Obowiązek obywatelski spełniony, właśnie wróciłem z lokalu wyborczego, muszę podzielić się jednak małym spostrzeżeniem: w lokalu był punkt sondażowy, kiedy schodziłem ze schodów pani z punktu wstała i jakby chciała się do mnie zbliżyć jednak w pewnym momencie się zawahała.
Przyczyny nie znam. Niemniej ja również przystanąłem jakby umożliwiając jej decyzję, – nie zdecydowała się. Więc zrobiłem kilka kroków w stronę wyjścia. Wtedy akurat z drugiego lokalu wyszedł starszy mężczyzna, i pani z sondaży skierowała się do niego. usłyszałem formułkę: „Czy zechciałby Pan wziąć udział w sondażu, pytamy co dwunastą osobę…”.
Zadaję sobie pytanie: Czy ja byłem tą dwunastą osobą, czy też może Pani się pomyliło liczenie i wyszło jej że jednak jestem jedenastą. A może inne względy wpłynęły na zmianę jej decyzji? Na przykład wpięte w klapy marynarki znaczki organizacji kresowych i zarazem patriotycznych, które uwidoczniły się bardziej kiedy podeszła bliżej mnie?
Kto wie jaka jest prawda…
Swoją drogą, ten Pan do którego podeszła sondażystka, odmówił. Czy w takiej sytuacji jest jakaś procedura? Wpisują coś specjalnego, czy też odliczają do dwunastu i pytają następnego?
Ciekawe jak to wygląda…
Piotrek
