Temat smutny i ponury. Rzecz, która dla mnie jest niepojęta. Nic się nie dzieje. A tam czekają nasi rodacy. Mamy niż demograficzny, wolimy jednak przyjmować nie rodaków wygnanych z kresów wschodnich do Kazachstanu, ale Ukraińców uciekających ze swojej ojczyzny przed biedą i działaniami wojennymi, które wydaje się że są sztucznie utrzymywane – linia demarkacyjna jest faktem i wschodnia część z wielu różnych powodów o których pisałem na blogu nie chce ciążyć w stronę Ukrainy. Zostawmy to.
Wróćmy do problemu powrotu Polaków.
Dlaczego polskie państwo jest bezradne w tym temacie?
Śp Pana Macieja Płażyńskiego poznałem na konferencji u RPO gdzie złożyłem pismo dotyczące sprawiedliwych Ukraińców (Konferencja u RPO maj 2009). Rozmawiał z moją koleżanką. Wspierał nas w działaniach związanych z tematyką kresową. Liczyliśmy na szerszą współpracę. Niestety rok 2010 pokrzyżował te plany.
Zebrane podpisy przez jego syna pod projektem ustawy niewiele dały.
Temat ciągle jest martwy. Bo tak można nazwać projekt nowej ustawy mówiący o repatriacji 10 tys osób w …10 lat ( … z kazachskiego spisu ludności wynika, że żyje tam obecnie ok. 34 tys. osób o narodowości polskiej. „Wiernych kościoła rzymsko-katolickiego jest ok. 300 tys., z czego większość to osoby o pochodzeniu polskim. Część Polaków trafiła także do b. republik znajdujących się koło Kazachstanu”…).
Dlaczego tak jest?
Co powoduje, że nie chcemy Polaków z Kazachstanu czy Ukrainy?
O projekcie ustawy, Jakub Płażyński:
Ustawa repatriacyjna
Link do materiału z rp.pl:
Prace nad ustawą repatriacyjną
I drugi wpis:
Nowy projekt: Wstyd III RP
