemy na OC, a którą podawał dr Franciszek Krynojewski jest kwotą żenującą w stosunku do innych państw. Na obywatela to kilkadziesiąt groszy (inne państwa to kilkadziesiąt Euro). Mimo wielkich tradycji partyzanckich od setek lat, nie potrafimy zrozumieć (rząd), że siłą partyzantki -poza samym duchem walki i chęcią obrony przed najeźdźcą, jest perfekcyjna umiejętność bronienia się (jak w Szwajcarii, gdzie szczególnie mocno dba się o poziom wyszkolenia obywateli). Nad wyraz cennym określeniem było zdefiniowanie kto należy do Obrony Cywilnej:

„Obrona Cywilna to wszyscy obywatele naszego kraju”

Wspominałem w programie o braku infrastruktury strzeleckiej, to bardzo poważny mankament. W Szwajcarii strzelnice mamy w każdej wsi. Program wojskowy – „strzelnica w każdym powiecie” to wydmuszka. Jest tak skonstruowany, że nie da się go zrealizować. Wymóg możliwości oddawania strzałów z osi w każdym kierunku jest całkowicie abstrakcyjny. Tylko na poligonie można realizować takie założenia. Chociażby w przypadku pistoletu promień bezpieczeństwa po oddaniu strzału w dowolnym kierunku to 2km. W przypadku broni strzeleckiej, szturmowej to 5km. Kogo stać na budowę strzelnicy na takiej powierzchni, ewentualnie zadaszenia strzelnicy specjalnym kuloodpornym dachem? Wydmuszka dla dobrego samopoczucia MON-u powtarzam. Blokady we władzach samorządowych utrudniające uruchomienie nowych obiektów to drugi problem. Podawałem przykład Skrzynek, w komentarzu na blogu jest przykład z innego województwa. Cytat komentarza:

W gminie Chęciny woj.Świętokrzyskie miała powstać strzelnica.
Jest teren wśród lasów, z daleka od zabudowań, w pobliżu tylko kopalnia i lasy. Niestety inicjatywa została utrącona przez burmistrza R.Jaworskiego, który zażądał „certyfikatu kulochwytów”.
W RP nie ma urzędu, który wydaje takie „certyfikaty” co dobitnie świadczy o negatywnym nastawieniu p. burmistrza Jaworskiego i jest zapowiedzią rzucania kłód pod nogi takim projektom.

Rozwiązanie powinno być nadrzędne w obecnej sytuacji wydanie rozporządzenia zakazującego utrudnianie budowy takich obiektów ze względów formalnych – lub też ustawa o nadrzędności takich obiektów jako obiektów istotnych dla infrastruktury obronności państwa. Każdych – cywilnych również. W tym przypadku należy wystrzegać się monopolu MON-u na te obiekty. Właśnie cywilne obiekty powinny mieć pierwszeństwo w budowie. To na nich będzie możliwość szkolenia zwykłych obywateli – nie żołnierzy. MON należy trzymać z daleka od początkowych szkoleń cywilnych. Nie umieją tego robić. Bicie magazynkami po głowach (hełmach) to metody rodem z epoki PRL-u. Tak nikogo się do niczego nie przekona.

Aby to osiągnąć należy budować odpowiedzialność obywatelską, tak jak mówili w studiu obaj specjaliści od bezpieczeństwa, WOT – to inny rodzaj wojska, ochotniczy w pełni i ustawiony odpowiedzialnie w kontekście świadomości potrzeb obrony kraju. Ale to zaledwie 16 brygad na chwilę obecną. Powinniśmy osiągnąć poziom edukacyjny dla większości społeczeństwa. I znów dajmy przykład Szwajcarii: wiedza historyczna to raz, duma ze swojego narodu, kraju (Ojczyzny) wypracowana przez pokolenia, świadomość odpowiedzialności obywatelskiej. To są cele przed nami stojące. Już tutaj widać że poprzednia władza rzucała tym celom same przysłowiowe „kłody pod nogi”. Naśmiewanie się z etosu patriotycznego, ograniczanie lekcji historii, niszczenie infrastruktury po wojsku (schrony, strzelnice, jednostki wojskowe) rozformowywanie związków taktycznych, pozbawianie garnizonów składów amunicji i wiele innych działań na szkodę dla obronności Państwa. Dyskusja powinna iść w kierunku modelu szwajcarskiego gdyż on jest nam najbliższy. Aby to mogło nastąpić niezbędne są zmiany w ustawodawstwie. Obowiązek budowy strzelnicy w każdej gminie i przeprowadzanie 2-4 razy w roku obowiązkowych szkoleń strzeleckich dla wszystkich mężczyzn w wielu 18-60 lat. Chociażby najbardziej podstawowych, proponuję wersję minimum:

-30 strzałów (wszystkie z nauką obsługi) z pistoletu kal. 9mm

-30 strzałów z rewolweru .22

-30 strzałów z karabinku .22

-15 strzałów z dowolnej broni szturmowej, przerobionej na sportową (ogień pojedynczy; AR, Grot, itp) w kalibrze NATO .223

-10 strzałów ze strzelby gładkolufowej.

Finansowanie; ustawowo na poziomie gminy.

Tego typu szkolenia na broni sportowej (nawet własnej) mogą (a nawet muszą) prowadzić instruktorzy cywilni. Wojskowi absolutnie nie nadają się do tego. Ich podejście do cywila jest szkodliwe i zniechęcające potencjalnego obrońcę. Należy przebić się przez szok kulturowy, zwalczyć w szkolonym strach przed bronią, wpajany nam nie tylko za PRL-u, także w latach po 1991 roku. Ciągłe ustawiczne deprecjonowanie zagadnień obronności, także ośmieszanie działań służących budowie idei obronności, niszczenie inicjatyw, utrudnianie działań (infrastruktura, rozwój stowarzyszeń, klubów strzeleckich). Szkolony powinien móc nawiązać kontakt z instruktorem. Kiedy jest to cywil, tak jak on, jest to zdecydowanie łatwiejsze. Musimy przebić się przez warstwy ograniczeń utworzone już kulturowo, można tak powiedzieć gdy ma się do czynienia z sytuacją budowaną przez dziesiątki lat, a więc kilka pokoleń.

Ostatnia sprawa nie poruszana szczegółowo i szerzej w programie, którą chciałbym naświetlić. Mówi ona o fakcie wcześniejszego uderzenia w obronność kraju na poziomie władzy. Program WOT rozpoczął się już w 1997 roku od planowania przez zespół Pana Romualda Szeremietiewa. Istniał on do 2008 gdzie ostatnie jednostki, które z takim trudem udało się sformować zostały, albo rozformowane, albo przekształcone i wcielone do innych związków taktycznych. Od 2015 roku Pan były wice minister Romuald Szeremietiew prowadzi aktywną działalność wspierającą ruchy mające na celu rozbudowę WOT i nagłaśnianie informacji o obronności kraju. Pisałem o konferencjach na blogu, także o konferencji której byłem pomysłodawcą w Poznaniu w 2017 roku z udziałem Pana Szeremietiewa i posłanki Anny Siarkowskiej.

Więcej o działaniach z lat 1997-2008 na blogu Pana Szeremietiewa:

https://www.salon24.pl/u/szeremietiew/1206862,jak-likwidowano-wojsko-szeremietiewa

Temat jest bardzo obszerny. Będę starał się go jeszcze wielokrotnie poruszać i poszerzać zagadnienia z nim związane.

Cały program Lustra z TVP3 do obejrzenia w linku:

https://poznan.tvp.pl/59468610/problem-z-obrona-cywilna-fot-tvp3-poznan

Polecam także:

Szczególnie komentarz pod materiałem.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “Lustra w TVP3; o obronie cywilnej i WOT.”

  1. „Strzelnica w każdym powiecie” to hasło (powiedzmy) marketingowe. Realne potrzeby, to niemniej jak jedna strzelnica w gminie – podkreślam: NIE MNIEJ. Natomiast ta z przytoczonego na wstępie hasła „strzelnica w powiecie” – to powinna być strzelnica z prawdziwego zdarzenia, z osiami co najmniej 100m, osi tych powinno być przynajmniej 3, a na każdej po 3…4 stanowiska.
    Co do programu szkolenia, nie sposób tu nie zgodzić się z liczbami wskazanymi przez Autora powyższego tekstu. Można ewentualnie wprowadzić pewne korekty.
    Po analizach różnych programów strzelań można przyjąć, że dla wyszkolenia podstawowego takiego obywatela powinno wystarczyć:
    a) do pistoletu – 50nb (początkowo mogą być .22LR /ok. 20nb/, kilka kolejnych strzelań /powinno się odbyć z broni centralnego zapłonu – ok. 30nb/);
    b) do karabinka – 70nb .22LR + 70nb centralnego zapłonu;
    c) do strzelby 10…15nb (na zakończenie kursu, po pełnej realizacji strzelań z karabinka.
    Razem koszt amunicji na 1 szkolonego powinien zamknąć się w kwocie 250…270zł. Moim zdaniem nie jest to wygórowany koszt za danie obywatelowi podstawowych umiejętności, mogących potencjalnie posłużyć do obrony Ojczyzny.
    Oczywiście w kolejnych okresach czasu należałoby zadbać o podtrzymanie kondycji strzeleckiej, jednak to już dawałoby rocznie kwoty i ilości amunicji 3…5 razy mniejsze niż te zainwestowane początkowo.
    W skali kraju dałoby to wydatki coroczne na poziomie 125…135 mln zł na szkolenie podstawowe + 810…1 250 mln zł na podtrzymywanie kondycji strzeleckiej.
    Jak na kieszeń przeciętnego obywatela to kwoty duże, ale w skali Państwa to niewiele – a efekt w zamian – bezcenny. Istotne zniechęcenie do ewentualnej agresji. Natomiast agresja – to koszty liczone w setkach mld zł.
    Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę z tego, że racjonalnie sformułowane przepisy o dostępie obywatela do broni, pozwoliłyby na przesunięcie znacznej części ww. kosztów na obywatela – na zasadach dobrowolności. Być może byłoby to nawet większość tych kosztów, bowiem gdyby potraktować ten wydatek początkowy jako przepustkę do uzyskania pozwolenia na broń, to następujące po tym utrzymywanie kondycji ogniowej obywatel realizowałby już sam.
    A na tyle na ile mam orientację w środowiskach strzeleckich, to barierą dla wielu, do uzyskania pozwolenia na broń, są właśnie koszty, które kształtują się obecnie na poziomie 3…5 tys. zł. Zracjonalizowanie tych opłat (tj. znaczące ich obniżenie – szczególnie opłat administracyjnych) oraz wzięcie części kosztów na siebie przez Państwo, spowodowałoby radykalny wzrost poziomu obronności i podniesienie bezpieczeństwa Państwa za wręcz śmieszne pieniądze.

    1. I to o czym mówi się nieoficjalnie że program „Strzelnica w każdym powiecie” to wielki bubel – z błędami i program nie do zrealizowania. Ostrzał prowadzony we wszystkich kierunkach z dowolnego miejsca na osi – jak mówią osoby, które szczegółowo przeanalizowały program – jest niemożliwy do realizacji w warunkach budowy tego typu strzelnicy (powiatowej).
      Dlaczego to się nie zmienia?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.